Jump to ratings and reviews
Rate this book

Kroniki Rozdartego Świata #1

Asystent czarodziejki

Rate this book
Przez ostatnie ćwierć wieku Vincent Thorpe służył jako pomocnik magiczny czarodziejce Margueritte de Breville, znanej w Arborii jako Szalona Meg. Razem zgłębiali tajemnice Wojny Rozdarcia – konfliktu, który siedemset lat wcześniej niemal zniszczył świat. Po latach niebezpiecznej pracy Vincent wyczekuje zakończenia kontraktu i marzy o spokojnym życiu w domku na przedmieściach u boku ukochanej Amandine.

Gdy kolejna, pozornie zwykła misja dla Gildii Magów przybiera nieoczekiwany obrót, Vincent przekonuje się, że musi zrewidować plany na przyszłość, a jego los jest nieodłącznie spleciony z historią Arborii.

368 pages, Paperback

First published June 15, 2016

7 people are currently reading
152 people want to read

About the author

Aleksandra Janusz

19 books79 followers
-----
I do not rate books because I don't like the star system. I think that our world is overly concerned with metrics and leaves little place for discovery, wonder, and straying off the beaten path, so this is my small rebellion.

I read in Polish, English, and (rarely) French. I pick my lectures like a caveman (cavewoman) - because it was there and I happened to be in the mood for that. I might have a phase for a certain type of novel, and then pick something entirely else, so be warned - it's eclectic in here.
----

Nie wystawiam ocen liczbowych, bo nie lubię gwiazdek. Uważam, że współczesny świat kładzie wiele nacisku na oceny liczbowe, przez co zabiera przestrzeń nowym odkryciom oraz zniechęca do podążania mniej utartymi szlakami. Nie chcę się sprzeczać, czy mam rację. To mój mały bunt.

Czytam po polsku, po angielsku i (nieco rzadziej) po francusku. Wybieram lektury jak kobieta jaskiniowa - leżało w okolicy i taki miałam kaprys, więc podniosłam. Mogę mieć fazę na jakiś typ powieści, a potem wybrać coś z zupełnie innej beczki, więc ostrzegam - jest tu trochę eklektycznie.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
43 (21%)
4 stars
97 (48%)
3 stars
50 (24%)
2 stars
12 (5%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 29 of 29 reviews
Profile Image for Lobo.
768 reviews101 followers
June 28, 2016
… czyli polska fantastyka NIE MUSI wiązać się z nieuchronną żenadą i rozczarowaniem? Bo przywykłam do tego, że polskie książki fantastyczne (pozdrawiamy Fabrykę Słów) są popisem bigoterii, chamstwa i całkowitego braku zdolności pisarskich. Poza kilkoma chlubnymi wyjątkami, oczywiście. Aleksandra Janusz dała mi nadzieję, że to się zmieni. Że doczekamy się pokolenia pisarzy, którzy wychowali się na czymś innym niż polska fantastyka, więc wiedzą, co dobre. Poza tym jestem zachwycona, bo miałam okazję przeczytać intrygującą, przemyślaną, świetne napisaną powieść, która traktuje czytelnika jak myślącą jednostkę. I zawiera kota.

W sumie czego ta powieść nie zawiera. Bo jest jedną wielką grą na stereotypach fantastyki i kocham w niej każdy element. Bohater, który jest świetnie napisaną Mary Sue, chciałabym, żeby każda popkulturowa postać (bo każdy bohater popkultury jest Mary Sue) miała tak dobrą historię i motywację. Bohater, który nie jest nastolatkiem (!). Który ma w pełni funkcjonalny związek (!!), którego love interest nie zostaje w żadnym momencie zredukowana do funkcji ozdobnika albo kobiety w opałach, ba, będąc osobą bez zdolności magicznych parokrotnie udowadnia swoją przydatność dla drużyny (!!!). Fakt, że wszystkie inne bohaterki to kobiety i każda z nich ma odrębną osobowość (!... a nie, pisała to kobieta, więc to ma sens, bo ona wie, że to tak działa). To, że jedna z tych bohaterek, kompetentna, potężna mistrzyni magii kreowana jest na zwyczajową dla gatunku seks bombę, ale ratuje wszystkim dupy swoim zamiłowaniem do ładnych kiecek (!!!! I TO MA SENS). Czarodziejka super-szpieg (!!!!!). I kot zwany Śliwką (!).

