Śmierć przeżywa się wszędzie jednakowo mocno, tylko reakcja na nią w górach jest nietypowa, bo takie są warunki. Ginie mój partner, a ja nie mogę się rozkleić. Nie mogę usiąść i rozmyślać. Nikt przecież po mnie nie przyjdzie, nie pomoże mi. Muszę iść dalej, bo inaczej i ja zginę. - Jerzy Kukuczka
Kukuczka - ten portret legendarnego himalaisty to coś więcej niż rzecz o determinacji i górach. To zapierająca dech opowieść o granicach ryzyka, które bywają granicami człowieczeństwa.
- Logicznie rzecz biorąc, nie powinienem z tobą jechać, bo wszyscy ludzie koło ciebie giną - powiedział Jerzemu Kukuczce w oczy jeden z kolegów alpinistów. Upiorne fatum czy faktycznie był odpowiedzialny za śmierć, która niemal zawsze podczas jego wypraw zbierała żniwo? Czy skoro już komuś nie możesz pomóc, bo odpadł od ściany lub umarł na obrzęk płuc, nie powinieneś już wchodzić na szczyt, po wielu miesiącach przygotowań będący w zasięgu ręki, spełniając swe marzenia?
Jak to się stało, że niewysoki, małomówny chłopak ze Śląska, elektromonter po szkole zawodowej, stał się "wielki"? Autorzy, dysponując ogromnym materiałem - pamiętnikarskimi zapiskami Kukuczki i jego książkami, rozmowami z żoną Cecylią, wywiadami z członkami wypraw, w jakich Kukuczka uczestniczył itd. - stworzyli fascynujący portret człowieka uparcie dążącego do celu, pełnego sprzeczności i zdającego sobie sprawę, że wszystkiego i wszystkich nie da się w życiu pogodzić, od młodości naznaczonego czyhającą w pobliżu śmiercią. Miał dwadzieścia trzy lata, gdy po raz pierwszy stracił w górach swego przyjaciela, rówieśnika. I czterdzieści, odpadając w 1989 roku od południowej ściany Lhotse stanowiącej bodaj najtrudniejszą próbę dla alpinisty. Tego ostatniego dnia zapisał w pamiętniku dwa zagadkowe słowa: Paradise - Raj... Ciała nie odnaleziono, grób jest... pusty!
Świetna książka na miarę 'Wszystko za Everest' Krakauera! Kukuczka, zdeterminowany, obsesyjny wręcz, a mimo to usilnie dementujący swoje współzawodnictwo z Messnerem. Nie ma tu żadnych analiz jego zachowań, motywacji, działań, podejmowania kolejnych ogromnie ryzykownych ekspedycji, nie ma dywagacji, czy dobrze, czy źle, czy powinien, czy miał rację - jest tylko historia, w której Kukuczka, jako najlepszy polski himalaista odciska swój ślad i odchodzi tak, jak wymarzył sobie każdy, kto kocha góry jak on kochał. Ważne pytania o to, czy ciężkie warunki usprawiedliwiają pewne zachowania również pozostają bez odpowiedzi. Smutne zakończenie tej historii pozostawia jednak w głowie czytelnika pozytywną myśl - ogromna pasja jest w stanie przezwyciężyć największe trudności. Bo przecież nie było łatwo po prostu wyjechać sobie do Nepalu w czasach, gdy w Polsce na sklepowych półkach świeciło pustkami, a paszporty wydawane były tylko na czas wyjazdu i to nielicznym. O tym jest ta książka, o spełnianiu marzeń :)
Gdy przeczyta się kilka książek o himalaistach, zauważa się, że pewne kwestie i pytania bez odpowiedzi się powtarzają. Mimo tego, książka o Kukuczce robi duże wrażenie, tym bardziej, że pokazuje go nie tylko jako bohatera bez skazy.
Czerwony żółw w czarne kropki na szczycie Makalu.*
Jerzy Kukuczka to człowiek legenda. Jego wyczyny są znane na całym świecie. Dokonywał rzeczy wielkich, nowatorskich i ekstremalnie niebezpiecznych. Może i nie przegonił Reinholda Messnera w zdobyciu Korony Himalajów i Karakorum, ale zdobył te czternaście ośmiotysięczników w czasie o połowę krótszym niż włoski himalaista. Kiedy Messner został pokonany przez ekstremalnie trudną południową ścianę Lhotse, Kukuczka już wiedział, że musi spróbować, że to jego ściana. 24 października 1989 Jerzy Kukuczka zginął próbując ją pokonać.
