Jump to ratings and reviews
Rate this book

Wyszłam z niemocy i depresji, Ty też możesz

Rate this book
"Rozpacz była dla mnie czymś tak codziennym, że uznałam to za część rzeczywistości. Rozpacz tak wielka, że umierałam w duszy wiele razy i ze zdumieniem odkrywałam fakt, że wciąż żyję.
Depresja to wielka pustynia pełna łez.
Ale to jest tylko stan przejściowy.
Można to zmienić.
Trzeba tylko zrozumieć czym jest depresja, skąd się bierze i jaki jest jej mechanizm działania.
To właśnie zrozumiałam. Wymyśliłam narzędzia. Zastosowałam. Zwyciężyłam.
Ty też możesz." – Beata Pawlikowska

352 pages, Hardcover

First published September 28, 2016

6 people are currently reading
7 people want to read

About the author

Beata Pawlikowska

167 books64 followers
Writer, traveller, journalist and a photographer.

Beata Pawlikowska is an author of several books and an independent traveller, who wends through the jungles of South America, where she lives with the Indians. Her travel experiences include Africa, both Americas, Asia and Europe, from the Himalayas, through wild savannas, jungles and oceans. She is also a photographer and writer for "National Geographic".

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
11 (18%)
4 stars
11 (18%)
3 stars
11 (18%)
2 stars
7 (12%)
1 star
18 (31%)
Displaying 1 - 6 of 6 reviews
Profile Image for Justyna [regałzikei].
190 reviews118 followers
December 22, 2018
#KlubZłejKsiążki
Przypomnijcie sobie czasy szkolne. Pisaliście sprawdzian, albo odpowiadaliście ustnie przed całą klasą i to niekoniecznie dobrze wam poszło. Wymyślacie, „lejecie wodę”, pewne rzeczy dopowiadacie, ale nie do końca wiecie, czy są one prawdą, owijacie niewiedzę w bawełnę. Chcecie o tym jak najszybciej zapomnieć, bo czujecie, że zrobiliście z siebie idiotę.
Są też ludzie, którzy w tym momencie wpadają na pomysł wyrzygania swoich szkodliwych myśli na papier. Taką osobą jest kołcz-coelho Beata Pawlikowska. Kobieta, która sprowadza depresję do prostego wzoru; kobieta, która śmie mówić komuś, że depresja to kwestia podświadomości, która otrzymała sprzeczne informacje i że łatwo z nią walczyć. Kobieta, dla której wszystko jest czarno-białe i swoją głupotę tłumaczy depresją.
Myślałam, że wiele już czytałam, ale nie. Takiego gówna to jeszcze nie.
Profile Image for Fyrrea.
482 reviews28 followers
October 19, 2016
Pawlikowska pisała już o prawie wszystkim. Była ekspertem od żywienia, genetykiem klinicznym, fizykiem kwantowym, a nawet bogiem podświadomości. W ostatnich książkach, tej o anoreksji i tej o depresji, postanowiła zostać psychiatrą. Jak jej poszło? Cóż, czoło wklęsło mi od powtarzanych niemalże co stronę facepalmów. Facepalmy nie były jedyną powtarzaną rzeczą - autorka w pewnym momencie stwierdziła, iż jej słowa są tak ważne, że musi je przekazać nam, pogrążonym w pustyni łez czytelnikom raz jeszcze. Stąd dwa razy pisze to samo o technikach medytacji. Dodatkowo jeszcze autorka stosuje Dużo Enterów.
Żeby mądre zdania były wyjątkowo podkreślone.
Tak właśnie.
A książka przy okazji robi się grubsza, a grube książki są przecież mądre.

Tradycyjnie już wrzucę kilka mniej i bardziej bzdurnych cytatów.

"Podświadomość jest twoim wewnętrznym dyrektorem.
Ona decyduje o wszystkim, co się pojawia w twoim życiu.
Naprawdę o wszystkim.
To ona wybiera dla ciebie żonę albo męża, (...) ona wybiera nawet twoje choroby, nastroje, decyduje o twoim wyglądzie i samopoczuciu".

