Wydawnictwo Zysk i S-ka odkopuje dla polskich czytelników opowieści dawne, zapomniane i chociażby tylko przez to - ciekawe. "DUCH" jest jedną z takich historii - historii, które niosą w sobie pamięć innych czasów, bardzo różniących się od obecnych.
Uważam, że jesień jest idealną porą roku dla tego typu lektur. Arnold Bennett był pisarzem na miarę swojego wieku, a żył w latach 1867-1931. Jest w jego stylu ta wiktoriańska, rozbudowana i czasem przejaskrawiona czułość. Ponadto "DUCH" jest opowieścią ocierającą się o grozę, a przynajmniej zawierającą główny wątek nadprzyrodzony. Fakt - nie straszy, ale tak to już jest z książkami z tej epoki. One nas, teraz - nieco śmieszą, ale i przenoszą na czytelnika inną wrażliwość. To zawsze jest dla mnie ciekawe doświadczenie i dlatego lubię sięgać po takie książki.
"DUCH" jednak przede wszystkim jest opowieścią o miłości i to - przyznaję - jest najmniej interesujące... dla mnie. Mamy tu taką typową "wiktoriańską powieść dla kobiet" i jednym to się spodoba, a innym nie. Ja z tej lektury jestem zadowolona, a przynajmniej byłam tak do połowy. Najsłabszy jest koniec, lecz ogólnie uważam, że warto poznać. Książka nie jest długa, czyta się ją szybko i akcja naprawdę wciąga.
Co do bohaterów, są oni niezbyt pogłębieni psychologicznie, raczej odznaczają się wyraźną jedną cechą charakteru i na tej nucie grają przez cały czas trwania akcji. GRAJĄ! To świetne słowo, bo "DUCH" jest bardzo teatralny. Już pomijam fabułę, w której opera odgrywa niezwykle istotną rolę, ale w samych dialogach mamy aktorskie zacięcie i patos, który cechuje literaturę tamtego wieku.
Jak już wspomniałam, "DUCH" nie straszy. Skupia się na miłości, zazdrości, zawiści, poświęceniu i klątwie. To dość wybuchowa mieszanka i czasem autor przedobrzył, zwłaszcza wątek mściwej rywalki był, w moim odczuciu, przesadą. Jednak... bawiłam się całkiem dobrze, a i styl uważam za udany, miły.
Walka o miłość, walka na śmierć i życie i obrazy wielu odcieni miłości potrafią zawrócić w głowie. Element nadprzyrodzony - duch - jak wskazuje sam tytuł, jest elementem kluczowym. Może wolałabym, by nie był "aż tak nadprzyrodzony". Jedno jest pewne - to ciekawostka na ryku i ja polecam sięgnąć. Trochę przypomina "BŁĘDNIK", który czytałam w tym roku, choć w nim nie ma mowy o duchach, ale podobieństwa są raczej w ilustrowaniu miłości. Nie będę tu pisać zarysu fabuły, bo to każdy może przeczytać w opisie książki. Niech wam starszy piękna śpiewaczka, młody lekarz i mściwy duch.
"DUCH" został bardzo ładnie wydany. Mamy twardą oprawę, a projekt okładki uważam za niezwykle udany. Podoba mi się kolorystyka i maleńka ilustracja kobiety z profilu, która przypomina stare broszki.
miłość aż po grób... albo i dalej
7/10
Wydawnictwo Zysk i S-ka