Jump to ratings and reviews
Rate this book

Jak facet z facetem. Rozmowy o seksualności i związkach gejowskich

Rate this book
Przemysław Pilarski i Andrzej Gryżewski, terapeuta i seksuolog pracujący na co dzień z wieloma gejowskimi parami, w rozmowie o związkach homoseksualnych. Z dala od moralizowania, dawania jedynie słusznych rad i używania skomplikowanych terminów. Jak najbliżej życia.

Z książki Jak facet z facetem czytelnik dowie się:

- jak zbudować stabilną i udaną relację
- jak radzić sobie z byciem singlem
- z jakimi problemami warto udać się do specjalisty

272 pages, Paperback

First published June 15, 2016

13 people are currently reading
145 people want to read

About the author

Andrzej Gryżewski

10 books6 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
78 (36%)
4 stars
95 (44%)
3 stars
33 (15%)
2 stars
6 (2%)
1 star
1 (<1%)
Displaying 1 - 13 of 13 reviews
Profile Image for Introverticheart.
324 reviews232 followers
August 25, 2022
Dość interesujące wywody, tylko te pretensjonalne wtręty prowadzącego rozmowę psują odbiór całości
Profile Image for Natalia.
58 reviews25 followers
April 27, 2023
4,5 - bez wątpienia bardzo dobra książka i to nie tylko o seksualności homo-mezczyzn ale także mężczyzn w ogóle. Zdecydowanie wiele można się dowiedzieć, także z punktu straight-kobiety czy sojusznika. Docenilabym jednak dłuższy i bardziej krytyczny rozdział o allyship, o tym jak okazywać wsparcie i dawać poczucie bezpieczeństwa, tym nie mniej tak; to zdecydowanie książka uniwersalna, mówiąca także bardzo wiele o budowaniu relacji czy lękach w ogóle, o terapii, ale też naturalnie o tych aspektach relacji, które dotyczą ściśle relacji homoseksualnych, jak choćby świetna analiza znaczenia i doniosłości comingoutu.

Irytujące są czasami kompletnie randomowe przygadywania przeprowadzającego wywiad - serio, chłopie, będziesz cytował "wstań, powiedz nie jesteś sam ich troje" w odniesieniu do wywodu nt. relacji intymnych? - jaki to ma być sofizmat erudycji i jak to má wzbogacać dyskusję? Odnoszę wrażenie, że bez 1/3 tych boomerskich kompletnie nierelewantnych wrzutek książka by zyskała na nieprzerywanym wciąż wywodzie blokowym i po prostu pozwolenia wyczerpaniu tematu - takie ciągle przerywanie nie tylko wytrąca z rytmu czytającego ale też osobę, która się na tym temacie faktycznie zna czyli seksuologa Gryzewskiego.

Poza tym książkę można zdecydowanie polecić wszystkim, homofobom także.
Profile Image for Tomasz.
295 reviews56 followers
April 24, 2024
„Bo skoro w wielu kra­jach nie ma ce­men­tu­ją­cych czyn­ni­ków spo­łecz­nych typu mał­żeń­stwo, po­sia­da­nie dzie­ci, pary ge­jow­skie na czymś innym muszą bu­do­wać swoje po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Więc wcho­dzą głę­biej. W po­ro­zu­mie­wa­nie się, w em­pa­tię”

„Kiedy gi­ne­ko­lo­dzy ba­da­ją za po­mo­cą USG brzuch matki, oka­zu­je się, że płody i chłop­ców, i dziew­czy­nek do­ty­ka­ją swo­ich ge­ni­ta­liów. Uśmie­cha­ją się przy tym i mie­wa­ją nawet mi­kro­or­ga­zmy.”

