Jump to ratings and reviews
Rate this book

Jak pokochać centra handlowe

Rate this book
Debiut literacki Natalii Fiedorczuk, to ubrana w introwertyczną narrację opowieść wielu kobiet, które dotknął kryzys związany z urodzeniem dziecka. Czy mamy prawo traktować to skądinąd radosne wydarzenie w kategorii kryzysu? Macierzyństwo to nie tylko utrata wolności, przedciążowego ciała i czasu na hobby. To nagła lawina odpowiedzialności. To zmiana, którą trudno opisać, poza zdawkowym "urodzisz swoje to zobaczysz". Można uciekać w perfekcjonizm i strofowanie tych matek, których standardy nie są tak wyśrubowane. Można też, w obliczu tej zmiany coraz głębiej zapadać się w siebie.

W hipnotyzującej i surowej opowieści Natalia Fiedorczuk wyciąga na światło dzienne pytania o rodzicielstwo, których nie mamy ochoty ani odwagi sobie zadać. Czy istnieją matki lepsze i gorsze? Kto o tym decyduje? Jednak ta książka to nie tylko opowieść o stawaniu się rodzicem, to także portret otoczenia: portret Polski, jej przedmieść, a także codziennej pracy i obowiązków, wynikających z dorosłości. Obowiązków tak powszednich i nużących, że zwykliśmy odbierać im znaczenie, pomijać je i bagatelizować.

287 pages, Hardcover

First published November 2, 2016

6 people are currently reading
403 people want to read

About the author

Natalia Fiedorczuk

14 books24 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
145 (13%)
4 stars
477 (45%)
3 stars
312 (29%)
2 stars
104 (9%)
1 star
19 (1%)
Displaying 1 - 30 of 108 reviews
Profile Image for olaszka.
218 reviews55 followers
June 27, 2017
Jak czytam niektóre recenzje, to myślę sobie, że nikt tak kobiety nie usadzi jak inna kobieta. Natalio Fiedorczuk, przypadkiem nie pomyśl sobie, że to, co napisałaś to Literatura! Brakuje Ci pisarskiego polotu, słownictwo masz banalne (pisze osoba, która w następnym zdaniu używa słowa "wyeksplorować"), w dodatku nie ulało się z Ciebie nic oryginalnego. Tylko czekać aż ktoś dowali kultowy non-argument "sama mogłam coś takiego napisać".

Ja powiem tyle: jaram się tą książką. Łyka się ją w dwie godzinki i to jest, psiakrew, zaleta. Nie wiem skąd nam się wzięło przekonanie, że nad książką trzeba się zarzynać, żeby nabrała wartości. Ta powieść jest gładziutko napisana plastyczną polszczyzną, ale bez typowego dla polskich pisarzy zachwytu własnym semantycznym rozmachem. Jeśli chodzi o tematykę, to jest nie tyle przełomowa, co po prostu dokłada swoją cegiełkę do trwającej cudownej mody na uczłowieczanie i niuansowanie macierzyństwa. Nie widzę w tej książce nic problematycznego i zupełnie nie rozumiem skąd ten protekcjonalny/jadowity ton niektórych komentarzy.
Profile Image for hopeforbooks.
573 reviews208 followers
February 21, 2022
Niech nie zmyli Was okładka i tytuł - „Jak pokochać centra handlowe?” Natalii Fiedorczuk, to nie jest poradnik zakupowy, a bardzo ważna i wartościowa książka o trudach macierzyństwa, o depresji poporodowej, o przemęczeniu i bezradności.

W „Jak pokochać centra handlowe?” poznajemy młodą kobietę, mieszkankę Warszawy, która jest w ciąży z pierwszym dzieckiem. Wkrótce odkrywa jak trudne i wymagające jest macierzyństwo - z iloma wyrzeczeniami się wiąże, z jakim przemęczeniem i zmianami.

„Kłótnie z mężem słabną, po kilku dniach nieodzywania albo natrętnego wracania do „przeproś, przeproś” – „nie, ty przeproś”, wracamy do niepamięci, do grupowej, rodzinnej nieświadomości, do życia z dnia na dzień. Nie jest to oczywiście powrót do normy, bo norma dopiero się formuje, nie ma powrotu, nie ma już powrotu do wcześniej.”