Książka próbuje odpowiedzieć na pytanie - kim był Jerzy Kukuczka, jakim był człowiekiem. Z wielkim zainteresowaniem prześledziłam historię życia człowieka, którego największą pasją były góry. To niesamowite, ile było w nim determinacji i wiary w powodzenie. Nawet w najtrudniejszych momentach potrafił wykrzesać z siebie jeszcze więcej energii, by spróbować wejść wyżej.
Niesamowite było organizowanie tych wypraw w góry, kiedy w kraju na półkach był głównie ocet, a po co komu ocet w Himalajach? Alpiniści musieli wykazać się wielkim sprytem i uporem, aby ich plany miały szansę na realizację. Powstało wtedy sporo anegdot, takich jak ta o celniku:
„Waldek odprawia ekspresowo. Każdą beczkę opija spirytusem wymieszanym z sokiem. O godzinie 15 alkohol zwala go z nóg. Korniszewski załamany, bo do oclenia jest jeszcze kilkanaście beczek, a Waldek nieprzytomny. Zamawia taksówkę i zawozi celnika do domu. – Mąż się źle poczuł – mówi kobiecie, która otwiera drzwi. W ramach przeprosin daje jej dwie siatki wędlin i słodyczy. – Wpadnę po małżonka rano – zapowiada. Rano celnik nie chce wstać z łóżka, ma kaca stulecia. Profesor prosi, żeby zaplombował ostatnie beczki, ale Waldek odmawia współpracy. Na ratunek przybywa żona. Siatka wędlin, nie do zdobycia w sklepie, uczyniła cuda. – Waldek, ruszaj dupę! – rozkazuje mężowi. Kilka godzin później sprzęt wyprawy jest odprawiony”.
Świetna książka o wielkim człowieku i jego pasji.
*Kukuczka zostawił na szczycie Makalu zabawkową biedronkę, którą uczestnik kolejnej wyprawy opisał właśnie w ten sposób :)
bardzo, bardzo ciekawa postać. książka napisana płynnie, bez przestojów, pokazująca Kukuczkę z wielu perspektyw wielu ludzi. autorzy sami nie zabierają żadnego stanowiska w ocenie jakichkolwiek jego działań, oddają głos innym himalaistom, ludziom którzy Kukuczkę znali. i to jest super, ale ile osób, tyle opinii, przez co chyba nie udało mi się za dobrze zrozumieć postaci, jaką on był. tak czy inaczej, bardzo ciekawa i rzetelna pozycja!!
Niektórzy powiedzą, że ludzie jeżdzący w Himalaje po to, żeby bez tlenu wspinać się ponad granicę śmierci to wariaci, egoiści i narcyzi. Inni stwierdzą, że bez takich osób świat stałby w miejscu, mapa miałaby białe plamy, a na Marsa polecieć i nie wrócić też ktoś musi. Dla mnie i jedni i drudzy mają rację. Kukuczka może i był popapranym szaleńcem, ale za to jakim. Wielkim.
Jego biografia to sprawnie napisana książka. "Wszystko za Everest" toto nie jest, ale nie mogę jej nic zarzucić. Ani nie deprecjonuje Kukuczki ani nie popada w pochwalny ton. Autorzy starali się być do bólu obiektywni. Odwoływali się do różnych aspektów widzenia tej samej sprawy i powoływali się na zdania wielu osób. Zebrali bogaty materiał i poukładali w jedną czytelną całość. Zabrakło mi w tym tylko serca i emocji. Czytając książkę Krakauera o Evereście czuło się zderzenie człowieka z wszechpotężną matką naturą i nim samym. Serce biło szybciej. Tutaj ani razu nie zabiło mocniej. Może to wina chłodnego obiektywizmu autorów, a może Kukuczki, który nie podchodził do gór mistycznie jak Kurtyka.
