Jump to ratings and reviews
Rate this book

Chujowa Pani domu

Rate this book
Pierwszy antyporadnik w wersji #nofilter, z którego (nie) dowiesz się między innymi:
- jak nie gotować i nie prowadzić gospodarstwa domowego,
- jak nie celebrować Dnia Ręcznika
- oraz jak nie zostać Miss Świata.

Książka – jak pisze autorka – powstała z tęsknoty za normalnością, z potrzeby stawienia czoła problemom współczesnych kobiet. Gdy na próżno dążymy do osiągnięcia doskonałości, zejście na ziemię wydaje się najprzyjemniejszym uczuciem na świecie. Tym bardziej, że lektura ułatwia spojrzenie na świat z humorem, ironią oraz zdrowym dystansem do siebie i innych.

Magdalena Kostyszyn – znana lepiej jako Ch…wa Pani Domu – udowodnia, że dzielenie się własnymi wpadkami może wzbudzić ogromny aplauz – nawet, jak w jej przypadku, pół miliona fanów na Facebooku. W 2016 roku otrzymała tytuł Superbohaterki Czytelniczek „Wysokich Obcasów”. Prowadzi także bloga: venilakostis.com.

288 pages, Paperback

First published September 1, 2016

Loading...
Loading...

About the author

Magdalena Kostyszyn

2 books17 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
21 (6%)
4 stars
62 (20%)
3 stars
96 (31%)
2 stars
89 (29%)
1 star
37 (12%)
Displaying 1 - 20 of 20 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,472 followers
April 28, 2020
Zaczynam się martwić o siebie. Wraca człowiek sterany do domu i zamiast umyć gary, zamieść podłogę (a raczej ją odgruzować) i poskładać stertę ciuchów, sięga po książkę, która deklaruje, że przekona go, iż stan, który osiągnęło jego mieszkanko, jest akceptowalny i nawet całkiem zadowalający. W założeniu zgadzam się w 100 procentach ze sformułowaniem, że jestem”ch**** panem domu” i nie ukrywam, że sprzątanie i gotowanie to pasje, których nie podzielam. Na tzw. “święta” dostałem od bliskich mi osób patelnię, “bo przecież nie masz”. Od 24 grudnia mam patelnię. Nadal w stanie deweloperskim.

Z taką samoświadomością sięgnąłem po książkę Kostyszyn. Sięgnąłem, zacząłem czytać i muszę wam coś wyznać - kilka razy się roześmiałem. Poza tymi momentami była to lektura nieznośna jak tegoroczne mrozy. Mimo niewielkiej liczby zdań ciągnęło się to to i prowadziło donikąd. Przepraszam, poprawka, zaprowadziło mnie do snu i lekkiej zgryzoty na temat tego, jak pani Kostyszyn postrzega bycie kobietą.

Otóż jestem mężczyzną, może niezbyt nałogowym, (ale jednak) i gdy czytam “Ch...ową Panią Domu” to mam ochotę stanąć na barykadach walki o wyzwolenie kobiet spod jarzma garsonek, sukien ślubnych, teściowych, koleżanek, partnerów i Magdaleny Kostyszyn. To, co miało być zabawną opowiastką o tym, że trzeba zaakceptować własne ograniczenia w zarządzaniu chaosem, jest niestety książką, w której znajdziecie teksty nadające się na stronę Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty. Jest jak na proszonej herbatce u upadłej arystokracji - żarciki, śmichy-chichy, a spod spodu wyziera jednak przeszywający smutek, że filiżanki nie są wypolerowane. Ponieważ już jestem niemiły dla Kostyszyn, to będę jeszcze bardziej i ją zacytuję. Proszę:

“Zaproś samą siebie na filiżankę doskonałej kawy do luksusowej kawiarni. Niech to będzie najdroższe latte w twoim życiu. Pal licho pieniądze, tu ważą się twoje dzieje, wydarza się prawdziwa historia! Odrzuć myśli o czekoladowym ciastku. Nie rób tego, powtarzam: nie rób! A później tak najzwyczajniej w świecie odpowiedz sobie na pytanie, czy twoje życie wygląda dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałaś? Czy masz kochającego faceta (...). Jeśli w trakcie tej jednej randki nie uda ci się jasno ustalić wszystkich pragnień z każdej dziedziny życia, nic straconego. Na pewno uświadomisz sobie to, czego z kolei nie chcesz - a to już ogromny krok naprzód".