[Od szóstego roku życia] „Chwi­lo­wo popęd jest nie­po­trzeb­ny, żeby nie sta­no­wił kon­ku­ren­cji wobec roz­wo­ju mózgu. U nas, męż­czyzn, po­ja­wia się z po­wro­tem około 12. roku życia. I bar­dzo szyb­ko ro­śnie, do 16. roku życia i tu za­czy­na się au­to­ma­tyzm sek­su­al­ny, w któ­rym nasza sek­su­al­ność jest od­bie­ra­na, jakby była per­pe­tum mo­bi­le. Do 25. roku życia trwa ten szczyt.”

„Mając 20 lat, muszę już mieć trzy bodź­ce. Znowu ten chło­pak, znowu się do mnie uśmie­cha, ale do­dat­ko­wo sie­dzi obok mnie, czuję jego za­pach. [...] Kiedy chce­my upra­wiać seks po trzy­dzie­st­ce, to za­zwy­czaj nie dzia­ła to już tak au­to­ma­tycz­nie. Po­trzeb­ny jest jakiś pod­tekst, flirt, prze­ko­ma­rza­nie się, ne­go­cjo­wa­nie bli­sko­ści. Więc po trzy­dzie­st­ce po­trze­bu­je­my już z pię­ciu bodź­ców.”

„Albo inny mój pa­cjent – wy­je­chał na Za­chód do pracy. Żona do niego do­łą­czy­ła po dwóch la­tach. I jak w tym za­chod­nim mie­ście szli sobie razem, to co drugi facet go po­zdra­wiał. „Cześć”, „siema”. On jej wy­tłu­ma­czył, że się tutaj udzie­la spo­łecz­nie. Żona do­pie­ro po roku sko­ja­rzy­ła, o jaką kon­kret­nie spo­łecz­ność cho­dzi.”

„Było kilku księ­ży, on po­środ­ku, a wokół niego koło utwo­rzo­ne przez ludzi z jego małej miej­sco­wo­ści. Wszy­scy się mo­dli­li za zdro­wie i he­te­ro­sek­su­al­ność. On stwier­dził gro­te­sko­wo, że wy­glą­da­ło to jak re­li­gij­ny gang bang.”

„Jeden z moich pa­cjen­tów czer­pał wiel­ką sa­tys­fak­cję z seksu ze swoim part­ne­rem, który wcale nie był ja­kimś macho do kwa­dra­tu, tylko skrom­nie wy­glą­da­ją­cym pra­cow­ni­kiem na­uko­wym. Mo­je­mu pa­cjen­to­wi naj­bar­dziej im­po­no­wa­ła in­te­li­gen­cja part­ne­ra, to go pod­nie­ca­ło. Wszyst­ko się skoń­czy­ło, kiedy ten part­ner za­czął in­te­re­so­wać się ta­ro­tem. Nie miało to bez­po­śred­nie­go prze­ło­że­nia na to, co dzia­ło się w łóżku, ale na sa­tys­fak­cję sek­su­al­ną wpływ miało ogrom­ny. No i za­czę­ły się pro­ble­my, ozię­błość, brak erek­cji.”

„Nocne marki to czę­sto osoby ze­wną­trz­ste­row­ne. Sia­dam do pracy koło 23.00, bo wiem, że nikt już ni­cze­go nie bę­dzie ode mnie chciał, nikt mnie już nie roz­pro­szy.”

„Znowu od­wo­łam się do me­cha­ni­zmów ewo­lu­cyj­nych: rano męż­czy­zna mu­siał mieć dużo te­sto­ste­ro­nu, żeby na­ostrzyć dzidę, obro­nić człon­ków ro­dzi­ny, mieć seks i upo­lo­wać ma­mu­ta. Kiedy po po­łu­dniu wra­cał do ja­ski­ni, jego po­ziom te­sto­ste­ro­nu był już o po­ło­wę mniej­szy, żeby spo­koj­nie mógł sku­pić się na re­la­cjach z ro­dzi­ną, by nie był agre­syw­ny i nie ga­niał part­ne­ra po do­mo­stwie. A wie­czo­rem był już zu­peł­nie niski, żeby bez pro­ble­mu za­snąć.”

