Główną bohaterką jest Krysia, dziewczynka z dobrego domu, wychowana w 6-pokojowym mieszkaniu, z kucharką, niemiecką boną i kamerdynerem. Ojciec Krysi jest lekarzem, a ponieważ dziewczynka jest dość słabowita, zarządził naukę w domu (w tym celu dodatkowo przychodzi codziennie nauczycielka)
Książka zapomniana a moim zdaniem świetny materiał do dyskusji. Na pierwszy rzut oka nachalnie ideologiczna i jednostronna, po bliższym przyjrzeniu się wcale nie taka czarno-biała. A dodatkowo jest to interesujące studium przyjaźni, czy może raczej fascynacji między dwiema dziewczynami, które dzieli właściwie wszystko, a które jednak się dopełniają i działania jednej bez drugiej są tylko połowicznym sukcesem i nikt mnie nie przekona, że Adela to jest ta dobra, ta, która zawsze postępuje słusznie w odróżnieniu od naiwnej Krysi. Bez Krysi i jej ideałów, marzeń i pragnienia zmieniania świata na lepszy praktyczne działania Adeli są jednak trochę puste. Może w kategorii ideologii to nie jest nic odkrywczego (ale i nie ma być), ale jako opowieść o dwóch dziewczynkach i relacji między nimi jest chwilami rozdzierająco. Zawsze płaczę na koniec.