* 2.5 *
Liczyłam na coś w stylu filmu Mumia, który bardzo lubię. Dobrze się zapowiadało, naprawdę. Myślałam, że trafiła na książkę z bardzo długim wstępem, ale jak już przez to przebrnę to będzie mumia, akcja, ucieczka, trochę czarów, może romans i szczęśliwy powrót do domu.
Jednakże akcja się nie pojawiała. Nie pojawiała się po 300 stronach, ani 400, ani nawet po 500. Niby interesowało mnie zakończenie, co się tam okaże, co tak naprawdę siedzi w tych ruinach podziemnych, kim lub czym jest doktor Graves, ale z drugiej strony dłużyło mi się to i dużo rzeczy mnie w tej książce nie interesowało. Mogłabym spokojnie pomijać po kilka kartek i niczego ważnego bym nie ominęła.
Coś zaczęło się dziać mniej więcej po stronie 550-600. Na dosłownie 50 stronach umieszczono całe rozwinięcie sprawy. I szczerze? Nie myślałam, że pójdzie to w tym kierunku i że można to połączyć ze starożytnym Egiptem, bogami Egiptu i wykopaliskami o Egipcie. Trochę się zawiodłam. Było to niby bardziej skaplikowane niż sama mumia, ale chyba z mumii bardziej bym się ucieszyła. Liczyłam na fantastyke, a dostałam sci-fi.
Od strony technicznej wyglądało to dobrze, jakbym naprawdę czytała o pracy archeologów, profesorów i nie było to zbyt przytłaczające. Książka po prostu była zbyt długa i zbyt wolno się rozwijała akcja.
Plusem jest nasza drużyna poszukiwaczy, która zrodziła się z czystego przypadku. Mianowicie profesor, doktor, jego pomocnik oraz gospodynia. Ich wspólne relacje i odzywki potrafiły mnie rozbawić do łez.
Zakończenie nie było niczym odkrywczym, ale też jakoś specjalnie mnie nie zawiodło. Było po prostu okej.