Po dobrze ponad pięćdziesięciu latach wróciłem do drugiej swojej książki SF (pierwszą była Wielka, większa i największą tego samego Autora).
Kochałem wtedy bajki i czytałem je na potęgę. I nagle przełączyłem się na SF.
Chciałem sprawdzić jak książka się zestarzała. Tak jak była pisana kiedyś, była to (i pozostała) książka dla dzieci, nastolatków. Ale wydaje mi się, że dzieci się zmieniły.
„Efekty specjalne” całkiem OK mimo, że czasy się zmieniły. Fabuła naiwna (jak w całkiem wielu innych, bardziej współczesnych powieściach SF). No i książka dla dzieci, więc fabuła naiwna do kwadratu.
Ja przypomniałem sobie z ogromną przyjemnością, ale nie sądzę, że spodoba się innym.