Sama nie wiem. Chciałam więcej, choć dostałam całkiem sporo.
"Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście" autorstwa Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego to moje pierwsze spotkanie zarówno z literaturą górską jak i z postacią samego Jerzego Kukuczki. Nie ukrywam, że pomimo ogromnej ilości entuzjastycznych recenzji miałam małe wątpliwości co do tej biografii. Jeszcze przy kasie nie byłam do końca przekonana czy to trafny zakup i czy "Kukuczka" przypadkiem nie okaże się niczym więcej niż ładną wydmuszką. Obawiałam się czy nie jest to jedynie pięknie wydany album, w którym autorzy postawili przede wszystkim na szatę graficzną książki, a sama treść została potraktowana po łebkach. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne - ta w znacznej części wypełniona fotografiami biografia tak naprawdę zawiera w sobie mnóstwo treści! I co najważniejsze - treści niezwykle interesującej, a wręcz i porywającej.
Kortko i Pietraszewski przybliżają całe życie wybitnego himalaisty - od najmłodszych lat aż do tragicznej śmierci. Bardzo dobrze, że skupiono się głównie na opisywaniu „himalaistycznej” sfery życia Kukuczki - zarówno samych wspinaczek jak i mozolnych, ale jakże ciekawych przygotowań do wypraw w góry. Przed czytelnikiem uchylone są i fragmenty prywatnego życia Kukuczki - jednak tylko w takim stopniu, jaki potrzebny jest do zrozumienia jego pasji i osobowości. Na szczęście autorzy nie fundują nam Pudelka w wersji na ośmiotysięczniku. Dużym plusem było dla mnie wplecenie w opowieść wypowiedzi innych himalaistów oraz zarysowanie ich sylwetek w dwóch - trzech zdaniach. Najróżniejszych nazwisk pojawia się tu multum. To samo z nazwami poszczególnych szczytów i masywów górskich. W trakcie czytania wujek Google i ciocia Wikipedia były u mnie ciągle na chodzie i to w bardzo intensywnym użyciu. Przygotujcie się, że przez Kukuczkę Wasza lista lektur powiększy się o kolejne kilkanaście (jak nie więcej) pozycji.
Jak już wspominałam "Kukuczka" to moja pierwsza niebeletrystyczna książka traktująca o wspinaczce wysokogórskiej i osobiście uważam, że ta pozycja dla takich zielonych w temacie jak ja - jest na początek idealna. Autorzy potrafią wyjątkowo zaciekawić tematem, góry zarówno przez autorów jak i często cytowanych himalaistów opisywane są barwnym, plastycznym, ale na szczęście prostym i zrozumiałym dla laika językiem. Owszem, fachowe słownictwo czasem jest używane - tego nie dało się uniknąć - jednak prawie wszystkie mniej znane i specyficzniejsze nazwy i terminy są objaśnione. A zresztą i tak nie ma co w tej kwestii się przyczepiać - żyjemy w dobie Google - sekunda klikania i mamy odpowiedź na każde pytanie.
Jedyne co mi zgrzytało w "Kukuczce" to wydaje mi się, że mające tu miejsce nadmierne wybielenie i wyniesienie na piedestał postaci himalaisty. Bardzo możliwe, że się mylę i moje zarzuty są absolutnie bezpodstawne - jak wspominałam z nazwiskiem Kukuczki po raz pierwszy spotkałam się przy tej biografii i może rzeczywiście był on tym słynnym wyjątkiem od reguły - człowiekiem ideałem. Praktycznie wszyscy w książce wypowiadają się o nim w samych superlatywach, nawet przy okazji wspominania wydarzeń budzących spore kontrowersje i wątpliwości. Na kilkadziesiąt cytowanych osób tylko jedna rzuca parę krytycznych słów pod adresem himalaisty i zdecydowanie ma o nim negatywne zdanie. Muszę jednak podkreślić że te wyidealizowanie postaci (jeśli rzeczywiście takowe ma miejsce) w trakcie samej lektury absolutnie mi nie przeszkadzało - dopiero po zamknięciu książki i porządkowaniu myśli o lekturze dosyć mocno rzuciło mi się to w oczy.