„Ale wy­da­je mi się, że nie tylko u sek­su­olo­ga, lecz w ogóle wstyd jest jed­nym z pod­sta­wo­wych za­gad­nień, które musi być omó­wio­ne na każ­dej te­ra­pii. Ktoś może się wsty­dzić tego, że pod­nie­ca go wą­cha­nie skar­pet, inny, że go do­ty­ka­ła sio­stra, jak miał 15 lat, inny jesz­cze, że ma wy­so­ką po­zy­cję w War­sza­wie, a ro­dzi­ce prze­rzu­ca­ją gnój w obo­rze na wsi. Wstyd jest w każ­dej te­ra­pii jed­nym z kro­ków mi­lo­wych do po­ko­na­nia. Dla­te­go trze­ba go omó­wić. To jedna z szu­fla­dek do otwar­cia.”

„Spo­ty­kam w swoim ga­bi­ne­cie męż­czyzn, któ­rzy mają orien­ta­cję he­te­ro­sek­su­al­ną, ale wie­rzą, że żadna ko­bie­ta im tak nie „zwali konia” jak inny facet. I dla­te­go na przy­kład w War­sza­wie jeż­dżą na tyły Cen­trum Olim­pij­skie­go, gdzie spo­ty­ka­ją się w tym celu z in­ny­mi męż­czy­zna­mi. Po­dob­nie z fi­stin­giem: uwa­ża­ją, że męż­czy­zna bę­dzie ostroż­ny, a ko­bie­ta może po­ka­le­czyć pa­znok­cia­mi.”

„Ćpam rze­czy­wi­stość, ale tak, jak­bym dupą wcią­gał kokę. Żadna przy­jem­ność i efek­ty mi­zer­ne.”
Profile Image for Brokenintrovert.
161 reviews8 followers
July 17, 2022
Świetna pozycja. Przeczytałam nowa edycję, uwzględniającą najnowsze wydarzenia, i uważam, ze książka jest bardzo potrzebna, polecam każdemu. Zachęciła mnie do ponownego myślenia nad seksuologią podyplomową - pomoc queerom jest w Polsce potrzebna, a ja naprawdę chcę pomagać.
Jeżeli ktoś nie chce się pchać w studia, to chociaż przeczytanie tej książki jest bardzo dobrym pomysłem. Naprawdę, warto.
Profile Image for Marko.
424 reviews18 followers
October 3, 2022
"Dzieciństwo to klucz do dorosłego życia".

Książka uniwersalna - można ja "stosować" nie tylko w związkach gejowskich bo tematem rozmów są związki, a przede wszystkim ludzie.
Profile Image for Kamil Olczyk.
10 reviews
February 26, 2025
To co najmocniej zapamiętałem z tej książki to pojęcie „rekompensowania braków”. To taki mechanizm, który często unieświadomiony u homoseksualnych mężczyzn, sprawia, że braki w postaci nieistniejących, zewnętrznych czynników konstytuujących związek jednopłciowy takich jak odpowiednie regulacje prawne czy zwykła społeczna aprobata rekompensowane są często wśród gejów przez poszukiwanie coraz to nowych wrażeń i bodźców na drodze niekończących się nowych randek i romansów. Jak i czy da się przerwać to koło?
Profile Image for L.L..
1,026 reviews19 followers
January 23, 2020
Jak facet z facetem - do
Bardzo dobra, świetna, genialna książka, którą polecam każdemu, bez względu na orientację i płeć, ponieważ jest dosyć uniwersalna. To znaczy na początku jest głównie o homoseksualności, rzeczowo, konkretnie i dobrze napisane, a potem jest o związkach i chociaż też głównie homoseksualnych związków są przykłady, to jest to ogólnie o związkach, dosyć uniwersalnie. I dobrze napisane. Tak ogólnie nie wiem co jeszcze mógłbym powiedzieć ale no - jest naprawdę dobra ;) ale żeby się nie powtarzać, przejdę do cytatów, których mam wynotowanych sporo.

