Stworzono go, by zadziwiał Świat, lecz on ten Świat postanowił podbić. Inteligentny, bezwzględny, drapieżny. Złodziej. Doskonale przystosowany do czasów, w których przyszło mu żyć.
Rok 1919 na Ukrainie to był dziwny rok. Zmieniały się rządy, Ukraińców wypierali bolszewicy, tych - Biali Denikina,
potem Biali uciekali a do władzy ponownie dochodzili bolszewicy...
Krüger, uwikłany w sprawy rodzinne stara się uciec od polityki. Zostaje jednak zmuszony do opowiedzenia się po jednej ze stron.
W efekcie staje naprzeciw najbardziej złowrogiej i bezwzględnej organizacji policyjnej na świecie - wszechwładnej Czeka...
Marcin Ciszewski jest absolwentem Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego, ze specjalizacją historia najnowsza. Od lat, choć nie uprawia historii zawodowo, pasjonuje się przebiegiem II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem kampanii wrześniowej. Przed pisarskim debiutem w 2008 roku pracował jako muzyk, dziennikarz muzyczny Programu III Polskiego Radia, a także specjalista od nieruchomości. Trenował taekwondo, boks tajski i narciarstwo alpejskie.
No cóż. Urwane w pół zdania. Kupa akcji i rozwijanych wątków, zwroty akcji i ledwo jeden wątek zamknięty. Ewidentnie powieść na kilka tomów. Czas na 3, ale jakość niestety spada.
Rok 1919 na Ukrainie nie jest dobrym rokiem dla tej części Europy. Biali walczą z bolszewikami, którzy zdobywają coraz większą władzę. Kruger usiłuje uporządkować swoje życie prywatne, ale musi stanąć naprzeciw Czeka, wszechwładnej i okrutnej.