Natalia Fiedorczuk nie owija w bawełnę, pisze szczerze i bezkompromisowo o macierzyństwie, które wcale nie jest kolorowe. Jest trudne i wykańczające. Czytając miałam skojarzenia z „Nocnym czuwaniem” Sary Moss, „Komodo” Davida Vanna czy „Zgiń, kochanie” Ariany Harwicz – jeśli lubicie te książki, to „Jak pokochać centra handlowe?” może być dla Was. Bardzo polecam!
Profile Image for marta (sezon literacki).
390 reviews1,429 followers
Read
June 9, 2025
Nie chcę gwiazdkować tej książki, bo są to częściowo osobiste doświadczenia autorki (ustaliliśmy już, że z autofikcją często mam problem). Doceniam za zwrócenie uwagi na bardzo ważne wątki, takie jak depresja poporodowa czy ocena matek przez inne matki. Nie neguję też prawdziwości doświadczeń zarówno autorki, jak i tysięcy kobiet. Ale ta książka ma tak negatywny wydźwięk! Przedstawia macierzyństwo jak najgorsze życiowe doświadczenie, powód rozpadu małżeństw i koniec życia jako kobiety, bo od tej pory można już być tylko matką. Na dodatek traci się swoje przedciążowe ciało i nieograniczoną wolność. Na macierzyństwie można wyłącznie stracić, niczego się nie zyskuje.

Nie chcę zabrzmieć jak jedna z opcji politycznych, która twierdzi, że kobiety nie rodzą dzieci, bo media pokazują zły obraz macierzyństwa, ale czytając takie książki naprawdę niewiele brakuje mi, żeby się z tym zgodzić (proszę tego nie traktować na poważnie i nie kojarzyć mnie z tą opcją polityczną, która jest mi BARDZO daleka). W “Jak pokochać centra handlowe” nie ma ani jednej bohaterki, która jest po prostu matką - nie super spełnioną w tej roli, ale też nie nieszczęśliwą. Po prostu matką. Matki u Fiedorczuk albo są w depresji, albo z pogardą patrzą na inne kobiety i obrabiają im tyłki na forach internetowych.

Lektura tej książki mnie sfrustrowała i przygnębiła.
Profile Image for Girl.
603 reviews47 followers
February 14, 2017
Polski rynek wydawniczy cierpi na swoistą amnezję, jeśli chodzi o książki młodych matek. Każda pozycja "odsłaniająca prawdę o ciemnym obliczu macierzyństwa" reklamowana jest jako "pierwsza taka książka", coś zupełnie nowego. Czytam i czuję się zafrapowana, bo na pewno już ze trzy podobne książki miałam w rękach. To nie jest krytyka pod adresem Fiedorczuk, której obserwacje są ciekawe i ważne (a częściowo też nowe), ale coś, co może warto jednak mieć w świadomości, jeśli oczekuje się lektury rewolucyjnej.

Jak pokochać centra handlowe czyta się jak klasyczny mamo-memoir, skonstruowana jest jak memoir, a jednak jest to powieść - ale powieść oparta na własnym doświadczeniu, rozmowach czy mailach z innymi młodymi matkami i rozmaitym researchu. Więc macierzyństwo non-fiction ale jednak fiction, ale jednak non-fiction. Narracja jest w dużej mierze mocnym punktem książki, bo konwencja memoiru jest w niej imitowana idealnie, ale z drugiej strony, czegoś brakuje w konstrukcji bohaterki. Mam wrażenie, że to te krótkie rozdzialiki-felietoniki nie do końca pozwalają na pogłębienie postaci.

Fiedorczuk pisze o macierzyństwie w Polsce z perspektywy bohaterki z depresją. Macierzyństwo w takim ujęciu okazuje się szeregiem traum, od samej ciąży aż po kolejne epizody z dorastania dzieci. Przytłacza osamotnienie bohaterki jeśli chodzi o zajmowanie się dziećmi (autorka pisze w posłowiu, że świadomie nie uwzględniła w książce roli dziadków czy cioć); ulgą jest godzinna ucieczka na zakupy do dyskontu, ale po powrocie dziecko natychmiast znowu jest wręczane matce. Myślę, że niestety jest to obraz znany wielu z nas choćby z opowieści koleżanek, jeśli nie z własnego doświadczenia.

