Polski dramat stulecia - jest niby lustro, w którym możemy się przejrzeć. Ale nie liczmy na samozadowolenie - ten widok nie krzepi serc patriotów i serc humanistów będących notorycznymi optymistami. Fascynująca powieść-kryminał-dramat.
Waldemar Łysiak (ur. 8 marca 1944 w Warszawie) (używał następujących pseudonimów literackich Valdemar Baldhead, Archibald, Mark W. Kingden, Rezerwowy Ł.) – polski pisarz i publicysta, architekt, napoleonista, bibliofil.
Autor dobrze pokazuje nasz egoizm, zainteresowanie tylko samym sobą. Wszystkie dialogi tam zawarte są tak bardzo rzeczywiste, że czytelnik czuje sie, jakby tam był i wszystko przeżywał wraz z bohaterami. Sama forma książki jest wygodna do czytania, w dodatku bardzo szybko można ją przeczytać(co w może być i minusem). Nawiązanie do problemów tak głębokich w tak krótkim dziele jest czymś dla mnie niezwykłym. W pełni podziwiam to arcydzieło Łysiaka. Zawarł w nim wiele kwestii, o których się dyskutuje, m.in. wiarę, popędy, kobiety( choć osobiście nie widzę ich jako maszyn pragnących TEGO). W dodatku nie pokazuje tych problemów z jednej strony barykady, inni członkowie wieczerzy obwieszczają swoje zdania i często w inteligentny sposób deliberują. Osobiście podziwiam osobę profesora, za jego przenikliwość, zdolność do dywagacji, choć "odbiega" od tematu, to jednak wszystko jest na właściwych torach, dzięki czemu końcowo panowie dochodzą do czegoś, co można nazwać porozumieniem. Jednak wszyscy stracili "coś", co mieli po tej nocy pełnej kłótni, (a nawet bójki!), pełnej alkoholu, pysznego jedzenia, a może nawet dobrego humoru...
Tę książkę trzeba przeczytać - Waldemar Łysiak doskonale pokazuje głęboko zakorzenione w ludziach egoistyczne potrzeby oraz trafnie opisuje pewne schematy zachowań osób postawionych pod ścianą. Z resztą robi to nieprzerwanie od lat. Gorąco polecam!