Legendarny komiks z rysunkami Bogusława Polcha do scenariusza Macieja Parowskiego i Jacka Rodka to dla czytelników pamiętających lata 80. możliwość powrotu do lektur młodości, a dla młodszych możliwość odkrycia jednej z najbardziej fascynujących opowieści w historii polskiego komiksu.
Kosmiczny detektyw Funky Koval z pomocą przyjaciół i prywatnej agencji detektywistycznej Universs tropi afery polityczne, w które mieszają się przybysze z obcych planet. A wszystko to w towarzystwie pięknych kobiet i z licznymi odniesieniami do polskiej polityki.
Gdy słyszę hasło "polski komiks sf", moim pierwszym skojarzeniem jest właśnie "Funky Koval", a dla wielu może to być wręcz jedyne skojarzenie. Zasłużenie jest to komiks legendarny, mimo upływu lat w ogromnej większości dobrze się zestarzał, a wizja przyszłości wygląda wiarygodnie, a nie śmieszy swoją obciachowością. Pewnych rzeczy naturalnie autorzy nie przewidzieli, jak np. miniaturyzacja (odtwarzasz muzyczny w pokoju Kovala jest wielkości budy dla psa), czy ewolucja nośników danych (tajne pliki zdobyte z archiwum przeciwnika są nagrane na kasetach). Komiks dzieję się w fikcyjnym mieście w USA w latach 80-tych XXI wieku, stanowiąc mieszankę sensacyjno-detektywistyczna pomieszaną z elementami awanturniczej space opery z opowieścią o kontakcie, a w kolejnych częściach pojawiają się nawiązania do współczesnej autorom w chwili tworzenia Polski. Na początku autorzy próbują różnych zamkniętych w 4 stronach epizodów, dopóki nie decydują się na dłuższy story arc. To okazuje się właściwym wyborem i przez pierwsze 3 albumy bardzo dobrze się sprawdza, dopiero 4 album realizowany już tylko przez jednego z pary scenarzystów robi się pogmatwany i zaczyna wpadać w całkowicie inny klimat opowieści. Rysunki Bogusława Polcha doskonale tworzą świat Funky Kovala, szczególnie w dwóch pierwszych częściach, gdzie stosuje bardzo precyzyjna realistyczną kreskę. W trzecim albumie wprowadza już karykaturalne wyrazy twarzy (znane też z adaptacji Wiedźmina), które nie pasują do świata wykreowanego wcześniej. Natomiast 4 część (oraz epizod o stanie wojennym + pierwsze strony części 5) to już całkowicie inny styl, mniej precyzyjny a bardziej szkicowy (bez karykaturalnych twarzy, ale za to wiele postaci robi się mało podobne do swoich wcześniejszych wizerunków).
Oceny cząstkowe:
Część pierwsza "Bez oddechu": Rysunki:***** Scenariusz:****
Część druga "Sam przeciw wszystkim": Rysunki:***** Scenariusz:*****
Część trzecia: "Wbrew sobie" Rysunki:**** Scenariusz:****
Część czwarta "Wrogie przejęcie": Rysunki:*** Scenariusz:**
Część piąta i epizod stano-wojenny Rysunki:*** Scenariusz:**
Ładnie narysowany komiks ale historia zupełnie do mnie nie trafiła. Odniesień do polityki polskiej zupełnie nie złapałem, prywatna agencja specjalna ratująca świat jakoś do mnie nie przemawia, zbyt dużo kiepskich seriali o takich agencjach nakręcono od czasu napisania komiksu by taki pomysł chwycił, podobnie z tajemniczą organizacją zagrażającą światu. Główny bohater płaski jak andrut, superhero z uśmiechem jak z reklamy pasty do zębów. Może komiks w latach 80 robił wrażenie. Na mnie, dziś nie robi żadnego.
Pierwszy zeszyt super, ale potem robi się coraz to gorzej i gorzej fabularnie. Rysunki super, jak to u Polcha, ale scenariusz zawiły, skomplikowany i niejasny.
Czarnobiałe rysunki ładnie pokazują piękną kreskę, ale chyba przejrzał bym sobie też komiks w kolorze tak dodatkowo.