Suma summarum, biografia Jerzego Kukuczki okazała się fascynująca czytelniczą (wysokogórską) przygodą i jeszcze bardziej zachęciła mnie do zgłębienia tematu, a także skutecznie zaostrzyła apetyt na inne pozycje literackie tego typu.
Świetnie opowiedziana historia legendy polskiego himalaizmu, Jerzego Kukuczki. Drugiego na świecie zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum, czyli 14 najwyższych szczytów świata. Pierwszy był Reinhold Messner, ale Jurek Kukuczka był lepszy. Obok życiowych zmagań człowieka, nie pozbawionego wad, ale upartego i dążącego do wyznaczonych celów autorzy znakomicie zarysowali tło społeczno-polityczne Polski lat 70 i 80 XXw. To pełna, ekscytująca opowieść, jedna z lepszych biografi górskich jakie wysłuchałam do tej pory. Polecam.
Książkę zaczął czytać M., a ja mu trochę przez ramię "wyczytywałam" literki - aż w końcu przeczytałam całość. Z recenzją M. zgadzam się w całości, a od siebie dodam, że książka jest pięknie wydana, pełna ciekawych zdjęć - jak choćby tych robionych na potrzeby sponsorów.
Był taki czas, kiedy czytałam bardzo dużo literatury tzw. „wysokogórskiej”. Zapoznawałam się z biografiami wspinaczy, ale i z historią najsłynniejszych, często też przy tym niestety tragicznych, wypraw. Później miałam kilka lat przerwy, aż relacja naszego rodzimego youtubera @PatecWariatec z wejścia na Everest ponownie rozbudziła we mnie zainteresowanie tematem. Postanowiłam sięgnąć po biografię naszego najsłynniejszego wspinacza, czyli Jerzego Kukuczki.
Autorami książki jest duet pisarski, specjalizujący się w biografiach wybitnych Polaków, zwłaszcza himalaistów. Obok książki o Jurku w późniejszych latach powstały też te o m.in. Krzysztofie Wielickim, czy o wspinaczach z Klubu Wysokogórskiego w Katowicach (to w ogóle ich najnowsza premiera).
Muszę jednak przyznać, że nie wydaje mi się, abym chciała sięgnąć po jeszcze jakąś książkę napisaną przez ten duet. Nie chodzi absolutnie o to, że miała ona jakieś mankamenty (choć zdarzyło się parę błędów, zwłaszcza w przypadku zapisu dat), ale o to, że taki styl pisania biografii nie do końca mi pasuje. I od razu nadmienię, że to, co nie pasowało mi, dla Wielu innych czytelników będzie najlepszą zachętą do przeczytania książki. Ja gustuję bowiem w biografiach, gdzie ukazany jest mi jakiś człowiek, który mnie interesuje, również poza tym, z czego był on znany. Innymi słowy, kiedy sięgam po pracę poświęconą jakiemuś muzykowi, poza muzyką chcę w niej znaleźć również coś o jego zainteresowaniach, prywatnym życiu, przyjaciołach, nauce, wcześniejszej pracy… Innymi słowy, pragnę poznać go kompleksowo, nie chcę dostać tylko symbolu bądź legendy. Książka o Kukuczce daje nam trochę taki obraz himalaisty właśnie, ale prawie pozbawiony rysu człowieka. Jest tu bardzo mało o życiu Jerzego poza górami i w oderwaniu od gór. Dla mnie po prostu za mało było tej „prywaty”.
Co jednak zdecydowanie zasługuje na plus, to brak wybielania Kukuczki przez autorów i ich rozmówców. Słynny himalaista jest tu ukazany jako często egoistyczny, podążający ślepo za wyznaczonym celem, a nawet ulegający pokusie wystawienia na niebezpieczeństwo siebie, ale i innych uczestników wyprawy. Doceniam tę odwagę autorów, bo Kukuczka obrósł przez dekady trochę nimbem bohatera narodowego i ukazanie jego mniej pozytywnych cech musiało nie być łatwe.
Ogólnie rzecz ujmując, jest to dobra, poprawna książka, choć raczej nie nazywałabym jej wybitnej. Daje odpowiedzi na pytania, jak wspinał się Kukuczka, z kim, jakie były jego wysokogórskie cele, ale nie do końca daje tę odpowiedź najważniejszą, dla której sięgamy po biografie – jakim człowiekiem był Jerzy Kukuczka?
