Mozaikowy portret innej, mniej znanej Ameryki, którą tworzą małe społeczności egzystujące na peryferiach świata i czasu.
Ameryki Łacińska opisywana jest za pomocą trzech oczywistych przymiotników. Niebezpieczny, egzotyczny, biedny rejon świata. A przecież to rzeczywistość złożona i zaskakująca kulturową różnorodnością, wymykająca się stereotypom.
"Z premedytacją zatrzymywaliśmy się w miejscach, które w ogóle nie kojarzą się z Ameryką Łacińską. U boliwijskich menonitów, którzy z wyboru obywają się bez prądu i innych zdobyczy cywilizacji. U Kolumbijczyków, którzy tłoczą się na najgęściej zaludnionej wyspie świata. U ostatniego lodziarza w Ekwadorze, którego ojciec wypowiedział wojnę lodówkom. U nielegalnych górników, którzy szukają nadziei w błotach tropikalnych lasów."
Ciekawe historie, ciekawe miejsca i ludzie. Natomiast mam wrażenie, że jest to zbiór dość losowy. Autorzy usłyszeli o czymś ciekawym to tam pojechali i to opisali, a jedynym punktem wspólnym wszystkich tekstów jest kontynent. Brak tu głębszego przesłania, myśli spinającej wszystko razem.
Hawranek i Opryszek przekonali mnie lata temu swoją książką o Urugwaju. Satysfakcja z tej lektury skłoniła mnie do sięgnięcia po ich zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej. Autorzy zabierają czytelniczkę do Kolumbii (cztery razy), Peru (również cztery razy), Meksyku, Ekwadoru (dwa razy), Boliwii, Wenezueli, Brazylii i Paragwaju, wybierając tematy chwytliwe, kontrowersyjne, dla osoby nie znające tego regionu być może zaskakujące lub nieznane.
[3,5 gwiazdki] Ciekawe, dość nieoczywiste spojrzenie na Amerykę Łacińską, ale dla mnie miejscami trochę kulał styl. Ciężko było mi się 'wczuć' w urywane, poszarpane fragmenty niektórych reportaży.
W ocenie tego zbioru chciałabym oddzielić dwie rzeczy. Jego warsztat reporterski i stylistyczny.
Trzeba przyznać, że autorzy chwytają się bardzo ciekawych i nieoczywistych tematów, docierają do ludzi, historii i miejsc w Ameryce Łacińskiej, o których w Polsce mało się słyszy. Przy tym jeszcze widać, że wykonali kawał dobrej roboty jeżeli chodzi o stronę merytoryczną reportażu.
Najbardziej zaciekawiły i wciągnęły mnie reportaże Matka Boga, Komendantka Mewa i tytułowe Tańczymy już tylko w Zaduszki. Fenomenalny, choć bardzo krótki jest kawałek Kombinezon.
Ksiazka denerwujaca, zamiast edukowac odtwarza i umacnia same stereotypy. Zakladam ze przecietny Polak nie wie prawie nic o Paragwaju. Z ksiazki dowie sie ze w Paragwaju osiedlili sie Niemieccy antysemici ktorzy popierali Hitlera. To bedzie cala jego wiedza o tym kraju. I tak dalej bez konca. Oczywiscie w Paragwaju osiedlilo sie tez duzo Niemcow nieantysemitow, ale o tym juz nie wspominamy. Wiecej tu szkody niz pozytku. Dziennikarstwo jest rozumiane jako pasozytnictwo na ludzkich nieszczesciach i radosne dzielenie sie z innym samymi okropnosciami. Gdyby ktos napisal ksiazke o Polsce dla np. ludzi w Birmie i napisalby o Oswiecimiu, tudziez o pedofilii wsrod kleru, potam zarazie na Odrze i morderstwie prezydenta Narutowicza, itp itd. Polak probowalby argumentowac ze to nie jest uczciwy i pelny obraz jego kraju, a nawet moglby sie niezle zdenerwowac. I tu wlanie zamordowano dziennikarsko cala Ameryka Lacinska (gdzie nawet menonici gwalca po nocach!) za jednym zamachem. Bez zadnej proby przedstawienia kontekstu, wyjasnienia uwarunkowan itp. Autorzy sa najwyrazniej z miasta, juz sama obecnosc koz i oslow ich troche przeraza, a zycie w gorach czy na wyspie bez elektrycznosci czy kanalizacji jest dla naszych miastowiczow przerazajaca. Zawsze wspminany jest "tylko jeden sklepik" - no tak, rzeczywiscie w tych malych wsiach na prowincji raczej ne spodziewajmy sie wielkich Galerii. Czy szanowni autorzy chcieli robic tam powazniejsze zakupy, moze pamiatki, t-shirty, breloczki? mniej
Reportaż o kulturowej różnorodności Ameryki Południowej. Autorzy opisali miejsca i ludzi, których nie zobaczymy na turystycznych folderach. Po przeczytaniu książki czuję jeszcze większą wdzięczność za życie w Europie.
Debiutancka książka pary polskich reporterów podróżujących po ameryce łacińskiej jest powiewem świeżości na polski rynku wydawniczym non-fiction. Nie wszystkie opowiadania są równie dobre, jak inne, ale całość czyta się bardzo przyjemnie. Historia o Niemcach w Paragwaju, o menoitach, czy opowiesć o znanym nobliście dostarczają.
Fascynujący zbiór reportaży z Ameryki Południowej, poruszający nieszablonowe tematy. Autorzy odwiedzają m.in. kopalnię srebra, osadę Gabriela Garcii Marqueza czy niemiecka kolonię założoną przez siostrę Fryderyka Nietzschego.