W książce jest tylko jeden wyraźny zgrzyt wybijający z rytmu lektury - rozdział poświęcony internetowym forom dla matek, w którym agresywna, wywyższająca się forumowiczka okazuje się (po drobnym śledztwie i kilku zbiegach okoliczności) zaniedbaną kobietą w trzeciej ciąży, sąsiadką bohaterki. Trochę zbyt łatwe i poręczne jest takie egzorcyzmowanie forumowego demona.
Profile Image for Magdalith.
413 reviews139 followers
February 23, 2017
Mam uczucia mieszane. Główna refleksja: to jest za dobre na zwykły blog o rodzicielstwie, ale za słabe na prawdziwą powieść. Stylistycznie plasuje się gdzieś pośrodku. Miewa całkiem niezłe momenty, a zakończenie robi wrażenie, ale uważam, że autorce jednak troszkę zabrakło literackiego talentu. Wszystkie spostrzeżenia są mądre i słuszne, opisywana rzeczywistość jest przedstawiona idealnie - to jest bardzo "prawdziwa" książka i każdy, kto zaznał (nie tylko depresyjnego) macierzyństwa w dzisiejszych czasach (na własnej skórze czy poprzez obserwację) musi to przyznać. Ale - wbrew temu, o czym wydawca zapewnia nas na okładce - nie jest to dzieło ani wybitne, ani odkrywcze. Chyba chciałabym przeczytać to samo, ale napisane przez kogoś dysponującego innym piórem, większym polotem i ostrzejszym pazurem. Jak na rewolucyjną powieść jest to wszystko zbyt konwencjonalne i ugładzone. Słowa "hipnotyzujące" i "kunszt" padające w recenzjach są użyte trochę na wyrost...
Natomiast faktycznie - każda młoda, starsza, a także ta przyszła, lub nawet potencjalnie niedoszła matka powinna to przeczytać. Nie cierpię książek z "walorem edukacyjnym" i nie cierpię ich polecać, i nie wiem nawet, czy autorka miała zamiar kogokolwiek edukować, ale: tak. Siedzę w temacie od kilkunastu lat i wiem, że macierzyństwo może właśnie tak wyglądać. W zasadzie to wygląda tak w większości przypadków.
Ale mi - bo o dzieciach i matkach wiem aż za dużo i jest to już dla mnie zwyczajnie nudne i banalne - i tak najbardziej podobał się opis zakupów w ikei. I ogólnie, przemycany gdzieś na marginesach, opis naszego konsumpcyjnego społeczeństwa. "Miliony noworodków śpi w pościeli w niedźwiadki. Setki tysięcy żyć poczętych pod kołdrami w op-artowe kropki."
Profile Image for Dana.
111 reviews27 followers
January 23, 2020
"Kako da zavoliš tržne centre", prev. s poljskog Milica Markić, Agora, 2018.

Kome se dopala, recimo "Kuća" Ivane Đilas, još više će mu se svideti "tržni centri"; meni bar jeste. Sličnog su senzibiliteta ali Fjedorčuk pokriva mnogo više tema na samouvereniji način. Kritički osvrt u nekom obliku kao feljtona u prvom licu, o savremenom roditeljstvu u doba liberalnog kapitalizma u post-sovjetskim zemljama, savremenih trendova često protivrečnih, između kojih su razapete majke, o postpartalnog depresiji i njenim mnogim manifestacijama, o svakodnevici majke dvoje male dece... Ništa patetično, vrlo često pravo u centar, što se mene tiče, aktuelno, zapravo večno aktuelne teme ali sa sluhom za trenutni duh vremena.
Profile Image for marcia crocs.
58 reviews27 followers
March 8, 2023
Nie umiałam sobie wcześniej wyobrazić siebie w roli matki, ale teraz to się tylko pogłębiło. Fiedorczuk rysuje to w takich barwach, że momentami byłam przerażona, jak bardzo macierzyństwo i brak wsparcia z tym związany (mężowie cmok) może zniszczyć i tak już nadwyrężoną depresją psychikę. W posłowiu autorka twierdzi, że opierała to na setkach rozmów z matkami wątpiącymi, matkami zrozpaczonymi, matkami samotnymi i matkami w depresji - i ja jej wierzę. Szarość polskiego społeczeństwa przypomina rolkę papieru za zeta z kiosku, ale szarość macierzyństwa jakiego można doświadczać porównałabym raczej do płytek starego chodnika. Szarość podeptaną, uderzaną deszczem i śniegiem, paloną słońcem.
Wierzę, że patrzenie na swoje dziecko może być nagrodą za wszystkie chwile zwątpienia. Fiedorczuk też w to wierzy, ale przynajmniej - tak jak ja - jest pesymistyczną realistką.
Profile Image for Klaudia_p.
664 reviews89 followers
March 11, 2017
"Jak pokochać centra handlowe" to interesujące spojrzenie na macierzyństwo, a właściwie jego ciemną stronę. Wychowanie dzieci to harówa, pot i łzy. To także radzenie i nieradzenie sobie ze stresem, obowiązkami i własnym życiem. Brzydka prawda wyłania się z tej książki: macierzyństwo to nie tylko chwile radości, nie żadna sielanka. Coraz częściej matki dotyka depresja, o czym u nas się nie mówi. Bo przecież narodziny to cud, a kogo obchodzi cała ta reszta?
Fiedorczuk wnikliwie obserwuje dzisiejszy świat i dokonuje analizy naszego (wciąż zatwardziałego w wielu kwestiach) społeczeństwa.
Narratorka i jej sposób opowiadania są nieco zbyt infantylne. Mam wrażenie, że Fiedorczuk czasami przesadza, demonizuje macierzyństwo (choć lepiej w tę stronę niż gdybym miała rzygać różową tęczą po lekturze). Warstwa językowa trochę kuleje, ale rozumiem powody, dla których to właśnie Fiedorczuk za swą książkę otrzymała Paszport Polityki.
Profile Image for Kasia Kopycińska.
67 reviews5 followers
February 10, 2018
kupiłam, bo myślałam, że będzie coś ciekawego o macierzyństwie. Po przeczytaniu chcę się śmiać sama z siebie, że kupiłam, bo na okładce jest przecież wyraźnie napisane że książka jest pisana "surowo". Ja takie pisanie nazywam byle jakim ale jak surowo to surowo :)
Profile Image for Miku.
1,740 reviews21 followers
August 16, 2022
Macierzyństwo. Wielu osobom kojarzy się to z uśmiechem dziecka, brzuchem, opieką najbliższych, kupowaniem ubranek i tak dalej. Jednak nie każda kobieta w pozytywny sposób postrzega ciążę oraz wychowywanie dziecka.

