Bardzo lubię gawędy Gaussa o Europie, z tym jego pochylaniem się nad zapomnianymi perełkami architektury, historiami z drugich, czy nawet trzecich stron gazetszukaniem śladów dawnych wydarzeń. Tyle, że te jego erudycyjne popisy tak samo jak szybko się czyta, tak i szybko zapomina. Zanotowałam, jedną "książkową" historię.:
Danem Brownem z początku XIX wieku był Szkot Walter Scott, którego książki czytało mnóstwo ludzi w całej Europie i które znajdowały również naśladowców. Willibald Alexis, niechętnie odfajkowujący godziny pracy w urzędzie kryminalnym i marzący o tym, żeby żyć z pisarstwa, w wieku dwudziestu pięciu lat napisał imponującą powieść historyczną Walladmor, która stała się jego największym sukcesem i stworzyła mu okazję do rezygnacji z pracy w urzędzie, tak by w przyszłości mógł pracować jako niezależny pisarz. Właściwie jednak Alexis zamierzał tą grubą książką historyczną dotyczącą szkockiego średniowiecza pozwolić sobie na podwójny żart. Po pierwsze, opublikował ją pod nazwiskiem Walter Scott, tak że zachwycona publiczność niemiecka myślała, iż trzyma w rękach oryginalną powieść sławnego Szkota. Po drugie, napisał tę książkę z intencją parodystyczną, chcąc, zwłaszcza dzięki zastosowaniu chwytu przesady, obnażyć stylistyczne banały Scotta jako wyraźnie kiczowate. W pewnym momencie do uszu Waltera Scotta dotarła pogłoska, że ktoś w Niemczech z dużym sukcesem opublikował powieść pod jego nazwiskiem, postanowił więc nie wnosić skargi do Trybunału Europejskiego, który przecież wówczas nie istniał, tylko zrobić coś bardziej wyrafinowanego: sam przetłumaczył na język angielski tę niemiecką powieść, która i tak była jemu przypisana, znacznie przy tym zmieniając treść, ale sparodiowany styl tylko w niewielkim stopniu, dzięki czemu dał zachwyconej publiczności brytyjskiej do rąk nowe arcydzieło. Alexis już niebawem dowiedział się o przywłaszczeniu sobie przez Scotta książki, dla której potrzeb sam przywłaszczył sobie jego nazwisko. Alexis napisał pod swoim nazwiskiem jeszcze wiele powieści historycznych (…) czytano je coraz rzadziej. (…) wszystkie jego projekty czasopiśmiennicze zakończyły się fiaskiem.(…)