Napisałem o rzeczach, o których sam chciałbym usłyszeć jeszcze kilka lat temu. Przeprowadzam czytelnika przez moją drogę ku dorosłości, pokorze i zrozumieniu. Odkrywam prawdziwe znaczenia bycia sobą, zdrowego egoizmu i fałszywego altruizmu. Wciąż uczę się mniej brać, a więcej dawać. Boli mnie ludzka krzywda, jaką sobie nieświadomie nawzajem wyrządzamy.
Kim jest ten człowiek? Po pierwsze, zdania złożone nie bolą. Nie jestem jakąś fanatyczką języka polskiego, ale wiem że zdania złożone brzmią lepiej, a zdania nie zaczyna się od "ale". Poza tym bardzo ciężko się to czyta przez sposób pisania pana Włodzimierza, a ilość sentencji na centymetr kwadratowy jest porażająca. Wygląda to tak jakby autor chciał napisać taką książkę, z której czytelnik będzie mógł wyciągnąć jakiekolwiek zdanie i wstawić helveticą na czarne tło. Inspiracja Johnem Greenem? Wiecie co, ja nawet teraz zrobie taki eksperyment. Otworzę "Kropki" w dowolnym miejscu i wpiszę zdanie na które padło. Gotowi?
,,Ludzie nie żyją, ludzie grzecznie czekają na śmierć." (s. 84) ,,Sądzę, że kiedy ktoś sam przejawia chęć zgłębienia czegoś, powinien mieć taką możliwość" (s. 164-165)
Poza tym, autor kreuje się na filozofa naszych czasów, mimo że dużo rzeczy o których pisze są bardzo wtórne, zupełnie nieodkrywcze. Potrafi rozdziałami rozprawiać o czymś, żeby w następnym zaprzeczyć sobie samemu. Ma też okropny nawyk odpowiadania na pytania retoryczne i tworzenia zdań składających się z jednego słowa. Serio. Masakra. Jak można tego nie widzieć? (Mniej więcej tak to wygląda.)
Jest w tej książce rozdział o tym, że niektórzy potrafią tylko krytykować (chyba skierowany do mnie, bo autor wśród wielu talentów najwidoczniej posiada również jasnowidzenie), więc żeby zmienić siebie postanowiłam napisać coś pozytywnego. Książkę w miarę szybko się czyta i niektóre historie mają potencjał (zazwyczaj te o żonie autora, można więc stwierdzić, że jest ona znacznie ciekawsza niż sam autor).
Nie mówię, że książki nie należy przeczytać, spalić ją czy wyrzucić do kosza. Można ją przeczytać, ale nie trzeba. Na pewno nie zmieni ona waszego życia, jedyne co zmieni to stan waszego konta po zakupie (pożyczcie lub wypożyczcie, lepsza opcja).
Niestety o tej książce trudno napisać cos dobrego. No może to, ze jest szczera. Nie zmienia to niestety faktu, że jest to zlepek rożnych, bardzo płytko poruszanych tematów. Jest mnóstwo innych, lepszych książek światopoglądowych a życie jest zbyt krótkie na czytanie tych słabych.
Wylewanie Weltschmerzu i próba jego zrozumienia zawsze daje pole do spłyconych "prawd o życiu", patetyczności i coachowania. Włodek jest jednak na tyle nietuzinkową postacią, że nawet to robi po swojemu. Jest indywidualnie i intymnie, są ciekawe pytania, lekki styl i autobiograficzna terapia. Niby nic nowego, ale Włodek każe się razem ze sobą zastanawiać, a z tego wychodzą fajne wnioski.
To książka, którą poleciłabym wielu młodym ludziom wchodzącym dopiero w życie. Ale ludziom, którzy mają otwarte umysły i nie będą oczekiwali cudów i wskazania drogi. Nie o to w tym chodzi. Przenikliwy umysł, ciekawy punkt widzenia, nienachalne konkluzje.
Włodek jako content creator jest mistrzem, Włodek jako "pisarz" dający ciągnący się przez 300 stron pep talk zupełnie do mnie nie przemawia. Kupiłam kierowana powracającymi wspomnianiami z lekko stronniczych, niestety spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Szkoda. Założeniem książki jest zmuszenie do zadawania pytań i kwestionowania wszystkiego- od spraw, które faktycznie dają do myślenia, poprzez "dlaczego w ogóle jest tak, że krzesło stoi w tym miesjcu a nie w innym?". Słabe 3 daję z sentymentu do pisarza.