Książka ma formę wywiadu, a może raczej dialogu pisarza z psychologiem. Wytłuszczone są pytania/wypowiedzi pisarza, zwykłym tekstem napisane wypowiedzi psychologa.

"Dużo podróżuję. Często ujmuje mnie w wielu krajach otwartość, różnorodność, multikulturowość. Widzę, jak to wzbogaca życie i osobowość ludzi. Natomiast występująca w Polsce tendencja do zamykania się sprawia, że wiele osób czuje się na marginesie życia. Zwłaszcza osoby LGB."

- o, to, to! Dokładnie, właśnie! To jest pierwszy z cytatów, który bardzo ładnie i zgrabnie ujmuje, to co zawsze czułem tylko nigdy nie umiałem tak ładnie i zgrabnie podsumować ;)
A to jest drugi:

"Dobro osób LGB to wspólna sprawa narodowa. Osoby LBG nierzadko cierpią na skutki stresu mniejszościowego, takie jak depresja, bezsenność, lęki, zaburzenia odżywiania i trudności z koncentracją. To potężna strata dla gospodarki kraju, jak również duże koszty dla systemu opieki zdrowotnej."

- !!! a ludziom się wydaje, że LGBT to jest "temat zastępczy" i rzeczy w ogóle nieważne w obliczu kryzysów gospodarczych... a jak myślicie, skąd się biorą te kryzysy, hę? Zawsze powtarzałem, że ludzie muszą być szczęśliwi (tzn. ich potrzeby muszą być zaspokojone) żeby gospodarka dobrze stała. Nie odwrotnie.

"Zarzuca się homoseksualistom, że organizują parady równości, „afiszują się”. I że przez to wiele osób heteroseksualnych czuje się niepewnie. A mało kto zwraca uwagę, że takie, dajmy na to, typowe polskie wesele to dwudniowa manifestacja heteroseksualności."

- to chyba nie wymaga komentarza ;)

Dalej jest fragment o krajch arabskich, że kiedyś podejście do seksualności było zupełnie luźne tam.

"– Było nawet coś takiego jak średniowieczna arabska poezja homoerotyczna.
– No i to, jak wiemy, mocno się pozmieniało. Za Zachodem generalnie nie przepadają, bo jest zgniły i tak dalej, ale łączy ich z nim negatywny stosunek do homoseksualistów. Wypierają teraz ten kanon literatury związanej z homoseksualnością, cenzurują go. Tymczasem swoboda seksualna, realizowanie swoich seksualnych potrzeb wpływało na to, że ludzie byli zgodni wewnętrznie, z samymi sobą, mogli zatem ze spokojem zajmować się światem zewnętrznym. Rozwijać się, mieć życie duchowe, intelektualne. Przecież kraje arabskie to była kiedyś kolebka różnych prądów filozoficznych, ludzie byli bardzo kreatywni w tym i otwarci. Ale władza z kolei widziała, że trudno kontrolować ludzi, którzy są otwarci, żyją w zgodzie z samymi sobą, bo tacy mogą domagać się różnych zmian. Więc władcy wymyślili, że trzeba wywołać w nich konflikt wewnętrzny. Bo jeśli człowiek ma konflikt wewnętrzny, łatwo nim manipulować, nie jest wówczas tak skupiony na zmianie rzeczywistości zewnętrznej.
– No i dobrali się do seksu?
– Kiedy przeżywasz konflikt wewnętrzny związany ze swoją seksualnością, bo nauczono cię, że barbarzyństwem jest hołdowanie swoim seksualnym potrzebom, że to zwierzę tak robi, a ty powinieneś siłą umysłu to kontrolować, siłą woli rugować i ograniczać seksualność – wtedy jesteś słabszy na zewnątrz, bo zżera cię wojna domowa. A przez to jesteś łatwiej kontrolowalny. Jesteś osobą homoseksualną: źle. Jesteś osobą heteroseksualną: źle, jeśli uprawiasz seks dla przyjemności, a nie dla prokreacji. Jesteś nastolatkiem: nie onanizuj się, nie przeżywaj swojej seksualności, nie ciesz się nią. I tak dalej. Coś ci to przypomina?
– Polska 2016?
– Seksualność wskutek manipulacji różnie rozumianej władzy spychana jest w rewiry chuci i żądzy. Wszystko jest tabuizowane. Stąd – wracając do twojego pytania – bierze się zakorzeniony głęboko pogląd, że „w seksie jest coś złego”.
– Wywołaliśmy w tobie poczucie winy, wstyd, konflikt wewnętrzny? To teraz na kolana i grzecznie się wyspowiadaj! A jaki człowiek jest wdzięczny, gdy zostanie mu wybaczone...
– Podkreślmy zatem jeszcze raz: o ile kogoś tym nie krzywdzimy, to w seksie, w korzystaniu z naszej seksualności nie ma nic złego."


