Okrutna i mroczna, czasem wesoła, a czasem smutna powieść o wschodniej Polsce czasów Brunona Schulza, sterowców, rabinów i rewolucji. „Puste niebo” prowadzi czytelnika przez podziemia, zakamarki i zaułki starego Lublina, wysmakowanym, pełnym leśmianizmów językiem opowiada przesyconą erotyzmem historię o ludziach, mieście i świecie, których już nie ma.
[PL] Udana stylizacja (nie mówię tego często!), piękny język, bogactwo nawiązań (czasem wpychanych czytelnikowi w oczy, ale niech będzie, że w dobrej wierze) - już sam warsztat autora wystarcza, by ta książka wyróżniała się na tle polskiej fantastyki. I właściwie wiele więcej nie oferuje; poza pięknem języka jest fabularna wydmuszka, dwuwymiarowe postaci, nagłe zmiany rejestrów emocjonalnych, uprzedmiotowione - nierzadko dosłownie - bohaterki i ostatnie cztery rozdziały, w których panuje straszny bałagan. Przez większość czasu książka była tak ładna, że odwracała moją uwagę od tych niedociągnięć (i nawet schematyczność bohaterów byłam skłonna wybaczyć), tylko ostatnie rozdziały były dużym rozczarowaniem.
The author has armpit kink and possibly cannot comprehend that he wrote in actual r*pe into his book. Or at least it is never acknowledged as such in narration.
Thanks, I hate it.
Longer review in Polish down here:
Co ja właśnie przeczytałam? Jezusicku i wszyscy święci tego nie sposób opisać słowami. Moje rozczarowanie jest porównywalne tylko z tym, które czuła moja matka, gdy poszłam na kulturoznawstwo.
Jeżeli, tak jak ja, po lekturze „Baśni o wężowym sercu…” z entuzjazmem sięgnęliście po wcześniejsze dzieło pana Radka Raka w nadziei, że uraczy was znowu pięknie opowiedzianą baśnią dla dorosłych… to serdecznie wam tego współczuję.
Ta książka próbowała być wszystkim, a okazała się niczym.
OBIETNICA
Opis tej powieści to obietnica ostrej jazdy bez trzymanki. Młody chłop znad Bugu rozbija księżyc i z pomocą czarta, rabina-przechrzty, który dokonał szturmu na niebo, sutenera i kilku innych osób musi stworzyć nowy, bo inaczej ludzie przestaną się rodzić.
Muszę przyznać, że moje oczekiwania były spore, bo pomimo wad, zakochałam się w „Baśni o wężowym sercu…” i pragnęłam zapoznać się z innymi pracami pana Raka.
Zadowoliłabym się jednak, gdyby „Puste niebo” okazało się po prostu dobrą baśnią, niekoniecznie spójną i bez krztyny prawy.
Niestety po tym festiwalu rozczarowań nawet rozważania Jaremki, „przystojnego młodzieńca, co to nie jego wina, że wąs mu się nie sypie”, że może to wszystko jest nierealny sen, nie mogły naprawić szkody.
Pan Radek Rak pisze tak, jakby miał pomysły Gaimana, ale za wszelką cenę musiał je udoroślić, zrubasznić, wypchać dość graficznymi i, moim zdaniem, ohydnymi odniesieniami do seksu, przekleństwami i jak największą liczbą twistów fabularnych.
Tę książkę czyta się tak, jakby pan pisarz na każdym kroku próbował zaskoczyć czytelnika: a to stangretem tajemniczej Madame (którą nazywają Persefoną, porównują do Lilith itd.) okazuje się
Po jakimś czasie zaczyna to okropnie męczyć. Baśń, baśnią, ale gdy diabolusem ex machiną staje się to czytelnik zwyczajnie przestaje się dziwić, a tym bardziej zachwycać, kolejnymi zwrotami akcji.
Ich zagęszczenie potrafi być ogromne i przytłaczające.
Cała historia, nawet jak na baśń, jest też okropnie niespójna, a jej zakończenie pozostawia okropny niesmak. Czy naprawdę spędziłam ostatnie dwieście stron na czytaniu o tym, jak Tołpi i spółka szukają składników na księżyc, tylko po to żeby zobaczyć,
BOHATER I KOBIETY
Tołpi to najgorszy protagonista, o jakim czytałam i fakt, że narracja mniej lub bardziej to zaznacza, nie polepsza sprawy.