Książka opowiada o Kukuczce dając interesującą perspektywe na czasy, okoliczności panujące w Polsce i w środowisku himalaistów.
Brak tu szczegółowych opisów technicznych czy detali dotyczących planowanie wspinaczki ale za to nadrabia ciekawostkami czyniąc lektury przyjazną dla każdego.
Bardzo dobra książka. Nie tylko o Kukuczce i o górach, ale bardziej nawet o czasach PRL i o tym jak to "Polak potrafi". :) Smutne fragmenty raportów TW do SB, ale też fragmenty o przemycie i kombinowaniu. Cóż, takie to były czasy.
Samotný příběh a Kukuczka by si samozřejmě zasloužili 5*, bohužel styl knihy mě mnohokrát zklamal. U knih o dobývání nejvyšších hor světa mi nesedí retrospektivní styl, kde autor nejdřív prozradí, jak to dopadne, a až poté se už tedy marně snaží nás zasáhnout dramatičností a napětím. Začít takovouhle knihu tím, jak hlavní hrdina umírá, kdy se to stalo a na jaké hoře, jako vážně? Tím nám hned na začátku říká, že všech 14 osmitisícovek, na které se chystá, zvládne. Dál bychom tedy teoreticky ani číst nemuseli. Stejné je to s fotografiemi, které doplňují příběh přímo v textu - horolezci se teprve blíží k úpatí hory, počasí je velice špatné, spoustu z nich je nemocných, dochází jim peníze, tato část textu je doplněna o fotografii expedice na vrcholu. Opět děkujeme, že dalších 30 stran knihy bude bez napětí, zda to zvládnou, či nikoliv. Také nemůžu odpustit poznámky autora stypu "pasáž, kdy Kukuczka cestuje po Nepálu do hor se mi z jeho deníku zdála poměrně nudná, proto ji zde vynechám". Téměř každou kapitolu mě kniha něčím zklamala, proto i přes naprosto impozantní příběh fascinující osobnosti polského horolezectví, nedokážu dát víc než 3*.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Wiedziałam, że Kukuczka mieszkał w moim rodzinnym mieście, w "sąsiedniej" dzielnicy bardzo dobrze mi znanej, w której nie tak całkiem dawno bywałam codziennie. Przetoczył się także przez dzielnicę w której mieszkałam jeszcze niecałe 5 lat temu, i to stamtąd pamiętam jego syna, Maćka z którym miałam styczność przez króciutką chwilę, jednak w tamtym czasie nie interesowałam się himalaizmem aż tak bardzo więc nie miałam wtedy pojęcia kim jest ten człowiek. Dopiero parę lat później domyśliłam się, że to syn zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum. Drugiego w historii.
Autorom bardzo dobrze udało się sportretować postać Jerzego, posiłkując się przy tym bardzo bogatą dokumentacją na którą składają się zapiski Jurka, mnóstwo fotografii (także tych nieopublikowanych), rozmowy z jego żoną a przede wszystkim z towarzyszami wspólnych wypraw. Wyłania się z tego zapisu portret człowieka upartego, zdeterminowanego, ambitnego a przy tym jednocześnie cichego i .... niedużego. Jak to się stało, że ten cichy chłopak ze Śląska nagle stał się "wielki"? Czuję dumę, że tak wielu świetnych himalaistów pochodzi z moich regionów, w których aktualnie mieszkam. Nie wiedziałam, że Katowice i Gliwice były swojego czasu takim centrum dowodzenia i miejscem spotkań tego zaszczytnego grona. Cieszy mnie, że osiągnęli tak wiele....
Świetna książka, autentyczna do bólu i porywająca do ostatniej kartki. Tak się wkręciłam, że 400 stron ukradło mi cały jeden dzień.
Zaczynając oczekiwałam czegoś innego. Byłam już po Everescie i książce Adama Bieleckiego. Chciałam więcej wejść, więcej gór a tu opisane życie i trudności z jakimi musieli mierzyć się alpiniści w czasach komuny. Dopiero druga część książki dała mi trochę tego czego potrzebowałam. Ogólnie książki nie oceniam źle chociaż młodzi ludzie mogą być trochę znudzeni. Jurek Kukuczka to człowiek z pasją dla którego liczyło się wejście na górę za wszelką cenę.