Zwykle nie nadużywam tak wykrzykników, ale ta powieść jest jak wypełnione bingo z tablicy „wszystko, co chciałabyś przeczytać w powieści fantasy, ale nie roisz sobie, że się tego doczekasz”. Bo marzyłam o książce takiej jak ta. Nie mogę pohamować entuzjazmu*.

Tym, co zachwyca mnie równie mocno, co niestandardowe, oryginalne podejście do fabuły i postaci, jest niestandardowe i oryginalne podejście do magii. Matematyczna koncepcja magii z początku budziła mój sceptycyzm, ale im dalej w powieść tym lepiej. Ponieważ autorka dostarcza nam mnóstwa szczegółów, które sprawiają, że świat przedstawiony ma sens, staje się prawdziwy i realny, bo właśnie tak to powinno działaś. To tak, jakby autorka usiadła i odbyła długie rozważania nad kwestią tego, że jeśli magia to nauka świata fantasy, to jakie powinny być tego konsekwencje? Magia jako energia. Magia jako sposób podnoszenia poziomu życia. Magia jako dziedzina akademicka. Magia jako coś, co należy licencjonować, kontrolować, co ma wpływ na całe społeczeństwo, poczynając od rynkowych cen dostaw energii a kończąc na medycynie kosmetycznej. Drobiazgi, które sprawiają, że łatwo uwierzyć w wykreowany świat, że staje się on bliski i namacalny, i żywy, i pełen możliwości, i marzeń. Przeniesienie się w obręb Rozdartego Świata wraz z Meg i Vincem było niesamowitą przygodą i nie mogę doczekać się kolejnych tomów.

*Oczywiście wiem, że wszystko pojawiło się już w fantastyce. Ale jeszcze nie w polskiej. Co mi daje, że po angielsku wychodzą setki podobnych powieści, jeśli nie mają wpływu na realny poziom książek w moim ojczystym kraju, gdzie fantastyka posysa po całości?
Profile Image for Teleseparatist.
1,278 reviews159 followers
July 19, 2016
Najprzyjemniejsza i najbardziej dopracowana i dojrzała polska książka fantasy, jaką czytałam od bardzo dawna.

Kupiłam w ciemno, zachęcona zapowiedziami z NaNo. Zanim położyłam na niej łapki, mój osobisty egzemplarz zdążyły przeczytać i zarekomendować dwie koleżanki, przez które zdobywałam papierową kopię (czego się nie robi, by uniknąć molocha księgarskiego). I im bardziej słuchałam pochwał, tym bardziej bałam się, że książka nie da rady dorosnąć do hype'u.

Ale niepotrzebnie się martwiłam. Powieść czyta się wartko, postaci są sympatyczne i wielowymiarowe (więcej Meg! Więcej Belindy!) a ich relacje dobrze nakreślone, świat pomysłowy (choć trochę żałuję, że nie mamy do niego szerszego wglądu - chciałabym więcej wiedzieć o geografii i demografii!). Poczucie humoru zgrabne i trafiające zwłaszcza do każdego mającego kontakt z uniwersyteckimi strukturami (a nie, jak to zbyt często bywa, żenujące). Ludzie dorośli zachowują się jak dorośli. No i etyka jest spójna, a nie bohatero-centryczna - działania mają konsekwencje i trzeba o nich myśleć.

Tylko cliffhanger okropny, ale to widać trzeba poczekać do drugiego tomu. Który kupię z miejsca. Może jest gdzieś przedsprzedaż? ;)

Polecam bez zastrzeżeń. Warto kupić własny egzemplarz, żeby pielęgnować rodzimych autorów, którzy wiedzą, co robią - i premiować wydawnictwa, które potrafią zrobić redakcję i korektę (chyba tylko raz miałam wrażenie, że coś się w zdaniu nie całkiem udało, i to też mógł być mój regionalizm).
Profile Image for Joanka.
457 reviews82 followers
March 29, 2017
Na początku zaznaczę może, że właściwie nie czytałam od dłuższego czasu żadnej polskiej fantastyki, ostatnio była to chyba Brzezińska, która mnie całkowicie zauroczyła. Piszę o tym, bo większość recenzji podkreśla, jak wspaniale wybija się Janusz na tle polskiej dzisiejszej fantastyki – którą ja znam głównie z cudownych krytycznych recenzji – ja nie mając tego porównania mogę po prostu stwierdzić, że Aleksandra Janusz napisała naprawdę fajną książkę, którą czyta się z olbrzymią przyjemnością.