Czytanie o moralnie niepoprawnych bohaterach samo w sobie nie jest złe. Jednakże Tołpi jest skrzywiony w tak nieudolny, wywołujący dyskomfort sposób, że trudno o nim czytać przez ostatnie sto stron. Od samego początku było wiadomo, że to średnio rozgarnięty, niepiśmienny chłop, który nie pchał się specjalnie w całą tę kabałę.
Jednakże kreacja takiego bohatera to wybór. Każdy wybór dokonywany przez autora to wybór inherentnie ideologiczny. Nie wiem, co chciał przez Tołpiego przekazać pan Rak, ale mnie, jako kobietę, wprowadził w niezwykły dyskomfort.
Akcja powieści zajmuje plus minus dwa tygodnie mniej więcej do ¾ książki, później mija nieokreślony czas do stworzenia przez Tołpiego nowego księżyca. W tym czasie przez stronice książki przesuwa się może osiem postaci kobiecych i bardzo łatwo wyróżnić trzy typy bohaterek, które tworzy pan Rak:
1) Obiekt pożądania. Młoda lub względnie młoda kobieta. Narracja lubi wspominać o rozmiarze jej piersi, kształcie ust lub miękkości skóry oraz o tym, że naszego głównego bohatera coś mrowi „tam w dole”, gdy na nią patrzy. W tej kategorii: Aniela, Rozyna, Adela i Madame (częściowo).
2) Kobieta wsławiona. Kobieta starsza lub w nieokreślonym wieku. Nieosiągalna dla Tołpiego. To najczęściej mądra baba, udziela rad i wskazuje bohaterowi, co powinien uczynić. Narrator nie stroni od opisywania ich wdzięków z zaznaczeniem atutów oraz reakcji cielesnych Tołpiego, ale pozostają one nieosiągalne. W tej kategorii: Babka Sławuszka, Madame (częściowo), Łuna Sierpniowa.
3) Babsko. Kobieta brzydka, stara lub w średnim wieku. Jej wygląd i obecność wywołają obrzydzenie u głównego bohatera. Akcentowana jest jej okropna budowa ciała lub twarz z jakimiś niekonwencjonalnymi elementami, tj. dużym nosem, wysokim czołem. W tej kategorii: Siostra Remedios i Siostra Intenebria.
I typ pierwszy wywoływał najgorszą bolączkę przy czytaniu. Tołpi jest młodym człowiekiem, nadal nastolatkiem, choć bliskim dorosłości według ówczesnych standardów. Ilekroć pojawia się postać kobieca autor uracza nas wesołym opisem jego erekcji lub chęci by teges-szmeges-fą-fą-fą z każdą ładniejszą panną.
Autor postanawia tego nijakiego, tchórzliwego, pryszczatego i przygłupiego Tołpiego uraczyć wdziękami wszystkich (poza Anielą) bohaterek-obiektów-seksualnych. Adela interesuje się nim, jak za pstryknięciem palca, gdy , jeden ze służących Tyfona, pomimo że wcześniej odrzucała jego natrętne zaloty. Tołpi bowiem chodził za nią jak cień, próbował podglądać, łapać, zbliżać się itp., ale z jakiegoś powodu po tym traumatycznym wydarzeniu Adela udała się do niego po wsparcie i mamy wierzyć, że to była szczera i kochająca relacja, a nie tymczasowe rozwiązanie dla rozsądnej i obytej Adeli wynikające z trudnej sytuacji. W to mamy wierzyć?
Równolegle Madame pojawia się co jakiś czas, by poszczuć Tołpiego cycem i przypomnieć mu, że obiecał jej księżyc, co uczynił, a jakże, dlatego że spodobała mu się Madame i liczył, że mu się odda.
Nienawidzę Tołpiego.
Autor mógł dokonać jakiegokolwiek wyboru. Wielu już mieliśmy moralnie skrzywionych chłopów-protagonistów w ludowych podaniach i baśniach, ale żadnego nie znienawidziłam tak bardzo, jak Tołpiego.
SŁOWO KOŃCOWE
Rozczarowanie nie oddaje w pełni mojej reakcji. Do ¾ uważałam tę powieść za dość solidną, choć chaotyczną lekturę, ale gdy przeczytałam, co stało się z Adelą, coś po prostu we mnie umarło i nie potrafiłam doceniać nawet barwnej prozy pana Raka.
