Pomimo że czytałam pierwsze wydanie, które według znawców ma podobno niebywałą ilość błędów i niedomówień, to jako 1. fanka "Gwiezdnych Wojen", 2. totalny laik jeśli chodzi o historię powstawania sagi, muszę przyznać, że bawiłam się znakomicie.
Dosyć obszerna pozycja stanowi wspaniały ukłon w stronę każdego fana, który sięgnie po tą lekturę. Od przemycania w każdym rozdziale smaczków z planu oryginalnych części, poprzez wspaniale opisany proces powstawania kolejnych szkiców scenariuszy w głowie George'a Lucasa, aż po proces sprzedaży firmy Disney'owi. Nie wszystko można zilustrować kolorami tęczy, ale też nie wszystko jest czarno-białe. Problemy z budżetem, problemy z aktorami, reżyserami, kredytami, a nawet rozwód Lucasów, wszystko miało niesamowity wpływ na ostateczny kształt sagi.
Przede wszystkim podziękowania należą się za wspaniały rozdział o obrońcy prequeli. Bo muszę przyznać, że nie należę do tej grupy, która ślepo nienawidzi części I, II i III i wręcz zaprzecza ich istnienia. To wszystko ma sens i składa się w niesamowitą całość. Dorzucić do tego Expanded Universe (traktowany teraz w nowym kanonie jako Legendy), "Wojny Klonów" i "Star Wars: Rebelianci", czy najnowszy "Rogue One" i naprawdę, nie ma na co narzekać.
Wszystkim nieprzekonanym co do zasadności prequeli, czy nawet istnienia Jar Jar Bingsa, polecam lekturę. Parafrazując autora, "Gwiezdne Wojny" przeniknęły do naszej świadomości kulturowej i pozostaną tu już na zawsze, razem z prequelami, czy to się komuś podoba, czy nie.