W tej książce główna bohaterka należy właśnie do kobiet z tego tak zwanego "drugiego obozu". Poznajemy ją pokrótce jako kobietę, która w moich oczach od początku przejawia zachowania depresyjne. Potem zachodzi w ciążę i pojawia się cały szereg zachowań, które nie są zachowaniami przez nas postrzeganych jako pozytywne. Ukazane są cienie ciąży - bolący kręgosłup, olbrzymi brzuch, szybko rosnąca waga, rozstępy, brak akceptacji, a nawet obrzydzenie do własnego ciała. Potem pojawia się na świecie dziecko, a główna bohaterka zaczyna postrzegać siebie jako złą matkę. W jej ocenie nie skupia się wystarczająco na potrzebach dziecka, ciągle panikuje, robi sobie wyrzuty, że chce zostać sama, odpocząć, skupić się na sobie, że nie reaguje tymi samymi emocjami jak inne kobiety reagują, a mężczyzna przestał ją postrzegać jako atrakcyjną kobietę tylko jako kurę domową. Stopniowo tworzy nam się smutny, przytłaczający, wymagający olbrzymiej empatii obraz kobiety z głęboką depresją poporodową.

Ogólny morał, bardzo przeze mnie skrócony, wybrzmiewa, że macierzyństwo to nie tylko te miłe wspomnienia, uśmiech dziecka i jego gaworzenie. To jest ogrom pracy przede wszystkim nad samą sobą.

Trzy gwiazdki.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,438 followers
February 26, 2020
“Jak pokochać centra handlowe” to książka wyjątkowo trudna do recenzowania - osobista i zaangażowana społecznie powieść sytuująca się gdzieś pomiędzy “Czarną księgą kobiet” a Verdaną Rudan. Tak najkrócej. Mogę jeszcze równie krótko - to jest bardzo dobra opowieść. A teraz kilka akapitów mojej opowieści o “Jak pokochać…” i literaturze. Może znajdziecie chwilę pomiędzy piernikami, dziećmi, zwierzętami, kolędami.

Jest taki typ literatury, który nie jest w Polsce postrzegany zbyt dobrze. To tzw. literatura środka, czyli książki napisane dobrze i z szacunkiem dla elementarnych potrzeb czytelnika gardzącego romansami i obyczajówką w typie “na faktach autentycznych bardzo spisane”. Objętościowo literatura środka też raczej celuje w czytelnika, który nie jest skłonny do tygodni mozołu nad Yanigaharą czy Donną Tart (inna sprawa, czy w ogóle warto nad tymi książkami ślęczeć choćby godzinę), a potrzebuje dobrej opowieści na ważny temat, dobrze napisanej przez autora/autorkę znającą umiar. Jestem admiratorem powieści Katarzyny Tubylewicz, które celują w ten target, myślę, że Fiedorczuk zmierza w tym kierunku i to jest bardzo dobry kierunek. I nie jest zaskoczeniem, że tak Tubylewicz jak i Fiedorczuk wydaje jedno wydawnictwo, Wielka Litera.

