Ce que vivent les femmes, aujourd'hui, dans de nombreuses régions du monde, est insupportable, et on ne le sait pas assez. Aucune tradition, aucune coutume, aucune religion ne justifie qu'on assassine, qu'on brûle, qu'on lapide, qu'on viole une femme parce qu'elle est une femme. Rien ne justifie qu'on mutile les petites filles, qu'on les vende ou qu'on les prostitue. Rien ne justifie qu'on asservisse les femmes, qu'on les humilie, qu'on les prive des droits élémentaires de la personne. Et dans les pays comme le nôtre où l'égalité des droits ne leur est plus contestée, leurs conditions de vie demeurent plus difficiles que celles des hommes. Un monde noir, donc ? Oui, mais un monde qui peut encore changer partout des femmes se battent et ouvrent des brèches, réveillent l'espoir, gagnent du terrain. Ce livre, constitué d'articles, de portraits, de témoignages, de synthèses d'études internationales, révèle la face cachée de la condition des femmes, aujourd'hui.
« Les femmes sont leur propre espoir, elles ne peuvent compter que sur elles-mêmes pour changer la société. Chaque fois que nous faisons progresser nos droits à toutes, l’humanité fait un pas vers un monde plus juste. A travers ce livre, cette photographie de la condition des femmes aujourd’hui, chacune d’entre nous a l’occasion d’apprendre ce qu’elle ignore, de découvrir ce qu’elle ne peut pas ou ne veut pas voir, et de participer au combat pour un monde meilleur. » Christine Ockrent
Le Livre noir de la condition des femmes nous offre, pour la première fois, la photographie de la condition des femmes dans le monde, aujourd’hui.
En préambule de sa Déclaration de 1993, l’ONU proclame l’urgence de l’application aux femmes des droits et principes du genre humain : SECURITE, INTEGRITE, LIBERTE, DIGNITE, EGALITE. Cinq mots pour résumer ce qui devrait être garanti aux femmes, en ce début de troisième millénaire.
C’est autour de ces mots que Christine Ockrent et Sandrine Treiner ont sélectionné des sujets dont elles ont confié le développement (sous forme d’articles, d’analyses transversales, de reportages mais aussi de portraits d’hommes et de femmes opérant sur le terrain) à quarante auteurs – experts mondialement connus, chercheurs, praticien, militants, journalistes, venus de tous les horizons. Dans cette recherche, elles ont bénéficié du concours de Françoise Gaspard, sociologue à l’Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales, qui représente la France au Comité CEDAW des Nations Unies, dont le rôle est de surveiller l’application de la Convention contre toutes les discriminations à l’égard des femmes. C’est ainsi que pendant deux ans, autour de leur trio, s’est constituée une communauté de travail internationale, passionnée, enthousiaste.
Comment et pourquoi les femmes sont-elles mutilées, enfermées, déplacées, négociées, marchandées, souvent avec la complicité tacite des Etats, même démocratiques ? Comment peut-il manquer quatre-vingt-dix millions de femmes en Asie ? Est-ce un hasard si le SIDA en Afrique tue aujourd’hui plus de femmes que d’hommes ? Pourquoi, en matière de viol et de violences conjugales, privilégie-t-on les explications culturelles ou religieuses dans les pays du Sud pour préférer les causes d’ordre psychologique et individuel dans les pays du Nord ? Pourquoi les femmes sont-elles d’avantage brutalisées lorsqu’elles sont instruites et qu’elles accèdent à l’autonomie ? Pourquoi, partout, les femmes sont-elles les plus pauvres d’entre les pauvres… ?
Autant de questions et de réponses possibles apportées dans cet ouvrage essentiel dont la lecture, à la fois bouleversante et édifiante, ne laissera personne indemne mais qui, au contraire, confortera chacun (chacune) dans une certitude : il faut faire du combat pour les femmes une affaire personnelle.