Mnie się zachciało wyć do księżyca po tym akapicie. Niestety, Kostyszyn ma też ambicje literackie, pisze coś o tym, że “twoje wnętrze śpiewa i tańczy w ciemnościach” i tworzy rozbudowane metafory typu zestawienie związku z kredytem w banku. #problemypierwszegoswiata Dodatkowo w książce znajdziecie sporo mających świadczyć o wyluzowaniu autorki wulgaryzmów, zatem pozwólcie, że podsumuję moją nocną lekturę trochę dosadniej niż zwykle.

Pod płaszczykiem (a raczej żakiecikiem) feministycznego naśmiewania się ze społecznych wymogów wobec kobiet, Chujowa Pani Domu reaktualizuje mit kobiety jako opiekunki domowego ogniska i wmawia nam, że kobiety nie mają wyjścia. Możesz nienawidzić sprzątania, możesz mieć wyjebane na wieczór panieński i spieprzyć suflet na romantyczną kolację z ukochanym (bo na ukochane to w tej zajebiście konserwatywnej książce nie ma miejsca), ale musisz to robić. Tylko kurwa z ironią. Po chuj?
Profile Image for Iwona.
508 reviews28 followers
July 11, 2017
Książka taka sama jak jej tytuł. Niby opis wskazuje na to, że ma to być jakiś poradnik - antyporadnik, ale tak naprawdę to jakaś średnio śmieszna gadanina autorki. Porzuciłam po paru rozdziałach.
Profile Image for LadyBird.
33 reviews8 followers
February 12, 2017
Książka totalnie mnie rozczarowała. Ja rozumiem chęć odcinania się od stereotypów i narzuconych wzorców zachowań, ale propagowanie niechlujstwa, lenistwa i niedbalstwa nie jest chyba najlepszym pomysłem. Oprócz kilku zabawnych stwierdzeń, nie znalazła w tej książce nic ciekawego...
90 reviews2 followers
July 22, 2019
Nie jest to żaden alternatywny poradnik, tylko zbiór felietonów. Dowcipne. Roześmiałam sie szczerze kilka razy. Dziękuję. Autorka raz subtelnie, raz wprost pokazuje, że dążenie do doskonałości znanej z mediów społecznościowych jest skazane na porażkę. Nie wiem jednak, czy należy akceptować pleśniejące pranie. Dążmy do tego, żeby być lepszymi, nie chujowymi.
Profile Image for Joanna.
32 reviews2 followers
November 2, 2016
Dla mnie bomba. W wielu opisanych sytuacjach znalazłam siebie. Czytasz i właściwie śmiejesz się z samej siebie. Podoba mi się lekki, szczery styl autorki.
Profile Image for Miku.
1,846 reviews21 followers
March 10, 2021
Ta książka to poniekąd taki antyporadnik. Każda z nas ma okres, kiedy stajemy na rzęsach, żeby wszystko było super, a potem spadamy na cztery litery z głuchym odgłosem i mamy żal do wszystkich, a przede wszystkim do siebie.
Autorka chce zwrócić uwagę, że my jako ludzie, mimo, że na takich kreujemy się - nie jesteśmy i nie będziemy w przyszłości idealni. W domu, kiedy mamy w nim spędzić cały dzień, nie będziemy stroić się jak szczur na otwarcie kanału tylko zrobimy z łóżka leże żmiji i w razie czego będziemy kąsać. Nie zmywasz naczyń zaraz po skorzystaniu z nich i stoi sterta w zlewie - trudno. Nie masz takiego błysku na mieszkaniu, że może pewna pani wejść z testem białej rękawiczki? Bywa. Jesteśmy leniwe? Może i tak - i co z tego?