Właściwie każda część składowa tej książki jest udana. Na pierwszy plan wybija się konstrukcja świata i choć tu miałam moment, kiedy nie mogłam zrozumieć, o co chodzi z tą Utraconą Bretanią, to jednak w miarę szybko poukładałam to sobie w głowie i dalej było już porywająco. Magia oparta na matematyce – to kupuję z całym dobrodziejstwem inwentarza, choć pewnie nie mogę w pełni docenić, bo dla mojego nieszczęsnego mózgu „zaczął różniczkować” brzmi identycznie jak „zaczął przemawiać w starożytnym języku mrocznych elfów”, tu więc kunszt pomysłowości spływa po mnie jak po gęsi. Zachwyciła mnie natomiast struktura czarodziejskiego świata oparta na uniwersytecie i nie, sama doktorantką nigdy nie byłam i pewnie nie będę, co nie znaczy, że nie wiem, jak to wygląda, nawet jeśli nie z pierwszej ręki. A samo bycie studentem wystarczy, żeby tu i ówdzie zapiszczeć ze szczęścia. Podobali mi się też bohaterowie, polubiłam ich wszystkich i wciąż nie mogę się zdecydować, którą z pa polubiłam najbardziej. Tak, „Asystent czarodziejki” ma przecudną galerię postaci kobiecych i to naprawdę nieźle wycieniowanych. Przyznam, że kiedy na pierwszej stronie już wystraszyła mnie bohaterka z burzą rudych loków i mocnym charakterem byłam pełna najgorszych przeczuć (mam alergię na ten typ, potworną), to z każdym kolejnym rozdziałem okazywało się, że moje obawy nie mają szansy się ziścić. A wspomniana wyżej Amandine też jest pełnowymiarową postacią a nie wybuchowym acz przeuroczym rudzielcem (yych). Co więcej, mamy tu ładny przekrój z kilkusetletnimi czarodziejkami, które nie zachowują się, jakby właśnie opuściły liceum i z dziewczynką, która zachowuje się jak dziewczynka po drugiej stronie spektrum. Jest wreszcie fabuła, która toczy się szybko, ciekawie, dzieje się dużo i na pewno przeczytam kolejną część, bo naprawdę obchodzi mnie, co stanie się z bohaterami.

Jeśli chodzi o styl, mam tu mieszane uczucia. Z jednej strony przyznam, że moje małe czarne serce lekko skręciło się z zazdrości, choć bardziej cieszyłam się, że czytam coś tak dobrze napisanego. Fantastyka, ta lekko humorystyczna i nierzadko pisana w pierwszej osobie jest według mnie niełatwa w tym względzie, że łatwo ją „przefajnić”, slangowe wyrażenia, kolokwializmy i przede wszystkim wulgaryzmy są często przyklejone na siłę i budzą lekkie zażenowanie (tak miałam w przypadku Kossakowskiej lata temu) – tu jednak Janusz poradziła sobie śpiewająco. Też chcę tak umieć! W ogóle często łapałam się na myśli, że chętnie posadziłabym autorkę przed sobą i zadała jej sto pytań o pisanie i wymyślanie, mocno mnie zainspirowała (całe szczęście, że nareszcie przeszło mi pisanie fanmaili…). Natomiast jeśli chodzi o pisanie pod innym kątem… Przeszkadzało mi wklejanie wszędzie worldbuildingu. Owszem, był bardzo ciekawy, ale jak dla mnie chwilami był wepchnięty w naprawdę nieodpowiednie miejsca – ja tu chcę wiedzieć, co się stanie z moją Meg, czy zaklęcie wyszło i naprawdę nie obchodzi mnie teraz, że kiedyś to do tego czaru to wykorzystywano takie soczewki, ale teraz… Oczywiście były to wtrącenia na kilka linijek a nie akapitów, ale wytrącało mnie to z powieści i w rezultacie, mimo że powieść podobała mi się bardzo, czytałam ją też dość długo. Jeśli już wtrącenia, to ja poproszę o bohaterach, bo mam ich zdecydowany niedosyt! Ale też dla mnie bohaterowie są w książkach najważniejsi, a worldbuilding zostaje na końcu skali.