Po przeczytaniu 1/3 książki doszłam do wniosku, że dalsze czytanie nie ma sensu. Dawno żadna książka mnie tak nie zniechęciła, nie zdenerwowała czy wręcz zirytowała. Dane statystyczne przestarzałe, rozumiem, że opracowanie wydano w roku 2004 a jest 2018, ale już wówczas powoływano się na statystyki z lat 95-98. Tak samo jak wtedy, tak i teraz te liczby nic nie mówią i nic nie obrazują. Na każdej stronie pojawia się zdanie, że kobieta jest nikim, jeśli nie wprost, to jako wyraźna sugestia. Tak naprawdę można by tę książkę zrecenzować jednym zdaniem: "Największym nieszczęściem kobiety jest gwałt". Jakąkolwiek niesprawiedliwość wobec kobiet autorki chcą zobrazować podają przykład gwałtu, przez co mamy wrażenie, że czytamy wciąż o tym samym. Poza tym nawet w reportażach, zamiast czystej opowieści o jakimś konkretnym przypadku pojawiają się statystyki i komentarze autorek, tak jakby założyły, że czytelnik jest głupi i sam nie umie wyciągać wniosków. Każdy rozdział kończy zdanie,że "po wprowadzeniu programów pomocowych sytuacja znacznie się poprawiła", albo, że "sprawa została przedstawiona na forum ONZ UNESCO itp.". No i co z tego? Tak jak z upodobaniem pojawiają się komentarze i lamenty nad złą sytuacją kobiet, tak nie ma żadnej informacji jakie to były programy pomocowe i jakie konkretnie przyniosły zmiany. Miałam nieodparte wrażenie, że książka powstała, aby zaznaczyć, że organizacje powołane do pomocy kobietom cokolwiek robią. Natomiast co i w jaki sposób, to już nie jest ważne. W wielu przypadkach płonne są nadzieje autorek np. o tym, że Islam złagodnieje, podczas gdy czas pokazał, że się zradykalizował, albo o tym, że edukacja kobiet podniesie ich świadomość i zmieni podejście do życia, podczas gdy kilka stron dalej same autorki podają przykład, że emigranci przybywający do Europy, nie korzystają z postępu, z dostępu do edukacji, nie zmieniają swojego stylu życia, tylko zamykają się w enklawach i nadal kultywują własne zwyczaje. Pełno w tej książce stereotypów. Kraje katolickie to w każdym przypadku Irlandia i Polska. Brak parytetu w dostępie do władzy i struktur administracyjnych - Polska. Szkoda, że panie autorki nie zauważyły, że kościół w Polsce dochodzi do władzy tylko wraz z prawicowymi partiami, a pierwszym rzecznikiem rządu niekomunistycznego była kobieta, a premiera kobietę mieliśmy już w roku 1992, kiedy w innych krajach niepodzielnie rządzili mężczyźni. Proponuję autorkom żeby pisząc kolejną książkę najpierw pomieszkały w krajach, o których piszą i poznały życie od środka, a nie opierały się na sztampowych frazesach i stereotypach.... Miała być Wielka Biblia Feminizmu, a wyszło Wielkie Nic. Szkoda czasu, druku i papieru. Nie polecam.
It shows the situation of women in different cultures. There is a several dozens of millions of women too less that is needed according to laws of demography. It cannot be explained by plagues, migrations or wars - there is not enough women, cause they weren't let to live. They were killed before birth or malnutritioned, mutilitated and treated as a merchendise are exposed for premature death. In manry countries of Asia, Africa, South America and even Europe women experience violance and humiliation, are victims of cruel traditions, ruthless market and antifeminine ideologies, and are modern day slaves.
Recenzując „Czarną księgę kobiet”, można dostrzec, że książka wzbudza wiele emocji i skłania do refleksji nad sytuacją kobiet w krajach arabskich. Autorka podjęła trudne tematy, próbując ukazać trudności, z jakimi borykają się kobiety w społeczeństwach islamskich. Niestety, zamiast skupić się na inspirujących historiach i osiągnięciach kobiet, książka stopniowo zaczyna promować islamofobię i uprzedzenia, co może zniechęcić czytelników do dalszej lektury. Brak głębszej analizy kontekstu kulturowego i społecznego prowadzi do uproszczenia rzeczywistości i niewłaściwego pojmowania problemu. Mimo szlachetnych intencji autorki, książka ta może przyczynić się do utrwalania stereotypów i uprzedzeń wobec muzułmanek. W obliczu kontrowersyjnych zakazów dotyczących noszenia hidżabu we Francji i innych krajach, warto zastanowić się nad prawami kobiet do wyrażania swojej tożsamości religijnej i ubioru zgodnie z własnymi wartościami. Ostatecznie, "Czarna księga kobiet" pozostawia wiele do życzenia pod względem obiektywności i pełniejszego zrozumienia kulturowych i społecznych kontekstów.