Przyznam szczerze, że treść, którą autorka serwuje na znanym portalu społecznościowym jest o wiele bardziej zjadliwa niż w formie książkowej. Jednak muszę przyznać, że pośmiałam się, poprawił mi się humor, przeczytałam szybko.. i w sumie tyle. Mogę wracać do mojego nieidealnego życia, w gronie idealnych żyć.
Profile Image for Anna.
3,522 reviews196 followers
November 19, 2016
Poradnik dla kazdej pani domu, ktora chce nie czuc sie winna, ze jej dom nie wyglada jak z Ikei i nie jest perfekcyjny.
Profile Image for Book Hoarding Dragon.
127 reviews5 followers
May 3, 2018
Autorka lansuje styl życia kobiety płytkiej, mocno zaburzonej i nie wiedzącej czego chce:
- kierującej się ślepym popędem za najnowszą torebką, a jednocześnie martwiącej się o stan domowych finansów,
- pragnącej kreować swój wizerunek jako osoby majętnej i odnoszącej sukcesy, a jednocześnie narzekającej na konieczność wstania rano w celu przygotowania perfekcyjnego makijażu,
- chcącej wyjść za mąż i planującej tradycyjny ślub i wesele, a jednocześnie rozczarowanej, że teściowie finansujący całą imprezę zapraszają dodatkowe 80 osób.

Większość problemów opisywanych w książce wynika z lenistwa, rozmemłania (zarówno organizacyjnego jak i duchowego) oraz z chęci zaimponowania ludziom, których się nawet nie lubi.

Podobny styl pisania znalazłam w równie złej książce "Pokolenie Ikea".

Fragment o terierze mooooocno zainspirowany (żeby nie powiedzieć: zgapiony) z książki "Trzech panów w łodce, nie licząć psa" autorstwa Jerome K. Jerome.

Znacznie bardziej wartościowa byłaby książka rozwiązująca następujące problemy:
- chcesz więcej zarabiać? Ogarnij się, wyjmij głowę z chmur i skończ studia techniczne, a nie jakieś bibliotekoznawstwo!
- meczy Cię udawanie przed innymi, że jesteś kobietą sukcesu? Zainwestuj w swoją duchowość i przestań przykładać tak wielką wagę do opinii innych!
- nie stać Cię na torebkę za kilka tysięcy złotych? Zastanów się, czy w ogóle jest Ci potrzebna!
- jesteś płytką bulwą martwiącą się tylko o wygląd i posiadany majątek? Obejrzyj sobie kilka filmów o tym, jak się żyje w krajach trzeciego świata!
- itd., itp.
Profile Image for EpidermaS.
477 reviews16 followers
December 26, 2018
Myślałam, że będę na nie. Dlaczego? Bo końcu wszystkie jesteśmy mniej lub bardziej ch*jowe... Wielkie mi mecyje - nad czym się tu rozwodzić? W pewnym momencie zapałałam jednak sympatią do autorki.

Pozycja jest zbiorem felietonów. Niektóre wkurzają jak pierwszy nieudany naleśnik, inne sprawiają, że człowiek ma ochotę zawyć: "Mam tak samo jak ty!". Całość stanowi kumulację słodko-gorzkich spostrzeżeń autorki na temat życia przeciętnej 30-latki. Ano tak. Nie tylko w kontekście dbania o gospodarstwo domowe, nie tylko w kontekście posiadania (bądź nie) rodziny... Razem z panią Magdą wybierzemy się na wizytę do ginekologa, rozejrzymy się za prezentami świątecznymi i skupimy na własnych sąsiadach. Pojedziemy też na wakacje i przemyślimy listę postanowień noworocznych. Będzie trochę żenująco, trochę dziecinnie, ale też szczerze i ironicznie.

W gruncie rzeczy dość sympatyczna lektura. I prosta w odbiorze. W sam raz na drugi dzień Świąt.
Profile Image for Akasha89 (Straszliwa Buchling).
82 reviews9 followers
November 28, 2016
Magdalena Kostyszyn jest absolwentką filologii polskiej (specjalizacja filmoznawczo-teatrologiczna) oraz dziennikarstwa, a od sześciu lat pracuje w branży PR. Jak sama deklaruje: lubi dobrą literaturę, taką co to chwyta za rękę i zachęca, by spędzić z nią upojną noc; seriale – dla nich łamie wszystkie zasady humanitarnego spędzania wolnego czasu; podróże – te małe i te duże oraz spacery z psem. Jest również blogerką piszącą bloga venilakostis.com, ale najbardziej znana stała się z prowadzenia fanpage'a na Facebooku o wymownej nazwie: Chujowa Pani Domu, który do tej pory zebrał pół miliona polubień. Z inspiracji tej ostatniej działalności powstała książka „Ch...owa Pani Domu”, którą chcę wam dzisiaj przedstawić.

