Wiecie co wam powiem? To było genialne 🙌🙌. Zauważam ostatnio, że jeśli chodzi o kryminały, czy nawet inne książki z wątkami śledztwa - najwięcej radości i zabawy dają mi te, które są proste, niezagmatwane i faktycznie mogę sama coś kminić z myślą z tyłu głowy, że zakończenie będzie fajne, a nie jakieś oderwane od rzeczywistości. Mam nadzieję, że rozumiecie. Bo książki z zakończeniami, którą są bez sensu nie mają żadnej wagi. Tak samo było też z pierwszym, poprzednim tomem tej serii. I ma to dużo sensu, podążamy za parą policjantów Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem. Totalnie kocham tą parę i ich combo. Dla sprostowania nie ma tutaj żadnych relacji typowo romantycznych i jak na razie nic się nie klaruje ale no wiecie - cała seria zatytuowana ich nazwiskami i liczy 8 tomów więc wszystko się może zdarzyć 😋. Agata Górska jest jedną z postaci, z których bardzo czerpię, jeśli lubicie np detektyw Chloe Decker z serialu Lucyfera to naszą Agatkę też polubicie. Mają pododną estetykę i zachowania. Ale za to uprzedzam, że Sławek nie jest Lucyferem. On jest spokojnym policjantem, który zamiast małej czarnej siorbie sobie meliskę 🍃🍃, co stanowi punkt docinek ze strony kolegów po fachu. Akcja jest osadzona w Warszawie, więc jest to bardziej logicznie umiejscowione, bo tam przestępczość ma większą skalę niż jakieś Lipowo (znaczy się co...). Ponadto mamy część obyczajową, ale nie ujmuje ona nic wartkości akcji bo jest jedynie ułamkiem w tej serii. Kocham to kwintesencja dobrego kryminału. Na pewno będę kończyć tą serię, jak i wszystkie inne a na liczniku zaczętych serii chyba 44 🙈🙈