Do któregoś fragmentu tej książki myślałem, że czytam najlepszą górską biografię, jaka wpadła mi w ręce. Piorunujące otwarcie, Kukuczka jako człowiek, brak uników i całkowite odbrązowienie. Ale sił autorom starczyło tylko na trochę, więc szybko ta pozycja zamienia się w kolejną opowieść, którą znam na pamięć z Pionowego świata. A i samo odbrązawianie takie, by czasem nic nie odpadło.
24 października minęła 30 rocznica śmierci Jerzego Kukuczki, wybitnego himalaisty, drugiego człowieka na świecie, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, więc postanowiłam przybliżyć sobie sylwetkę tej fascynującej, nieco kontrowersyjnej, osobowości.
To moja pierwsza książka o himalaizmie, przyznam szczerze, że nie przepadam również za biografiami, stąd, podchodziłam do lektury, jak przysłowiowy "pies do jeża", zupełnie niepotrzebnie, bo to była fascynująca podróż, której nie chciałam kończyć.
Porywająca opowieść, nie tylko o górach, ale także o marzeniach i wielkiej pasji, jaką jest wspinaczka, a może przede wszystkim, o łamaniu barier, walce z samym sobą, swoimi słabościami, ułomnościami, psychiką.
Historia wielkiego alpinisty, ale i człowieka, który nie jest idealny, który ma mnóstwo wad, z którym pewnie ciężko żyć, ale który swoim uporem, dążeniem do celu, do samego końca, budzi podziw, szacunek. Kukuczka żyje z całych sił, czerpie z każdej sekundy:
"Mam farta bo opatrzność nade mną czuwa. Ale nasz los jest zapisany i nie pożyjemy ani minuty dłużej ponad to, co mamy wyznaczone. Nie uciekniesz, choćbyś nie wiem, co kombinował". Znamienne słowa....
To również lektura o skomplikowanych czasach, biedzie, trudności zdobywaniu pieniędzy na kolejne wyprawy, umiejętności kombinowania, niejasnych wyborach, nie sposób wyliczyć, ile odnalazłam w tej pozycji.
Całość okraszona zdjęciami z wypraw.
Bez oceniania, bardzo wnikliwie.
Gorąco polecam, ja "połknęłam bakcyla" na historie o górach.
Jedna z lepszych książek jakie przeczytałem w tym 2017 roku, pochłonęła mnie bez reszty, skradła cały zeszły tydzień. Jerzy Kukuczka był jednym z pionierów himalaizmu i ikoną polskiej wspinaczki wysokogórskiej, człowiekiem, który zdobył 14 ośmiotysięczników w zaledwie 8 lat, a teoretycznie nie był nawet zawodowym alpinistą, bo w Polsce Ludowej nie było zawodowych sportowców. Ośmielę się nawet stwierdzić, że gdyby urodził się na przykład w Stanach Zjednoczonych, to na motywach jego życia powstałaby niejedna holywoodzka produkcja. A tak dostaliśmy książkę... ale za to jaką. Autorzy odmalowują portret Kukuczki głównie ze wspomnień jego kolegów wspinaczy i żony oraz z dzienników samego alpinisty i trzeba przyznać, że wyszło z tego dzieło niejednoznaczne, bogate w anegdoty a zarazem świetnie napisane, ze stale wzrastającym napięciem (opis nierównej walki o 14 ośmiotysięczników z Reinholdem Messnerem). Poznajemy tu nie tylko samego Kukuczkę, człowieka, którego można albo podziwiać, albo nienawidzić, autorzy wstrzymują się od ocen, ale również dostajemy obraz całego polskiego środowiska wspinaczkowego od jego początków w latach 60' i w mojej opinii książka jest hołdem dla tych ludzi, którzy mimo permanentnych trudności czy to finansowych czy organizacyjnych dali radę osiągać himalajskie szczyty. Tylko jednego żałuję, że zdecydowałem się na ebook zamiast na książkę tradycyjną, bo uważam, że kto choć lubi góry, mogą być Bieszczady, Karkonosze, Tatry o Himalajach nie wspominając, powinien mieć tą pozycję na półce i wracać do niej przynajmniej raz w roku.