"– I to jest właśnie kolejny typowy temat dla relacji homoseksualnych: jakie jest nasze podejście do seksu poza związkiem. Już o tym trochę rozmawialiśmy. U heteroseksualistów monogamia jest bardziej oczywista. Nie dyskutują o niej, a w razie czego zamiatają swoje grzeszki pod dywan.
– Geje może dlatego dyskutują, że związek gejów to związek dwóch facetów? A faceci, że znowu sięgnę po kochane stereotypy, „mają swoje potrzeby”.
– Sprawa jest skomplikowana. Z kilku powodów. Z jednej strony, my, mężczyźni, rzeczywiście mamy ciut łatwiejszy dostęp do seksualności niż kobiety. Seks jest na zawołanie, na wierzchu – i więcej jest facetów niż kobiet, którym nie jest głupio uprawiać go w sposób mechaniczny. To pierwszy powód. Drugi powód jest z kolei taki, że kiedy z powodu homofobii wiele osób musi się kryć ze swoją orientacją, związkiem, to gdzieś w środku pojawia się myśl: skoro mój seks jest represjonowany, muszę sobie to odbić przez więcej bodźców. To znany mechanizm."


Dalej jest ciekawy fragment, że homoseksualność krystalizuje się po 20 roku życia, a przed 30 ("krystalizuje", a nie "kształtuje"!), ale za dużo by przepisywać/kopiować.

"Miałem wielu „zakłamanych” klientów. Zakłamanych w tym sensie, że byli w związkach heteroseksualnych, mieli nawet dzieci, na zewnątrz kultywowali wartości heteroseksualne, rodzinne, tradycyjne, natomiast po cichu uprawiali coś zupełnie innego. No i wychodziło to na jaw. Bo nie zamknął laptopa, a tam jego profil na jakimś portalu gejowskim. Albo inny mój klient – wyjechał na Zachód do pracy. Żona do niego dołączyła po dwóch latach. I jak w tym zachodnim mieście szli sobie razem, to co drugi facet go pozdrawiał. „Cześć”, „siema”. On jej wytłumaczył, że się tutaj udziela społecznie. Żona dopiero po roku skojarzyła, o jaką konkretnie społeczność chodzi."

