Powieść historyczna z dziejów pierwszej wyprawy krzyżowej, wydana po raz pierwszy w 1937 r. To druga część trylogii poświęconej wyprawom krzyżowym, w której Zofia Kossak przedstawia dramatyczne próby utrzymania Jerozolimy, zakończone utratą Królestwa Jerozolimskiego w 1291 roku.
Polish writer, a catholic activist and a World War II resistance fighter, co-founder the wartime Polish organization Żegota, set up to assist Poland's Jews in escaping the Holocaust. In 1943, she was arrested by the Germans and sent to Auschwitz Concentration Camp.She was released through the efforts of the Polish underground and returned to Warsaw. In late 1944, she participated in the Warsaw Uprising. After the war she moved to Western Europe, but returned to Poland in 1957 where she remained until her death in 1968 at the age of seventy-eight. In 2009, the National Bank of Poland issued a coin posthumously commemorating the work of Kossak, Irena Sendler and Matylda Getter in helping Jews escape from from the Nazis during World War II.
Maiden name: Kossak After her first marriage: Kossak-Szczucka After her second marriage: Kossak-Szatkowska
Powieść Zofii Kossak przeczytałam głównie po to, by zaspokoić swoją obsesję na punkcie kolejnej postaci historycznej, która aktualnie dotyczy, jak zapewne nietrudno się domyślić, Baldwina IV Jerozolimskiego (ale jak to mówią, every girl sometimes needs a comfort dead guy).
Powieść Zofii Kossak pod kątem historycznym miejscami już nieco trąci myszką, chociaż wziąwszy pod uwagę, że autorka pisała ją na wiele lat przed powstaniem wielu czołowych prac na temat krucjat, nadal robi wrażenie.
Chyba najgorzej zestarzał się tutaj sposób, w jaki ukazano tutaj muzułmanów i kobiety. Chociaż Zofia Kossak w oczywisty sposób nie odmawia muzułmańskim liderom wiedzy, doświadczenia i zmysłu politycznego, to jednak nadal zostali ukazali w sposób dość orientalizujacy. Natomiast wizerunek kobiet szczególnie razi w przypadku kreacji Agnieszki de Courtenay oraz Sybilli Jerozolimskiej, czyli w kolejności matki oraz siostry Baldwina IV. Rozumiem, że Zofii Kossak zależało na wykorzystaniu tych bohaterek do ukazania skutków braku dalekosiężnego myślenia oraz działania pod wpływem emocji oraz impulsów, lecz wybór ten sprawił, że im dalej w las, tym bardziej bohaterki te wydawały się papierowe i wręcz głupie - bo naprawdę, trochę średnio kupuję Sybillę, która jest aż tak skupiona na sobie, że wrażenia na niej nie robi nawet śmierć własnego dziecka. W takim wypadku już wolę Sybillę w „Królestwie niebieskim” w reż. Ridleya Scotta, nawet jeśli tam jej kreacja również była dość zorientalizowana. I bynajmniej nie tylko dlatego, że tam Sybillę grała Eva Green (którą uwielbiam), ale dlatego, że u Scotta, chociaż jest zdecydowanie nie osobą bez wad, nadal jest ona w tym wszystkim po prostu ludzka. Zainteresowanym polecam obejrzeć sobie scenę rozpaczy Sybilli po tym, jak dowiedziała się o chorobie swojego syna, fantastycznie zagraną.
Nie rozumiem też zupełnie, po co autorka rozwijała wątek templariuszy w stronę masońsko-spiskową. Uważam, że ta historia nie straciłaby nic, a wręcz by zyskała, gdyby Zofia Kossak zdecydowała się wyciąć ten wątek lub okroić go tylko do faktów historycznych.
Jeśli idzie natomiast o postać tytułowego bohatera, to uważam ją za mocną stronę tej powieści i nie mam do niej większych zarzutów, może poza tym, że momentami zachowywał się zbytnio jak współczesny autorce nastolatek, kiedy jego wiek w książce (16+) już był granicą prawnej dorosłości w Królestwie Jerozolimskim i w tym wieku historyczny Baldwin raczej był już traktowany mniej więcej tak jak 18/20-latkowie w naszych czasach. Może z tą różnicą, że od szesnastoletniego Baldwina już oczekiwano, że będzie zdolny przewodzić armii, czego po współczesnych młodych dorosłych spodziewać się nie można, ale oh well.