To książka, którą czyta się przyjemnie i komfortowo, dopóki nasze przemyślenia pokrywają się z przemyśleniami autora. Potem ma się poczucie, że ktoś wytyka nam najbardziej skrywane słabości palcem. Człowieku, stanąłeś w miejscu! Nie rozwijasz się! Toniesz w materialnym syfie, gdzie twoje człowieczeństwo? Co ze sobą robisz? Lektura pozostawiła mnie właśnie z takim poczuciem, że intelektualnie i życiowo kręcę się w kółko. Włodek trochę mną potrząsnął i rozbudził na nowo uspaną ciekawość i chęć stawania się lepszym dla innych. Pozostawił wiele do przemyślenia.
Ta książka to zapis strumienia świadomości robota z amnezją, który rozbił się na Ziemi i pomału uczy się egzystencji wśród istot żywych. (Tylko, że to nie robot, a 28-letni popularny youtuber).
Bardzo dobra książka dla tych, którzy zaczynają swoje poszukiwania duchowe. Jeśli próbujesz zrozumieć życie, poszerzyć swoje horyzonty, zaczynasz zadawać sobie ważne pytania, to powinna Ci ona sporo dać! Podobnie w sytuacji kiedy chcesz lepiej poznać siebie i swoją relację do świata zewnętrznego.
Nie traktuj tego co w Kropkach przeczytasz zbyt dosłownie, a raczej wykorzystaj to jako przyzwolenie dla samego siebie, aby być odważniejszym w myśleniu. Odważniejszym w zadawaniu pytań. Bardziej niezależnym od tego czego oczekuje od Ciebie świat. Aby być bardziej sobą.
Natomiast jeśli w tematach duchowości siedzisz już dłużej, to prawdopodobnie nic w tej książce Cię nie zaskoczy. Mnie się czytało ją lekko i z przyjemnością. Choć nie ze wszystkimi tezami Włodka się zgadzam, to jednak bardzo go lubię za to jak pięknie się rozwija i co publicznie robi. Howgh!
w końcu udało mi się dobrnąć do końca! Ta książka... jest w niej tyle sprzeczności i metafor metafor innych metafor, że chwilami autor chyba sam się gubił. Włodek, lubię Twoją internetową twórczość, ale to nie wyszło za dobrze. Może następnym razem (jeśli taki nadejdzie) pójdzie lepiej. Może nawet spróbuję się przekonać na własnej skórze. Jednak najwięcej radości w tej książce przyniósł mi fakt, że w końcu się skończyła. No dobra, tekst o tym, że jako dzieciak bałeś się mojego rodzinnego miasta mnie ubawił:)
"Opowiadam tylko jakto wygląda z mojej perspektywy"
Tak można podsumować "Kropki" - Włodek mówiący, co myśli. Jeśli kogoś interesuje jego opinia, warto przeczytać. Nie jest to najłatwiejsza w odbiorze pozycja, ale dostarcza to, co obiecuje. Nie trzeba się zgadzać, ja się praktycznie wcale nie zgadzałam, ale to nie ma znaczenia, bo nikt nikogo tu do niczego nie przekonuje. Ot, manifest światopoglądowy.
Jeśli jakaś myśl trafi na dobrą strunę, to może nawet wzbudzić przemyślenia, zarezonować z czymś, co widziało się wcześniej. Bo to nie są rzeczy nowe, to wszystko już się zna, czytało w innych książkach okołofilozoficznych, słyszało na terapii, czy w kościele.
Daję trzy, bo mimo że brnęło się przez "Kropki" trochę za ciężko, to parę rzeczy zatrybiło i jest duża szansa, że było warto.
Kto zna #LekkoStronniczy od razu klika serduszko! ;) Zbiór truizmów, który teraz czyta się raczej z przymrużeniem oka. Od lat oglądam regularnie LS’a i ta książka pokazuje mi jaką drogę przebył Włodek Markowicz. Jestem realnie ciekawa, jak teraz zredagowałby tę treść. Czy miałby ochotę w ogóle to publikować? Dla mnie to jak czytanie pamiętnika - luźne myśli na przeróżne tematy. Krótko i ogólnie, bez zgłębiania istoty danych problemów. Mnie życia nie nauczy, ani go nie zmieni. Jednak na pewno pozwoliła mi na chwilę spojrzeć na świat oczami młodego, buntowniczego Włodka. Ciekawe doświadczenie, ale zdecydowanie dla fanów. E.A.W.
Trochę kanciasta, nieco chaotyczna, ale już dawno nie znalazłam w jednej książce tylu moich myśli napisanych drukiem na stronach. Jestem zadowolona z lektury. Co więcej, myślę, że za jakiś czas, gdy przeczytam ją ponownie, znajdę cos jeszcze, co do mnie przemówi. Dzięki, Włod, zawsze byłam w twoim teamie!