- to zabawnie jest napisane ;) ale w sumie oczywiście nie śmieszne, ofiary heteronormy. I dalej ten sam temat:

"Powiedziałbym, że nikt tu nie jest bardziej winny ani bardziej poszkodowany. Załóżmy, że jest taka sytuacja, wzięta zresztą z mojej praktyki. Klient bardzo kochał swojego ojca i wiedział, że on by się załamał, gdyby dowiedział się, że syn jest gejem. Ten ojciec od pewnego momentu nieustannie wywierał na nim presję: kiedy ty się w końcu ożenisz, chciałbym przytulić wnuka przed śmiercią. Więc ten mój klient zmusił się do seksu z kobietą, żeby ją zapłodnić, żeby ojciec miał wnuka.
Takie historie kończą się dopiero wtedy, kiedy przysłowiowy ojciec umiera albo ja wzmacniam swoją samoocenę na tyle, że zaczynam żyć w zgodzie ze sobą i wymiksowuję się z tego rozwiązania heteroseksualnego. Ale czy można obwiniać ojca? Przecież gdyby żył w rzeczywistości, w której panowałoby społeczne przyzwolenie na to, że syn może być albo homo, albo hetero, w ogóle nie byłoby takiej sytuacji."


"- A co Jezus powiedział o homoseksualności?
– Zdaje się, że nic.
– No właśnie. Dokładnie nic. A to był przecież autorytet, więc warto go słuchać.
– Kościół słucha Jezusa chyba tylko jednym uchem, bo w swoim Katechizmie zakazuje wyłącznie „niesłusznej dyskryminacji” homoseksualistów. Prześladujmy tych zboczeńców, ale tylko wtedy, kiedy mamy wyraźne powody. Nic dziwnego, że w badaniach socjologicznych najbardziej tolerancyjni okazują się niewierzący."

- :D


"Jeden z moich klientów próbował „leczyć się” z homoseksualizmu w kościelnej grupie Odwaga. Jest u mnie ponad rok w terapii. Dumę w relacji z ojcem osiągał bardzo rzadko, a mimo to ciągle starał się dostosowywać do jego oczekiwań. Przynosiło mu to na co dzień dużo cierpienia. No i nieustannie odkładał decyzję o nawiązaniu relacji emocjonalnych z innym mężczyzną. Od wielu lat jest samotny, ma nawet ogromne opory, żeby wejść w jakąś sytuację erotyczną. Dopiero kiedy libido go przyciśnie, idzie do jakiegoś klubu. Raz na rok, raz na pół roku. A na co dzień to libido tłamsi. On przeżywa ogromny konflikt wewnętrzny, który go osłabia, bo on nie realizuje swoich potrzeb emocjonalno-seksualnych. Takie właśnie są koszty zewnątrzsterowności.
Gdy jesteś pogodzony ze swoimi uczuciami, kiedy one są dla ciebie ważne, stawiasz w pierwszym rzędzie na swoje potrzeby i swoje oczekiwania, a tylko w 20 procentach na oczekiwania innych. Co z tego, że mama będzie płakała, bo nie będzie miała synowej. Pogodzi się. Tu chodzi przecież o twoje życie."

- ostatni akapit jest ważny.

"– Rozumiem, że masz na myśli kościelne ośrodki typu „Odwaga”? Chodzi plotka, iż ich nazwa musiała się wziąć stąd, że mają odwagę pieprzyć głupoty.
– Kiedyś była Odwaga, teraz jest modna Pascha. Te ośrodki działają jak sekta. Często prowadzi je osoba, która czerpie siłę i przyjemność z tego, że wprowadza innych w wyrzuty sumienia i poczucie winy. Jesteś gorszy, nie umiesz się kontrolować! A przecież kiedy chłopak między 16. a 25. rokiem życia ma wysoki poziom testosteronu, to naprawdę nie może się kontrolować. Potrzeby seksualne muszą być realizowane (...)"

- dobre z tą "Odwagą" :D No ale reszta smutna.