Właściwie to proza i pomysł to jedyne zalety tej książki. Mogło być dobrze i „Baśnią o wężowym sercu” pan Rak dowiódł, że potrafi napisać coś świetnego, ale przeczytawszy „Puste niebo” zastanawiam się, która z tych dwóch była wypadkiem przy pracy.
Interesujące wątki (np. kontrakt Jana Azraela Hespera z Sędziwronem) zostały odcięte lub porzucone przez pojawianie się kolejnych diabolusów lub deusów ex machin. Nadal nie wiadomo, czym właściwie była Madame i może mogłabym z tym żyć, gdyby nie tekst o "piciu kobiecej rosy" w kontekście wykonywania minety na jej waginie.
Wracając...
Mam nadzieję, że od napisania „Pustego nieba” pan pisarz miał okazję przemyśleć dokonane przez niego wybory, bo nawet jeśli nie popiera niczego, co przedstawił w swojej powieści, to pozostaje kwestia tego, że postanowił tak to napisać. Każdy wybór ma swoją wagę i miejsce, z którego pochodzi, nieważne, jak bardzo chcielibyśmy zaprzeczać. Sposób przedstawienia różnych motywów sugeruje bardzo wiele.
POST SCRIPTUM
NIECH MI KTOŚ WYJAŚNI, DLACZEGO PAN RADEK RAK JEST TAK ZAFIKSOWANY NA PUNKCIE KOBIECYCH PACH I ZAPACHU POMARAŃCZY.
DLACZEGO TOŁPI EJAKULUJE NA MYŚL O LIZANIU PACH I ZAPACHU POMARAŃCZY.
Mało kto potrafi oczarować tak, jak Rak (hehe). Sam opis, o czym jest to książka urzeka, a dalej jest jeszcze lepiej! Niestety tempo bywa nierówne, a finał… jest średni. Na szczęście dwa pierwsze tomy „Agli” są już za mną, więc wiem, że autor ten stabilnie trzymać się będzie mojej topki fantastów :)
Р. Рак «Порожнє небо» Магічний реалізм (2021). Захоплива історія про старий Люблін, його мешканців і не тільки, яких насправді ніколи бути не могло. Чи могло?! Ви ж самі вірите у чудеса?! Казково, незвичайно та атмосферно… Скажімо так: дурн��ми не тільки народжуються, але й помирають. А ще, вони потрапляють у безглузді ситуації, кепські компанії та творять надзвичайно бездумні вчинки. Чи навіть ще гірше - на п’яну голову стають комуністами. Хоча, у нашому випадку головний невдаха - Толпі, хлопець з «русинського села», якому ще вуса не прорізалися, не що інше, як розбив місяць. Так-так, оце велетенське небесне тіло, зловив у свою рибацьку сітку в річці Буг та ненароком розбив на друзки. Скажемо, по правді, тут вмішався і сам Нечистий - вербовий чорт Сірничок. Але справа навіть не у цьому, баби перестали родити, люди плодитися, тому і до кінця світу не далеко. Тому, дурня Толпі бабуня Славуня відправила виправляти ситуацію, разом із згаданим збіднілим дідьком. І завариться скажу вам така каша, що ви повірити не зможете: євреї, комуністи, домініканець-привид, повії, віркуни, мертві янголи, химерні підземелля, купол над старим Любліном і це лише початок пригод. Але запитую ще раз: ви вірите в чудеса?! Так що, вимкни #wifi, читай книги @zhupansky_publisher
Rubaszna i przeerotyzowana opowieść o mężnieniu prostego chłopka, który zwykłym przypadkiem stał się centrum wydarzeń absurdalnie ważnych. Ociera się o gawędę pełną folkloru i nierzeczywistych rozwiązań, co zachwyca, bo jeśli ktoś pisać ma stylizowanym językiem, to Rak przede wszystkim. Historia o mieście, którego nie ma, wybrzmiewa spomiędzy kolejnych miłosnych utarczek Tołpiego, wabiąc czytelnika dywagacjami na temat istnienia Rosji czy chociażby żydowskiego echa w polskich realiach. Jest dobra, choć nie tak dobra, jak inne tytuły autora. Nie posunę się do stwierdzenia, że jest mizoginistyczna, bo to, że bohaterowie patrzą na kobiety z uprzedzeniem, jest sprawą oddzielną, jednakże momentami czuć, że tekst dobija dekady w swych latach.
