Dym − nowela Marii Konopnickiej opublikowana została po raz pierwszy w 1890 roku na łamach czasopisma „Kurier Codzienny”. W 1893 roku. Wydano ją ponownie w zbiorze Na drodze. Tłem do napisania noweli stała się huta "Bankowa" w Dąbrowie Górniczej, w której pracował zięć Marii Konopnickiej.
Poetka, publicystka, nowelistka, tłumaczka. Zajmowała się krytyką literacką. Pisała liryki stylizowane na ludowe i realistyczne obrazki (W piwnicznej izbie). Wydawała cykle nowel (Moi znajomi, Nowele, Na drodze). W otoczeniu ośmiorga swoich dzieci tworzyła bajki (Na jagody). Jako poetka, inspiracji szukała w naturze (Zimowy poranek). Swoje wiersze publikowała głównie w prasie. Wiersz patriotyczny Rota konkurował z Mazurkiem Dąbrowskiego o miano hymnu Polski. Wiele jej utworów powstało podczas podróży po Europie (Italia). Ostatnie lata życia poświęciła poematowi Pan Balcer w Brazylii.
Tak bardzo bym chciała, by nowele Konopnickiej zostały zekranizowane jako filmy krótkometrażowe. Bo to historie, które warto opowiedzieć jeszcze raz, na nowo.
Tytułowy dym to chmura roznosząca się z kotłowni w której Marcyś, syn matki-wdowy, pracuje. Ich życie to smutna rutyna: matka głównie zajmuje się domem, a syn wstaje, jada śniadanie, idzie pracować do kotłowni, wraca na obiad, po obiedzie idzie z powrotem do pracy, potem kolacja i do spania. Pewnego razu Marcyś ma koszmar, o którym powiedział swojej matce. Jednak nikt nie mógł przewidzieć, że jakiś tam głupi sen spełni się w rzeczywistości.
Nowela jest skonstruowana w sposób poprawny i bardzo szybko można ją przeczytać.
6,5/10 Bardzo krótka nowelka bardzo sprawnie osnuta wokół motywu tytułowego "Dymu" niczym wokół wzorowego motywu sokoła, co jest mocniejszą cechą tego dziełka. Niestety nie ma tu nic więcej - papierowe postaci matki i syna (trudno by było inaczej ze względu na rozmiar nowelki) i przewidywalne zakończenie. Mimo wszystko "Dym" podobał mi się bardziej niż chociażby wychwalana przez wszystkich "Kamizelka" z jej narracyjnym chaosem.
Krótka, smutna nowela opowiadająca o relacji wdowy i jej syna, który pracuje przy kominie fabrycznym- jest kotłowym. Praca jego jest ciężka i niebezpieczna. Pewnej nocy śni mu się koszmar, który poniekąd staje się proroczym snem. Autorka ukazuje również oddanie głównych bohaterów Bogu. Lektura szkolna, która moją lekturą nie była. Przeczytana w ramach wyzwania LC 2019 na m-c wrzesień.
Nie spodziewałam się, że aż tak spodoba mi się ta nowelka! Smutna i wzruszająca książka ukazująca losy rodziny z niższej warstwy społecznej tamtejszych czasów. Przepiękna relacja matki z synem. Jestem pod wielkim wrażeniem i przez to mam ochotę poznać więcej nowel z ery pozytywizmu.
Na tle innych nowel z tego okresu wypada dość blado. Po pierwszej stronie już można się domyślić dokąd będzie zmierzać historia i przygotować się na kolejne dramaty serwowane przez autorkę. Jako córka hutnika rozumiem dobrze trudy tej pracy i mogę sobie jedynie wyobrażać, jak ciężki był to zawód ponad 100 lat temu. Niestety według mnie w noweli nie wybrzmiewa to wystarczająco mocno.
Niby ladnie sformulowane opowiadanie, ale co do charakterow musze powiedziec, iz mnie sie po prostu nie zdolala spodobac postac matki dobrej (Plus), lecz naiwnie naboznej (Minus).