Spoko, lubię sobie czasem przeczytać takie rozkminki ludzi na różne tematy. Fajnie było móc sobie stwierdzać: o z tym się zgadzam, tu mam podobnie, a czasem: o, tu mam inne zdanie, ale fajnie zobaczyć, że ktoś myśli inaczej niż ja
"Kropki" dają nam możliwość wglądu do czyjejś głowy, w której myśli są bardzo wartościowe; pozwala na toczenie myślowej konwersacji i tylko kiedy jest się na nią otwartym, lektura okazuje się naprawdę przyjemna. Dostarcza tak wiele intrygujących opinii na przeróżne tematy, że czasem aż trudno jest przyswoić tak dużo nowych punktów widzenia w te kilka dni, czasem jest lepiej ją sobie "rozłożyć".
Mam bardzo mieszane uczucia. Jeśli miałbym opisać tę książkę jak najkrócej, powiedziałbym, że autor napisał tę książkę dla siebie, żeby spisać i przeanalizować (co sam potwierdza) swoje myśli kłębiące się od lat i wyciągnąć z nich wnioski. Przedstawia swoje spostrzeżenia na temat ludzi jego pokroju i do czego doszedł przez lata analizując swoje życie. I teraz - dla ludzi, którzy mają problemy podobne do autora bądź w ogóle są do niego podobni w kwestii częstego rozmyślania, introwertyzmu - uznają tę książkę zapewne za interesującą. Pozostali, którzy nie przejawiają takiego charakteru raczej odbiorą tę książkę jako pamiętnik, zbiór myśli na tematy wszelakie, spowiedź wewnętrzną osoby, która od nastoletnich lat trudziła się z życiem, rozmyślała i starała się znaleźć kogoś z kim mogłaby o tym porozmawiać. Brakowało mi tu spójności, całego kręgosłupa, w którego ramach mogła być osadzona treść tej książki - niestety to jedynie zbiór najróżniejszych myśli i spostrzeżeń, zazwyczaj każda jest przeanalizowana na ledwie 1,5-2 stronach. Widocznie źle się do niej nastawiłem. Autor wyraźnie pogardza couchingiem, z czym się zgadzam, aczkolwiek nie raz sama treść tej książki powiewała mocnym coachingowym stylem. Oczywiście, można znaleźć w tym dziele również ciekawe spostrzeżenia, niekiedy nawet pobudzające do myślenia, ale z szerszej perspektywy chyba nie tego oczekiwałem. Być może po prostu jej treść mnie nie do końca dotyczy, stąd do mnie nie trafia. Podobnie jak po oglądaniu wywiadów z Włodkiem tak i po zapoznaniu się z jego książką - nie przemawia on do mnie specjalnie jako osoba, ale cenię go za jego wizję, którą potrafi przełożyć na ruchomy obraz i jedynie przy tych ruchomych obrazach pozostanę, aczkolwiek warto było spróbować, bez tego nie byłbym w stanie utworzyć swojej opinii, co polecam każdemu.
Kropki, hmmm. Życie to takie kropki, a ja to taka kropka po środku tych wszystkich kropek. Taka refleksja ciśnie mi się na usta, tuż po przewróceniu ostatniej kartki książki Włodka Markowicza.
Dlaczego warto ? Bo uwrażliwia, bo pobudza do myślenia, wnika wewnątrz człowieka i daje czas na refleksję. Książka składa się z bardzo wielu krótkich działów. Każdy z nich porusza inne zagadnienie, wyraża inne emocje i dotyka innego obszaru życia autora, który w precyzyjny sposób komentuje otaczającą go rzeczywistość. Dodatkowo bardzo spodobał mi się sam podział działów. Każdy z nich tj. Główny bohater -> Światopogląd->Radość -> Sprzeciw -> System-> Relacje-> Sens, nadaje książce wciągającego rytmu, który porządkuje wszystkie myśli autora, a zarazem wciąga.
Pozwala on czytelnikowi zanurzyć się w ciekawej podróży wewnątrz siebie. Przewracając kolejne kartki, odkrywamy kolejne etapy życia Włodka i tym samym naszego. Od szkoły, pierwszych upadków, duchowych poszukiwań do wrażliwości, dojrzałości i ostatecznie zrozumienia siebie .
Każdy medal ma dwie strony Nie jest to z pewnością literackie arcydzieło. Trudno nazwać tą książkę poradnikiem, książką psychologiczną czy biografią. Co więcej momentami jest strasznie męcząca. Mnogość sentencji, przemyśleń i wywodów wylewa się z niej niczym z książek Coelha, lecz ze zdwojoną siłą. Dla ludzi, którzy Brazylijskiego autora raczej "nie trawią", Kropki nie będą dobrym wyborem.
Podsumowanie : Nauczyła mnie, że w życiu chodzi o to by TE kropki łączyć i zachowywać równowagę. Niby banalne, a jednak zrozumienie i wiedzę dzieli ogromna przepaść.
