„Czasem wyobrażam sobie, że nocny pociąg metra jest wypełniony ludźmi, których poznałam dawno temu, oraz tymi jeszcze nieokreślonymi, których poznam przypadkiem w odległej przyszłości. To zbiór ludzi tworzących całe moje życie"
„Ten, którego szuka" to Cheolsu. Sama nie wie, kim jest w jej życiu. Tym bardziej, kim dla niego jest ona. Mimo wszystko jedzie odwiedzić go w jednostce wojskowej. Myślałam, że właśnie ta podróż będzie główną osią książki – że dziewczyna będzie podążać od punktu do punktu, próbując uchwycić nie tyle samego chłopaka, co jego cień; że okaże się, że istnieje wiele wersji tego samego Cheolsu – że już sama nie będzie wiedziała, którego z nich szuka. To sugerował mi opis książki, lecz nie było tak. To poszukiwanie rozgrywało się w sferze myśli i metafor. Narratorka sygnalizuje, że jest jakaś "druga ona". Tak samo gdzieś musi być "ten drugi Cheolsu". Może kiedyś się na siebie natkną?
Bohaterka jest nikim. Ciężko pracuje, by utrzymać rodzinę – wydaje się, że to coś znaczy, lecz nie znaczy nic. Każdy dzień jest taki sam, a praca wykańcza. W domu głód. I brud. Ciężkie powietrze, apatia, życie bez smaku. Jakaś taka egzystencja „aby tylko". Czyta się to z uczuciem jakiegoś ciężaru, może to melancholia. Dziewczyna raczej pozwala życiu się dziać, zamiast cokolwiek przedsięwziąć, zmienić.
Jest tego wszystkiego świadoma. Czuje się nikim.
–Ty, ja i wszyscy ludzie wiedziemy taki żywot, na jaki zasługujemy. [...]
–Mówisz tak, bo urodziłaś się z nożem wbitym w serce. [...]
Jest nikim.
Marazm wyziera z tej książki. Zdaje się, że stopniowo dotyka wszystkich. Ale jest też głęboka obojętność, obojętność wypchanego zwierzęcia. Wygląda, jak żywe, ale nie żyje. Zastygło w bezruchu. A może na coś czeka? „Siostro, chyba ulegam taksydermii". Czy to nie brzmi strasznie?
Krótka książka, ale dosyć dziwna i – w moim odczuciu – trudna. I w odbiorze, i w zrozumieniu. Ale skłania do refleksji nad związkiem samopostrzegania siebie i sposobem życia, jego wartością. Znalazłam tu wiele ciekawych cytatów, bardzo podoba mi się też konstrukcja umysłu bohaterki.
To było coś nowego.W tak małej formie mieści się naprawdę wiele treści.
„To był pierwszy raz, kiedy spotkałam samą siebie. Nawet nie spojrzałam w swoją stronę, tylko poszłam dalej. Nie czułam smrodu, nie czułam drżenia. Słyszałam, że w halucynacjach pojawiają się obrazy zmarłych. [...]
To ja przeszłam za oknem. Po raz pierwszy spotkałam samą siebie"