Jump to ratings and reviews
Rate this book

Zaklęte rewiry

Rate this book
Swoisty pamiętnik rozwoju duchowego i wtajemniczeń zawodowych głównego bohatera, kelnera Romana Boryczki. Autor wykorzystał osobiste doświadczenia z okresu pracy w restauracji Hotelu Grand w Krakowie. Udało mu się stworzyć wnikliwy, napisany z pasją obraz specyficznego środowiska i obowiązujących w nim reguł.

445 pages, Paperback

First published January 1, 1936

Loading...
Loading...

About the author

Henryk Worcell

8 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
12 (26%)
4 stars
18 (40%)
3 stars
12 (26%)
2 stars
3 (6%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 5 of 5 reviews
Profile Image for Mati.
2 reviews
January 18, 2026
"Zaklęte rewiry" to pamiętnik z życia młodego kelnera, który przytłoczył mnie swoją formą. Czytając kolejne rozdziały, czułam frustrację poznając losy bohatera powieści Romka Boryczko, który każdego dnia pracy w restauracji mierzy się ze skrajnymi doświadczeniami – od upokorzenia, przemocy, zagubienia, niepewności po radość, a nawet pierwsze zakochanie. Rozdziały w pewnym momencie stają się monotonne, poznajemy kolejne dni pracy kelnera, które zlewają się ze sobą. Możemy wczuć się w gęstą atmosferę restauracji, w której Romek "walczy o przetrwanie", jednocześnie śledząc jego przemianę. Akcja powieści prawie nie opuszcza ścian restauracji, co potęguje odczucie przytłoczenia, a głównego bohatera niemal przykuwa do tego miejsca jak więźnia.

Powieść stanowi dobre źródło wiedzy na temat realiów pracy kelnera w latach 30. XX wieku, jako że sam autor pracował w tym zawodzie.

Mimo że książka nie należy do moich ulubionych i nie zachwyciła mnie, to na pewno wywołała wiele emocji.
269 reviews
June 30, 2026
Kategoria: powieść o świecie, którego już nie ma.

Losy Romana Boryczki, który rozpoczyna karierę jako pomywacz w hotelu "Pacyfik", a po kilku latach zostaje kelnerem.

Opis świata, który już przeminął. Świat kelnerski, klientela restauracji i kawiarń, generałowie, arystokraci, i zwykli ludzie. A wokół nich i między nimi dziesiątki obsługujących ich ludzi... z czysto pokazanymi wymiarami klasowymi. Z ciekawostek: rola związków zawodowych i systemu kształcenia branżowego.
Porywające opisy wieczorów na "rewirze", od których kręci się w głowie. To świetna lektura dla tych, którzy mają sentyment lub chociażby zainteresowanie latami 30-tymi ub. wieku.

PS. Współczesne zagubienie np. w rodzajach kaw to to samo co rozpoznanie czarnej, małej czarnej, czarnej lekko lub mocniej zabielonej, z małym/dużym kożuszkiem lub bez kożuszka, kapucyna i tak dalej 😆

Cytaty:

"- Panie kasjer, proszę mi wydać dziesięć złotych (... ) Na świadectwo lekarskie. Widzi pan przecież, że mam ranę i oko coś nie w porządku (...)
- Chcesz go skarżyć? Pewnie, pewnie, masz racje. A do którego lekarza chcesz iść? Idź do Goldmana, Rynek 38, on ci dobre świadectwo wystawi. A adwokat to tylko Sonntag, ten co tu przychodzi (...) On ci najlepiej tę sprawę przeprowadzi, to specjalista od takich rzeczy"

"W tym czasie dał sie zauważyć w restauracji niepokojący objaw. Oto napływ gości malał z dnia na dzień. Pocieszano się, że to ma związek z sezonem letnim, wszyscy jednakowoż wiedzieli, że to się zaczęło znacznie wcześniej, bo juź końcem zimy trudno odgadnąć, co było przyczyną - nad tym głowił się stary Pancer, pan Albin, kierownik Rudolf i wszyscy kelnerzy. Ceny nie były podwyższone, potrawy nie gorsze niż przedtem, obsługa również - więc co? Trzeba by zapatrywać sie na restaurację z punktu widzenia biologicznego, uwzględnić jej rozwój od początku aż do dzis dnia, pojmując ją (łącznie z personelem i gośćmi) jako organizm żywy, podlegający tym samym prawom co organizm ludzki - jednym słowem, stosować do niej taktykę lekarza-psychoanalityka - wówczas może znalazłoby się lekarstwo zdolne podtrzymać jej żywotność."


"Kelner ten, mimo pięknej czarnej czupryny i kształtnego nosa, miał wyraz twarzy niezwykle tępy, nie objawiający żadnych afektów prócz durnego zdumienia na wyłupiastych oczach, wklęsłym czole i nie domkniętych wargach. Bywa tak, że w wiekszych zbiorowiskach ludzi, żyjących wspólnie przez dłuższy okres czasu, pewne jednostki skupiają w sobie dodatnie lub ujemne cechy ogółu. Personel kawiarni ,Pa- cyfik' obarczał swoim kretyństwem Kantarę i uczynił sobie z niego kozła ofiarnego, by móc w każdej chwili nadmiar swej głupoty i złośliwości na nim wyładować a także wyolbrzymiając jego niedołęstwo ukazać siebie w jak najkorzystniejszym świetle. Tym się zapewne tlumaczy fakt, że mimo wszelkich głupstw, jakie Kantara popełniał, mimo całej jego nieudolności w pracy, stary Pancer, podlegając nieświadomie życzeniom ogółu, nie wydalał go z interesu."

