Placówka w egzotycznym kraju, eleganckie fraki, smokingi, wytworne kreacje, najdroższe alkohole, rauty, spotkania na najwyższym szczeblu, szepty w kuluarach. Dostępna nielicznym wiedza o zasadach misji dyplomatycznych od wieków tworzyła wokół stosunków międzynarodowych ekscytującą aurę tajemniczości. W jaki sposób przechytrzyć Angelę Merkel? Dlaczego Rosjan, zwłaszcza przy wódce, nie wolno krytykować? Czemu polska ambasada w Algierze mieściła się w dzielnicy domów publicznych, a pierwszy polski konsulat w Grodnie w schowku na szczotki? Jak importować zanzibarskie goździki, nie uznając przy tym niepodległości tej wyspy?
Na kartach tej książki dramatyczne szczegóły zamachu na swoje życie odsłania też były ambasador Polski w Iraku Edward Pietrzyk, a były ambasador RP w Afganistanie Piotr Łukasiewicz wspomina spotkania z... Talibami.
Jak naprawdę wygląda praca ambasadora? O tym wszystkim opowiadają Marcin Pośpiech i Łukasz Walewski, którzy przeprowadzili fascynujące rozmowy z byłymi oraz obecnymi dyplomatami.
O wielu sprawach opisanych w tej książce nie miałeś pojęcia. Teraz możesz zajrzeć za kulisy.
Anegdoty o pracownikach dyplomatycznych. Niestety, według mnie, niezbyt dobrze przemyślana książka - anegdoty nie zawsze były dobrym przykładem na wcześniej postawione stwierdzenia. Brakowało mi też dogłębniejszego wyjaśnienia różnych definicji z tej tematyki - ale muszę przyznać, że autorzy jasno w pewnym miejscu napisali, że nie zamierzają tego robić, bo to nie ma być podręcznik do dyplomacji. Dużo (!!!) literówek i błędów. Na osłodę - końcówka, jak negocjować z różnymi nacjami. Przydatne nie tylko do negocjacji ale po prostu do współpracy w ludźmi z całego świata.
Kolejna książka w której ciekawy temat został spalony a moje wysokie oczekiwania pozostały niezaspokojone. Zapowiadało się ciekawie bo do 30. strony miałem już kilka karteczek znaczących co ciekawsze cytaty. Niestety potem było tylko gorzej i gorzej - w przypisach ciągle te same książki, w anegdotkach wciąż te same nazwiska. Przed połową nie miałem wątpliwości - autorzy wzięli kilka książek, sklecili z nich typowe "the best of", dodali trochę historii z wywiadów i gotowe. Niestety, jak to ze składankami bywa, efekt końcowy jest słaby - serwowane jedna po drugiej anegdotki szybko nużą i po godzinie w zasadzie nie byłem w stanie przypomnieć sobie o czym właściwie czytałem.
Mimo to brnąłem do końca i mój trud został nagrodzony - pod koniec mamy jakże cenne wskazówki jak uprawiać dyplomację z reprezentantami poszczególnych nacji - od Amerykanów do Koreańczyków. Myślałem że to już szczyt absurdu jak na taką książkę ale nie - zwieńczeniem jest zestaw 5 "porad dla szanujących się dyplomatów". Oczyma wyobraźni już widzę jak, wzorem uczniów gonionych do kin na Smoleńsk, MSZ wykupuje cały nakład i rozsyła po świecie żeby nasi ambasadorowie trochę się doszkolili.
Ot, taka pozycja do czytania przy śniadania jak o naszą uwagę rywalizuje jedynie etykieta od ketchupu.
Edytorsko bez zarzutu, zero zauważonych literówek. Ale to książki nie ratuje.
