Profesor Filutek to elegancki starszy pan. Nosi charakterystyczny staroświecki żakiet i melonik. Jest pogodny, nieco naiwny, a czasem odrobinkę złośliwy. Wciąż pełen energii i ciekawości świata. Jest też niezwykle pomysłowy - na każdy problem znajdzie jakieś niekonwencjonalne rozwiązanie. Jego przygody czasem są nostalgiczne, czasem romantyczne, a zazwyczaj po prostu wesołe. I ta pogoda ducha profesora Filutka udziela się czytelnikom, czyniąc z tych komiksów działo uniwersalne i ponadczasowe.
Paski z przygodami profesora Filutka oraz jego pieska Filusia ukazywały się w tygodniku Przekrój w latach 1948-2003. W pierwszej księdze znalazło się 761 odcinków, w przygotowaniu są kolejne tomy.
Stawiam tezę, że paski komiksowe Lengrena, które przez kilkadziesiąt lat zdobiły ostatnią stronę Przekroju, to najbardziej wholesome i urocza rzecz, z jaką polscy fani historyjek obrazkowych mieli do czynienia. Ten nietypowy starszy pan, który na zawsze pozostał dzieckiem w sercu, z pomysłami o tyle naiwnymi, co genialnymi, olbrzymią miłością do przyrody i świata w ogóle, nigdy nie tracący wiary w swoje zdolności uwodzicielskie, marzący o bujnej czuprynie, jest kochany, mądry, dobry i doskonale podnosi na duchu. A kiedy zostaje właścicielem pieska, można rozpłynąć się ze słodyczy. Wspaniała i czuła to przyjaźń. Oczywiście dochodzi tu nutka sentymentu - Przekrój zawsze był w domu moich dziadków (to w ogóle ciekawe były czasy, że pracownica fabryki i malarz pokojowy czytali taką prasę), a ja zawsze czytałam ostatnią stronę i zaśmiewałam się w głos, więc Filutek to ważny towarzysz mojego dzieciństwa, a rysunki Lengrena ukształtowały mnie w równym stopniu co Butenki - ale myślę, że komuś, kto nie znał Profesora, ten zbiór dostarczy równie dużo radości. Ja chyba kupię całą serię, bo w kategorii kocyków, to absolutny No.1 🥰
Mimo upływu lat paski z profesorem Filutkiem wciąż śmieszą. Starszy pan wielokrotnie pokazuje, że posiada młodą duszę. Nic co ludzkie nie jest mu obce, nawet złość, czy lekka agresja, choć humor przede wszystkim.
W pierwszym tomie widać nieco propagandy obecnej w ówczesnych czasach, ale więcej jest uniwersalnych sytuacji, które mogą mieć miejsce nawet dzisiaj.
Świetnie ogląda się te humorystyczne mini-komiksy. Jak to dobrze, że ktoś pokusił się o ich zebranie i wydanie w aż trzech tomach.