Życiowo prawdziwa, nasączona nadzieją i dojrzałym optymizmem, ta książka to Twoje przeznaczenie
O tej książce można opowiadać na wiele sposobów. Na przykład tak: Przeznaczeni to historia pięciu osób. Pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale już wkrótce zbiegi okoliczności i przypadkowe na pierwszy rzut oka zdarzenia sprawią, że ich drogi nierozerwalnie się połączą.
Olin jest rozchwytywaną autorką kryminałów. Ma wszystko: pieniądze, sławę, sukces, jest nawet zakochana. Problem w tym, że nie do końca szczęśliwie. Od wielu lat ma romans z żonatym facetem. Historia jakich wiele: ona kocha jego, on kocha tylko ją, no ale żona, dzieci…
Gabrysia pracuje w kasynie. Każdego dnia obserwuje ludzi, którzy wygrali albo przegrali. Sama jest nieufna i żyje na uboczu. Aż do momentu, gdy – przypadkiem – spotyka Mateusza.
Mateusz jest zdolnym grafikiem i beztroskim singlem. Ma pieniądze i kobiety. Pieniądze co prawda pożyczył swojemu przyjacielowi Kubie, ale kobiet w jego życiu nie brakuje – pojawiają się i znikają. Wszystko się zmienia, gdy spotyka Gabrysię. Ta kobieta to dla niego tajemnica, którą musi rozwikłać.
Kuba jest alkoholikiem. Niepijącym. W poszukiwaniu lepszego jutra wyrusza do Stanów Zjednoczonych. Pożyczone od Mateusza pieniądze błyskawicznie trafiają w ręce Jurka (zwanego Jerrym), polskiego emigranta, który w Ameryce dorobił się synów i kolejnych żon, a także paru szemranych interesów, na których nieustannie ma nadzieję się dorobić.
Historie wszystkich bohaterów zbiegają się w kulminacyjnym punkcie. Jedni otrzymają szansę od losu, inni tę szansę bezpowrotnie stracą…
"Przeznaczeni" to absolutny majstersztyk, na który warto było czekać cztery długie lata. Katarzyna Grochola, najpopularniejsza polska pisarka, postawiła wszystko na jedną kartę i napisała powieść, jakiej jeszcze nie było. Przemyślaną i misternie skonstruowaną. Mądrą, czasem zabawną, a momentami bardzo poważną. O poplątanym życiu, wzlotach i upadkach. O zderzeniach z rzeczywistością, ale nasączoną dojrzałym optymizmem. To powieść, w której gra toczy się o naprawdę dużą stawkę.
Urodziła się w lipcu 1957 roku w Krotoszynie. Obecnie mieszka pod Warszawą z córką, kotami i psem. Zanim zajęła się literaturą pracowała m. in. jako salowa, korektorka, aktorka, dyrektor składu celnego, a nawet jako konsultantka w biurze matrymonialnym. Pracowała też jako specjalista ds. szkoleń w fundacjach demokracji lokalnej oraz jako pomoc cukiernika. Jej sztuka „Kot mi schudł” otrzymały po cztery nagrody na konkursie dramaturgicznym Tespis 2000, a „Kot mi schudł” w 2001 zdobył Grand Prix pierwszego Krajowego Festiwalu Słuchowisk Polskiego Radia i Teatru Telewizji w Sopocie w kategorii spektakli radiowych. Jest laureatką wielu nagród, m.in. nagrody „AS” EMPiK-u w 2001 i 2002 roku oraz nagrody wydawniczej „IKAR” w 2001. W 2002 r. wspólnie z Andrzejem Wisniewskim wydała książkę "Związki i rozwiązki miłosne". Już bardziej prywatnie boi się wojującego feminizmu i jest przeciwna stawianiu przy garach faceta, który nie lubi i nie umie gotować. Wolałaby, żeby poszedł do szopy naprawiać rower.
Ukochana książka Grocholi to Mistrz i Małgorzata, a ideałem mężczyzny jest Mistrz.
To zdecydowanie najgorsza książka, jaką w życiu przeczytałam. Sięgnęłam, bo wypadałoby przeczytać coś Katarzyny Grocholi, w końcu taka miła Pani z telewizyjnych wywiadów. Nie wiem czemu przeczytałam całość, ciągle miałam nadzieję, że coś się po pierwszych stu stronach odmieni. Niestety, bohaterzy są jak z najgorszego tasiemca: mężczyźni zupełnie nieautentyczni, wygłaszają zdania jak nastoletnie dziewczynki, kobiety, silące się na intelektualizm też nie wypadają lepiej. Do tego żenująco opisywane sceny miłosne, nieudolne wtrącenie o rzezi Ormian oraz próba dotknięcia tematu umierania, stwarzająca pozory głębi, kumulują się w obraz literackiej rozpaczy. Tak nie można już pisać, zbyt wielu młodych utalentowanych ludzi nie dostaje szansy tak dużej promocji, by należała się ona pozycji tak miernej. Nie sądziłam, że osoba tak znana pisze tak okropnym stylem, tak bardzo nie przykłada się do stworzenia ciekawych historii. Znajdziecie tu kalki z seriali i hollywoodzkich filmów, zatopione w sztampowej narracji, która prowadzi do nikąd. Najsmutniejsze jest to, iż w podziękowaniach autorka sugeruje, że poświęciła de facto czas na research i napisanie tej książki. Bardzo więc jej współczuję, bo ja zmarnowałam na czytanie pewnie z dzień czy pół, a strach pomyśleć ile czasu zajęło stworzenie takiego gniota. Szkoda. Bo taka sympatyczna pani.
