Warszawskie Bródno. Blokowisko. Typowe osiedle z wielkiej płyty. Jedenastopiętrowiec, do którego akurat wprowadzają się Agnieszka i Robert. Para młodych małżonków wcześniej wiodła życia w mazurskim Olecku, teraz postanawia posmakować stolicy. Już w momencie przeprowadzki coś jest co najmniej nie tak. Otóż w windzie bloku zostają znalezione zwłoki z odciętą głową...Mimo wszystko para postanawia zamieszkać w wynajętym bródnowskim mieszkaniu.
W toku lektury poznajemy kolejnych bohaterów - mieszkańców bloku. Jednym z nich jest dziennikarz-alkoholik-Wiktor. Kolejny to maturzysta - Kamil, walczący z wymagającym ojcem - wojskowym oraz rozpieszczającą go matką. Pojawiają się kolejni bohaterowie...Na uwagę zasługuje "operator" tytułowego domofonu - tajemniczy "Pyton". Co udało mu się przez niemal archaiczne urządzenie usłyszeć? Z czego niechybnie zwierzają się lokatorzy, jakie mają lęki, czego się boją, przed czym uciekają? Czasu na rozwikłanie zagadki będzie sporo, gdyż pewnego listopadowego dnia blok zostaje zamknięty. Mimo (niełatwego) otwarcia drzwi nikomu z lokatorów nie udaje się puścić bloku. Korytarze spowija bardzo wymowna i symboliczna czerń...Dla kogo okaże się groźna? Co tak naprawdę symbolizuje? Kim są tajemniczy, enigmatyczni lokatorzy bloku? I najważniejsze - jak z tą pustką, czernią i złem walczyć? Czy jest to w ogóle możliwe? Kto podejmie się tego nadludzkiego wysiłku? Kto stawi czoła swoim (a może nie tylko swoim?) lękom, koszmarom, złu? Jaką rolę odgrywa historia miejsca, w którym powstał wieżowiec? Kto ma szansę się z niego wydostać? Za jaką cenę?
Powieść Zygmunta Miłoszewskiego pełna jest demonicznych, bardzo zagadkowych postaci i grozy czającej się tuż pod powierzchnią banalnej rzeczywistości. Pikanterii dodaje specyficzny styl autora, pełen wyrafinowanego, czarnego humoru, zabawnych anegdotek i nawiązań. Atmosfera narasta stopniowo, w nastroju opowieści grozy, momentami horroru a czasem barwnej opowieści obyczajowej. Jako wytrawny czytelnik – jestem zadowolona z lektury.
*Wszyscy jednocześnie krzyknęli: "O mój Boże!", udowadniając, że Polska to kraj tradycyjnie katolicki. Kiedy przychodzi nam wyrazić swoje emocje w chwili krańcowego osłupienia, nawet ukochana "kurwamać" przegrywa z "omójbogiem".
*- Jest taka historia o człowieku, który nie mógł wybrać pomiędzy trzema idealnymi kobietami. Każda była piękna, każda zakochana w nim do szaleństwa.
- I co zrobił? - zaciekawiła się Agnieszka.
- Postanowił przeprowadzić test. Dał każdej z nich dość pokaźną sumę pieniędzy, mówiąc, żeby zrobiły z nimi to, co uznają za stosowne. Potem miały przyjść do niego zdać mu relację. Pierwsza przyszła zrobiona na absolutne bóstwo, za pieniądze doprowadziła swoje ciało do perfekcji, zainwestowała w modystkę, wizażystkę, stylistkę i wszelkie inne możliwe istki. "Wszystko to zrobiłam, bo chcę być dla ciebie zawsze najpiękniejsza" - mówi.
[...] Druga zainwestowała w wykształcenie. Kursy językowe, studia podyplomowe, kształcące podróże, książki, leksykony, albumy o malarstwie, itepe, itede. "Chcę być mądra, żebyś nigdy się ze mną nie nudził", mówi do swojego ukochanego. Trzecia nauczyła się inwestować, pomnożyła wielokrotnie podarowane jej pieniądze i mówi: "Ze mną nigdy nie zaznasz biedy". Zadumał się nasz bohater, bo wybór, wcześniej tylko trudny, teraz zrobił się arcytrudny. Dumał, dumał, długo się wahał, i w końcu wybrał tę, która miała najfajniejsze cycki.