"– A czy w tych Odwagach lub Paschach nie jest tak, że jeden drugiemu wpada czasem w oko, spodoba się? Przecież siedzą te nabuzowane chłopaki zamknięte w jednej chałupie.
– Niektórzy dopiero tam nabierają odwagi, żeby coś zdziałać!
Jeden klient mówił mi, że o ile w liceum fantazjował sobie na temat chłopaków z klasy, ale nie wykraczał poza te fantazje, to kiedy powiedział o tym rodzicom, a oni go wysłali do Odwagi, dopiero tam zaczął wprowadzać fantazje w czyn. Zaczęły się pokątne pocałunki, pieszczoty. Ars amandi się rozwinęło. Wprawdzie oni się starają monitorować swoich podopiecznych, ale jak ktoś chce, może zaszaleć. Jest terapia grupowa, siedzimy w kilka osób, każdy opowiada, co przeżył. I okazuje się, że Tomek ma podobne doświadczenia do moich. Już się nawiązuje jakaś wspólnota, bliskość. Ja jestem gejem, on jest gejem, ma piękne oczy i w ogóle.
– Rodzice mnie tu przysłali, trudno, trzeba miło spędzić czas.
– Podobnie może być też w przypadku osób, które mają orientację egodystoniczną i przyjechały tam z własnej woli. Nagle spotykam faceta, od którego dostaję akceptację. Na dodatek podoba mi się, wpadł mi w oko. No to ja też mu daję akceptację. Otwieramy się na siebie.
– I wtedy Pascha kończy się happy endem!
– W dużej mierze terapia reparatywna kończy się cierpieniem uczestnika, stanami nerwicowymi, utrwalaniem zaburzeń seksualnych, zablokowaniem lub opóźnieniem rozwoju psychoseksualnego, a także depresją, ograniczeniem kontaktów towarzyskich, rodzinnych i niską samooceną."

- na początku śmiesznie, a potem znów smutno.

"Poza indywidualną są różne inne normy. Norma partnerska, czyli co jest normą dla nas dwóch. Dalej norma moralna, religijna, prawna, medyczna, norma statystyczna, kliniczna, społeczno-obyczajowa, religijna, kulturowa. To jeszcze nie wszystkie. Patrzy się przez ich pryzmat w zależności od sytuacji i tego, co jest dla nas w danym momencie najważniejsze."

- a niektórzy powiedzą "to jest nienormalne" i myślą, że to załatwia sprawę ;)

"Rodzina bardzo często nie jest nastawiona na dawanie wsparcia, niezależnie z czym ktoś do tej rodziny przyjedzie, tylko na pouczanie i poradnictwo. Tak już rodziny mają. A dlaczego tak łatwo jest komuś radzić? Bo to nie wymaga zrozumienia. Forsujesz pewien pomysł i jedziesz z tym. A zrozumienie to praca, bo trzeba wczuć się w sytuację drugiej osoby. Dlatego większość wybiera dawanie rad."

- ważny fragment, tak ogólnie.

"– Trudno wczuć się w sytuację syna geja rodzicom, którzy wychowywali się w czasach, kiedy homoseksualizm był na liście chorób.
– Kiedy wprowadzono mikrofalówki, towarzyszyła temu wielka panika, że są szkodliwe dla organizmu i że po roku ich stosowania można umrzeć na raka. Minęło tyle lat i jakoś wszyscy żyją."

- a to dobre :D

"– Homoseksualność została skreślona z listy chorób, ale lista chorób nie została wykreślona z mentalności. Kościół dopiero 300 lat po Koperniku uznał, że Ziemia kręci się wokół Słońca.
– Dlatego w konfrontacji z uprzedzeniami zawsze trzeba postawić na swoją podmiotowość. Co jest dla mnie ważne? Nawet kosztem czyichś oczekiwań.
– Kiedy mam do wyboru, czy zranić siebie, czy matkę, to ważniejsze powinno być dla mnie, żebym sobie tej rany nie zadawał.
– Otóż to. Bardzo mi przykro."

- bardzo ważne, dla każdego i w każdej sytuacji!

