Kim są muzułmanki mieszkające w Polsce? Jak żyją, pracują, podróżują?
Czy realizują swoje pasje? Jak wychowują dzieci? Kto rządzi w ich domu?
Czy odwiedzają puby i grają w piłkę nożną?
Poddaję się to pierwszy reportaż o świecie żyjących w Polsce muzułmanek. Obraz wyznawczyń islamu w Polsce jest zróżnicowany – bohaterkami reportażu są bowiem zarówno konwertytki (kobiety wychowane w religii katolickiej, które przeszły w pewnym momencie swojego życia na islam), jak i muzułmanki od urodzenia, głownie Tatarki, ale i Bośniaczki czy Czeczenki mieszkające w Polsce. To opowieść o islamie widzianym oczami kobiet, sunnitek, szyitek, salafitek, w różnym wieku, na różnych etapach życia, o różnym pochodzeniu. Oddając tym kobietom głos, Anna Dudek podejmuje próbę odmitologizowania sytuacji kobiet żyjących w tej wciąż dla nas obcej i nie do końca zrozumiałej religii.
„Ich podejście do religii jest niezwykle zróżnicowane – łączy je jednak tytułowe poddanie. Chodzi tu nie tylko o rezygnację z wielu sfer życia na rzecz religii – wspomniana jest choćby niemożność picia alkoholu czy palenia papierosów, ale także podporządkowanie się mężowi. Choć większość bohaterek podkreśla swoją wolność, to jest to jednak wolność użyta w zupełnie odmiennym znaczeniu niż w naszym, zachodnim, rozumieniu. W jednej z rozmów kobieta pyta, kto jest bardziej zniewolony – ona w burce czy dziewczyny w krótkich spódniczkach, wystawione na głodne spojrzenia mężczyzn. Dla mnie obie są więźniarkami: jedna religii, a raczej jej interpretacji, druga kultury pornografii. Jednak strój to nie jedyny rodzaj poddaństwa. Głównym celem muzułmanek jest zamążpójście – to właśnie mąż daje im „wolność”, ponieważ zobowiązany jest do utrzymania żony.
Ciekawym wątkiem tych rozmów jest pewna nieprzystawalność zachowania przejętego z Dalekiego Wschodu. Jedna z bohaterek tłumaczy, dlaczego nie nosi hidżabu. Jego zadaniem jest bowiem zakrycie głowy po to, by nie zwracać na siebie uwagi mężczyzn. W Polsce przynosi to jednak odwrotny skutek. Interesująca jest także relacja Tatarek z konwertytkami, a raczej jej brak. Te drugie bowiem nie uznają dość luźnego podejścia pierwszych do religii. Poddaję się pokazuje, jak różnorodny jest islam, jak szerokie pole interpretacji niesie w sobie Koran i jak wiele nieporozumień wynika z tego faktu w odbiorze poza światem muzułmańskim. Przesłanie książki jest zdecydowanie optymistyczne i ekumeniczne – to zapewne skutek świadomego doboru rozmówczyń przez autorkę”.
Fragment recenzji Anny Godzińskiej.
Sacrum miesza się w ich życiu z profanum, bohaterki opowiadają o tym, co dozwolone – halal – i o tym, czego nie wolno – haram. Mówią o religii, rodzinie, pracy, seksie, przyjaźni, dyskryminacji, feminizmie. Mówią, dlaczego poddały się Bogu i o tym, dlaczego nie poddają się stereotypom. Reporterską opowieść o życiu "polskich muzułmanek" uzupełniają komentarze teologów i arabistów.
Dziennikarka od lat związana z "Wysokimi Obcasami”. Wcześniej publikowała m.in. w „Polska The Times” i OKO.press. W pracy reporterskiej zajmuje się prawami kobiet w kontekście politycznym i społecznym, pisze o systemowym wypychaniu kobiet poza margines. Zrobiła to m.in. w książce Poddaję się. Reportaże o polskich muzułmankach. Mama Gutka, córka Małgorzaty, wnuczka Reny.
Nieuczciwa od pierwszych stron: zaczyna sie od „krzywdy Irakijczykow” na ktorych spadaly amerykanskie bomby w 1991. Szkoda ze brakuje najmniejszej wzmianki o tym, ze to Irakijczycy zaatakowali Kuwejt, amerykanskie samoloty pojawily sie tam w odpowiedzi na ten atak i zagrozenie chwiejnej i tak rownowagi na Bliskim Wschodzie. Dalej jest nie lepiej niestety.