Jednym słowem, dołączam się do zachwytów i namawiam do czytania. A ja czekam na jakąś okazję, żeby sobie zażyczyć kolejny tom.
Profile Image for Skyeofskynet.
318 reviews15 followers
April 10, 2017
Tak naprawdę skończyłam wczoraj o 2 w nocy.

Wiecie co? Widziałam tyle bardzo dobrych ocen tej książki, a głód na dobre fantasy tkwi we mnie od dawna, a w dodatku ani ebooka ani w bibliotece, no to kupiłam tę książkę za pieniądze, których nie mam. I kiedy zaczęłam czytać, miałam takie, no kurwa, mogłam te pieniądze, których nie mam, wydać na coś innego, np. podpaski i jedzenie. No ale czytałam dalej.

Wiem, czego tej książce brakuje. Brakuje jej solidnej redakcji na początku. Ponieważ do szału mnie doprowadzały. Te krótkie zdania. Którymi narracjonował Vincent. Ile można. Tak pisać. Na szczęście czym dalej w las tym dłuższe zdania. Niemniej, te irytujące, krótkie zdania, z których czasem pragnęłoby się zrobić dwa albo trzy, połączone z nieco irytującym worldbuildingiem, próbowały mnie odrzucić. Na szczęście się nie dałam. Zwłaszcza, że kiedy Vincent przestał pisać o świecie w sowim małym dzienniczku, a zamiast tego zaczął prowadzić o magii rozmowy z Kat, wszystko stało się jasne. Bardzo lubię powolne przedstawianie świata w dialogach. Pozwala pokazać świat stopniowo, wymaga od czytelnika uwagi, nie ma łopat. W ogóle po tych pierwszych próbach zasypania nas informacjami nawet nie łopatą, a koparką, autorka zaczęła rozbudowywać przedstawianie świata na wielu stronach i w różnych wątkach, co wyszło powieści na dobre. Bo z tej irytacji przegapiłam trochę informacji, które później okazały się ważne i musiałam czasem kartkować wstecz.

A świat, kiedy już się go ogarnie, jest fantastyczny. Matematyczna magia jest taka świeża (i napisana tak, że nawet mój humanistyczny umysł ogarnia, choć zapewne w pełni nie docenia), nikt nie lata z mieczami, to znaczy przynajmniej nie w jednej połowie świata, technika poszła do przodu, kule mają windowsa. Studia były nie tak dawno, więc uniwersytecka wizja tym bardziej przypadła mi do gustu. Niesamowity przypadek Vincenta zyskuje, jak tylko dowiadujemy się, że były inne takie przypadki, ale odrzucono je ze względu na charakter (zobaczcie, jak wiele problemów natury marysuenistycznej da się rozwiązać prostym: byli inni tacy jak ty, ale sorry, nie spełniali profilu psychologicznego). A postacie są cudowne. Belinde i Meg razem są cudowne. Kathryn, Kathryn, moja kochana, powinny cię spotykać tylko dobre rzeczy, zasługujesz na same dobre rzeczy. Amandine nie jest tylko zgrabną dupą sprowadzona do roli dupy, nie, Amandine wymiata kurze z półek. Lily im dzielnie wtóruje. A w tym wszystkim biedny Vincent Thorpe chciał tylko iść na emeryturę. W ogóle, to całkiem dobry chwyt na męski ból dupy prawdziwych mężczyzn czytających prawdziwe polskie fantasy: zrobić z faceta narratora, a potem dać pięć głównych postaci kobiecych, może nie zauważą ;)

Pozostaje mi wydać pieniądze, których nie mam, na drugi tom. Właściwie już to zrobiłam. Paczka jest już nawet w drodze.

EDIT: Miałam dodać, że okładka cudowna jest. W dotyku. Co prawda przysysa smugi, o czym przekonałam się, gdy Lusia (dla niewtajemniczonych: jeden z moich psów) przyszła sprawdzić, co czytam, zaraz po napiciu się wody i zostawiła mi na okładce ślicznego gluta. To już dzieło wydawcy, nie autorki, ale i tak, warto o tym wspomnieć. Grafika też ładna.
Profile Image for Pyza Wędrowniczka.
64 reviews51 followers
Read
March 16, 2017
Jest wyprawa, są niebezpieczeństwa, rozdzielone drużyny, creme de la creme tego, co zna się i lubi w klasycznej i mniej klasycznej fantasy – z drugiej jednak strony postaci są tak sympatyczne, świat na tyle ciekawie skonstruowany, a do tego naprawdę przemyślnie skonstruowana i nie nużąca akcja, że i „Asystent czarodziejki” (i jego bezpośrednia kontynuacja, „Utracona Bretania”), czytają się przyjemnie, szybko i wciągają po uszy. Owszem, na początku miałam pewne wątpliwości – głównie dlatego, że dostajemy całkiem pokaźną ekspozycję, z której owa konstrukcja ku nam wyziera, ale nie w typie zachęcającym, a raczej pokazującym, jak została wymyślona – dajcie jednak „Asystentowi...” szansę na rozpędzenie się, a nie pożałujecie.