“Jak pokochać centra handlowe” to opowieść kobiety, która zostaje matką i wpada w depresję. Przedstawione nam różne etapy bycia-matką jak i bycia-matką-z-depresją są wiarygodne, ciekawie opowiedziane, całkiem mocne choć bez nadmiernie eskapistycznego tonu. Fiedorczuk umie w narrację, umie w dialogi, umie w monolog wewnętrzny, nie za bardzo umie we frazeologię (tzn. tworzy własne związki frazeologiczne, dość czasem ryzykowne, jak np. “wyje jak hrabianka przy pożarze dworu” “nie jestem kombajnem uczuć”). Wchodzenie w zaczepność językową jest jeszcze trochę bałaganiarskie, niekonsekwentne i do potrenowania. Czyta się to wszystko wartko nawet z pewnym niedosytem. Mam dwie finałowe refleksje na temat tej powieści. Pierwsza dotyczy zakończenia “Jak pokochać…” - otóż Autorka postanowiła oprócz podziękowań (co to za moda z tymi rozbudowanymi podziękowaniami w prozie… to od niedawna jest i to nie jest wcale takie fajne, to nie doktoraty) wytłumaczyć się z tego co napisała.

Zawsze gdy widzę, że autor(ka) już we własnej książce próbuje tłumaczyć co napisał(a), to zęby mi zgrzytają. Otóż kompletnie mnie nie obchodzą te wyjaśnienia, literatura ma się sama bronić, a ta się broni - zatem po co? Po to by wyjaśnić szanownej pt publiczności, że powieść to fikcja? To szanowna publiczność raczej wie i nie rzuci się na Fiedorczuk żądna sensacji o jej antydepresantach. A może chodziło o uwiarygodnienie tej opowieści? Autorka pisze, że książka powstała na podstawie rozmów z ludźmi - większość książek powstaje dzięki rozmowom z ludźmi! Gdybyśmy nie rozmawiali to do dziś byśmy pewnie Ojców Pustyni tylko czytali.

Do tego dokłada nam autorka wykład swojego stosunku wobec stosunku Polaków/Polek do macierzyństwa. Dość. Rozumiem niepewność debiutantki, jestem w stanie zaakceptować, że ktoś mi w książce pisze “postacie z powieści są fikcyjne”, ale tu przesadzono i rozwalono całkiem dobrą książkę. Zauważam, że ten proceder bywa częsty i mnie martwi, bo świadczy o sporym braku zaufania wobec czytelników.

Druga refleksja jest bardziej osobista. Nie jestem już nastolatkiem i wiem, że codzienne życie to znój mało przyjemny, ale konieczny. Praca, związek, znajomi, pies, hobby. Ogarnięcie tych elementów mnie przeraża i kończy się codziennymi porażkami, szczególnie cierpią znajomi i pies. Zdarza mi się wyjść z Czarem na spacer jako żywa ilustracja dekonstrukcjonizmu - pies idzie bez smyczy, którą trzymam w ręku razem z telefonem, słuchawkami, plecaczkiem zakupowym, czapką, szalikiem, kluczami, workiem na kupę i wszystko to próbuję umieścić w odpowiednim miejscu. Po dwóch minutach zabawy w dopasowywanie kształtów wygrywam bitwę ale spektakl, którego jestem autorem, upokarza mnie we własnych oczach a i spojrzenie Czarka bywa tak jakby karcące. Co dopiero ma powiedzieć matka z małym dzieckiem? To z pewnością cenna lekcja płynąca z lektury Fiedorczuk - trening “bycia matką” zaczyna się bardzo szybko i kiedy przychodzi do codziennych zawodów w tymże, samooskarżanie się i poczucie winy mogą zdestabilizować życie kobiety i jej rodziny. Wiem, że pewnie nie odkrywam Ameryki, ale trzeba o tym pisać. Warto pisać o tym, że trudne może być - jak dla bohaterki “Jak pokochać…” nawet to cholerne “bucik pani wypadł”, powtarzane niby z sympatycznego zainteresowania przez starszą panią obserwującą twój spacer z wózkiem i dzieckiem w nim.



Uczę się być “wystarczająco dobry” dla psa, chłopaka, siebie. Inaczej się nie da. Więcej można, ale nie trzeba. Dzisiaj jeszcze możecie odwiedzić księgarnię i kupić “Jak pokochać centra handlowe”, bo to solidna proza, którą warto poznać. W świecie literackim wypełnionym przez nic nie wnoszące książki hipster-pisarzy i pisarek odkrywających “pokoleniowe” prawdy, książka o prawdach międzypokoleniowych, uniwersalnych niestety. I choć oczywiście dalej jest to książka dla pewnej klasy o pewnej klasie, to przynajmniej z klasą.