Kupiłam tę pozycję bo zaciekawił mnie opis na okładce, ale zawiodlam się na niej. Ogólnie mówiąc nie jest źle, ale spodziewałam się więcej informacji odnośnie protokołu dyplomatycznego - w końcu to on wpływa na postępowanie ambasadora i jego relacje z innymi przedstawicielami państwowymi. Tymczasem dowiadujemy się że oficjalny strój ambasadora to smoking bądź frak (i proszę zauważyć ze słowem nie wspomniano o stroju ambasadora-kobiety. W sumie nic w tym dziwnego, skoro rozmówcami autorów byli wyłącznie mężczyźni...), jak NIE witać się z królową Elżbietą II oraz jak wygląda przekazanie listów głowie państwa przez nowo mianowanego ambasadora. I że ambasador ma bywać na salonach. Ja rozumiem że książka miała pokazać na czym polega praca ambasadora, ale zabrakło mi jakiejś głębi. Było kilka anegdot które rozmieszyly mnie do łez kiedy wyobrażałam sobie daną scenę w głowie, ale było ich niewiele. Cała książka jest tak naprawdę zlepkiem innych pozycji niż czymś nowym. Zdaję sobie sprawę ze na ten temat powstało wiele książek i ciężko znaleźć coś czego wcześniej nie było, ale to nie usprawiedliwia autorów. To co najbardziej mnie denerwowało to odwoływanie się autorów stale do tych samych pozycji. Jak dobrze pamiętam w przypisach cały czas przewija się 5 czy 6 książek, a cytaty z nich stanowią jakieś 50% objętości. Po kilkunastu stronach stało się to nudne i nie pomagało w dotarciu do końca książki. Odniosłam wrażenie że jest to bardziej podkładka do napisania książki, niż ta właściwa, gotowa do druku publikacja, ale jest to moja, subiektywna, opinia. Powiem tak: jeśli wpadnie wam w rece ta ksiazka, można ją przeczytać, ale nie szukałabym jej specjalnie w ksiegarni.
Książkę czyta się przyjemnie i czytelnik jest porwany przez wartki rytm nadawany przez liczne i zabawne (i może nawet prawdziwe) historyjki z życia dyplomatów. Dodatkowo, życie dyplomatów przedstawione jest w szczery i uczciwy sposób, a jego wady i zalety są jasno ukazane. Do zalet należy: branie udziału w wystawnych przyjęciach i wydarzeniach, jeżdżenie na egzotyczne podróże, prestiż pozycji, etc.. Do wad należy: ryzyko ze strony władz państwa, w którym znajduje się dyplomata, zajmowanie się uciążliwymi turystami i współpracownikami, ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce, łatwa dostępność alkoholu i wynikające z niej nadużycia, etc..
Ciekawostka 1: Najstarszy przewodnik po sztuce dyplomacji pochodzi z Indii, a jego autorem jest Ćanakja Kautilja, żyjący w IV wieku p.n.e.. Według niego, najlepsze metody dyplomacji to przemoc, gwałt tortury i szpiegowanie.
Ciekawostka 2: Bladder diplomacy - termin wymyślony przez amerykańskiego sekretarza stanu Jamesa Bakera. Termin ten określa zdolność ówczesnego prezydenta Syrii Hafeza al-Assada do wielogodzinnego przemawiania bez przerwy na toaletę podczas 14-dniowego szczytu w Camp David w 2000 roku poświęconego sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Ciekawostka 3: W dobie obecnej, łatwej komunikacji, rola ambasadora zmieniła się w porównaniu do wcześniejszych lat. Dyplomata nie jest już głównym kanałem łączności i informacji pomiędzy dwoma państwami oraz nie ma monopolu na informacje o wydarzeniach zachodzących w państwie, w którym się znajduje. Tę funkcję pełnią media. Zadaniem ambasadora jest raczej interpretacja wydarzeń i doradzanie głowie państwa.