Czy tylko ja wietrzę w tym wszystkim powiew Nowej Germańskiej Medycyny/Totalnej Biologii? Wiecie, tych od mądrości w rodzaju: "Cukrzyca to podwyższony poziom cukru we krwi. Program cukrzycy służy radzeniu sobie z konfliktem ciągłej gotowości do walki. Może być to gotowość walki z kimś, ale też z czymś." albo "brakuje mi słodyczy w życiu, miłości". W końcu oni też twierdzą że za choroby odpowiada li tylko podświadomość i ukryte w niej konflikty.

"Czy wiesz z czego podświadomość buduje swoją bibliotekę przekonań i zasad? (...) Dzieje się to przez pierwszych dziesięć lat życia. Mniej więcej, bo trudno jest to zmierzyć."

Z tego co kojarzę, mózg rozwija się do 25 roku życia*, zwłaszcza części odpowiadające za osobowość, skąd te 10 lat?

"To stan podobny do awarii komputera, w którego pamięci zderzają się sprzeczne albo nieadekwatne dane, na podstawie których nie może utworzyć jednoznacznego wyniku.
Wtedy komputer się zawiesza. (...)
Komputer sam z siebie się nie przebudzi. Musisz go zrestartować.
Robi się to za pomocą naciśnięcia i przytrzymania głównego włącznika.
Naciśnięcia i przytrzymania."

Naciśnięcia i przytrzymania. Naciśnięcia i przytrzymania. Już kumam, naciśnięcia i przytrzymania.

"(...) Trzeba go nacisnąć i trzymać. Tak długo, aż komputer westchnie i ocknie się z niebytu.
Z depresją jest podobnie".

No patrzcie jakie to proste!

"Moim zdaniem depresji nie da się trwale i skutecznie wyleczyć za pomocą lekarstw. Pigułki mogą przynieść chwilową ulgę bo pozwalają mniej czuć (...) To tak jakby wypić kieliszek mocnego alkoholu, który cię znieczuli i odwróci twoją uwagę ale w niczym nie przybliża cię do uzdrowienia, a wprost przeciwnie - może cię uzależnić od możliwości oddalenia się od samego siebie".

Serio? SERIO? Leki przeciwdepresyjne porównane do alkoholu? Może (mam taką naiwną nadzieję że to tylko ten rodzaj głupoty) pomyliły jej się leki przeciwdepresyjne z benzodiazepinami? One przynajmniej mają cokolwiek wspólnego z alkoholem (słowo-klucz: GABA).

"Z mojego doświadczenia wynika, że depresję można skutecznie i trwale wyleczyć tylko w jeden sposób.
Znaleźć błędne dane, zastąpić je prawidłowymi i wgrać je na nowo do pamięci komputera".

I znów mamy sprytny dupochron. "Moim zdaniem", "z mojego doświadczenia" - a nie na podstawie badań naukowych. Pisząc "moim zdaniem" chroni się od wszelkich konsekwencji swoich słów, więc może nam wciskać wszelkie szkodliwe bzdury do oporu.

"Nie są do tego [leczenia depresji] potrzebne żadne magiczne rytuały ani chemiczne substancje, ani halucynogenne grzybki, indiańskie amulety, namioty i inne rekwizyty."

Najpierw porównanie do alkoholu, teraz do namiotu. Wspaniale.

"Żeby była jasność.
Są w tobie dwie osoby.
Naprawdę, nie śmiej się.
To nie schizofrenia, tylko naukowo potwierdzony fakt."

Że co? Pawlikowska się nawet nie wysiliła na to, żeby przeczytać artykuł w Wikipedii na temat schizofrenii. Znalazłaby tam chociażby i ten fragment: Pojęcie schizofrenii jest powszechnie mylnie rozumiane jako „rozszczepienie osobowości”. Wprawdzie niektórzy chorzy słyszą głosy i mogą je odbierać jako pochodzące od innych osób, ale w schizofrenii nie dochodzi do przyjmowania przez chorego odmiennych osobowości.
Taki z niej psychiatra jak z koziej rzyci waltornia.