*Ludziom miesza się rzeczywistość z wyobraźnią. Wstydzą się tego, o czym pomyśleli, są dumni z rzeczy, których nie zrobili, kochają tych, których nie znają, i nienawidzą tych, o których tylko słyszeli.
*Nie chcę się bawić w filozofowanie, ale nie ma człowieka, który nie nosiłby w sobie wielkich traum, lęków, prawdziwych lub urojonych win, marzeń gwałcących wszelkie normy społeczne. Zepchnięte w najdalsze zakamarki psychiki, czynią nas bezradnymi, kiedy pojawiają się na powierzchni. Przez całe życie uczymy się udawać, że ich nie ma, zamiast stawać z nimi twarzą w twarz. Zmuszeni do tej konfrontacji, przegrywamy, choć moglibyśmy zwyciężyć. Wybieramy najłatwiejsze wyjście: ucieczkę. A ucieczką od samego siebie może być tylko śmierć lub szaleństwo.
*Żeby człowieka zabić, to trzeba ho, ho, trzeba się naprawdę postarać. Albo zostawić go samego ze sobą i czekać, aż oszaleje. Każdy człowiek ma w głowie coś, od czego można oszaleć.
*W zamierzchłych rycerskich czasach była sobie spokojna okolica, w której nagle pojawił się smok. Bestia, jak to bestia, paliła, pożerała, niszczyła i gwałciła, nie robiąc sobie ani dnia przerwy. Mieszkańcy w lament i dalej o pomoc do trzech rycerzy, którzy mieszkali we włościach.
‘Ulituj się, panie, zabij bestię straszliwą’, proszą pierwszego.
‘Hm, poważna to rzecz, wyprawa na smoka – odparł, marszcząc rycersko brwi. – Zastanowię się i dam odpowiedź za jakieś dwa tygodnie’.
Na to uderzyli w jeszcze większy płacz i lecą do drugiego.
‘Chętnie pokonam potwora, który zamęt i strach sieje w waszych domach, o biedni ludzie – zagrzmiał drugi rycerz. – Myślę, że za tydzień zdecyduję, kiedy to uczynię’.
Jedna już im tylko nadzieja została, jeden tylko mężny mąż mógł ukrócić poczynania szalejącego bez wytchnienia smoka. Na kolanach i cali we łzach proszą trzeciego rycerza o pomoc. Ten nie odpowiedział ani jednym słowem, przywdział zbroję, miecz do pasa przytroczył i konia dosiadł.
‘Jak to tak, panie – wyjąkali zdumieni chłopi. – Nie potrzebujecie czasu do zastanowienia?’
Na to rycerz: ’Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba spierdalać'.
*Często jest nam ciężko i źle – odparł ksiądz, kiedy już wylała wszystkie swoje żale. – Warto wtedy pamiętać, że nasze życie to nie tylko ten jeden moment, kiedy świat wali nam się na głowę. Nasze życie to wszystkie te piękne chwile, które przeżyliśmy, do których chcemy wracać w nieskończoność. One są siłą naszej duszy. Ten natomiast czas, którego żałujemy, chcielibyśmy, żeby nigdy nie istniał, on jest naszą słabością. Nie zapominaj o tej słabości, córko, ale nie pozwól jej pokonać swojej siły. Bóg pozwala nam na słabość, ale nie chce żebyśmy się poddawali.
*Lęk przed nieznanym to mały szczurek w porównaniu ze słoniem naszych brudnych rojeń.
*Dlaczego w ogóle rodzą się mężczyźni przed trzydziestką?
*- Czy wie pan, ilu psychologów potrzeba, żeby zmienić żarówkę? - zapytał Wiktor podniesionym głosem.
- Nie, nie wiem - odparł Stopa. - Ale na pewno odpowiedź jest niesłychanie śmieszna.
- Żadnego. Żarówka sama się zmieni, kiedy będzie na to gotowa.
*(...) istotą świata nie jest harmonia, lecz walka.