Od jutra trzy trudne dni, bo tak jakby “święta”. Trzy dni, w które warto być “wystarczająco dobrym”. Ja będę. Będę dobrze nic nie robił i czytał. A wczoraj wieczorem byłem w centrum handlowym, w którym jakiś pomyleniec zdecydował, że sklepy będą otwarte do 23. Nie polubię centrów handlowych, nie umiem. Za to chętnie poczekam na kolejną powieść Fiedorczuk.
Profile Image for bookciaa.
182 reviews11 followers
July 30, 2023
3,75 ⭐️

To była dobra książka, skłaniająca do przemyśleń (chociaż tematyka bardzo skłania mnie do zastanowienia się, czy słowo „dobra” jest tu odpowiednie).
Podoba mi się, że to coś na skraju reportażu i powieści. Tak samo doceniam zaczęcie od niemiejsc jako pretekstu do opowiedzeniu o depresji poporodowej. Bardzo doceniam ten zabieg.
Myśle, że warta przeczytania
Profile Image for Lidia Radzio.
71 reviews9 followers
January 22, 2022
Mignęła mi ostatnio na fejsbuku dyskusja rodziców z Polski, którzy zdecydowali się zabrać swoje dzieci ze szkoły i zapisać do podstawówki online, zręcznie obchodzącej reformy ministra Cz. Chory pomysł, uznałam, myśląc o wszystkich teatrzykach, w których nie wezmą udziału ich dzieci, że nie będzie im dane zdawać na kartę rowerową i że nigdy nie zakochają się w Kasi z trzeciej de. I że dorośli, którzy z tych dzieci wyrosną, będą może umięli dobrze tabliczkę mnożenia, ale współpracę w grupie i rozwiązywanie konfliktów to już nie bardzo. Ale nie zabrałam głosu w internetowej dyskusji po pierwsze dlatego, że oduczyłam się zabierać głos w internetowych dyskusjach, po drugie dlatego, że kim ja niby jestem, żeby oceniać, pouczać albo doradzać rodzicom z Polski.

Rodzice z Polski mają przesrane, o tym jest ta smutna książka. Bez umowy o pracę, bez sensownej przestrzeni publicznej i bez szacunku do siebie nawzajem. Równie trudno realizuje się pewne fundamentalne i silne życiowe potrzeby, na przykład potrzebę prokreacji. Narodziny dziecka to dla matki i dla całej rodziny okres intensywnych i sprzecznych emocji - bezwarunkowej miłości, obawy przed nieznanym, zmęczenia, tęsknoty za starym, bardziej przewidywalnym albo bardziej ekscytującym życiem. Brak wsparcia dla młodych rodziców, sprzeczne wymagania stawiane młodym matkom i zawoalowana agresja ze strony pofrustrowanych swoimi małymi piekiełkami rodaków, z którą spotykają się na placach zabaw czy internetowych forach sprawiają, że jedyną pewną i bezpieczną przestrzenią stają się dla nich tytułowe centra handlowe, miejsca, w których jesteśmy klientami i za dobre traktowanie zwyczajnie płacimy.
Profile Image for Mona.
199 reviews34 followers
August 3, 2019
Mam mieszane uczucia.

Szukałam krótkiej książki nie wymagającej myślenia jako przerywnik, ale ta pozycja z pewnością się do takich nie zalicza. Wbrew pozorom (tytuł), tematem głównym jest depresja poporodowa, a konsumpcjonizm stanowi tło, często lekarstwo. 

Temat wczesnego macierzyństwa i depresji poporodowej sam w sobie jest interesujący, zwłaszcza że w Polsce niezbyt często podejmowany w negatywnym kontekście. Myślę że wielu młodym matkom ta lektura się spodoba ale czy ich podniesie na duchu - wątpię.

Wydaje mi sie, że najlepszym odbiorcą byłyby tu kobiety planujace macierzyństwo. Bo dobrze jest sobie uświadomić, że macierzyństwo to jest decyzja jak każda inna i niesie za sobą konsekwencje tak pozytywne jak i negatywne. To chyba nadal nie jest społecznie łatwo akceptowalne, że ktoś po prostu się do tego nie nadaje. I lepiej żeby sobie to uświadomił wcześniej niż później. 

Jeśli chodzi o styl pisania, to znajduję to podobieństwo do innych polskich pisarek i pisarzy młodego pokolenia literatury faktu. To dość nerwowy styl. Chyba taka moda. 

Ta książka spowodowała moje zastanowienie na potencjalną korelacją pomiędzy depresją a konsumpcjonizmem/ komercją. Nie wiem czy są jakieś standaryzowane badania na ten temat ale jest wiadomym faktem, że kraje bardzo konsumpcyjne jak np. USA, maja najwyższy współczynnik depresji na świecie. 