Książka ta reklamowana jest określeniem, że to pierwszy antyporadnik w wersji #nofilter i nie ma w tym zbyt wielkiej przesady, chociaż moim zdaniem jest to raczej zbiór tematyczny felietonów – humorystycznych i w większości przypadków naprawdę zabawnych.

„Ch...owa Pani Domu” podzielona jest na siedem rozdziałów, a każdy w sposób prześmiewczy opisuje szarą rzeczywistość i problemy, które dźgają boleśnie w bok każdą z nas – piszę „każdą” ponieważ, nie oszukujmy się, ta książka dedykowana jest kobietom. Ten antyporadnik na każdej kolejnej stronie obnaża życie w pełnej okazałości, autentyczne i codzienne. Nie zawiera on fałszywych rad ludzi, którzy sami nigdy się do nich nie stosowali, Magdalena Kostyszyn bowiem pokazuje jak wygląda nieidealna rzeczywistość. W związku z tym dostajemy tu pełno porad jak w prosty i przyjemny sposób nie być idealną panią domu oraz jak ułatwić sobie życie odcinając się od absurdalnych w większości wymagań wobec kobiet, którymi atakowane jesteśmy na każdym kroku w mediach wszelkiego rodzaju.

Tytułową panią domu jestem od kiedy weszłam w dorosłość i wyprowadziłam się od rodziców (mając matkę pedantkę nie da się w spokoju być ch...ową panią domu). Mimo wszystko nie jeden raz podejmowałam przeróżne działania, na skutek bombardowania z każdej strony modą na doskonałość, aby zmienić ten stan i przypodobać się mojemu partnerowi, prawie-teściowej i komukolwiek innemu, czy chociażby dać dobry przykład moim kotom. Na dłuższą metę to się nie udawało. I tak funkcjonowałam sobie „ch...owo���, podgryzana od czasu do czasu przez wyrzuty sumienia, które gdzieś z tyłu głowy szeptały mi o tym, że moje chwile zadowolenia z samej siebie są kompletnie nie na miejscu, bo powinnam bardziej się starać, przede wszystkim lepiej wyglądać, zacząć lepiej zarabiać, nauczyć się lepiej gotować (a zwłaszcza piec ciasta), lepiej...

„Tylko po co?” - zapytałaby zapewne autorka i po lekturze „Ch...owej Pani Domu” w pełni ją rozumiem i się z nią zgadzam. Ba! Postanowiłam utrzymać swój ch...owy status do końca życia i pozbyć jakichkolwiek wyrzutów sumienia. „Ch...owo” od teraz oznacza dla mnie „normalnie”. Nie chodzi tu bowiem o całkowite odpuszczenie sobie, kompletne nicnierobienie czy rezygnację z czegokolwiek. Wręcz przeciwnie, chodzi o to, żeby robić wszystko to, na co ma się ochotę lub po prostu trzeba zrobić, ale po swojemu i przede wszystkim bez ciągłego porównywania się do innych, a zwłaszcza do tych, którzy zawsze są chodzącymi ideałami (każda z nas ma przynajmniej jedną taką znajomą, która zawsze wszystko robi idealnie i przy tym zawsze wygląda idealnie).