Ogólnie nie jest to zła powieść i śmiem wręcz sądzić, że w dobie liderów pozbawionych zdolności dalekosiężnego planowania i rozkradających swoje państwa na prawo i lewo, może się ona nie jednemu odbiorcy przysłużyć. Nie zmienia to jednak faktu, że pod pewnymi względami zestarzała się po prostu źle i obecnie raczej żaden szanujący się pisarz powieści historycznych nie powinien powielać tych samych błędów.
Amazing retelling of an ancestor of mine, King Baldwin IV, aka the Leper King of Jerusalem. Infamous for defeating Saladin, great Muslim leader and having a current petition for sainthood due to that great battle victory(Baldwin was reported as having bad leprosy and not able to walk yet approached the "true cross" of Christ which was a crucifix that obtained some wood from the "true cross" Christ was crucified on....he bowed to the cross and asked God for victory, and got victory.)
Vlastne to bolo veľmi dobré. V tej relatívne úzkej knižke bolo všetko. Láska, politika, náboženstvo. Feminizmus, hedonizmus, maskulinita. Pravá viera, aj falošná. Múdrosť aj hlúposť. Odvaha aj šialenstvo ...
Malomocný kráľ je román o Jeruzalemskom kráľovi Balduinovi IV., ktorý vládol v čase križiacikych výprav a trpel malomocenstvom. Fiktívny príbeh založený na niektorých historických faktoch rozpráva o tom ako Balduin hľadal svojho nástupcu a o tom ako kráľovstvo napokon zničila jeho rozmarná sestra, ktorá uprednostnila svoje "šťastie" pred šťastím kráľovstva.
Jednotlivé príbehy a symboly do sebe veľmi pekne zapadali. Víťazná bitka malomocného kráľa bola veľkolepá. Po všetkých stránkach.
"Hľa, zjavila sa moc. Strašná ako živel, zbrataná so živlami. Moc o ktorej rozprávali, že je iba legendou, výtvorom predstavivosti dedov. A hľa, ona je živá, skutočná. Len prečo sa tak zriedkavo prejavuje? Prečo Jeruzalemské kráľovstvo nie je najmocnejšie na svete keď túto moc má?" pýta sa autorka po víťaznej bitke keď drevo kríža zázračne zachránilo Jeruzalemské kráľovstvo pred istou skazou.
"...Vari Boh zradil a opustil kresťanov? ... ...Alebo... zradili kresťania Boha?..." končí sa kniha zdanlivou odpoveďou po tom, čo Saladin zničil kresťanské vojsko.
Jediné, čo mi v knihe vadilo, že sa v nej nevyskytla hádam žiadna negatívna postava na strane saracénov. Naopak, na strane kresťanov sa to nimi priam hemžilo. Až som chvíľu Kossakovú podozrieval zo zaujatosti. Aj preto mám pocit, že tých skreslení, ktoré dnes o tomto období šíri protikresťanská propaganda tam bolo akosi priveľa.
Ale celkovo to bola veľmi dobrá kniha. Až mi bolo ľúto, že nemá viac strán.
Czytałam na maraton czytelniczy. Największy problem miałam z tym, że nie czytałam poprzedniej części, przez co trudno było się połapać. Język jest stylizowany na XII wieczny co sprawia że ciężko się to czyta. Miałam wrażenie, że przez pierwszą połowę mało się działo, w drugiej części akcja przyśpieszyła.
Роман о Балдуине IV, одном из последних правителей Иерусалимского королевства. Сюжет романа не полностью следует реальной канве исторических событий, однако, написан очень увлекательно. Фигурируют масоны (точнее, они так не называются, но понятно, что это именно масоны) :) Нет, на этот раз евреи ни при чем. Возглавляет масонское общество глава ордена тамплиеров, и в целом их идеология, по мнению писательницы, сформирована в основном христианами, хотя в орден входят и мусульмане, и евреи, точнее - отступники от всех трех авраамических религий. Довольно несимпатично изображена Сибилла Иерусалимская, сестра Балдуина IV - в отличие от брата, который действительно печется о судьбе королевства, она заботится только о своём личном счастье и собственных развлечениях. Вот, кстати, дилемма: свобода выбора супруга, конечно, для женщины благо, и желание Сибиллы выйти замуж за молодого-красивого очень по-человечески понятно, но ведь она выбирает не просто мужа себе, но и правителя для королевства - так не эгоистично ли выбирать негодного к государственной власти? Опять же, в реальности было не совсем так - оба брака исторической Сибиллы были заключены с согласия ее брата... Но как писательский ход - поднимает интересные вопросы.