Doskonała. Niepowtarzalny, niepokojący i bardzo oryginalny klimat. Lublin pełny utopców, aniołów, komunistów, ptasiego mleczka i tego przygłupa Tołpiego, który stłukł księżyc 🌙
Komunistyczna rewolucja, Lubelskie tunele, fammes fatale i rozbity księżyc, nie sądziłem, że taka mieszanka może nieść za sobą cokolwiek dobrego. Rak prowadzi historię Tołpiego w zawrotnym tempie, od przypadku do przypadku, a na każdej kolejnej stronie można spodziewać się czegoś jeszcze bardziej pokręconego. Mimo to wszystko trzyma się kupy i zadziwiająco dobrze się czyta. Jedynym minusem - choć dużym - są papierowi bohaterowie, a w szczególności postaci kobiece, ale język i akcja są na tyle dostarczające, że Puste niebo, jest książką wartą polecenia.
This is a fantasy that feels more like a fairy tale than a ‘usual’ fantasy. The English title is Empty Sky, it is the second novel of the author, Radek Rak, and it was nominated for both major Polish SFF awards in 2017 – to Zajdel (Hugo analog) and Jerzy Żuławski Literary Award for Gold Distinction (a Jury based, like BSFA).
The story starts with a lucky midnight fishing. A peasant boy Tolpi fishes the moon out of the Bug River. Without thinking much about it, he decides to bring it to Zorka (Dawn), a smith's daughter for whom he, like half of the village boys, has a crush. However, on the way he meets a willow lich, Zapaliczka (Lightbear), who presents himself as ‘a devil of noble family, only faded’. They team up only to smash the precious find. Tolpi runs to a local wise woman and she says that he broke the world's cyclic order and women lose their cycles and won’t be able to give birth and mankind will perish. Nevertheless, there is a solution:
There is a rabbi in Lublin, who used to melt out new moons. This is Jan Azryjel Hesper, the tzaddik. He lived on the corner of Kowalska Street, by the Grand Staircase, among the Christians, because he dabbled in too dark matters and possessed secrets too deep, so he was draped with a cherem and excluded from the kehillah. It is said that he, along with Seer Horovitz and two other rabbis, stormed the Heavens to capture God and force him to send the Messiah sooner.
So, Tolpi is sent to Lublin to find the tzaddik and Zapaliczka is sent to protect him. As can be seen so far, the story, while noting locations in Poland is adrift in time and it isn’t an urban fantasy or the like.
The novel is dreamlike, it is colorful, unusual, and intense, it doesn’t follow logic. Sometimes the story goes dark, with blood and pain, turns a dream into a nightmare, but then shifts back to lighter pieces. It is a bit uneven, with a strong start but a bit meandering middle – after all, it is just a second novel. Empty Sky is a unique fantasy novel not only for Poland but worldwide.
3,5 gwiazdki. Powieść Radka Raka jest gdzieś między baśnią a lżejszą wersją "Sklepów cynamonowych", czerpiąc jednocześnie pełnymi garściami i z innych tradycji literackich (od Ridera Haggarda przez C. S. Lewisa po Bolesława Leśmiana); gatunkowo i stylistycznie wychodzi poza tradycyjnie pojmowaną fantasy, konstruując świat jednocześnie bajkowy i okrutny. Nie chwyciło mnie za serce (ale tu nie ma logicznego uzasadnienia), ale zdecydowanie mi się podobało (mam swoje ale do bohaterek, ale o tym więcej w recenzji na blogu).
Radek Rak otrzymał właśnie nagrodę Zajdla za powieść Agla. Alef. Dlatego ja, która wciąż Aglę mam w planie, na przekór wszystkiemu postanowiłam, że ta może nadal zbierać kurz i poczekać na Aurorę, a ja zainteresuję się w między czasie stojącą na mojej półce inną książką autora, a uroczym tytule Puste niebo.
Księżyc wyłowiony z Bugu. Młody chłopak imieniem Tołpi, mieszkający w niewielkiej wsi pod Lublinem, wyławia z Bugu Księżyc. Rozradowany chłopak, nie zastanawiając się ani minuty, postanawia sprezentować swoją zdobycz dziewczynie, w której się podkochuje. Niestety, po drodze spotyka wierzbowe licho i w trakcie przepychanek, Księżyc ulega zniszczeniu.
