Twórczość Else Lasker – Schüler podporządkowana jest mariażowi literatury i życia, co niedostatecznie wybrzmiewa w zaskakująco słabym, jak na germanistę z zapleczem akademickim, posłowiu od tłumacza. Sama geneza Malika wiąże się z próbą poradzenia sobie z wewnętrzną pustką, jaką w Else Lasker spowodowała śmierć Franza Marca, a znajomość jej życiorysu wydaje się nieodzowna dla znalezienia kluczy, dzięki którym przed czytelnikiem może otworzyć się świat Jusufa z Teb. Postać ta zbudowana została z troistych powidoków, przez które spogląda się na samą autorkę. Jusuf jest więc hermafrodytycznym artystą na tebańskim tronie – mimo że płci męskiej, często „myli” zaimki, czasem rodzajniki, gwiżdżąc na konwenanse przypisane płci i roli społecznej (niczym Else Lasker, rozpychająca się łokciami w artystycznym świecie berlińskiej bohemy, urządzonym przez mężczyzn i dla mężczyzn). Tebański Jusuf jest też przyjacielem i kochankiem artystów (Trakla, Benna, Marca czy Holzmanna) poukrywanych w tekście za pomocą pseudonimów, czyniąc z tego tekstu roman à clef. Jusuf jest wreszcie protagonistą świata Lewantu, uosabianym częstokroć na rysunkach Lasker – Schüler jako chłopiec z gwiazdą Dawida na jednym poliku i półksiężycem na drugim, co w kontekście aktualnej sytuacji na Bliskim Wschodzie jest szalenie znaczące, choć sam tekst powstał w 1919 roku! Ten protagonista wyraża zarazem swoją referencję dla „dzikich Żydów” w przeciwieństwie do zasymilowanego żydostwa europejskiego, traktowanego przez autorkę jako zdrajców tradycji, języka i tożsamości. Malik dzięki tym powidokom jest powieścią queerową w tym sensie, że główny bohater pragnie zawrzeć w sobie wszystko – każdą ewentualność religijną, płciową i rasową.
Drugi z tekstów, Artur Aronimus przypadł mi do gustu dużo bardziej. To wysnute z narracji rodzinnej opowiadanie, którego tłem jest pogromowa groza, a – utopijną – konkluzją: pojednanie Żydów i chrześcijan. W detalach rozsianych po poszczególnych akapitach opowieść ze środka świata, którego już nie ma, a który po części zawsze w gruncie rzeczy istniał tylko w słowach.
Jedna rzecz jest w tej książce zachwycająca: jej wydanie. Reprint wydania niemieckiego. Za zachodnią granicą umieją pięknie wydawać książki!