Cztery miesiące i 25 tysięcy kilometrów starym busem przez Australię. Członkowie ekipy BUSEM PRZEZ ŚWIAT przeżyli 50-stopniowe upały, stanęli oko w oko z krokodylami, psami dingo, kazuarami i dziesiątkami jadowitych węży oraz pająków. Nauczyli się rzucać bumerangiem i grać na didgeridoo, mieszkali w aborygeńskiej wiosce, przeżyli burzę piaskową i atak szarańczy. Poparzyły ich meduzy, wydobywali najdroższe kamienie świata, odwiedzili podziemne domy oraz jedli hamburgery z kangurów i krokodyli… Dzięki załodze busa pokochacie Australię taką, jaka jest naprawdę – dziką, nieujarzmioną i bardzo zaskakującą.
"Rezerwacja biletów to zawsze symboliczny moment w przygotowaniach do wyprawy. Jakby podpisanie cyrografu."
Moja opinia: Żar lejący się z nieba kontra burze piaskowe. Słodkie kangurki i misie koala kontra jadowite węże i pająki. Parzące meduzy w oceanie kontra gorący środek kontynentu. Dzika, nieokiełznana Australia. Ta książka to bardzo dobrze napisany dziennik z podróży. Podróży egzotycznej, ryzykownej i zapadającej na zawsze w pamięci.
Przeczytałam wszystkie książki tego autora i miałam okazję poznać go osobiście. Choć z Karolem rozmawiałam zaledwie raz, to pasja, samozaparcie i siła do robienia tego, co kocha, aż z niego promieniuje. Widoczne jest to również w tej pozycji. Jest to bowiem historia wciągająca od pierwszej strony. Taka lekka, przyjemna, a momentami naprawdę śmieszna. Miałam wrażenie, że wyruszam w nieznane razem z bohaterami, dzięki czemu zyskałam nawet swojego ulubieńca. Był nim Daniel - typowy łasuch, śmieszek wyjazdu. Ta książka to przede wszystkim duża baza informacji praktycznych. Jest sporo o niebezpieczeństwach czyhających w Australii, o faunie i florze. Jest trochę o miejscowej Polonii i lokalnej kulturze. Są dobrej jakości zdjęcia, spis ekwipunku i kosztorys.
Mam nadzieję, że wyruszysz w tę podróż. Mnie pozostaje jedynie zakup papierowego egzemplarza, który chciałabym mieć w swojej biblioteczce.
Książka Karola Lewandowskiego z bloga "Busem przez świat" tym razem opowiada o niskobudżetowej wyprawie do Australii na przełomie 2013 i 2014 roku. Wyprawa na kolejny kontynent starym busem była nie lada wyczynem. Transport busa, załatwienie potrzebnych dokumentów, biletów i przygotowanie trasy. Wielu wierzyło, że to się nie uda, ale ekipa dzielnie dążyła do realizacji swoich marzeń. Australia wciąż jest poza listą wymarzonych podróży, przede wszystkim z powodu wysokich kosztów. Jednak Karol dowodzi na przykładzie własnej przygody, że podróż do Australii nie musi rujnować budżetu. Ekipa z Busem przez świat w najnowszej książce opisuje czteromiesięczna podróż po Australii i Nowej Zelandii. Tysiące przejechanych kilometrów, masa poznanych ludzi, jeszcze więcej przygód i fantastycznych wspomnień. Narażali się na 50-stopniowe upały, krokodyle, psy dingo czy zwyczajne kangury rzucające się pod koła aut. Z książki dowiemy się jak nieźle smakuje hamburger z mięsa kangurzego i kosztuje tylko 1 dolara. Podróżnicy śpią pod namiotami, mają prowizoryczny prysznic i doradzają gdzie kupić coś do jedzenia za niewielkie pieniądze. Nie wstydzą się zakupów w dyskontach - najważniejsza jest droga i niesamowite miejsca. Jest to pierwsza książka z serii "Busem przez świat", którą przeczytałam. Wydała mi się w bibliotece bardzo interesująca. I nie przeliczyłam się! Świetnie napisana, bardzo lekko i przyjemnie się czytało. To książka dla każdego...dla tych co podróżują palcem po mapie i tych, którzy podróżują. Naprawdę polecam!!!!
W "Australii za 8 dolarów" czytelnik znajdzie zarówno ciekawostki dotyczące życia i panujących na Antypodach zwyczajów, tamtejszej fauny i flory, ale też historii i miejsc wartych zobaczenia – to szczególnie istotne dla osób, które (podobnie jak ja) marzą o wycieczce do Australii. Publikacja napisana jest lekkim i przyjemnym językiem. Duża ilość humoru i anegdot oraz liczne fotografie sprawiają, że lektura książki jest niezwykle przyjemna i inspirująca, a tego przede wszystkim oczekuję po literaturze podróżniczej.