Małym sielskim miasteczkiem wstrząsa makabryczna zbrodnia. Wśród pól kukurydzy zostaje znalezione ciało dziewczyny. Morderca odciął jej głowę ostrym narzędziem, prawdopodobnie kosą. W śledztwo zostaje zaangażowana początkująca detektywka, Julia Dobrowolska. To najpoważniejsze zlecenie w dotychczasowej karierze kobiety stawiającej pierwsze kroki w tak męskim zawodzie. Pracy nie ułatwiają jej niechętny inspektor policji ani dziennikarz śledczy, na bieżąco relacjonujący widzom postępy w sprawie tak zwanego Żniwiarza.
Julia szybko przekona się, jak wiele sekretów skrywają mieszkańcy miasteczka zdający się wiedzieć wszystko o wszystkich…
Polska pisarka, autorka cyklu kryminałów o prywatnej detektyw, Julii Dobrowolskiej: Żniwiarz, Noc z czwartku na niedzielę, Topielica (Nagroda Wielkiego Kalibru w 2011 roku). Absolwentka VIII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Adeptka brazylijskiej sztuki walki – capoeiry. Mieszka w Krakowie.
Rasowy kryminał. Bardzo w stylu Agathy Christie. Widać na jakich kryminałach wychowała się Gaja Grzegorzewska. Świetnie odmalowany klimat małej zamkniętej społeczności. Interesująca galeria postaci, niebanalna intryga i zaskakujące rozwiązanie. Na plus nazwy niektórych rozdziałów, które jednocześnie są tytułami powieści Christie ("Morderstwo na plebanii", "Dom nad Kanałem". "Karty na stół" itd.), a także subtelne odwołanie do "Psychozy".
EDIT: Nic a nic się nie rozczarowałam. Czas na kolejne powtórki.
silna bohaterka, która podkopuje pewność siebie innych kobiet ?¿ laska bada sprawę morderstwa, do którego doszło w biały dzień między polami, a sama cała książkę zapierdala po tych polach(UWAGA) na rowerze zamordowanej! wątek romantyczny kompletnie niepotrzebny i obrzydliwy, a zakończenie wydawało mi się złożone jedynie z domysłów naszej głównej bohaterki całkiem miło się słuchało w audio, ale miałam wiele ale i napewno nie pozostanie w mojej pamięci
Kiedy tylko skończyłem czytać " Kamienną noc" Gaji Grzegorzewskiej wiedziałem już, że sięgnę do początku historii Julii Dobrowolskiej i dlatego "Żniwiarz" to była kwestia czasu. Jak się okazało kilka dni zaledwie minęło i sympatyczna pani detektyw znalazła się u mnie na rozkładzie jazdy. Powieść ta zaczyna serię z wielkim przytupem i od razu widać, że mamy do czynienia z autorką o wielkim potencjale.
Sielska atmosfera pewnego miasteczka zostaje brutalnie zburzona, kiedy młoda dziewczyna podczas wycieczki rowerowej "łapie gumę", a z pola kukurydzy wyłania się postać z kosą ( i nie chodzi tu w żadnym wypadku o określenie na nóż tylko o narzędzie służące do prac polowych ). Postać ta w brutalny sposób kończy żywot dziewczyny pozbawiając ja za pomocą szybkiego cięcia głowy. Jeśli więc ktoś spodziewał się widząc tytuł książki, że będziemy tu mieli do czynienia z opisem dożynek wiejskich, czy czegoś w tym klimacie, to już na samym początku zostaje pozbawiony złudzeń, bo żniwa jak się okazuje będą w tym przypadku krwawe, a zamiast rolnikom tajemniczy mężczyzna z kosą dostarczy pracy policji, autorom telewizyjnego programu z kategorii "997" jak również właśnie naszej sympatycznej pani detektyw. "Żniwiarz" jak przystało na rasowy kryminał - bo takim zdecydowanie jest - od samego początku gwarantuje nam atmosferę pełną mocnych wrażeń, narracja nie bawi się w zbędne opisy, a bohaterzy tej historii są bardzo wyraziści i wkraczamy wraz z nimi w sam środek wydarzeń bez zbędnego pieszczenia się i przygotowań na to z czym przyjdzie nam się spotkać. A spotykamy się u Grzegorzewskiej z ludzką podłością u której podstaw leży zabobon i uprzedzenia, zbrodnią, skandalem i długo skrywanymi sekretami, którym przyjdzie w końcu wyjść na światło dzienne. Autorka z lubością pokazuje nam najgorszą stronę człowieka, a robi to na tle małomiasteczkowego zakłamania i obłudy, gdzie wszyscy wszystko wiedzą o wszystkich tylko dziwnym zbiegiem okoliczności w najmniej odpowiednim momencie umiejętnie odwracają wzrok, aby "trupy nie wyszły z szafy". Polska z kart "Żniwiarza" to ta Polska najbardziej szpetna i dlatego pewnie jest ona świetnym gruntem na pokazanie źródeł i okoliczności zbrodni.
