Opowieść odkrywająca nieznane światy polityki, duchowości i rodzinnej codzienności. Paradoksy, komiczne sytuacje, łączenie wysokiej kultury z bieżączką. Wygląda na to, że nasza rzeczywistość wyrzuca w kosmos.
Gretkowska studied philosophy at the Jagiellonian University in Kraków. In 1988 she left Poland to live in Paris, where she studied anthropology at École des hautes études en sciences sociales. It was France where she wrote her first short stories.
Gretkowska's literary debut was the novel We Are Immigrants Here (My zdies' emigranty) (1991), in which she ironically described the experiences of the young generation leaving Poland. Gretkowska's next three books described the life of a modern artistic-intellectual bohemian living in France: Paris Tarot (1993), Metaphysical Cabaret (1994), and Textbook for people. Skull: The First and Last Volume (1996) connects gnosis, kabbala, the character of Mary Magdalene and the skull motif in global culture. In this period, the writer earned the title of "scandalist" and "postmodernist." Manuela Gretkowska's prose eschewed grandiose language, more similar to the ease and austerity of the essay. In 1996, Gretkowska wrote a screenplay for the Andrzej Żuławski film Szamanka (She-Shaman).
In 1997, Gretkowska moved to Sweden, where she published several collected stories in the book Namiętnik (The Passionate One) (1998), notes from her world travels in Światowidz (World-View) (1998), and her columns, under the collective title Silikon (Silicon) (2000). She also co-wrote the screenplay for the first season of the TV series Miasteczko (Small Town) (2000).
Gretkowska's newest work is more personal, almost intimiate prose. Polka (Polish woman) (2001) was the writer's pregnancy journal, while Europejka (European Woman) (2004) presents a humorous view of a changing Poland through the eyes of Gretkowska the intellectual. In 2003 the author, together with her partner Piotr Pietucha wrote Scenes from Extramarital Life.
Gretkowska wróciła do formy dziennika, tym razem opisując swoje przeżycia duchowe związane z padaczką skroniową - ale też trochę tzw. zwykłego życia. Czyta się szybko, łatwo, zostaje niedosyt. Polka była dziennikiem bardzo intensywnym, głębokim, Europejka może mniej, ale wciąż ciekawym; Obywatelka dokumentuje tworzenie się bytu politycznego, w który (nieco naiwnie) zaangażowana była Gretkowska. Kosmitka właściwie nigdzie nie “dolatuje”. Gdyby to był blog pisany w wolnej chwili, można by powiedzieć, że taki urok medium - od wydanej książki jednak oczekiwałabym czegoś więcej.
Brakuje mi Gretkowskiej z czasów „My zdies, emigranty”, „Tarota paryskiego” i „Kabaretu metafizycznego”. Nie tylko dlatego, że wolę powieści od dzienników, które są pójściem na łatwiznę. „Kosmitkę” czytało się szybko i przyjemnie, chwyciłam w dłonie kiedy zeszła w pracy z wystawy i kiedy przybyło zamykać, gnałam przez ostatnie dziesięć stron. Psychodeliczne wątki i szamańsko-padaczkowe wizje przypomniały mi dawne powieści tej autorki, wprawiły w nostalgię. Dziennikowi brakowało intymności i rozmachu „Polki”, podobały mi się tylko fragmenty, kiedy Gretkowska się wkurzała, kiedy rzucała kurwami, bo wtedy przynajmniej się identyfikowałam. Całość sprawiała jednak wrażenie zbyt zdystansowanej, jakby rzeczywistość stanowiła pretekst do popisania się zabawną grą słów czy bon motem. Co w powieści sprawdzałoby się lepiej. Żałuję, że dziennik kończy się przed Czarnym Protestem, bo akurat zdanie Gretkowskiej na ten temat jest interesujące. Chociaż też pierwszy raz poczułam różnicę pokoleniową pomiędzy mną i Gretkowską i trochę mnie to przygnębia, odkrycie, że jej twórczość też ma datę ważności i powoli staje się nieświeża.
Poza tym książce przydałaby się lepsza korekta. Literówki, zgubione końcówki, błędy stylistyczne, gramatyczne i rzeczowe (no żeby nie znać tytułu najsłynniejszej chyba powieści Dicka to trochę wstyd). Okropny, tandetny i to nie w ten śmieszny sposób projekt okładki, naprawdę odstrasza. Pomysł, żeby Gretkowska reklamowała własną książkę akurat jest zabawny i ironiczny, i świetnie podsumuje praktyki wydawnicze – ale byłby zabawniejszy, gdyby się z niego nie tłumaczyła w samej książce.
Jeśli się nie mylę, to chyba to pierwsza moja recenzja po polsku na tym koncie. Podobało mi się! Bardzo lubię wypowiedzi oraz inne teksty od Gretkowskiej, ale że nie wiedziałam, czego oczekiwać od tej książki (gdyż pożyczyłam ją od najkochańszej mojej mamy), jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona po ukończeniu jej.
Wszystkie metafory, motywy oraz przykrywki są tutaj jak najbardziej do odczytania, i to mi się podobało. Nie trzeba w tym grzebać i zastanawiać się nad treścią, wszystko jest doskonale przedstawione dla czytelników.
Trochę na samym początku nie ogarniałam co się działo — historia jak życie bohaterów toczy się bardzo szybko od samego początku ale nie przeszkodziło to w zrozumieniu treści, po prostu fast paced start i to jest oki!
Przepraszam wszystkich fanów twórczości Gretkowskiej, ale ja po prostu nie potrafię tego czytać. Cieniutka książka sprawiła mi więcej bólu niż niejedne doświadczenia. Wtrącanie angielskich cool słówek, protekcjonalny ton. Ugh.