http://pierogipruskie.blogspot.com/20...
Profile Image for Mewa.
1,238 reviews248 followers
March 10, 2025
Takie sobie, ale dokładnie na coś takiego miałam ochotę.
Profile Image for Anna.
238 reviews165 followers
September 27, 2016
Dość wysoki próg wejścia w intrygująco skonstruowany świat (mój wybitnie nie-matematyczny umysł płakał, gdy przychodziło do opisów magii), ale po pierwszych kilku rozdziałach, gdy autorka rozdziela bohaterów i przełamuje pierwsze, dość stereotypowe wrażenia czytelnika, akcja przyspiesza, a i sami bohaterowie mogą nieco szerzej rozwinąć skrzydła i wzbudzić prawdziwą, szczerą sympatię. Jest kilka przefajnowanych momentów, ale skojarzenia z sesją RPG-a pozwoliły mi przymknąć na nie oko. Lekka, ale niegłupia literatura fantasy do poczytania na wakacjach lub w pociągu. Zaintrygowana sięgnę po kolejny tom.
Profile Image for kari.
608 reviews
July 21, 2016
[PL] Jakie to jest fajne! Błyskotliwe, zabawne, dobrze przemyślane, z wartką akcją i postaciami, które polubiłam od razu. Dojrzałe i lekkie jednocześnie. Właściwie moim jedynym zarzutem jest to, że drugi tom ukaże się dopiero na jesieni.
Profile Image for Asia.
39 reviews7 followers
July 6, 2023
Nie spodziewałam się tak dobrej historii, bardzo pozytywne zaskoczenie
Profile Image for Marta Duda-Gryc.
592 reviews42 followers
July 5, 2016
To tak naprawdę 4,5, ale mój entuzjazm, wspierany świetnym humorem, w jaki wprawiła mnie ta książka, na razie twierdzi, że przydzielenie jej 4 gwiazdek byłoby niesprawiedliwe.

To urocza powieść fantastyczna dla czytelnika, który lubi wyłapywać historyczne aluzje, subtelny humor, nakreślone pewną, barwną linią postacie, interesująco zbudowany świat i naprawdę ładną polszczyznę. Magowie różniczkują i dokonują rozmaitych obliczeń w pamięci, by rzucić zaklęcie - cała magia oparta jest tu na bardzo racjonalnych, naukowych podstawach. Trzydziestosiedmioletni asystent czarodziejki (już od 24 lat) nie mający szans na zdobycie dyplomu (jak u Wojtyszki w "Sekrecie wróżki", och, trzeba by do tego pijanego arcydziełka absurdu wrócić!), odkrywa nagle - bo przecież konwencja tego wymaga - że jednak może coś z tego będzie. Jego narzeczona jest pełnoprawną, sympatyczną postacią; jego koleżanka, uczennica innej czarodziejki też swój charakter ma - a jest jeszcze cała pozostała plejada postaci kobiecych otaczających głównego bohatera, z których każda ma osobowość i tajemnice, a autorka daje im możliwość wykazania się, choćby przez chwilę. Zresztą każda postać, pojawiająca się nawet przez moment, jest pełnokrwistą istotą (bo użyć słowa człowiek tu nie wypada), z charakterem i historią. No właśnie, jest smok (to nie spojler, w końcu okładka sugeruje to czytelnikom)! Smok jest cudowny!
To wszystko już było w literaturze światowej, tak, wiem. W polskiej jednak nie. A na pewno nie zdarzyło mi się natrafić książkę o tej tematyce napisaną tak sprawnie warsztatowo, z takim polotem i z takim mrugnięciem oka skierowanym do czytelnika. Nie pomnę, kiedy odczuwałam taką niecierpliwość, wiedząc, że na drugi tom cyklu trzeba będzie trochę poczekać.
Profile Image for Anna.
512 reviews80 followers
April 14, 2017
3.5 gwiazdki (jak zwykle doskwiera mi na goodreads brak czegoś pomiędzy 3 i 4 ;))

