Lekkie, miłe, przyjemne. Na początku minimalnie wysilone, zwłaszcza w dialogach ekspozycyjnych, ale gdy damy się temu porwać, to pochłoniemy prawdopodobnie w jeden wieczór. Na pewno nie mam po lekturze ochoty, żeby pomstować na autora, wprost przeciwnie, bardzo chętnie przeczytałabym jeszcze kilka jego powieści, a to w dobie mojej złej czytelniczej passy baaaaardzo dobrze Rogozińskiemu wróży. I trzeba mu przyznać, że niektóre jego obserwacje na temat czytelniczego światka są niezwykle trafne, a pisane przez niego "nawiedzone" wywody wcale nie tak nieprawdopodobne, jak mogłoby się wydawać.
P.S. Ktoś z wydawnictwa mógłby się ogarnąć - korekta jest wykonana bardzo niestarannie, ktoś wziął pieniądze, a tak naprawdę nie wiadomo, za co.