Julię Dobrowolską, która jak się potem okaże będzie bohaterką całej serii ( najnowsza "Kamienna noc" to już szósta cześć świetnego cyklu ) poznajemy jako prywatnego detektywa nastawionego na drobnicę, a jej zlecenia nie wymagają od niej wykazania się jakimiś specjalnymi talentami. Tym bardziej więc, kiedy staje przed nią szansa rozwiązania sprawy zagadkowej zbrodni i zarobienia przy tym całkiem niezłej sumy pieniędzy - ta nie waha się zbyt długo i podejmuje wyzwanie. Czy spełni pokładane w niej oczekiwania i doprowadzi do rozwiązania zagadki ? - Już sam fakt, iż książka dała początek całej serii z Julią Dobrowolską każe nam przypuszczać, że zlecenie zakończyło się sukcesem, ale nie zamierzam nikomu psuć zabawy i zachęcam do przeczytania książki, bo to naprawdę bardzo dobra pozycja i jak na debiut to autorce udało się rozpocząć naprawdę rewelacyjnie. Podczas gdy często debiuty potrafią być mocno niedopracowane, to w przypadku "Żniwiarza" nie miałem takiego wrażenia. W "Żniwiarzu" będzie nam zresztą dane poznać innych bohaterów, którzy pojawiają się w późniejszych częściach serii, jak choćby Wiktora Bergena - prowadzącego telewizyjny program śledczy i tropiciela skandali.
Postać Julii Dobrowolskiej, którą miałem okazję poznać dopiero niedawno, bardzo szybko zdobyła moją sympatię. Gaja Grzegorzewska stworzyła bohaterkę, którą trudno porównać do jakiejkolwiek innej postaci w literaturze kryminalnej, a przy mnogości pozycji z tego gatunku jest to naprawdę duża sztuka. Ta prywatna detektyw to dziewczyna z przeszłością, której sekretów zbytnio nie będzie nam dane poznać już w " Żniwiarzu", ale już teraz te nieudomowienia i niejasności mocno intrygują. Julia Dobrowolska jest bezkompromisowa, wyzwolona i jest przy tym niesamowitym wręcz oryginałem. Kiedy pojawia się w towarzystwie facetów, to nigdy nie pozostawia po sobie uczucia obojętności - przeciwnie obdarzana jest uczuciami skrajnymi od fascynacji i pożądania po nienawiść. Ponoć główny bohater niemal zawsze jest odbiciem autora, co może tu być jak najbardziej tezą słuszną, co przyglądając się postaci Gaji Grzegorzewskiej ma się odczucie, że jest to autorka niebanalna, kobieta mocna, wyrazista i bardzo intrygująca. Warto sięgnąć po jej książki! Naprawdę warto!