Żadne arcydzieło, ale bardzo przyjemna książka i dobra wieczorna rozrywka. Główną jej zaletą jest to, że im dalej, tym lepiej. Wadą - język. Jakoś mi nie pasował, a szczególnie zgrzytały mi niektóre elementy humorystyczne i słowa takie jak "srajtaśma" (mówiło się tak, kiedy byłam w podstawówce i gimnazjum, potem już raczej nie). Nie twierdzę oczywiście, że Janusz nie potrafi pisać - potrafi jak najbardziej, ale nie do końca tak, jak lubię.

Podoba mi się również świat przedstawiony, zwłaszcza pomysł pęknięcia i Pustki. Postaci są całkiem sympatyczne, choć mało rozbudowane (no, ale to w końcu dopiero pierwsza część). Najsłabsze ogniwo to zdecydowanie Vince, który - mimo częstych zapewnień, że ma prawie czterdzieści lat - zachowuje się na jakieś dwadzieścia. Dużym plusem jest za to ilość (i jakość) postaci kobiecych. Urzekła mnie zwłaszcza Lily, a w drugiej kolejności chyba Belinde.

Podkreślę również, że w lekturze nie przeszkadzała mi absolutnie moja wręcz ujemna znajomość matematyki. Wręcz przeciwnie, jest to bardzo, bardzo fajne. Bo patrzcie, tyle niewiast, a nie gubią się w tym całym różniczkowaniu i innych abstrakcyjnych dla mnie konceptach. Weri najs ;)