Na szczęście babuszka Sławuszka wie, kto mógłby stworzyć nowy Księżyc. Tołpi, by nie narażać się Sławuszcze, z paroma kopiejkami w trzosie, niezwłocznie rusza do miasta w poszukiwaniu Żyda — starego pana Hespera.
Niewinna bajka dla dzieci? Nie będę ukrywać, że mam z książką Radka Raka dość spory problem.
Gdyż początek całej historii okazał się niezwykle szalony, energetyzujący pod każdym względem i momentami dość mocno humorystyczny.
Miałam wręcz wrażenie, że z każdą przerzuconą stroną, cudownie wykreowana, momentami absurdalna, lekko bajkowa historia mnie pochłania, a bohaterowie (szczególnie niezbyt rozgarnięty Tołpi), dostarczą mi wielu niezapomnianych wrażeń.
Niestety gdzieś tak w połowie, zaczęłam ze zdumienia przecierać oczy. Bo akcja zaczęła zwalniać, realizm wkroczył z buta na salony, erotyzm rozsiadł się w fotelu, a sama historia zaczęła się rozjeżdżać.
Tej niekorzystnej dla powieści zmiany nie były w stanie zatuszować, ani barwny język, ani wydarzenia, ani nawet ciekawie wykreowani bohaterowie.
I choć nie jestem do końca usatysfakcjonowana powieścią, to doceniam jej formę i smutną treść. Treść, która dzięki lekkości pióra, pozwala by magia, oniryzm i realizm wzajemnie przenikały się, a jej istota obnażała ludzkie słabości.
Wspaniała wyprawa do Lublina, które nie ma - poza czasem. Słodko-gorzka historia pełna magii, pożądania i groteski opisana pięknym językiem. Wiele scen zapada mocno w pamięć. Szkoda tylko, że część postaci nieco zbyt sztywno trzyma się pewnych archetypów. Jednakże "Puste niebo" potwierdza tylko, że Rak to jeden z ciekawszych głosów w polskiej fantastyce.
Wolałabym dać dwie gwiazdki - treść i przede wszystkim bohaterowie wydali mi się puści jak wydmuszki, zwłaszcza zaś bohater, którego oczami oglądamy wydarzenia i ten przedziwny, jednocześnie ahistoryczny (bo baśniowy) i historyczny świat. Wiem, że Tołpi ma tu pełnić funkcję prostaczka, takiego troszkę everymana, ale co z tego, że rozum wie, skoro serce nie chce zaakceptować tego, że w całej swojej głupocie Tołpi nawet nie jest odrażający czy irytujący - nie, on irytuje, owszem, ale w sposób mdły, nieangażujący, podobnie jak większość pozostałych postaci, może poza diabłem Zapaliczką czy Adelą. Ale z Adelą mam inny problem, taki sam, jak z pozostałymi postaciami kobiecymi (archetypiczne figury pozbawione życia, mimo całej tej zmysłowości lub wściekłości, którą aż kipią; wzdech). Dlaczego więc trzy gwiazdki, a nie dwie? Ano ze względu na absolutnie przepiękny język. Jak pisała ninedin, Bruno Schulz miesza się tu z Leśmianem, i nie ma w tym zupełnie przesady. Wspaniała fraza, sugestywność obrazów wciąga ogromnie - niektóre sceny czytałam z zachwytem i zapartym tchem. Miłe są też aluzje literackie, biblijne, historyczne. Szkoda, że treść pozostaje tak daleko w tyle za formą. Na pewno jednak będę się przyglądać temu, co napisze w przyszłości Radek Rak, bo jego warsztat językowy istotnie wybija się na tle publikowanej obecnie u nas literatury.
Uczciwie przyznam, że nie doczytałam. Bardzo dobrze językowo napisana książka oparta na tych tropach literatury polskiej, które najchętniej zamknęłabym na strychu razem z molami. Zaznaczam, że to tylko degustibus. Z jakiegoś powodu strasznie mnie to przygnębiło. Kiedyś do niej wrócę, ale jeszcze nie teraz.
Щось я під кінець і сама очманіла від того магічного реалізму. От перша річ в книзі була ідеальна за обсягом і змістом, а від довгої трохи упріла (як і автор, здається).