Gaja Grzegorzewska jest jedną z najpopularniejszych autorek polskiego kryminału, a niestety po jej debiucie skłaniam się ku twierdzeniu, że również jedną z najsłabszych. Ponoć jej późniejsze książki są znacznie lepsze, jednak po tej zdecydowanie jestem daleka od zachwytu. Choć pomysł na fabułę wydaje się dość ciekawy i można go było świetnie rozegrać to jednak pomysł jest jedynym, co tu wyszło. Kreowane przez autorkę postaci nie zachęcają do siebie, a wręcz przeciwnie - choć starałam się polubić główną bohaterkę to sposób jej prowadzenia skutecznie mi to uniemożliwiał. Najgorszy jednak jest tutaj wątek "romantyczny" wzięty żywcem z harlequinów włącznie z ich specyficznym, "barwnym" językiem. Nie mogę powiedzieć, że czytało się to źle, ale "Żniwiarz" to powieść z gatunku totalnych "odmóżdżaczy", o których zapomina się zaraz po przewróceniu ostatniej strony.
Jestem pod wrażeniem. Dawno nic tak kiepskiego nie czytałam. Rozwiązanie intrygi kryminalnej sklecone na kolanie. Wszystkie postaci kobiece, poza główmą bohaterką, są wyuzdane i antypatyczne. A minusem obiektu westchnień jest to, że jest bi i o zgrozo uprawiał seks z facetem! Świadomość czego doprowadza dzielną detektyw do omdlenia i mdłości, a nie zrobiły tego nawet zwłoki bez głowy, więc pojmijmy poziom straszliwości.
Zagadka kryminalna jest ciekawa i nieźle napisana, a czytelnik dostaje do ręki prawie tyle informacji, ile ma bohaterka. Z tego względu warto przeczytać. Główna bohaterka to niestety tak Mary Sue - śliczna, wysportowana, mądra i ogólnie wszystko jej się udaje. Relacje międzyludzkie z romansem na czele to jakaś przekombinowana masakra...
Sposób czytania lektora totalnie mi nie podpasował. Historia mdła, bohaterowie nijacy lub irytujący - z żadnym z nich nie byłam w stanie nawiązać jakiejkolwiek więzi czytelniczej.
Nikogo się tu nie da polubić. Narrator nie wie, czy siedzi w głowie bohaterki czy nie, przez co w nic nie da się uwierzyć, od rozwiązania, przez proces śledztwa po sposób, w jaki Grzegorzewska próbuje podać tę historię czytelnikowi.
Ogólnie fajna ale tak wątek romantyczny totalnie nie potrzebny i schematyczny tak samo seryjny morderca którym okazał się ten najmniej prawdopodobny bohater jak w większości książek. Mimo wszystko bawiłam się nieźle bo przeczytałam w jeden dzień.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Szybka, lekka i przyjemna, w sam raz na 1 wieczór. Może nie jest to wybitne dzieło, ale język jest przyjemny, czytając czytelnik się nie męczy, książka płynie "szybko"... Fabuła mnie wciągnęła do tego stopnia, że po prostu chciałam skończyć i dowiedzieć się "kto zabił?". Zakończenie nieprawdopodobne i zaskakujące, ale jakoś zbyt szybko się to potoczyło, szczegółów nie zdradzam. ;) Prowadzenie śledztwa zupełnie ok, sporo postaci, fajnie zarysowanych, fajnie przedstawionych. Natomiast wątki romansowe i sceny erotyczne według mnie w książce kompletnie niepotrzebne. Za to minus. Tak to czytało się niezły kryminał, ale od pewnego momentu zalatywało tanim, podrzędnym harlequinem. Przyznam się, że przewracałam oczami, zniesmaczona głupotą głównej bohaterki w kwestiach romansowych. Mimo tego minusika, z ciekawością dam szansę kolejnej książce autorki i sięgnę po następną pozycję.
Nie jest to może literatura najwyższych lotów. Dialogi są raczej banalne, a główna bohaterka trochę zbyt zdziecinniała, ale dla miłośników kryminałów w stylu Agathy Christie na pewno będzie to godna polecenia literatura.