A, i jeszcze słówko - okładka jest przecudna. Aż szkoda, że w środku nie ma ilustracji.
155 reviews1 follower
April 29, 2020
Zaskakująco wciągające. Początek był nieco pod górkę, ale nie sposób polubić grupki bohaterów. Po raz pierwszy spotkałam się z systemem magii opartej na matematyce (zaklęcia wymagały obliczeń, całkowanie i różniczkowanie wliczając). Fragmenty opisujące środowisko akademickie było tak momentami realistyczne, że aż za bardzo znajome, ale może dzięki temu polubiłam bohaterów i ten świat jeszcze bardziej.
Wojciech Masiak jest idealnym głosem Vincenta, choć gdy wchodzi w rolę wieśniaków z mocnym akcentem też brzmi super!
Profile Image for Duso.
55 reviews10 followers
January 9, 2017
Nie miałam żadnych oczekiwań, serio. Zanim udało mi się dorwać swój egzemplarz zdążyłam już nawet zapomnieć o czym to ma być, więc jedynie mając tytuł za wskazówkę, zaczęłam lekturę. I, ugh, jestem zawiedziona. Całość zajęła mi kilka dni (o wiele za długo), co chwila traciłam wątek, zmuszałam się do czytania. Pomysł na świat i system magii może i miał jakiś potencjał, ale nie został on wykorzystany. W sumie żadnego punktu zaczepienia tutaj nie miałam. Historia nie wciągnęła, postaci są bo są (nie irytują, chociaż tyle). Tutaj przygodę z tą serią kończę. Chyba, że zobaczę drugi tom z bibliotece. I będzie mi się bardzo nudziło. Bardzo.
Profile Image for Marzi.
61 reviews19 followers
December 27, 2017
No więc tak, ta książka jest tak dobra jak mi to obiecywały wszystkie entuzjastyczne recenzje. Omg, nowa dobra polska fantastyka istnieje :D
Profile Image for Beata.
127 reviews25 followers
November 15, 2019
Książka, która sięga głębiej w istotę magii. Mianowicie zaklęcia działają nie dlatego, że ktoś formułkę z właściwym akcentem wypowie, a dzięki równaniom matematycznym, które w każdym przypadku mogą być inne i które w pamięci należy rozwiązać, np. różniczkując. Różdżki bojowe działają wyłącznie w rękach tego, kto wcześniej wykupił licencję. Są granty na badania magiczne, rozbudowana biurokracja. No i jeszcze Bretania w książce oddala się od kontynentu - można odczytać jako aluzję do Brexitu :) Czekam na ciąg dalszy.
Profile Image for jimmy.
88 reviews2 followers
February 17, 2020
Nie jest to może arcydzieło, ale urzekło mnie do tego stopnia, że z przyjemnością i z ciekawości sięgnę po kolejne części. Jest humor, niesztampowe rozwiązania, iskrzące się dialogi. Idealna lektura, gdy szuka się czegoś lżejszego. Plus – zaczęłam czytać, nie zwracając uwagę na to, kim jest autor/ka. Jak ogromne było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że to rodzime podwórko!
Profile Image for Natalia Osiecka.
3 reviews
April 11, 2020
Kompletnie nie słyszałam o tej sadze. Jakież było moje zaskoczenie, gdy książki okazały się być na naprawdę świetnym poziomie. Rozbudowany, wielowarstwowy świat są tu kluczowe. Postacie są mniej rozbudowane i to jedyny zarzut, który mogę postawić. Zdecydowanie polecam przeczytać, jedna z lepszych sag na PL rynku fantastyki.
Profile Image for Monika.
970 reviews3 followers
December 11, 2024
Fabuła z wierzchu jest typową opowieścią o rozdartych światach. Posiada jednak interesujący system magiczny, który wydaje się skomplikowany do nauczenia oraz dorosłych bohaterów (w tym tytułowego asystenta czarodziejki). To taka miła odmiana, bo większość ich poczynań jest przemyślana. Lubię dopracowane postaci i tutaj je dostałam.
Poproszę tylko więcej smoków i będzie idealnie.
Profile Image for Mateusz Płoszaj-Mazurek.
17 reviews3 followers
April 13, 2019
Zaskakująco dobra książka. Świat magii i czarodziejów przedstawiony jak nasz świat naukowo-uczelniany - granty, raporty, egzaminy - jest wyjątkowo oryginalny. Dodatkowo cały system rzucania czarów oparty jest na logice, konkretnych zasadach i obliczeniach. Polecam
61 reviews2 followers
January 23, 2021
Asystenta kupiłam dosyć ostrożnie – znaczy tylko pierwszy tom z całej trylogii, ale nauczona doświadczeniem wolałam nie ryzykować. I wiecie co? Żałuję jak cholera. Ale dla odmiany nie tego, że w ogóle kupiłam tylko tego, że nie kupiłam wszystkich trzech tomów od razu. Bo teraz cierpię i czekam, i doczekać się nie mogę, aż dostanę pozostałe dwa.
Zresztą książka jest podręcznikowym przykładem… kiepskiej promocji. Jakoś nie rzuciła mi się w oczy ani na portalach fantastyczno-recenzenckich, ani na konwentowych stoiskach. A sympatyczna okładka z ładnym, ale wrednie wyglądającym smokiem, jednak rzuca się w oczy – zwłaszcza w powodzi kiczu fantastycznego i grafiki komputerowej w lepszym, bądź gorszym wykonaniu. A skoro już przy wydaniu jestem – w całej książce znalazłam jednego babola, inne wydawnictwa powinny brać przykład (Fabryko, SQN patrzę na was…). Zresztą wydanie jak wydanie. Najważniejsza jest treść.
