Johanna Bodor miała szczęśliwe dzieciństwo. Mieszkała w Bukareszcie, gdzie jej rodzice prowadzili otwarty dom, miejsce spotkań inteligencji węgierskiej, niemieckiej i rumuńskiej, a zarazem ważny punkt kontaktowy dla Węgrów rozdzielonych po wojnie granicą. Ale wszyscy żyli w Rumunii dyktatora Ceauşescu. Tam ludzie znikali nagle bez śladu, a najmniejsza krytyka społeczeństwa socjalistycznego mogła pogrążyć każdego – i to wraz z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Nikomu nie można było ufać, podsłuchy zakładano wszędzie – w miejscach pracy i w prywatnych mieszkaniach.
Po wyjeździe rodziców i brata na Węgry osiemnastoletnia Johanna została w Bukareszcie, kończyła szkołę baletową. W najważniejszym i najtrudniejszym okresie życia musiała poradzić sobie sama. Nie było przy niej najbliższych, gdy rozpoczęła walkę na śmierć i życie, walkę o wyjazd z kraju, który był więzieniem.
Czy w imię lepszej przyszłości rodzice mogą poświęcić własne dziecko? Czy od kogokolwiek można domagać się heroizmu? Ile jesteśmy winni tym, którym zawdzięczamy życie? Ile kosztuje dotrzymanie słowa? Ile trzeba, ile można, a ile żadną miarą nie wolno poświęcić z samego siebie w imię wyższego celu?
Dysonans, pomiędzy okładką i treścią, którą spodziewałam się otrzymać, a faktyczną zawartością okazał się dość spory (nie ma co wnikać, raz w życiu chciałam doświadczyć uroku lektury w ciemno). Począwszy od pierwszych stron, trudno było mi wsiąknąć w zaserwowaną narrację. Przypadkowa postać, z której życiorysem i niektórymi wyborami nie potrafiłam zbytnio rezonować. Obszar geograficzny oraz okres historyczny wykraczający poza granice moich zainteresowań. Było ciężko. Uczucie to utrzymało się niestety niemalże do samego końca tej przeprawy.
Nie sposób jednak nie docenić roli fragmentów zawierających jakże namacalne relacje z życia w cieniu dyktatury. Stanowią one w mojej opinii największą wartość książki.
Chciałoby się, aby liczba stron uległa choć minimalnemu zwiększeniu. Historia urwana w - jak się wydaje - najistotniejszym momencie, uniemożliwia szerszy ogląd na podejmowaną w niej co i rusz problematykę poświęcenia. Nie zaleca się konsumpcji na pusty żołądek, grozi przemożnym niedosytem.