Może więc warto się zastanowić czy centrum handlowe jest tu właściwym panaceum. 
Profile Image for Aleksandra.
59 reviews1 follower
December 14, 2016
Ważna książka. Cztery gwiazdki za świetne zakończenie i za podjęcie tematyki, która nadal jednak pozostaje tabu - depresji poporodowej, zmagania się z nową rolą i odpowiedzialnością za człowieka, któremu dało się życie. Piękno i straszno. :) Książka dość fajnie ten temat porusza, czegoś tu co prawda brakuje, może polotu, może pazura, może humoru, może czegoś jeszcze innego, jednak czyta się przyjemnie.
Może nie arcydzieło, ale zręczna wprawka do tematu. Czas na modny ostatnio reportaż totalny chyba jeszcze dla autorki przyjdzie. ;)
Wielki plus za przejechanie się po Nowym Tradycjonalizmie sprzedawanym jako rodzicielstwo ekologiczne i rodzicielstwo bliskości. Autorka trafnie i zwięźle podkreśla, jak coraz bardziej absurdalne i wyśrubowane wymagania stawia się przed dzisiejszymi rodzicami. Tetra, BLW, spanie latami z dzieckiem. Oddanie swojej duszy, o ciele nie wspominając.
18 reviews1 follower
January 15, 2017
Pod wzgledem jezykowym ksiazka nie jest dzielem (zgadzam sie z pewnymi krytycznymi opiniami ponizej). Niemniej jednak pod wzgledem emocjonalnym dotykajaca warstw, o ktorych nie rozmawia sie na co dzien. Mysle teraz o tych wszystkich matkach, ktore znam: matce-siostrze, matce-przyjaciolce, matkach-znajmoych z biura i oczywiscie o wlasnej matce, ktora nigdy nie opowiadala o tych pierwszych latach, o uczeniu sie nowej roli, o swoich porazkach i dylematach, ktore z pewnoscia przezywala. I czuje wdziecznosc, ze autorka wybrala taki a nie inny temat oraz perspektywe. Sama chcialabym zostac matka i refleksja tego rodzaju byla mi potrzebna.
Profile Image for Kasia Harmak.
179 reviews8 followers
July 22, 2022
Interesujący debiut nagrodzony kilka lat temu Paszportem Polityki. Tytuł dość mylący, bo sugeruje pewną błahość, a powieść przecież mocno i bezlitośnie porusza kwestię depresji, macierzyństwa, małżeństwa, całe spaktrum bardzo współczesnych kobiecych doświadczeń. Czytając, wiele razy myślałam sobie "byłam tam, oj byłam"... Autoironia i eseistyczne prawie partie narracji dynamizują fabułę i bardzo rzetelnie, uczciwie, prokobieco opisują często trudne, ale na pewno uniwersalne i mocno osadzone w naszych czasach doświadczenia narratorki i bohaterki. Podoba mi się też pomysł na konstrukcję, pretekstem, punktem czyjścia refleksji są miejsca, które odwiedza młoda żona i matka - centra handlowe, galerie, sklepy, gabinet psychiatry, drogerie, urzędy, stacje benzynowe, internetowe fora, domy innych matek, choć autorka momentami trochę gubi się w tej konstrukcji, zapomina o niej, to bardzo przypominało mi to "Całe życie Sabiny", książkę pod wieloma względami genialną. Generalnie jest to coś nowego. Zupełnie inne, niecukierkowe ujęcie kobiecych doświadczeń macierzyńskich, rozpisanych w równym stopniu na ciało i na psychikę oraz intelekt, to także dyskusja ze stereotypami oraz wymogami współczesnego świata, dyskusja z samą sobą nawet, z własną kobiecością, która wymaga przeformułowania po wielu zmianach i życiowych doświadczeniach, słodko-gorzka opowieść z niemal onirycznym finałem. Ciągle myślę, jak to się ma do twórczości Gretkowskiej czy Nasiłowskiej, prześledzenie tych związków to bylby dobry pomysł na artykuł. I jeszcze... ciekawy, osobny styl tu wykwita u Fiedorczuk, warto by go prześledzić w kolejnej powieści.
Profile Image for Ewa Szymańska.
Author 1 book9 followers
January 31, 2017
Mądra, potrzebna książka. I mocno odważna biorąc pod uwagę uświęconą tradycję macierzyństwa w Polsce.
Profile Image for Aellirenn Czyta.
1,651 reviews58 followers
January 3, 2023
Ważna, mocna i piekielnie dobrze napisana książka. Temat depresji poporodowej to wciąż temat tabu, dlatego bardzo się cieszę, że są autorki, które temat podejmują. Do tego trzeba mieć niemałą odwagę.
Styl Fiedorczuk mnie zachwycił. Książkę przesłuchałam, Todorczuk dorzuciła swoje 5 groszy do całości i wyszedł z tego idealny audiobook.