Prawie rok temu,zostały opublikowane „Kropki”, krótki,prawie 4-minutowy filmik,stworzony przez Włodka Markowicza.Zrewolucjonizował on polski YouTube,a zwrot „łączyć kropki” trafił do grupy wyrażeń używanych przez polski Internet. Mając go w swej pamięci,zaczęłam czytać najnowszą książkę Włodka Markowicza,noszącą ten sam tytuł,i mam co do niej mieszane uczucia. Więcej o tym za chwilę. Włodek Markowicz w swojej książce porusza tematy,które są mniej lub bardziej związane z naszym codziennym życiem. Opisuje w niej swoje poglądy,przekonania,dokonuje bardzo dogłębnej analizy tematu,co nie pojawia się często w książkach innych blogerów/youtuberów. Choć z niektórymi punktami w książce nie zgadzałam się (szczególnie co do kwestii światopoglądowych) rozumiałam punkt widzenia autora. Dzięki tej książce mogłam również (i uważam,że nie tylko ja,ale i większa grupa czytających) lepiej poznać samego autora i zmienić opinię na jego temat. Nie jest on już „śmieszkiem” z internetu,”tym nieuczesanym” z „Lekko Stronniczego”,ale staje się kimś „lepszym”,ukazuje,iż potrafi trafnie analizować ludzkie życie i dostrzegać w nim absurdy. Obawiam się jednak,że większość czytelników kupi tę książkę jedynie dla samego autora, a nie dla treści,jaką autor chce przekazać. Do tej książki należy dojrzeć; jak sam autor twierdzi : „Przeprowadzam czytelnika przez moją drogę ku dorosłości,pokorze i zrozumieniu.” Jest to na pewno rewolucyjna pozycja na rynku czytelniczym, którą na pewno nie przeczyta się „na raz”,lecz „konsumuje” się ją powoli,poświęcając mnóstwo czasu na refleksję nad słowami autora.
Po książkę "Kropki" sięgnęłam, ponieważ jestem zaznajomiona z Włodkiem już od dawna, najpierw kiedy tworzył LSa, później, kiedy realizował swój solowy projekt. Podoba mi się jego spojrzenie na świat, ogólnie mówiąc, i to jak potrafi coś przedstawić, wytłumaczyć. Film o introwertyzmie jest zdecydowanie jednym z najlepszych ujęć tego tematu. "Kropki" podobnie, dają do myślenia. O do książki, to zdecydowanie przypadła mi do gustu. Porusza wiele zagadnień, co oddaje spectrum, złożoność życia, problemu szczęścia i zmian. Jednocześnie czasami rozdziały/części wydają się zbyt krótkie, chciałoby się poprosić Włodka o rozwinięcie tematu. Chociaż może dzięki temu ktoś podejmie rozmowę sam ze sobą, aby się zagłębić w dane zagadnienie. Chętnie przeczytałabym coś jeszcze, może tym razem skoncentrowane na jednym temacie. Cokolwiek autorowi przyjdzie przelać na papier. Pochwalić warto również stronę estetyczną - okładka jest bardzo prosta i atrakcyjna, a format nietypowy. Początkowo miałam problem z brakiem justowania, ale po jakimś czasie zaczęło odpowiadać nastrojowi tego, o czym mówi tekst.
Przemyślenia o życiu Włodka. Fajne są odwołania do Eckharta Tolle, Osho, Viktora E. Frankla (którego czytałem zainspirowany tą lekturą), a obok nich pisanie o memach. Fajne jest podanie soundtracka ktory towarzyszył pisaniu (mimo że trochę naciągane). Jest trochę o różnicy między wiedzą a doświadczeniem.
Źle że można odnieść wrażenie że Włodek jest oświecony i już nie ma problemów w życiu - Kropki pisane są z perspektywy guru, albo przynajmniej można odnieść takie wrażenie.
Jest też trochę mało konkretnie, ale nie da się napisać konkretnej książki ze swobodnymi przemyśleniami o życiu.
Pierwsza myśli: z jednej strony to chyba nie tego się spodziewałam, ale z drugiej - nie jestem rozczarowana; dobre uzupełnienie "Kropek" jako filmu.
To jedna z tych książek, do których się wraca. Przynajmniej dla mnie. Ciężko jest od razu poukładać sobie w głowie wszystkie przemyślenia związane treścią, więc powrót będzie niemalże konieczny. Tym bardziej, że było to coś, z czym jeszcze nie miałam do czynienia.
W ksiazce opisane sa problemy, przemyślenia jak i sytuacje z którymi my wszyscy mieliśmy styczność w swoim zyciu. Naprawde polecam ta ksiazke dla wszystkich ciekawych swiata. Wlodek wykonal kawal niezłej roboty ;)