Właśnie to jest głównym przesłaniem „Ch...owej Pani Domu” - że warto się zatrzymać w tym szaleńczym pędzie do perfekcji i spojrzeć z dystansem na swoje otoczenie, rodzinę, znajomych, pracę i dom, a przede wszystkim na samą siebie. Myślę, że każda kobieta się mniej lub bardziej w którymś momencie tej książki odnajdzie, ponieważ autorka przedstawia kompleksowy wybór życiowych sytuacji, z którymi na co dzień się mierzymy – między innymi: rozmowa kwalifikacyjna, wizyta u ginekologa, przedświąteczna gorączka, postanowienia noworoczne, stosunki międzysąsiedzkie i wybór partnera. Robi to ironicznie, w pewien sposób groteskowo, okraszając to, co pisze wspaniałym poczuciem humoru. Jest to kolejna ważna umiejętność – umiejętność dostrzegania i niedemonizowania śmiesznostek i absurdów codziennego życia, a przyswojenie sobie umiejętności śmiania się z nich. Przecież śmiech to zdrowie, prawda?

Magdalena Kostyszyn ma wyjątkowo lekkie pióro. „Ch...owa Pani Domu” to książka napisana bardzo lekkim językiem, momentami wręcz potocznym, znajdziemy w niej również wiele anglicyzmów, kolokwializmów, a także wulgaryzmów, co o dziwo naprawdę nie razi. Mamy tu również trochę nawiązań do literatury, filmu i muzyki, które przyjemnie uzupełniają całość tego nietypowego dzieła.

Tę książkę serdecznie poleciłabym każdej kobiecie (zwłaszcza z tych, które starają się aż za bardzo), każdej pani domu, a w szczególności tej najbardziej perfekcyjnej – może dzięki tej lekturze poczuje, że „przyznanie się do własnych porażek nie jest słabością, ale siłą” i że czasami naprawdę bardziej wartościowo spędza się czas w bałaganie, ale przy lampce wina niż gubiąc oddech przy pucowaniu mieszkania na wysoki błysk.

Na koniec pragnę dodać, że domagam się zadośćuczynienia od autorki za uszczerbek na zdrowiu w postaci zakwasów powstałych na skutek: spazmów niekontrolowanego rechotu, trzęsawki chichoczącej (kiedy czytałam w miejscach publicznych), porykiwań radości, duszenia się ze śmiechu, a także obfitego płaczu (ze śmiechu również). Pragnę również zadośćuczynienia za ten wielokrotnie opluty herbatą monitor przez regularne parskanie śmiechem (a także za kilka przypadków zadławienia się tą cieczą). A tak serio, to czekam na kontynuację „Ch...owej Pani Domu”, ponieważ Magdalena Kostyszyn z pewnością nie powiedziała nam jeszcze wszystkiego.

Bardzo chciałabym podziękować Stowarzyszeniu Sztukater za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego.

Recenzja znajduje się również na blogu straszliwabuchling.blox.pl.
Profile Image for Kalina.
1 review
July 16, 2017
Lekka, zabawna lektura, idealna do pochłonięcia podczas urlopu. Dobrze jest wiedzieć, że za perfekcyjnymi zdjęciami i postami z blogów czy innych instagramów często kryja się wcale nie bardzo perfekcyjni.... ludzie.
Profile Image for Reda..
25 reviews6 followers
September 13, 2017
to jest tak cholernie słaba paplanina, że aż słów brak.
Profile Image for Karolina Ferfet.
37 reviews
August 14, 2020
Po części tę książkę czyta się jak posty na fb. Jak dla mnie nie jest to raczej zaletą. Choć faktycznie czasem śmieszy.
1 review
December 21, 2020
Poddałam się dawno temu... przeczytałam ok 20% Raczej nie dociągnę do końca; nawet do połowy byłoby ciężko.
1 review
October 16, 2022
Mam wrażenie, że książka jest o wszystkim i o niczym... Spodziewałam się czegoś lepszego po pani Kostyszyn a tymczasem zmusiłam się do doczytania do końca.
Profile Image for Notme.
391 reviews3 followers
October 25, 2016
Zabralam sie za czytanie tej ksiazki zupelnie przypadkiem, przemowil do mnie tytul. No jakby o mnie. I rzeczywiscie. LOL.
Profile Image for Karolina Sikora.
16 reviews1 follower
December 27, 2016
Fanastyczna! Polecam wszystkim ch...owym paniom domu i nie tylko. Wciagnela mnie od pierwszego zdania i nie puscila az do ostatniego. Z zalem odkladalam przeczytana na polke.
Displaying 1 - 20 of 20 reviews