"- Proszę ja was, przez to te wszystkie szumowiny dawniej pracowaly po knajpach, teraz zadzieraja nosa, bo mają takie same prawa jak my. Taki cham jeden z drugim nie potrzebuje nic umieć ,bo gospodarz i tak go musi przyjąć, bo Związek go posłał i Związek za niego ręczy
- Ale nie jest tak źle (...) gospodarz musi przyjąć, ale jak mu się nie spodoba to po tygodniu ma prawo takiego fagasa wylać. A zresztą, to wszystko bujdy, w praktyce ta ustawa nie jest stosowana. Ja wam ręczę, że stary zawsze dostanie takiego kelnera, jakiego on chce, a nie takiego, co mu Związek narzuci. I w ogóle, jak chcecie wiedzieć, to gospodarze nic sobie nie robią z naszej organizacji, z naszej umowy, z naszej...
- Stop, stop, stop...(...) a dlaczego Styczyński trzęsie portkami przed delegacją związkową? A Burza, od czasu jak mu zrobili blokadę, czy nie siedzi cicho? A nasz stary czemu nie skasował drugich śniadan kelnerom w kawiarni, co? (...) Ja wam ręczę, że gdyby nie silna organizacja, tobyśmy dziś robili na pięć procent [w książce jest informacja, że kelnerzy pracowali za 9% utargu] albo za napiwki i bez śniadania, i bez podwieczorków."


"Później rozmowa zeszła na temat Związku Kelnerów - chwalono nowego prezesa za uzyskanie nowych placówek na prowincji i zmniejszenie ilości członków bezrobotnych."
Profile Image for Marcin Wandzel.
91 reviews
November 26, 2025
Świetne są „Rewiry jasne”, „Rewiry ciemne”, niestety, dużo słabsze. Warto przeczytać również dlatego, by w dwójnasób przekonać się, jak wspaniała jest ekranizacja Janusza Majewskiego.
Profile Image for L.L..
1,151 reviews22 followers
February 22, 2019
Czytając tą książkę miałem wrażenie, że... to co czytam to taki skansen... w sumie nie wiadomo dla kogo jest ta książka, tzn. w dzisiejszych casach to uważam, że dla nikogo... Ona jest tak... nieaktualna - o, to dobre słowo... Gdzie by tam dzisiaj tak sobie kelnerzy po mordach dawali w pracy - raczej nierealne :D (a jeszcze mniej realne jest przyjść gdzieś, zapytać czy jest coś do roboty i dostać pracę :D ). Więc czytając ją miałem na przemian dwa różne uczucia: uczucie ciekawości poznawania świata, który dawno minął (i prawdopodobnie to bardzo dobrze :D ) i uczucie nudy - no cóż, nie ukrywajmy że generalnie to dość nudna książka, przynajmniej dla mnie. Więc z jednej strony nuda, a z drugiej ciekawość - co jeszcze. I jak to jest niesamowite, że czasy tak bardzo się zmieniły.
Poza tym mam wrażenie, że życie bohaterów obraca się wokół pracy (to nie wrażenie, to fakt). Ci ludzie nikim więcej nie są poza tym że są kelnerami (to smutne), albo tylko tak to zostało opisane. Są jakieś intrygi, antypatie... a wszyscy wszystko traktują bardzo serio, jakby wręcz niczego innego na świecie nie było...

Ale za to jedną perełkę znalazłem, taki fragmencik:

"Miała kochanków, to prawda, ale sama przecież mówiła: 'Nigdy bym się nie oddała mężczyźnie, którego nie kocham.' Ale jego wówczas drażniło wszystko, co ona mówiła - chciał wtedy odpowiedzieć: 'W takim razie musiałaś ich wielu kochać' - powstrzymał się jednak, ale gdy znów powiedziała: 'Doprawdy nie rozumiem kobiet, które mogą się kochać z byle jakim mężczyzną' - nie mógł już wytrzymać.
-Ależ , Hela - rzekł głosem rozdrażnionym - to nie jest twoja zasługa, że oddajesz się tym mężczyznom, których kochasz. Ja, widzisz, nie poczytuję sobie za zasługę, że ciebie całuję; całuję, bo mi to sprawia przyjemność. O, gdybym na przykład pocałował tę starą, kaprawą Żydówkę, co siedzi tam przed apteką, wtenczas mógłbym powiedzieć, żem coś dokonał. Albo gdybyś ty poszła do tego parszywca, co tam idzie, i powiedziała mu: 'Chodź ze mną do łóżka i użyj sobie', to wtenczas...
- No, wiesz, Romek, jak możesz coś podobnego mówić?
- No bo pewnie! Ty uważasz za bohaterstwo to, co jest najzwyklejszą rzeczą na świecie, to, co przezywają w tej samej chwili miliony ludzi. Co tu dużo gadać; w tym nie ma żadnej zasługi, bo ty m u s i s z kochać. W tym jest tylko cierpienie, a nie bohaterstwo."

(s. 257-257)

- dobre! też to tak widzę :P

(czytana: 21.01 - 11.02.2018)
2+/5
Profile Image for Anna.
3,523 reviews195 followers
March 13, 2009
Great story of growing up and making a carrer no matter what. beginning of 1930s. Romek Boryczko, young boy, works as a dishwasher in Pacific Hotel. Intelligent and thanks to Fryc gets promotion to refreshment room. Both boys are preparing for exam for a waiter. Romek is haunted by brutal and mean waiter Fornalski. Albin, hotel owner's nephew, makes Romek's life very hard. But after long-time humilations he becomes a waiter...
Displaying 1 - 5 of 5 reviews