To trochę dziwne uczucie, wystawiać książce tutaj jej pierwszą recenzję, a zdarza mi się to już drugi dzień z rzędu. I ocenianie tej książki też jest trudne, bo ta ocena podskoczyła o tę jedną gwiazdkę do góry w zasadzie przez ostatnie dwie strony?? Wtedy poczułam ją najbardziej emocjonalnie.
Rozmowy z Jamesem Joyce'em to na szczęście nie jest żadna profesjonalna praca dziennikarska (chociaż może z takiej dowiedziałabym się więcej rzeczy, na których na serio mi zależało), ta książka, reportaż to wspomnienia samego bliskiego przyjaciela autora Ulissesa, Arthura Power, paryskiego recenzenta. Autor przekazuje nam swoje wybrane wspomnienia z życia z Joyce'em, większość z tego stanowią rozmowy na temat literatury, i z tym było tak. Czasami byłam nimi bardzo zaciekawiona, czasami mnie chwilami przynudzały, ale wiem, wiem i odczułam, jak bardzo są wartościowe i trochę te dyskusje na mnie wpłynęły. Jeśli to było najważniejsze dla autora, to on wie lepiej.
Inną część książki stanowią opowieści o poznanych ludziach, wielu malarzach, rzeźbiarzach, autorach, dziennikarzach, te historie sprawiły, że mocniej biło mi serduszko i chciałam... chciałam ich zobaczyć, chciałam odwiedzać ich mieszkania i rozmawiać w przedpokoju. Jak pewnie większość z was wie, jestem zafascynowana latami '20 XX wieku, uwielbiam pewnych autorów z tego okresu, ale jeszcze nie spotkałam się z tak przejmującą perspektywą jak u Powera. Tak jak w pewnych utworach ta charakterystyka tamtego okresu w historii wychodzi na pierwszy albo drugi plan, tak tutaj zostałam w nią po prostu wrzucona, tak naprawdę nie poświęcono jej żadnej wyraźnej myśli, ale i tak wyczuwałam... jego napięcie i widziałam to wszystko wyraźnie. Jednak to wszystko opierało się bardziej na pojedynczych jednostkach, a ten wyjątkowy okres był po prostu Codziennością.
Trzecim elementem była osobista relacja Powera i Joyce'a i to ona zaważyła na mojej ocenie. Przez całe.. 126 (??) stron oczywiście byłam jakoś obecna przy początkach ich przyjaźni, dyskusjach, spacerach, kłótniach (a było ich sporo), przejażdżkach samochodem, ale dopiero pod koniec to wszystko naprawdę zrozumiałam, kiedy Power przedstawił cel poniższej książki... doszło do mnie, co właśnie przeczytałam, i chociaż już to mi się zdarzyło i to tak naprawdę normalna rzecz, to... zrobiło to że mną pewne rzeczy. Przed przeczytaniem tej książki nigdy nie słyszałam o Powerze i nie mam pojęcia jak mogło do tego dojść, jak mogliśmy go pominąć. Zostanie w mojej świadomości.
Ta książka sprawiła, że czułam się, jakbym siedziała między Powerem i Joyce'em, taki podlotek-artystka, z papierosem (a ja przecież nie palę) i słuchała ich dyskusji, i tego właśnie pragnęłam, czułam się przy nich.
Książkę polecam wszystkim, którzy lubią zagłębiać się w historię literatury, i tym, którzy też czasami chcą cofnąć się w czasie.