To nietypowy przewodnik. Nie opisuje miejsc pięknych, atrakcyjnych i niepowtarzalnych. Prowadzi raczej po ciemnych zaułkach, przestrzeniach zapomnianych i wyrzuconych z pamięci. Pokazuje trzy wymiary Zakopanego, które dotąd traktowano po macoszemu albo pomijano wstydliwym milczeniem. Bo Zakopane nie byłoby takie, jakie jest, bez ciężkiej pracy i wysiłku licznych przybyłych i osiadłych tu ceprów, bez wielu sanatoriów i zaludniających je tysięcy gruźlików, i wreszcie bez społeczności zakopiańskich Żydów, którzy podczas drugiej wojny światowej podzielili los pobratymców w całej Europie.
"Jesteśmy przekonani, że Zakopane można spotkać inaczej. W niespiesznej wędrówce, poświęcając więcej uwagi miejscom niby znanym i tym zgoła pospolitym, pamiętając przy tym, że nasza wiedza – osobliwie o przestrzeniach kulturowo istotnych – zawsze jest zmityzowana, co nie znaczy nieprawdziwa, jednostronna wszak i upraszczająca.
Miniprzewodnik, który tutaj przedstawiamy, to zachęta do tego rodzaju spacerów. Po przestrzeni i czasie. W materii miasta wypatrujemy ludzi i ich nieoczywistych historii, a zjawiska i procesy uobecniają się nam w architektonicznym zamęcie i urbanistycznym nieporządku. Nawet brak, nieobecność stają się ciekawe, gdy jesteśmy w stanie zwrócić na nie uwagę i myśleć o ich znaczeniu. Czy przydaje to Zakopanemu urody? Pewnie nie. Czyni je niemniej miejscem ciekawszym, mniej banalnym. Nasi nieoczywiści przewodnicy: ceprzy, gruźlicy i Żydzi, pozwalają nam ćwiczyć wyobraźnię, praktykować pamięć i, tropiąc ślady, uczyć się uważności." - fragment wstępu
Najlepsza z przeczytanych dotąd przeze ze mnie książek z serii zakopiańskiej Czarnego. Zgodnie z tytułem porusza tematy, o których w przypadku Zakopanego myśli się nieczęsto i których śladów w mieście trzeba wypatrywać samemu. Niby każdy z tematów mógłby zostać rozwinięty, ale taka zwięzła forma sprawdza się doskonale jako haczyk z przynętą na ciekawskich czytelników (np. mnie).
Książka zajmująca się konkretnym wycinkiem historii Zakopanego, a dokładniej historią trzech grup, które to miasto stworzyły: ceprów, gruźlików i Żydów.
Jest to dosyć szczegółowa opowieść o tym, kto miał jaki wkład w pierwszy etap wynoszenia małej wsi do obecnej rangi międzynarodowego kurortu: kto budował drogi, kto pracował w kamieniołomach, gdzie były pierwsze uzdrowiska, kąpieliska i sanatoria dla chorych piersiowo, kto do nich jeździł, ile posiłków dziennie spożywali kuracjusze, kiedy w Zakopanem zaczęli się pojawiać Żydzi i co zdziałali zanim wymiotł ich Holokaust.
Raczej nie jest to dobra pierwsza książka o Zakopanem, polecałabym ją bardziej entuzjastom, którzy o historii tego miejsca już trochę wiedzą i są gotowi na dużo list z adresami i opisami elementów architektonicznych budynków.
A najlepiej czytać na miejscu i uzupełniać spacerami edukacyjnymi.
Dość niszowa książka, ale w swojej niszy udana. Faktycznie, bez jakiejś własnej wiedzy o Zakopanem, zamiłowania do Tatr i tęsknoty do historycznych szczególików, może być dość niezrozumiała. Dobrze, że posiadam wszystkie te trzy słabości :)
Nie wiem, czego spodziewałam się po tej książce, natomiast wiem jedno, że mnie porwała. Dużym plusem są zdjęcia, które są świetnym dopełnieniem... No ale nie dla zdjęć sięgałam po ten tytuł.