Prace nad tekstem Fabula rasa, swojej ksiazki-nie-do-napisania, Edward Stachura (1937-1979) rozpoczal okolo 1966 roku, lecz jej pierwodruk ukazal sie dopiero w 1979. Niebawem, bo jeszcze w tym samym roku, autor uzupelnil ja ,,apendyksem" na lamach ,,Twórczosci". Ten legendarny juz dzis utwór w istocie jednak nie zostal nigdy tak naprawde dokonczony. Jak zauwaza Krzysztof Rutkowski, ,,Fabula rasa miala byc tekstem, który juz ksiazka byc przestal, ,,dzielem otwartym" w najbardziej doslownym i przenosnym tego slowa znaczeniu. [...] Fabula rasa to cos nie do czytania, nie do napisania, lecz do zrobienia swoim wlasnym zyciem."
Edward Stachura was a Polish poet and writer. He rose to prominence in the 1960s, receiving prizes for both poetry and prose. His literary output includes four volumes of poetry, three collections of short stories, two novels, a book of essays, and the final work, Fabula rasa, which is difficult to classify. In addition to writing, Stachura translated literature from Spanish and French, most notably works of Jorge Luis Borges, Gaston Miron and Michel Deguy. He also wrote songs, and occasionally performed them.
Edward Stachura was to a family of Polish emigrants in Charvieu-Chavagneux, department of Isère, in eastern France. He was the second of four children of Stanisław and Jadwiga Stachura. The family spent the first eleven years of his life in France and moved to Poland in 1948, settling down in a one-room thatched house in the village of Łazieniec near Aleksandrów Kujawski.
Stachura took his own life at the age of forty-one in his Warsaw apartment on 24 July 1979, leaving behind his final poem: "List do pozostałych" ("A Letter to the Remaining").
„Prawdziwie żyć to żyć i nawet nie nazywać tego życiem. Bo po co? Czy życie potrzebuje siebie nazywać życiem? I czy życie chce żyć? Życie ani chce żyć, ani nie chce. Życie żyje”
pisadło tak śliczne, że jakakolwiek próba interpretacji czy oceny tylko by je zabiło, bo tych słów, co tu doznałem nie trzeba rozumieć, ale pochłonąć i się w nich zatopić np. tak jak w wiosennym zapachu majowego bzu czy jak w dźwięku absolutnego śpiewu żurawi:)
cholera zasnąłem na końcówkę... jestem już tak zmęczony...
moja pierwsza myśl: dobija mnie, że nigdy nie będę umiał, nie będę umiał mówić, tworzyć, pisać takich rzeczy, BA! ROZUMIEĆ. Lecz nie było to niezbędne. Gdyż sam Człowiek Nikt powiedział: 'Nie myśl! Nie rozmyślaj! Po prostu słuchaj!'. Więc słuchałem. Niektóre kwestie rzeczywiście trudno było jakkolwiek objąć umysłem. Lecz teraz wiem już, że nie jestem mędrcem, nie jestem też i głupcem, bo nie Jestem. Czy myśli o tym wszystkim, o tym że w książkach nie ma mądrości, jest tylko jedna prawdziwa podróż, tylko to co samotne może zniknąć i umrzeć, są jedynie paplaniną spowitego chorobą umysłu? Nie, moim zdaniem nie. To namiastka wyższego rozumienia, obcego, immanentnie rzadkiego. Polecam spróbować, wysilić swój umysł do słuchania, niewątpliwie do gniewu, strachu, EMOCJI. Bo to książka do mnie. I do Ciebie. Od Nikogo.
This work reminded me of crystalline water flowing from a hidden spring deep within unexplored mountains. The words are powerful and profound, and you can sense that writing this text was a cathartic experience for Stachura, who seems to have approached some of the deepest life lessons one could ever learn. By making himself both teacher and student, by transcending time through his character, and by marrying the absurd with common sense, he may have reached an understanding of the human condition that places him among the greatest existentialists in history. Stachura achieved much—but as he was lifting his foot over the finish line to Nirvana, on the verge of becoming a prophet, he stumbled. In seeking to place himself among the greatest, he succumbed to hubris and pompous didacticism—a deeply human flaw that ultimately mars his otherwise profound journey.
Byłam już zakochana w Stachurze, a to był pierwszy nie-wiersz spod jego pióra, jaki przeczytałam.
Ni to wywiad, ni reportaż, a historia opowiadająca o odkrywaniu siebie i swojego prawdziwego Ja zawarta w szeregu pytań i odpowiedzi. Nie da się ukryć, że potrzeba sprawnego mózgu do refleksji na ten temat i ciągłego odkrywania wizji Stachury. Mimo wszystko — warto.
„- Czy to ma znaczyć, że rozumienie jest bezmyślnością? - Rozumienie jest wyzwoleniem od tego, o czym się nie myśli, bo się to rozumie. Bezmyślność zaś nie ma czegoś takiego. Są ludzie mniej myślący i ludzie bardziej myślący, ale bezmyślnych nie ma. Każdy śmiertelnik jest chorobą myślenia zarażony.”
Dla osób zaznajomionych z wschodnią duchowością, a szczególnie nurtami adwajty wedanty i troszkę uzachodnionych jej odmianach w postaci np. non-duality, napewno rzuci się w oczy podobieństwo do tych filozofii, ścieżek duchowych. Jedna z najważniejszych książek Stachury. Bardzo ciekawie podkreśla, aby patrzeć na wszystko zawsze świeżym, dziecięcym, zawsze nowym i jak najmniej uwarunkowanym spojrzeniem, aczkolwiek przy lekturze postawiłbym na lekki dystans i przestrzeń na krytykę ukazanej przez autora duchowości.