A treść to w sumie spełnienie czytelniczych marzeń. I to z gatunku takich, nad którymi nie należy się za długo zastanawiać, bo w końcu i tak nie mają szans, żeby się spełnić. Mimo, że są dosyć proste. Bo dostajemy kawałek dobrej, solidnie napisanej i bardzo przemyślanej fantastyki. Pisanej na poważnie. I do tego po polsku. I to poprawnie po polsku. I nie jest to YA. Ja się chyba muszę napić, herbaty oczywiście, ale dla odmiany ze szczęścia. Jak sensowne fantasy humorystyczne już mamy, i dobrych opowiadań można znaleźć sporo, to jednak ostatnio książki są głównie z gatunku: zła, albo jeszcze gorsza. Ewentualnie coś jest z nimi bardzo nie tak – albo bohaterowie papierowi, albo akcja toczy się w tempie geriatrycznego ślimaka, albo dziury w świecie przypominają Rów Mariański. A tu wszystko jest jak trzeba, a nawet jeszcze lepiej.
Bohaterem mniej więcej głównym jest, po pierwsze, dorosły facet z pracą, ułożonym życiem i związkiem. Znaczy żadnego „cierpienia młodego Wertera”, trójkąta miłosnego, nastoletniego romansu i innych tym podobnych nieszczęść literackich. Żadnych „znikniętych” rodziców i kariery prosto z Imperatywu Narracyjnego. Hurraaa! Autorka dała Vincentowi do towarzystwa pięć kobiet. Chyba trochę złośliwie, bo jedna jest jego szefową, a druga narzeczoną. Każda z nich ma inny charakter i żadna nie jest tylko ładnie wyglądającym dodatkiem do krajobrazu. Zresztą każdy z bohaterów coś wnosi i każdy wpływa na fabułę na tyle mocno, że bez niego całość by się posypała. Nawet jeśli tym czymś jest lekka obsesja na punkcie sukien. Każdego z bohaterów można polubić, każdego za coś innego. W sumie nie wiem czy bardziej polubiłam Vincenta, który stara się wszystko ogarnąć, żywiołową Szaloną Meg, planującą Belindę, czy Lilianę, która ma dużo zadatków na postać pierwszoplanową w kolejnych tomach. Do tego ich umiejętności nie są wzięte z powietrza, ale uzasadnione, wytłumaczone i nieprzepakowane.
Bardzo fajnie są pokazane związki między bohaterami – zarówno między narzeczonymi, jak i między przyjaciółmi. Bo z jednej strony czytelnik wyraźnie widzi uczucia postaci, z drugiej strony sceny nie są łopatologiczne, obywają się bez górnolotnych deklaracji i wszystko jest ładnie wplecione w fabułę.
A fabuła trochę bawi się schematami, trochę je wykorzystuje, a autorka dokłada sporo od siebie. Sam świat wywołał mój dziki entuzjazm – zwłaszcza Arboria z nie do końca zniesionymi podziałami społecznymi, uniwersytetami i magią, która działa jak połączenie nauki z techniką. Bo czego tu nie lubić, jeśli zaklęcia trzeba całkować, a na badania magiczne dostaje się granty. A jednym z wytworów tej magii jest na przykład… zmywarka teleportująca czyste naczynia do odpowiednich szafek. I takich przykładów bardzo przemyślanego, a jednocześnie codziennego i przyziemnego wykorzystania magii można tu znaleźć naprawdę dużo. Dzięki temu ma się wrażenie, że czary są częścią świata, a nie tylko ładnym dodatkiem wprowadzanym, żeby bohaterowie mogli sobie od czasu do czasu rzucić kulą ognia. Magia wpływa na pracę, porządek społeczny, codzienne życie i jego poziom.
Wszystkie te elementy składają się na dobrą, przemyślaną, wciągającą powieść z sympatycznymi, prawdopodobnymi bohaterami. I szczypta humoru też się znajdzie.
Jakbym miała się do czegoś przyczepić, jak na Koszmarnego Komentatora przystało, to do początkowego tempa akcji. Stwierdzenie, że nic się nie dzieje było zdecydowanie nieprawdziwe, dzieje się nawet sporo, ale ponieważ równocześnie dostajemy fragmenty historii bohaterów, wprowadzenie do świata, jego historii i magii, to scen popychających fabułę do przodu w pierwszej połowie książki nie ma zbyt wiele. Jednak nie przeszkadza to jakoś bardzo, bo można się pozachwycać konstrukcją świata i przywiązać do bohaterów. Tym bardziej, że jak akcja rusza to trudno się od niej oderwać i dotarcie do końca, kiedy pod ręką nie ma kolejnego tomu, przypominało średnio przyjemne spotkanie za ścianą.
Polecam zdecydowanie. Czytajcie, bo warto. Ja zamierzam w ramach świąt podarować Asystenta wszystkim czytającym krewnym i znajomym królika. I polecać wszystkim naokoło. Trzeba wspierać autorów i wydawnictwa, którzy wiedzą co robią – nie mamy ich zbyt wielu.

P.S. I na dodatek autorka prawidłowo odróżnia wiedźmę od czarownicy, a nie tak jak co niektórzy…

https://bookeaters.pl/
Profile Image for Magnus.
148 reviews
August 6, 2017
Okej, to było bardzo dobre. I żałuję, że nie mam pod ręką następnego tomu, żeby zacząć czytać...
Profile Image for Jezier.
402 reviews9 followers
July 4, 2018
Dokładnie to, czego oczekuję od porządnej przygodówki.
Profile Image for czikitajło.
192 reviews3 followers
March 24, 2024
3,5 bardziej, nie sądziłam że to powiem ale zżyłam się z postaciami
Displaying 1 - 29 of 29 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.