"Depresja nie jest wyborem. Nie można z niej wyjść na żądanie, tak samo jak nikt z własnej woli do niej nie wsiada."

Brawo! Wreszcie jakaś sensowna rzecz! Tylko jak się to ma do reszty książki?

"A jeśli delikatnie wskażesz swojemu przyjacielowi, że jego rodzice na podstawie tych map [podświadomości] zawędrowali na pobocze, to z jeszcze większym oburzeniem będzie ich bronił i zaprzeczy wszystkim faktom, o których wie, ale o których nie chce pamiętać.
I o tym, że jego babcia leczyła wszystkie troski kieliszkami czerwonego wina (które niczego nie rozwiązywało, ale dawało iluzję przyjemności),

[przygotujcie się...]

że dziadek zmarł na raka (który jest zewnętrznym przejawem podświadomego poczucia krzywdy, tłumionej uraz [sic!], braku przebaczenia i skoncentrowaniu się na dawnej urazie)".

Brak mi słów. Miałam rację z tą Totalną Biologią. Jeszcze krok dalej a pani Pawlikowska zacznie zachęcać do lewatyw z kawy, wpychania cieciorki w rany podudzi czy do żywienia się światłem. Bo jedzenie ziemi już zalecała (http://asset-2.soupcdn.com/asset/1613...). W tym momencie miałam ochotę rzucić książką, ale szkoda mi było mojego czytnika. Autentycznie zrobiło mi się niedobrze. Już w poprzednich książkach autorka pieprzyła kocopoły, że to wina chemii w jedzeniu, ale teraz przeszła samą siebie. Niech przyjdzie na oddział onkologii dziecięcej i powie to w twarz dzieciom i ich rodzicom.

"Tata był kucharzem i ciągle kupował nowe noże, i rodzice ciągle kłócili się o to, że on ma za dużo noży, których nie potrzebuje, a ona ma za dużo butów. On podświadomie potrzebował tych noży, bo chciał nimi odciąć to, co go boli i odciąć się od samotności, jaką czuł w tym związku".

Hmmm... A może tato kupuje nowe noże dlatego, że pracuje jako kucharz i potrzebuje ich do pracy? Nie, to by było zbyt proste.

"Nie mam wątpliwości, że jest to jedyny sposób.
Jestem tego pewna na podstawie mojego własnego doświadczenia"

Tak, bo dowód anegdotyczny = prawda, wszechprawda, jedyna prawda i tylko prawda, najprawdziwsza prawda.

Dobra, to jak wyleczyć się z depresji w ten jedyny sposób?

"Przestań rozglądać się dookoła jak głodny cielaczek, który chce natychmiast wbić zęby w bujnie spęczniałe wymiona mlecznej krowy".

"To jest ćwiczenie, które będę wykonywał codziennie rano kiedy widzę się w lustrze.
Nie będę pytał, czy mam na to ochotę.
Będę patrzył w oczy mojej duszy i mówił jej, że ją kocham.
W ten sposób przejmuję odpowiedzialność za moje życie".

Ech. Brak słów. Pewnie, bo wystarczy wychodzić na spacer, medytować, patrzeć sobie w oczy w lustrze i mówić "kocham cię", a także dotykać palców dłoni mówiąc przy tym miłe rzeczy. Tadam, genialna autorska metoda streszczona.

Ale pamiętaj o tym, że to nie jest tak łatwe! Bowiem podświadomość "jest upartym krasnalem, który trzyma się kurczowo swoich przekonań" i oswoić go można "tylko po dobroci (...) Dlatego właśnie moim zdaniem nieskuteczne jest stosowanie przemocy wobec samego siebie. Mam na myśli wszelkie rodzaje przemocy, także przemoc chemiczną pod postacią tablerek, które blokują albo sztucznie zmieniają działanie części twojego układu nerwowego".