Bardzo ciekawym doświadczeniem jest powrócić do książek napisanych przez autora wcześniej w jego karierze, gdyż można wtedy prześledzić i porównać jego ścieżkę i zastanowić się nad rozwojem literackiego talentu.
Puste Niebo zostało wydane przed Aglą czy Baśnią o wężowym sercu, jednak tak samo jak następczynie wciąga nas ta historia w czeluści polskiego folkloru i pozwala zanurzyć się w polską fantastykę pisaną literaturą na wysokim poziomie.
Autor łączy motywy baśniowe, sowizdrzałskie i ludowe by dać im upust w historii chłopaka, który zbił księżyc i teraz rusza w podróż do owładniętego rewolucją Lublina, by przywrócić na niebie jego Wysokość Światło Nocy. Na drodze spotyka diabła, zakonnice, rewolucjonistów rodem z 1905 roku no i tuzin innych bohaterów, którzy razem uwikłani w wydarzenia z pogranicza jawy i snu tworzą tę krainę niepośledniości.
Porywa nas ta podróż, zresztą Radek Rak już nieraz udowodnił, że wysuwa się na czoło polskiej literatury fantastycznej. I robi to z językową, stylistyczną klasą, nie ustępując miejsca wyobraźni i kreatywności, tak widocznych również w jego okrzyczanych dziełach. Literatura polska, o której warto mówić, ale przede wszystkim którą warto czytać.
Polecam. Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki.
"Puste niebo" jest mroczną, smutną i fantastyczną (w sumie bardziej oniryczną) historią dojrzewania wiejskiego chłopa, Tołpiego. Przez rozbicie księżyca Tołpi staje się światkiem niecodziennych zdarzeń.
Książkę dobrze i przyjemnie się czytało tak do połowy, potem chyba zabrakło stron na rozwinięcie pewnych wątków fabularnych i postaci, co powoduje mniejsze i większe luki oraz chaos. Według mnie zbyt wiele przesyconego erotyzmu, przedstawionego oczami dorastającego chłopaka.
This book was like a long and crazy dream. It reminded me a bit of "The Cinnamon Shops". There’s a lot going on in it, a lot of twisted and weird stuff. Now, while walking around the old town of Lublin, I will think about the adventures of the book's characters
DNF Все погано. Давав книзі декілька шансів, але не стало сил крізь то продиратися. Сексизм, якась хвороблива озабоченність. Намагається в іронію, наче він сер Пратчетт, але і поруч не лежав.
niby fajnie językowo i ciekawie historycznie, ale jednak trochę ciężko przebrnąć przez straszne relacje bohaterów, no co mam wam powiedzieć; z tego, co widzę po innych recenzjach, to nawet wyjątkowo nie jest tylko mój problem lmao
jak się okazuje, sam koncept baśni tak przeze mnie kochany jest niewystarczający, żeby mi się podobało
Po románu Radka Raka „Prázdné nebe” jsem sáhl teprve když, vydalo nakladatelství Host jeho román „Báje o hadím srdci”, který získal Nike. Což je taková polská obdoba Magnesie. Sive jsem tu knihu vídal už předtím ale obrovský nápis RAK má obálce mě nějak podvědomě od knihy odrazoval. Spojoval jsem si to s rakovinou. --- Oba romány víceméně sdílí společné universum a Nebe se odehrává před Bájí. Mě nalákalo to, že se většina románu „Prázdné nebe” odehrává v městě Lublin v době někdy mezi válkami. Ale kniha není čistě historický román. Má i prvky fantasy nebo folklóru. --- Hrdinou knihy je vesnický mladík Tolpi, kterému se podaří nejdříve v řece Bug vylovit měsíc 🌙 a pak ten měsíc během přetahování s čertem rozbije. Protože to znamená, že by ženy přestaly rodit a lidstvo by vymřelo je vyslán do Lublinie, k slavnému rabínovi, který by měl vyrobit měsíc nový a o tom, zda se mu to povede a co všechno během toho zažije vypráví právě tato kniha. --- Autor šikovně kombinuje realistické prvky jako bolševický převrat s prvky fantasy nebo folklóru. Používá místy velmi poetický jazyk a obrazy, jindy je přisprostlý, živočišný a temný. Rozhodně se během čtení nebudete nudit. I když by se kniha s určitou dávkou tolerance dala zařadit i do žánru Young adult, tak ji doporučím a už se těším na další knihy Radka Raka.
