Zadziwiający świat skali mikro, który opisuje mechanika kwantowa, jest faktem. Cały ludzki ambaras z tą teorią wynika z różnych poziomów zrozumienia jej sedna, stopnia oczekiwanej racjonalizacji jej konsekwencji i lektur, które wybraliśmy do jej przyswajania. Zawodowo zajmujący się nią fizycy dzielą się na tych, którzy skupiają się wyłącznie na analizie jej emanacji (doświadczalnicy) czy budowaniu ilościowych modeli w jej ramach (teoretycy), oraz niecierpliwych marzycieli, którzy poszukują w niej sensu - racjonalnego wyjaśnienia istoty rzeczywistości. Ci ostatni, do których zalicza się Art Hobson, wciąż wracają do sporu Einsteina z Bohrem o jej interpretację. Czy świat jest indeterministyczny i nielokalny (a jeśli tak, to gdzie jest nasz wolny wybór i niesprzeczna kolejność zdarzeń w logicznym ciągu przyczynowo-skutkowym)?
Hobson, choć zawodowo zajmował się całe życie fizyką, to zaczynał jako muzyk. Być może z tego powodu jego "Kwanty dla każdego. Jak zrozumieć to, czego nikt nie rozumie" jest 'drgającą wizją' świata kwantowego, w którym rzeczywista jest wyłącznie przestrzeń wypełniona polami i falowej natury kwantami propagującymi się jak dźwięki w filharmonii. Ta książka jest czymś więcej, niż popularną opowieścią o mechanice kwantowej, jakich jest wiele na rynku. Zbyt często autorzy zbierają w nich pewne medialnie nośne hasła, które sprzedają w opowieściach eklektyczno-megalomańskich. Czytelnik po ich lekturze pozostaje być może w zdumieniu, ale wciąż nie rozumiejąc, czego był świadkiem; dowiedział się o mnóstwie faktów, ale prawdopodobnie nie pojął, czemu te kwanty nie mają alternatywy w bardziej zdroworozsądkowych wizjach świata. U Hobsona jest inaczej. Jego książka jest dość formalnym wywodem, który choć bez wzorów, to stawia na spójny przekaz, być może bez tematycznej panoramy ze strunami, wieloświatem, czarnymi dziurami, ale za to z dotknięciem sedna fascynującego świata kwantów.
Właściwie cała książka jest opisem konsekwencji faktu, że otaczający nas świat zbudowany jest wyłącznie z kwantów - tworów rozciągłych, niepodzielnych i zdumiewająco nieprzewidywalnych w swoich pozornie nieracjonalnych emanacjach. Nie znam bardziej nieoczywistego i sprzecznego z intuicją 'kawałka' nauki, który jednocześnie tak bardzo dobrze został opisany, potwierdzony i uzgodniony w przewidywaniach teorii z doświadczeniem. Wciąż jednak podstawowy kłopot, to próba wyjaśnienia bez zawiłości, czym ta mechanika kwantowa jest. Przepaść miedzy tym, co widzimy, a światem kwantów, który za tą klasyczną realnością stoi schowany, jest wyzwaniem dla człowieka, czasem ponad jego siły. Niektórym specjalistom wystarczają rachunki w ramach jej aparatu, inni potrzebują wyjaśnienia, opisu zszywającego świat przeskoków kwantowych, splątania, koherencji ze zwykłymi elementami świata materii - krzesłami, bakteriami czy książkami. Hobson w swoich wnioskach idzie dalej, niż zakłada kanoniczna interpretacja kopenhaska. Uważa, że funkcja falowa (twór pojawiający się w rachunkach badaczy i opisujący kwanty) jest czymś realnym (str. 246, 264-265).
Fizyk w narracji posłużył się niemal wyłącznie kilkoma badanymi od dawna zjawiskami - przechodzeniem kwantów przez szczeliny i interferencją (nakładaniem się) fal kwantowych. Ten pozornie abstrakcyjny wyidealizowany eksperyment, odpowiada za niemal każdy element elektroniki naszej codzienności, a wśród fizyków wciąż staje się pomocnym narzędziem do poszukiwań odpowiedzi na pytanie: JAK DZIAŁ ŚWIAT NA NAJBARDZIEJ FUNDAMENTALNYM POZIOMIE.
Pośród mnóstwa jasno podanych przykładów piękna otaczających nas zjawisk i niepohamowanej pomysłowości przyrody, wyróżniłbym opis nadprzewodnictwa (str. 185), tunelowania (str. 213) i zasady nieoznaczoności Heisenberga (str. 219-229). Niezwykle pouczające i klarowne wydało mi się opisanie podstawowych interpretacji zjawisk kwantowych, które wciąż dzielą fizyków (str. 356-373).
W założeniu autora, książka jest dla każdego. Hobson dotarł do granicy możliwości opisania mechaniki kwantowej bez wzorów. W kilku miejscach chyba poszedł za daleko, bo pewne wnioski pozostają bez nich niezrozumiałe. Przykładem są opisy zachowania się fotonów w interferometrze Macha-Zehndera, na którym testuje się wiele koncepcji związanych z zadziwiającym światem kwantów.
"Kwanty dla każdego" daje szansę czytelnikowi, zarówno początkującemu i temu średnio-zaawansowanemu, na satysfakcję ze zmierzenia się z głębokimi prawdami o świecie, ustalanymi przez nauki. Można książkę potraktować jako pomocny pancerz z wiedzy chroniący przed zagrożeniami, o których wspomina autor już na początku (str. 38):
"Inspirowana teorią kwantowa pseudonauka stoi za najróżniejszymi zdumiewającymi, lecz wątpliwymi twierdzeniami, od postrzegania pozazmysłowego, do medycyny alternatywnej. To nie jest dobry czas dla nauki, gdy pracownicy księgarń i bibliotek zastanawiają się, czy konkretną książkę postawić na półce w dziale z etykietą 'new age', religia czy fizyka kwantowa. "
Nie warto czytać tej książki szybko. Cały zysk dla początkującego w mechanice kwantowej czytelnika pojawi się, gdy uda się mu śledzić uczciwie wywody autora. Na szczęście w zdecydowanej mniejszości są partie tekstu, które są trudne koncepcyjnie i językowo (na przykład fragment o makroskopowych efektach kwantowych str. 282-302). „Kwanty dla każdego” to bardzo nietypowa publikacja; to eksperyment z intencją przekazania stanu wiedzy o zdumiewająco nieracjonalnym antropocentrycznie świecie, gdzie cała pozornie twarda i sztywna materia doświadczana przez nas, okazuje się drganiem kwantowych fal. Jeśli miałbym komuś, kto nie lubuje się w fizyce, polecić książkę o kwantach, którą warto mieć w biblioteczce by do niej sięgać, to byłaby to książka Hobsona.
Gorąco zachęcam wszystkich do lektury.
BARDZO DOBRA 8/10