Kazda recenzja jest subietywna. SPOILERY SPOILERY SPOILERY To historia kilku ludzi, na koncu okazuje sie, ze sa ze sobą luźno powiązani, nie na tyle, żeby zrobiło to jakieś wrażenie. Każdy z nich przechodzi przemianę- ale nie aż taką (i nie w taki sposób) zeby sie tym jakoś podniecać. Kulminacja powinna przyjść w połowie. A tak, to mam wrażenie, ze sie rozmyła, przez to oczekiwanie. Mam wrażenie niedosytu i niedokonczonej historii. Pierwsza połowa ksiazki zachęca i wciąga, druga troche męczy. Mnie bardziej zainteresowało by to, co sie stalo po. Czy zmiany, przez ktore bohaterowie przeszli, sa ich przyszloscia, czy beda powtarzac te same błędy? Na ile czlowiek moze sie zmienić pod wplywem tragedii? I na jaki czas? Czy stare nawyki wezmą gore?
Ogolnie, nie jest to zła książka. Musze przyznac, ze śmignęłam przez wiekszosc- jest napisana bardzo przyjemnie (dla mnie). Czy poleciłabym ją? Jeśli podobał Ci się film "Prosta historia", ta ksiazka jest troche w tym stylu- opowiesc o ludziach. Tyle.
Schematyczna do bólu. Główna bohaterka obowiązkowo cierpiętnica i wstydzioszek (to jakiś szablon,wg którego w Polsce powstają powieści?) ,przepraszająca Boga za masturbacje(not kidding). Polskie piekiełko. Na szczęście pojawia się książę, który wstydzioszke ratuje i oświadcza się po kilku miesiącach, w czasie których, jak wynika z książki, para nie przeprowadziła ze sobą żadnej konwersacji o życiu,swojej przeszłości. Często ta sama historia z polskimi autorkami-totalny brak realizmu w tworzeniu męskich postaci. Kompletnie nie oddające rzeczywistości(choćby możliwej) cechy i zachowania. Ehh...Nic nie zrobisz.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zaczęło się super a potem… nie rozumiem sensu tej fabuły. Tę książkę można przeczytać dla ciekawej narracji, ale już niestety średnio ma jakąś ciekawą fabułę (a już na pewno średnio ma realnych mężczyzn). Do tego wygląda bardziej jak scenariusz efekciarskiego filmu niż jak powieść.
Ta ksiazka przypomniala mi dlaczego nie czytam ksiazek polskich autorow - sa tak niepotrzebnie przygnebiajace. I ten niezdrowy stosunek do kosciola i wiary. Co za bol.
(3,75) Szokująca do ostatniej strony! Podczas czytania byłam strasznie zmieszana, bo czułam jakby nie było w tej historii Katarzyny Grocholi, ale zaskoczyła mnie pozytywnie jak zawsze!
Co za rzeź na fabule… Autorka ukręciła łeb swoim wątkom, podczas gdy książka była wtórna w połowie długości. Pochwalam dokonany research ale to jedyne za co mogę pochwalić tę pozycję.
Ciekawa perspektywa losów zupełnie nie znnych sobie ludzi i sądzę że faktycznie coś takiego ma miejsce że każdy człowiek ma z góry zaplanowane swoje życie! Polecam!!!
This started as 5 star book, but slowly and steadily descended, and should it go on it could pretty much land at 2 stars. As it is it's 3,5 stars, but since I cannot do that and the author is one of my favorites...
Too many plots that should have merged earlier than they did, and somewhat more originally than they did. I was pulled in for the first half of the book, and then I was pushed out. I had to work to finish this book, and, while this happens quite frequently, usually I know from the get go the book will take some work to get through. I was not prepared this time, especially since the first half was such a smooth sailing. The ending was anticlimactic. And the reminder that all I'm doing is I'm reading a book and the characters are not actual people was unnecessary, to say the least. I was kind of offended. Plus, it was neither here or there. I still am unsure why was it even IN. Maybe I'm dumb? Maybe it's me? Maybe I just did not get it? But, since I am not particularly dumb, stupid, insensitive etc. , just average, maybe the author should have skipped it? Why introduce another plot that brings nothing but confusion and is not followed on in any way, shape or form? Maybe readers who have more insight into the author's life and inner workings will have a clue, but I neither do, nor want to. I just want to read the story, and the unsung background should not be appearing in it, in my opinion. Just my 2 cents. But maybe I'm prejudiced, because I love this author and expect certain level of performance? Or I expect her to foo low a certain pattern and it annoys me that she did not? Oh Hell, I just don't know. It was worth to read, that's all.