Книжка читається ніби її написав старий сексист, який мислить часами коли можна було шльопнути студентку по попі, але ні, її написав молодий сексист, а я сподівплася, що таких вже нема Але чому три? Бо стиль написання автора був досить цікавим
Саме так я уявляю книжку, яка могла б назавжди відбити недосвідченому читачу бажання читати. Це книжка, що нахабно марнує твій дорогоцінний час і тріпає тобі нерви від самого початку до кінця.
Ескіз на обкладинці та назва спокусили мене своєю драматичністю, анотація тільки підкріпила мій ентузіазм. Химери, магічний реалізм, розмиті межі між вигаданим і реальним - для мене особисто це була одна з найбільш багатообіцяючих приманок у моєму читацькому досвіді.
Історія про Івана Мровлю, яку вліпили як бонус до «Порожного неба», як виявилось, набагато перевершила «головну страву». Не зрозумійте мене неправильно, «Покликання Івана Мровлі» теж не було цікавим, однак, принаймні, воно було чимось більшим ніж просто довгий абсурдний текст. Очевидно, несправедливість війни вразила автора достатньо сильно, щоб сповнити оповідання тим болем, тим безпросвітним відчаєм, які мало що, окрім звірської війни, може породити. Вона точно більш ніж просто фантазія, більш ніж вигадана розповідь. Але на цьому все.
«Порожнє небо» не мало ні глибини, ні емоцій, ні цікавих персонажів. Сюжет, на жаль, не спроможний заінтригувати навіть своєю карколомною динамічністю. Можливо через алогічність, можливо тому, що бридкі головні герої не викликали ні співпереживання, ні зацікавленості в їх подальшій долі. Я з муками і нервами розтягнула історію на кілька місяців тільки щоб зрозуміти, що у ній нічого, крім запаморочливих вивертів фантазії автора, нема. Як читач, ти не ростеш з героями, не сповнюєшся новим досвідом, не засвоюєш жодних уроків і не зазнаєш ніякого катарсису. Максимум, просто чудуєшся з чергової фрікової сцени.
Ще один мінус – бридка гіперфіксація на жіночій сексуальній функції. Здається, ще бридкіше обіграти цю тему неможливо. Просто хочеться кинути книгу і ніколи не бруднитися об неї знову.
Серед плюсів лише непередбачуваність у розвитку подій, та ж таки інтригуюча анотація і поетична назва роману.
3.50 Bardzo pozytywne zaskoczenie. Po lekturze „Baśni o wężowym sercu albo wtórego słowa o Jakóbie Szeli” spodziewałam się czegoś podobnego- pomysłu średniego, braku fabuły i pustego tekstu od połowy książki. Jednak „Puste Niebo” przypomina wyżej wymienioną powieść tylko i wyłącznie pięknym, baśniowym językiem (ale i turpistycznymi metaforami, które wielokrotnie przyprawiają o mdłości). Pomysł na historię oryginalny, inny, ciekawy, ale bardzo ciężki. Historia obfituje w wątki smutne, przygnębiające. Taki też jest cały klimat powieści (który ja jak najbardziej czułam namacalnie). Świat wykreowany po mistrzowsku, można było wszystko zobaczyć, poczuć- każdy zapach, pomieszczenie czy bohaterów. Niestety, Ci ostatni na tle całej powieści wydają się dosyć płascy. Fabuła do 3/4 było prowadzona dosyć dobrze, z mniejszymi zawirowaniami. Potem miałam wrażenie, że autor nie do końca miał pomysł na zakończenie. Ostatnie strony były bardzo chaotyczne i wiele rzeczy działo się bez jakiegokolwiek uzasadnienia, nie wspominając o tym, że przez chwilę bardzo się dłużyła. Książka jest przepełniona obrzydliwymi wręcz porównaniami i opisami, które z jednej strony naprawdę dobrze oddają przerażający wygląd świata przedstawionego, ale z drugiej czuje się silny niesmak podczas ich czytania. Dlatego też zdecydowanie nie jest to pozycja dla osób wrażliwych. Tak więc historia, oprawiona w przepiękny styl Radka Raka, porwała mnie bez reszty. Większość wad blaknie w oryginalności powieści. Największym mankamentem była dla mnie płytka kreacja bohaterów i ubytki w końcowej części fabuły. Mimo to, moim zdaniem, „Puste Niebo” jest warte polecenia.