Michalina Okońska, redaktorka poczytnego brukowca, już od pierwszych stron książki wzbudza w Czytelniku sympatię, która wzrasta w miarę, jak bohaterka popada w coraz większe tarapaty. Współczujemy jej, uśmiechając się do swoich myśli... Być może w przedstawionych sytuacjach odnajdujemy cząstkę naszego życia?
Wartka akcja, zaskakujące zdarzenia, w których bezradność miesza się z gniewem, absurd z ironią losu, a do tego świetne dialogi i humor sytuacyjny niczym w filmach Woody'ego Allena - to główne zalety tej sympatycznej powieści.
Czego to w tej książce nie było! Niedługa, bo licząca około 400 stron powieść, a wydarzeniami mogłaby obdzielić przynajmniej trzy inne książki. Główną bohaterką jest Michalina, 35latka, szczęśliwa mężatka i mama Boryska. Z tym szczęściem jednak nie do końca wyszło, bo przyłapuje swojego gapowatego męża na zdradzie i to zapoczątkuje lawinę wydarzeń, które odmienią jej życie.
Teraz, chwilę po skończeniu czytania mam bardzo mieszane uczucia. Bo niby wszystko w tej powiesci gra - mamy charyzmatyczną bohaterkę, multum akcji, miłość, zdradę, wątek kryminalny, a wszystko to podane w zabawny sposób. Tylko jak dla mnie było tego momentami za dużo. Ot, o jednego grzybka do barszczu.
Podziwiam autorkę za niebywałą wyobraźnię, bo to co przytrafia się Michalinie wykończyłoby już na starcie inne bohaterki. Fakt, Miśka jest trochę irytująca, momentami infantylna i z reguły przesadza, ale dzielnie walczy ze wszystkimi katastrofami jakie zsyła jej los. Powieść przyjemna, raczej nie wymagająca intensywnego skupienia, idealna na upały. I w pewien sposób optymistyczna, bo przecież żadnej z nas nie przytrafiają się takie sytuacje, prawda? Bardzo przyzwoita obyczajówka, która będzie ozdobą biblioteczki, bo wydawnictwo postarało się o przepiękne wydanie. Książka, którą jedni pokochają, drudzy znienawiadzą. Po której stronie będziesz?
Michalina Okońska, redaktorka słabo poczytnego brukowca, przez wszystkich nazywana Miśką, przeżywa zdecydowanie dziwny okres w swoim życiu. Przyłapawszy męża-hipochondryka na czymś, co zdecydowanie mieści się w kategoriach zdrady, próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, co wcale nie jest proste, szczególnie kiedy pod redakcją zostaje popełnione morderstwo, które bezpośrednio dotyczy jej miejsca pracy.
O losie... co ja przeczytałam... Zdecydowanie jedna z najgorszych - jeżeli nie najgorsza - książka w tym roku. Ani w tym sensu, ani logiki... Bohaterki po prostu nie znosiłam - jest to najbardziej egoistyczna, lekkomyślna, zaślepiona na własne błędy i skora do oceniania innych baba, jaką kiedykolwiek miałam nieszczęście spotkać na kartach książki. Widać, że autorka próbowała zrobić z tego powieść humorystyczną. Niestety, na próbach się skończyło. Zamiast tego wydarzenia zahaczały o absurd, postacie były nużąco płytkie, a wątki, które miały ciekawić i przyciągać, odpychały.
Należy również ostrzec tych, którzy zastanawiają się nad sięgnięciem po tę wątpliwą lekturę, że mamy tam zdrady z obu stron, i to niejednokrotne. Na dodatek uparcie usprawiedliwiane w najróżniejszy sposób - co jeszcze bardziej rozsierdza czytelnika.
Niestety, było to przeżycie na tyle nieprzyjemne, że nie jestem pewna, czy będę skłonna dać autorce drugą szansę, jeśli napotkam jakieś jej dzieło w przyszłości.
Chyba nigdy bym nie przeczytała tej książki, gdybym nie wyczytywała swojej biblioteczki. Czułam się, jakbym czytała średnią książkę na wattpadzie. Za dużo wątków, które nie łączą tej historii w żaden sposób. Główna bohaterka zachowywała się, jakby miała 16 lat, a nie 35. Jej decyzję, przemyślenia i działania no po prostu nie.