"Jeden z moich klientów miał silną potrzebę posiadania rodziny. Związał się z mężczyzną, który był w trakcie wychodzenia z relacji heteroseksualnej. Jeszcze się zastanawiał, jeszcze przyglądał się swojej seksualności, ale już ogłosił się na portalu gejowskim. I tak się poznali. Po długim spotykaniu się ten drugi doszedł do tego, że jest osobą homoseksualną i że się rozwodzi. Sąd przerzucił na niego prawa rodzicielskie, bo z żoną był jakiś problem. No i są ze sobą teraz obaj, wychowują trójkę dzieciaków. Wielkim marzeniem mojego klienta było mieć rodzinę. I zrealizował to. Z tego, co mi wiadomo, jest dobrym ojcem, nie ma tam żadnych tarć."

- ciekawa historia :)
I dalej o rodzicielstwie:

"– Jest pełno filmów typu „facet i dziecko”, „dwóch mężczyzn i dziecko, „trzech mężczyzn i dziecko”. I tak dalej. Ha, ha, jakie śmieszne, ona wyjechała, a on musi się bachorem opiekować! A nie znam ani jednej komedii o tym, że to kobieta nagle znalazła się w takiej sytuacji. Rany, co teraz będzie? Tak jakby wszystkie, łącznie z mamą Madzi, doskonale sobie z tym radziły."

- heh :D

Zakończę 2 śmiesznymi cytatami:
"- Matka natura specjalnie nie dała mężczyznom możliwości wydłużenia członka, bo wiedziała, że mężczyźni podchodzą do siebie rywalizująco. Jeśli kolega by wydłużył, a ja bym to zobaczył albo się o tym dowiedział, zrobiłbym zaraz to samo. On by zobaczył, wydłużyłby sobie jeszcze bardziej. I tak dalej, i tak dalej. Po roku wszyscy by chodzili z członkami przewieszonymi przez ramię."

"(...) kilka tysięcy [godzin] spędzonych na oglądaniu pornografii. A tam jest dużo fałszu. Wzwód członka jest nagrywany z dołu i z boku, więc ten członek sięga przez pół pokoju."

- :D

5/5
Profile Image for Mati 'Matimajczyta'.
374 reviews1 follower
October 24, 2023
I am delighted with this book, even though the book is mainly aimed at men. Well, the title obliges and strongly directs the reader. Nevertheless, I reached for it anyway out of curiosity, and I was pleasantly surprised. Of course, there is a lot in there about male-male relationships in terms of intimacy, love, and being friends. But there's also a lot in there about psychology, communication or even dealing with situations that can occur in any relationship regardless of gender.
I think the title might block a lot of women from reaching for it, which will be their mistake. Because you can learn a lot of interesting things. I, for one, grew even more fond of some of the adversity I have in my relationship with my partner.
Lovely, moving, and a bit tough, but well just such a manly book about life.
Profile Image for Konrad.
26 reviews
August 30, 2022
Jeśli by mnie ktoś poprosił o podsumowanie tej książki, to powiedziałbym że to fajny poradnik jakie pytania chcesz zadać potencjalnemu partnerowi i co jest ważne jeśli związek ma przetrwać - z przykładami. A także przyjazna opowieść o tym czym jest terapia CBT. Ale to tylko mały wycinek tej książki. Bardzo by mi się przydała kilkanaście lat temu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Maja Milczanowska.
5 reviews
February 11, 2024
Wachlarz istotnych informacji dla nieheteronormatywnych oraz ich sojuszników. Odejmuję gwiazdkę za cringowe komentarze pojawiające się miejscami (do zniesienia). Kochajmy się i bądźmy dla siebie dobrzy.
Profile Image for Szymon.
178 reviews3 followers
July 23, 2024
Mega ciekawa. Polecam gejom, którzy chcą z boku przyjrzeć się swoim relacjom ale również tym, którzy chcieli by bardziej świat gejów zrozumieć.
Displaying 1 - 13 of 13 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.