Co robił Wokulski w Paryżu? Pił, bardzo dużo pił: szampana z Suzinem, mazagran i koniak. Koniak pił Wokulski litrami, kiedy tylko napadały na niego wspomnienia: Warszawy i kobiety, na widok której baraniał, stawał się kastratem, impotentem, durniem, albo prowokatorem. Po tej kobiecie odbywał Wokulski w Paryżu żałobę. Pokutował po nieponiesionej stracie, bo jej nie chciał. To ona go chciała, ale on tylko o niej marzył. Kiedy mógł ją mieć, było już za późno. Zresztą wyobraźmy sobie Wokulskiego z Izabelą w łóżku. Katastrofa!
Rutkowski bardzo uważnie wczytał się w "Lalkę". Daje w tym eseju swoją interpretację epizodu paryskiego z powieści: co znaczy Paryż? profesor Geist?, czym w istocie mógł być Grand Hotel, w którym zatrzymał się Wokulski? Dlaczego tyle tam luster? Dlaczego Stach pił mazagran i dlaczego nie mógł go pić tak, jak przedstawił Prus? Kim był Jumard, przewodnik Stacha po tajemnicach Paryża? Kto wcisnął w dłoń Wokulskiego zwitek banknotów, gdy nieprzytomny jechał pociągiem do Paryża?
Tych fascynujących szczegółów jest więcej, a wszystkie one się łączą - bo nic tu nie jest przypadkiem. Osią całego eseju jest motyw czarnej melancholii, depresji i erosa. Tu erudycja Rutkowskiego osiąga standardy absolutnie mistrzowskie: traktaty starożytne, średniowieczne, renesansowe. Alchemia, poezja, medycyna, astrofizyka: wszystkie te przedmioty refleksji wspieraja się razem, bo mikrokosmos człowieka jest obrazem kosmosu.
Nie wszystko w wywodach Rutkowskiego pojmuję, są tu wątki dość hermetyczne, ale może z czasem...? Temat eseju świetnie się komponuje z "Lalką i perłą" Tokarczuk. Oba te eseje czytają "Lalkę" egzystencjalnie, traktując powieść Prusa tak, jak na to zasługuje: jak jeden z najgłębiej przemyślanych w polskiej literaturze traktatów o bogactwie i potencjale ludzkiego życia.
2.5?3? Jeśli mam być szczery jestem zawiedziony. Lalka jest naprawdę obszerną lekturą i autor naprawde dużo z niej wyciągnął, jednak brakuje mi tu rozwinięcia niektórych wątków. Mam wrażenie, że niektóre z nich są po prostu rzucone i tyle. Brakuje pewnego porządku w książce. Ogólnie czytało się całkiem dobrze, ale niektóre wątki nie dają mi spokoju i szkoda, że autor ich nie rozwinął ani ich nie uporzadkował
2,5 - ciekawe intuicje i często odważne tezy traktowane po macoszemu, rzucone w przestrzeń, by dalej móc przejść do erudycyjnych, niekończących się wywodów.