Poznajemy Tadeusza Pomiana, głównego bohatera tej książki, w sytuacji dość nietypowej. Otóż wypija on filiżankę czekolady, zapala papierosa i udaje się… na miejsce pojedynku. Tak, nasz protagonista jest człowiekiem z ideami, których postanowił bronić, nawet za cenę swojego życia. Przeciwnikiem jego zaś jest Pradera, jego wieloletni wróg, obecnie minister. Ich konflikt, jak to sam autor określił – sięgający korzeniami do spraw podstawowych, nabrzmiał tak, że innego wyjścia nie widzi żaden z panów. I może miałby szansę honorowo się rozstrzygnąć, gdyby nie nagła wiadomość – minister Pradera nie żyje! Zamordowany! Szok, jaki wywoła ta informacja w Pomianie, doprowadzi do dalszych, niesamowitych wydarzeń.
Piękny język, tak miło było mi się wsłuchać w tę historię! Treść mocno filozoficzno-metafizyczna, momentami nawet za bardzo jak na mój prosty mózg, ale obcowanie z tą książką było po prostu przyjemnością. Chętnie wysłuchałabym jej ponownie.
7/10