Ciekawa książka, ale nie spełniła moich oczekiwań. Spodziewałem się chyba książki, która będzie kompilacją faktów uzyskanych podczas wywiadów z polskimi ambasadorami, a tutaj jest raczej zestawienie cytatów z kilkunastu książek o polskiej dyplomacji, wspomnień poszczególnych ambasadorów, zestawionych tematycznie. W związku z tym miałem wrażenie, że szkoda, że nie mam w ręku wspomnień np. D. Passenta z czasów ambasadorowania, niż tej lektury. Bardzo ciekawy fragment opisujący jak się negocjuje z poszczególnymi nacjami. Pozostałe rozdziały sympatyczne, ale bez rewelacji, stosunkowo ciężko się czytało jak na w sumie luźną książkę. Ocena 3/5 dlatego, że nie mogę dać 3,5 - a na tyle bym ocenił to dzieło.
Temat ciekawy, ale trudno mi było przebrnąć przez tą książkę. Zupełnie nie podobał mi się styl, w jakim została napisana. Miałam wrażenie, że autorzy jako odbiorców upatrzyli sobie dzieci. Nawet opisy porwań, napadów czy nerwowych sytuacji były tak beznamiętne, że odechciewało się czytać. Autorzy strescili kilka książek polskich dyplomatów, przejrzeli internetowe archiwum Guardiana i wydali książkę o chwytliwym tytule, tyle.
Ciekawy temat został potraktowany dość powierzchownie. Być może moja ocena byłaby inna, gdyby nie przeczytana notka na tylnej okładce książki. Spodziewałam się w związku z nią relacji z ciekawych wywiadów przeprowadzonych z ambasadorami, tymczasem otrzymałam przedruk wybranych fragmentów innych książek w temacie. Rozczarowujące.
Książka składa się z rozmów z byłymi dyplomatami i pozwala spojrzeć na politykę zagraniczną trochę inaczej, przez pryzmat osób pracujących w cieniu wielkich wydarzeń. Trochę brakło szerszego kontekstu przy każdym rozdziale, zbiór anegdot to ciut mało.
Zaskakująco średnio ciekawa książka o blaskach i cieniach służby dyplomatycznej. Zdecydowanym plusem są liczne anegdoty opowiadane przez weteranów tego zawodu, minusem pewna chaotyczność narracji i brak szerszego kontekstu. Podsumowując: można przeczytać, ale nie zmieni to Twojego obrazu świata.
Zbiór co ciekawszych wspomnień polskich dyplomatów. Przystępny język. Trochę za mało urozmaicenia, jeśli chodzi o dobór rozmówców i tematów. Liczyłam na więcej, ale i tak sympatyczna lektura.
Książkę należy potraktować jako zbiór ciekawostek, zgrupowanych według bardziej ogólnikowych wątków. Pozycji tej brak głębszych badań, większej liczby cytowanych ambasadorów (praktycznie zerowa liczba wypowiedzi zagranicznych przedstawicieli...), porządku (wszelkie ciekawostki i wypowiedzi ambasadorów są porozmieszczane jakby losowo). Budowa książki jest nieprzemyślana. Mimo wszystko, jest to ciekawa lektura, choć tytuł i tematyka postawiły wysoką poprzeczkę. Niestety, tej pozycji nie udało się spełnić tych oczekiwań. Polecam raczej jako luźną lekturę, gdy nie ma się co czytać.
Czytając nie raz łapałem się za głowę. Książka odsłania dramatyczny obraz polskiej dyplomacji. I zadziwia to, że najwyraźniej autor nie ma świadomości, że to co opisuje nie powinno nigdy być ujawniane.
Same anegdoty co prawda fantastyczne, ale co z tego? Styl autorów powinien być tutaj równie gawędziarski jak ich rozmówców - tymczasem przez większość czasu przypomina pracę z drugiego roku studiów, pisaną na kolanie na noc przed terminem. Szkoda, bo jakby redakcja porządnie z autorami przysiadła nad doszlifowaniem stylu, mogłoby to być coś naprawdę godnego polecenia.
A tak - przeczytać można, jeśli akurat wpadnie w ręce. Ale jakoś specjalnie bym na książkę nie polowała.