Trudno mi napisać coś mądrego o tej książce. Mam wrażenie, że recenzja nie uchwyci tego, co najważniejsze. Ta historia poruszyła mnie do głębi, dała do myślenia, wzbudziła mnóstwo emocji. Każdy powinien ją przeczytać. Gorąco polecam.
Profile Image for MadziaB.
33 reviews1 follower
February 24, 2017
Chcialabym dać książce 3 1/2 gwiazdki. Zmieniłam z 3 na 4 za innowacyjność, odwagę, szczerość, ostrość w ocenie sytuacji i zdolność opisania ważnych, trudnych tematów. Czy każda mama odnajdzie się w tej książce? Nie. Czy odnajdzie okruszki emocji, sytuacji, które sa i jej bliskie.... Na pewno. Dziękuję autorce za ten głos.
Profile Image for Iwona.
76 reviews
January 8, 2021
Polecam mocno tę książkę o macierzyństwie, jako ktoś kto dzieci nie ma i nie planuje. Jest o wyczerpującym maratonie życiowym, na który wiele z nas się nie pisało i uderza prawdą niekoloryzowaną. Potrzebowałam krótkiego audiobooka na oderwanie się od rozbudowanych światów fantasy i się nie zawiodłam (szczególnie dlatego, że mało czytam polskich autorów i nigdy nie wiem czego się spodziewać.)
Profile Image for Barbara.
Author 6 books28 followers
July 8, 2018
Dobra książka. Myślę, że powinien ją przeczytać każdy mężczyzna planujący rodzicielstwo.
Profile Image for carol..
255 reviews10 followers
September 22, 2022
co się dzieje z tymi, którzy znikają?

proza niewygodna, mierzwiąca nasze przekonania o ideale matki.

każdy wie, że rodzicielstwo jest wydarzeniem zgoła drastycznym, bolesnym dla wolnego czasu, przestrzeni. ograniczającym. ale jak często mówi się na głos o zjawisku depresji poporodowej, matczynych zmaganiach z wizją samej siebie wobec porodu, nowych obowiązków, z którymi radzenia sobie uczy się jedynie na własnej skórze? czym jest opiekuńczość w systemie i ideologii kapitalistycznej, ociekającej konsumpcjonizmem? jak to jest, że od dziecka koją nas wizje nowych przedmiotów, a anonimowość plastikowego koszyka na zakupy koi burzliwe nerwy? fiedorczuk z reporterską nonszalancją, językiem współczesnego umysłu, ujawnia to, co nam - młodym - z reguły obce, a zarazem bliskie, bo przecież ciąży kręgiem niepokoju nad antykoncepcyjnymi zabezpieczeniami, drinkami w nocnych spelunach i transparentami ze strajków kobiet.

przesłuchana gdzieś wewczasie, była tym elementem codzienności, który działał sprawczo jako dysonans wobec studenckiego biegu do pracy czy biblioteki. bardzo polecam zapoznać się i opatulić smutkiem bohaterki, która jest odą do zmagań matek i nas, młodych, których stary i wrota do dorosłości są groteskowym jadem, ściekającym ze szczytów społecznych hierarchii.
Profile Image for czaplin.
162 reviews2 followers
Read
August 8, 2023
trudno mi ją ocenić. na pewno inaczej bym ją czytała, gdybym miała doświadczenia macierzyństwa i depresji poporodowej. byłaby wówczas pokrzepiająca. a z mojej perspektywy mogę jedynie szanować to, że takie książki powstają, bo są potrzebne i co do tego nie mam wątpliwości.

niestety dla siebie wiele z niej nie wzięłam. słyszałam już dużo takich historii (i pochylam się tu raczej ku stwierdzeniu, że to bardziej świadczy o moim zainteresowaniu tematem, niż o pospolitości książki). ale być może usłyszenie po raz kolejny wzbudzi we mnie jeszcze więcej empatii
Profile Image for emilia debska.
70 reviews1 follower
April 9, 2025
wow nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba.
bardzo emocjonalna, prawdziwa i też w drobnych szczegółach tchnąca polskością, przez co to wszystko było tak wyraźne

pewnie nie jest to jakaś pozycja jedyna w swoim rodzaju, ale myślę, że jest dobrą lekcją empatii wobec innych, a dla części kobiet pewnie samej siebie
Displaying 1 - 30 of 108 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.