"Prawdziwa wojna" to drobiazgowy i wstrząsający raport z samego serca wojny w Wietnamie. Wyłączywszy zawartą na początku publikacji wnikliwą analizę przyczyn sromotnej klęski poniesionej przez Amerykanów, Jonathan Schell rzadko prezentuje swoje prywatne stanowisko i poglądy wobec rozgrywających się na jego oczach wydarzeń, wyciąganie wniosków pozostawiając czytelnikom.
Ów dokument z "pola boju" pełen jest podanych w zaskakująco beznamiętny sposób informacji i opisów rutynowych czynności podejmowanych przez amerykańskich marines i pilotów. Jakkolwiek reporterska rzetelność, dbałość o detale i nieunikanie przedstawiania drażliwych faktów, sprawiają iż dzięki tym dwóm obszernym reportażom zyskujemy wstrząsający obraz prowadzonej na absurdalnych warunkach wojny, oraz rozgrywającej się w tle ludzkiej tragedii. Dramatu tysięcy Wietnamczyków, zabijanych - choć po lekturze tej książki nie będzie przesadzonym stwierdzenie 'mordowanych' - zmuszanych do opuszczania swoich domostw, porzucania bliskich i dobytku. Ludzi sprowadzanych do pozycji bezwolnych kukiełek, manipulowanych przez przedstawicieli każdej ze stron konfliktu.
Książka Schella po pewnym czasie zaczyna jednak nużyć a natłok serwowanych tutaj opisów powtarzających się rutynowych i podlegających tym samym schematom operacji przeprowadzanych w kolejnych lokacjach Wietnamu sprawia, że przez "Prawdziwą wojnę..." brnie się z niejakim oporem. Cóż, może obok uświadomienia rzeszom czytelników, jak wielki dramat dotknął ludność Wietnamu w okresie konfliktu, chodziło Schellowi również o to, by pokazać im, iż wojna nie ma sobie nic atrakcyjnego. Jakkolwiek - polecam zapoznanie się z tą publikacją - to wciąż porcja solidnej i skrupulatnie spisanej literatury faktu.