Story of a legendary Polish climber and mountaineer. In the dark decade of 80s after martial law in Poland, he was one of the few bright points and source of pride for the struggling ordinary people (me and my brother have the same names as Kukuczka's sons - coincidence?). Kukuczka was extremely ambitious, and put his mountaineering first, before his family, climbing partners or even health.
Obviously the book tells many climbing stories - some of them miraculous, like loosing a crampoon over 8000m amsl and finding another one in the snow (lost by someone else). The authors put in a great deal of context - about 80s Poland, secret police, contraband, alcoholism. There are nice descriptions of 70s/80s travels from Europe to Himalaya with trucks through Turkey, Iran and Pakistan - today it seems completely unbelievable. Of course the book also mentions the race to climb all 14 peaks. Kukuczka is likeable, but not a good role model - his singular focus on the mountains ultimately kills him, with his family left without much support.
My biggest complaint about the book is its timeline. It seems mostly linear, but this linearity is broken in so many places it's hard to understand the sequence of events.
A tale of one of the best mountaineers ever to grace this earth. Kukuczka was the second to climb all 14 > 8000's, but did it in almost half of the time of Messner. He was inspiring in his focus, strength and ability, but also died young, argumentatively taking his passion for climbing too far.
The book is very readable, provides many sides of the story and has stunning pictures that bring the book to life. I was surprised by the amount of effort Kukuczka and his contemporaries had to put in to keep climbing when the oppressive communist regime would brand them as elitists and would try anything to put them down. There is immense irony later in the book when Kukuczka starts being successful and the regime then saves him from being fired and helps him out in various situations as propaganda propagating the illusion that the state was flourishing.
Historia opowiedziana jest wprost, niemalże wypunktowując fakty i wplatając cytaty, ale w niezwykły sposób odmalowuje przy tym obraz tak barwny, tak złożony, tak emocjonalnie silny! Świat, kiedy rodził się polski alpinizm to naprawdę wspaniały rozdział naszej historii.
Fascynuje i porusza nie tylko historia człowieka, który nadal pozostaje dla mnie zagadką, ale także tło: nasza przaśna polskość, biało - czarne czasy komuny, wódka i ocet, kiedy wszystko trzeba było wykombinować samemu lub po znajomości, od sprzętu po prowiant, ale przecież i rzeczy codziennego użytku. Wzbudza jakąś niewytłumaczalną nostalgię za czasami, o które ja jako dziecko jedynie się otarłam, ale które znam dobrze z opowieści rodziców, bo to właśnie te czasy ich ukształtowały.
Dawno nie spotkałem się z książką, którą czyta się tak szybko i która opisuje tak ekstremalne przeżycia, jak np. nocowanie 2 nocy pod namiotem, tuż pod szczytem ośmiotysięcznika, w temperaturze minues kilkudziesięciu stopni Celsjusza, bez jedzenia i picia.
Jerzy Kukuczka po części po mimo, po części dzięki komunizmowi był światową gwiazdą wspinaczki górskiej, w swojej dziedzinie popularnością dorównywał Leo Messiemu. Niewiele jest sportów, w których Polacy zasłużyliby się tak bardzo. Książka w sam raz na zimę, jeśli lubisz chodzić po górach, to na pewno ją polubisz.
Ciekawa książka ze względu na temat, ale zdecydowanie można było z tego więcej wyciągnąć. Brakuje jakiejś analizy lub jej próby dlaczego Kukuczka był tak dobrym himalaistą, skąd u niego wziął się taki "przeskok" formy pomiędzy Alaską i pierwszymi wyprawami w Himalaje, a dalszymi wyczynami. Wątek żony, rodziny jakby doklejony sztucznie na koniec, podobnie w trakcie wątek o komuniźmie i realiach w latach 80-tych. Całość nieco bez pomysłu, po prostu chronologiczna lista zdobytych gór ze sporą ilościa anegdot, prywatnych notatek, super zdjęć, ale brakuje czegoś ponad.