Siedemnastoletnia Europejka, lecąc do Tokio, nie miała pojęcia, że proceder handlu ludźmi jest we współczesnym świecie nadal obecny. Nawet w najgorszych koszmarach nie wyśniła, że beztroska wycieczka przerodzi się w dramat, a ona sama znajdzie się w niewoli. Kiedy przerażona dziewczyna zostaje jedną z nagród w walkach członków yakuzy, jej los wydaje się przesądzony...
Matko i córko, co ja przeczytałam xD Już kioskowe Harlequiny, sprzedawane 20 lat temu po 5 zł w budkach Ruchu, lepiej implementowały najbardziej nawet nierealistyczne tropy porwań, mafii czy innych mrocznych i brutalnych elementów życia. Ba, "365 dni" zdaje się to robić lepiej. W tej fabule nie ma ani jednej dobrze napisać rzeczy: postaci, dialogi, akcja, wątki, wszystko jest na poziomie gimnazjalnego fanfika z Wattpada :D
z sentymentu, że to praca kaci dam te 2/5, chociaż po tym co przeczytałam, dałabym solidną jedynkę. było to naprawdę źle napisane... sięgnęłam po wydaną wersję, bo ta jej wcześniejsza bez korekty, udostępniona w pdf kilka lat temu miała w sobie to coś, co sprawiało, że niesamowicie mi się podobało i czytałam ją z kilka razy. niestety bardzo się zawiodłam, końcówka to już w ogóle nie było to, na co wyczekiwałam, jakieś suche pożegnanie, a zaś "happy end na szybko, byle skończyć, byle było"... no nie wiem... jedyne, co mi się w tej książce podobało, to rysunek pleców Rasuto na okładce, thats all. nie polecam, chyba że ktoś naprawdę się nudzi i lubi poczytać gnioty... chociaż wydaje mi się, że tego już nawet nie drukują ;)
Największym plusem tej książki był dość prosty język, dzięki któremu pozycję czyta się bardzo szybko. Trochę mniejszym plusem jest Rascal i w sumie tutaj mogę zakończyć wypisywanie plusów. Książka nie posiada ich za wiele, jednak mimo to stanowi całkiem przyjemną odskocznię. Oczywiście, jeśli nie liczyć niektórych błędów i absurdów oraz nijaką główną bohaterkę. Postacie męskie są tu charakterystyczne, nacechowane zaletami i wadami, dzięki którymi wydają się “jacyś”. I to właśnie oni, według mnie, stanowią trzon tej nowelki. Bo nie ukrywam, to oni trzymali mnie, bym czytała dalej. Momentami miałam wrażenie, że jest to literatura rodem z Wattpada (więc niezbyt wysokich lotów), ale cóż, niektórzy właśnie takiej potrzebują, nie mi oceniać. I pozostanę do tej książki neutralna, bo z jednej strony naprawdę dobrze się bawiłam, czytając wieczorami, a z drugiej jest tu wiele, naprawdę wiele rzeczy do poprawy. Jeśli liczycie na dobrze przedstawiony motyw handlu ludźmi, bądź rozwinięte ukazanie yakuzy, nie bierzcie się za to. Zdecydowanie nie. Bo tutaj jest głównie głupiutki romans bez krztyny realności.
Nie pamietam kiedy ostatnio czytalem cos tak zlego, sposob pisania i prowadzenia historii gorszy niz opowiadania na wattpadzie, postacie bardzo nie realistyczne i irytujace, nie bylo w tej ksiazce nic co w jakikolwiek sposob moglbym pozytywnie ocenic
Ciekawa. Po Artificial People: Magenta miałam wysokie wymagania, ponieważ bardzo mi się podobało. Historia przedstawiona w ,,Prize" jest bardzo wciągająca, ale ma również swoje wady. Momentami po prostu była nużąca. Ale przez większość czasu świetnie się bawiłam i z przyjemnością śledziłam losy Marysi. Podoba mi się dodanie przez autorkę postaci pochodzenia polskiego. Z chęcią sięgnę po inne tytuły KattLett. Poza tym, bardzo się cieszę że to Kotori wydaje jej komiksy i książki, bo moim zdaniem, ich wydania mają najlepszy format i świetną czcionkę.