Taaaaaak, nie dość że tabletki są szkodliwe jak alkohol, potrzebne nam jak namiot, to jeszcze zażywanie ich jest stosowaniem przemocy.

"To prawda, że podczas depresji zakłócona jest praca komórek nerwowych pracujących w mózgu.
Ale to jest czubek góry lodowej.
Jeżeli użyjesz chemicznych lekarstw, które mechanicznie uderzają w komórki nerwowe wywołując ich ogłuszenie, spowolnienie albo oszołomienie, to niczego nie leczysz.
Powodujesz tylko chwilowe zawieszenie systemu".

Mechanicznie. Uderzają. Stąd ta przemoc.

Ale nie martwcie się, są łagodniejsze sposoby! Na przykład nazywanie się indiańskimi imionami.

"Tęczowa Jaszczurko, Chmurzasty Pająku, Wesoła Pliszko, Mokry Zającu, Leśna Poziomko. Mogę się też nazywać Długim Kopytem kiedy skaczę przez kałuże. (...) Wiesz o co chodzi? O uśmiech. O pogodne, optymistyczne nastawienie do samego siebie".

Ja nazwę siebie Wkurwioną Kapibarą. I na tym zakończę, bo wyczerpałam już swoje pokłady cierpliwości.

--------
*The development and maturation of the prefrontal cortex occurs primarily during adolescence and is fully accomplished at the age of 25 years. The development of the prefrontal cortex is very important for complex behavioral performance, as this region of the brain helps accomplish executive brain functions. (źródło: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/arti... )
Profile Image for Justyna Sk.
366 reviews26 followers
November 4, 2022
Pewne rzeczy nie przestaną mnie zadziwiać. Pani Beata zabłysnęła jakiś czas temu mądrością odrzucającą leczenie depresji u psychiatry, psychologa i na terapii, i została za te straszliwie szkodliwe kocopoły zrównana z ziemią. Jakże się myliłam! Ona nawet o tym napisała książkę, która teraz wskoczyła mi jako nowość w abonamencie Empik! Jak jakiekolwiek wydawnictwo ma czelność zarabiać na szkodliwych farmazonach, jak można za coś takiego zapłacić i to wydać? Nie mieści mi się w głowie, jak można radzić ludziom w kwestiach życia i śmierci na podstawie tego, że samemu się żyje i jeszcze się nie umarło? Ja bym w życiu nie wpadła na pomysł, by np ludziom chorym na raka wmawiać, że medycyna jest o kant tyłka, że trzeba się samemu przeprogramować i spijać rosę z trawy na równiku w czasie pełni księżyca, bo mnie to pomogło, więc wiem już wszystko w tym temacie, i nikomu nic innego na to samo schorzenie nie pomoże.

Czytałam ostatnio wspaniałe i mądre książki i poradniki o depresji, napisane przez lekarzy. Gdy zobaczyłam tę porażkę, musiałam sprawdzić, co Pani Beatce urodziło się w głowie, mimo że już raz nawoływała chorych do odstawiania leków i powinna zamknąć buzię na tematy medyczne. Gdy słucham, że depresja bierze się stąd, iż podświadomie wmówiliśmy sobie, że gdy zachorujemy, zyskamy uwagę rodziny i chodzi tylko o to, żeby to sobie uzmysłowić, chce mi się płakać. Szerzenie tak szkodliwych bzdur powinno być karalne.
Profile Image for Tomasz.
295 reviews55 followers
October 21, 2017
Naukowa szarlataneria. Radzę być ostrożnym.
Profile Image for Wioletta Wieliczko.
78 reviews4 followers
December 28, 2022
Fantastyczna lekcja wyjścia z prokrascynacji, depresji, lęku, niemocy. Fajne ćwiczenia na wytrwałość
Displaying 1 - 6 of 6 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.