Robert Krugły, emerytowany oficer KWP w Szczecinie prowadzi obecnie jednoosobową działalność gospodarczą. Po odejściu z policji zdobywa licencję prywatnego detektywa i robi to, co potrafi najlepiej. Szuka. Psów cennych ras, dowodów na przekręty, dowodów małżeńskiej zdrady, a czasem dowodów... niewinności. Staje również przed największym wyzwaniem w swoim życiu; wyzwaniem, na które absolutnie nie jest gotowy...
Lato 2015. Do goleniowskiego aresztu śledczego trafia siostrzeniec znanego szczecińskiego biznesmena podejrzanej konduity. Mimo zarzutów popełnienia dwóch morderstw odmawia współpracy z prokuraturą. Wuj, z pewnych względów przekonany o jego niewinności, wynajmuje Krugłego, stawiając sprawę jasno: ma nie tyle znaleźć prawdziwego mordercę, co udowodnić brak związku siostrzeńca z zabójstwami. Tymczasem prowadzący śledztwo w tej sprawie prokurator Michalczyk ze zgrozą stwierdza, że tropy mogą prowadzić do... księdza posługującego w miejscowej parafii rzymsko-katolickiej.
Krugłego i Michalczyka znów łączy przypadek i współpraca: tym razem mocno nieoficjalna. Tragedia z przeszłości księdza wydaje się mieć coś wspólnego z morderstwami, ale ani Krugły, ani Michalczyk nie mają pojęcia, jaki związek ma z nimi tajemnicza brunetka, która na krótko pojawiła się w życiu obu ofiar.
W tym miesiącu już raz zachęcałam Was do czytania książek Marka Stelara, dziś jest drugi, a jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa. W końcu do trzech razy sztuka, a 17 maja wychodzi druga część cyklu z komisarz Iwoną Banach „Przegrana”, więc okazja nadarza się sama. Ale to później, a dziś powiem Wam o ostatniej części mojej ulubionej trylogii z Krugłym i Michalczykiem zatytułowanej „Cień”.
Krugły po odejściu z policji z różnym skutkiem próbuje zaistnieć na rynku usług detektywistycznych, a ze względu na rodzące się znaczne potrzeby finansowe godzi się na współpracę z szemranym, ale bogatym i wpływowym przedsiębiorcą. Na jego zlecenie ma udowodnić niewinność podejrzewanego o podwójne zabójstwo siostrzeńca biznesmena, a że sprawą ze strony prokuratury zajmuje się Mateusz Michalczyk, panowie łączą siły we wspólnym interesie. Wiadomo, że co dwie głowy, to nie jedna, a do tego ich działania znakomicie się uzupełniają.
Zabójstwa są punktem wyjścia dla całej historii i choć na pierwszy rzut oka zamordowanych mężczyzn nic nie łączy, to sposób ich zabicia przywodzi na myśl motyw religijny, ale i w obu sprawach pojawia się pewna tajemnicza brunetka.
Autor tworzy wartką narrację, pełną niespodziewanych momentów i tropów, którymi podążamy budując własne hipotezy. Świetnie też balansuje pomiędzy rozwinięciem wątku kryminalnego a osobistymi relacjami bohaterów. Ich naturalne i autentyczne dialogi budują ciekawą dynamikę akcji i niesamowicie angażują.
Podejrzany Grucha jest bez wątpienia najlepiej zarysowaną postacią i genialnym akcentem humorystycznym tej części. Nie bez znaczenia okazuje się też możliwość przyjrzenia się dylematom i lękom przyszłego rodzica i różnym podejściom dotyczącym wiary, moralności i etyki. A samo rozwiązanie zagadki może nie szokuje, bo jest naturalną konsekwencją tropów, którymi podąża nasz duet, dodaje za to powieści realizmu, a czytelnikowi satysfakcji.
Gorąco polecam nie tylko „Cień”, ale całą trylogię każdemu miłośnikowi pełnokrwistych kryminałów. Nazwisko Stelar jest już dla mnie gwarantem pasjonującej lektury, sprawdźcie, czy okaże się takim i dla Was.
Słabe. Kilka fajnych tekstów przedojcowskich, ale poza tym wieje nudą i przekombinowane. Dodatkowo zabójca wyciągnięty z kapelusza jak u Mroza w jednej Chyłce, co nagle pojawia się siostra bliźniaczka o której nikt nie miał pojęcia. Potencjał był, ale się zmył. No i do tego parę razy filozoficzne rozważania między postaciami w książce - mocno nudnawe i nie pchało to w żaden sposób akcji do przodu, tylko zamulało. Ps. Na plus - dalej się dobrze czytało, ale po prostu to już nie ten poziom co poprzednie części.
Kompletnie nieudane zwienczenie trylogii. Po dwoch pierwszych czesciach (zwlaszcza drugiej) liczylem na to, ze ostatnia bedzie idealnym zakonczeniem. Zamiast tego okazala sie rozczarowaniem. Pelno stereotypow, glupich porownan i kabareciarskiego humorku. Glowny bohater przeistoczyl sie w zrzedzacego boomera. Do tego toksyczny zwiazek pary, ktora spodziewa sie dziecka a nie potrafi ze soba rozmawiac, meczace. Sprawa przewidywalna, calosc nudna i irytujaca.
To było złe. Najsłabsza pozycja od Pana Stelara. Nudne, naciągane dialogi, wątek Ewy i ciąży irytujący, audiobook w "interpretacji" pana Biela fatalny, żaden audiobook nie był dla mnie tak ciężki do słuchania. Ledwo dotrwałam do końca.