(sinopsis extreta de l'edició amb ISBN 9788475886251)
La passió per la música és la salvació i la condemna de fra Junoy. Fra Junoy, un organista relegat a confessor d'un monestir de monges de clausura, és acusat d'heretgia, vici i corrupció. El seu pecat: haver manifestat la seva oposició al severíssim càstig que la mare superiora ha imposat a dues novícies, asfixiades per la soledat i la rigidesa de les normes conventuals. La jerarquia eclesiàstica no perdona ni tampoc tolera l'actitud comprensiva del confessor i encara menys la seva independència de criteri. La música és una de les més grans riqueses espirituals de fra Junoy, la seva illa íntima, personal i creativa, que esdevindrà també un dels seus delictes més greus. Cau, sobre els que dissenteixen, el rigor duríssim de la intolerància.
Jaume Cabré i Fabré (Barcelona, 1947) is a philologist and Catalan writer.
Graduated in Catalan Philology by the University of Barcelona, high-school professor in leave of absence and teacher to the University of Lleida, member of the Philological Section of the Institut d'Estudis Catalans.
During many years he has combined literary writing with teaching. He has also worked in the television and cinematographic scripting. With Joaquim Maria Puyal he was the creator and scriptwriter of the first Catalan television series: La Granja (1989-1992), after which followed other titles like Estació d'Enllaç (1994-1998), Crims (2000) and the tvmovies La dama blanca (1987), Nines russes (2003) and Sara (2003). He has also written, together with Jaume Fuster, Vicenç Villatoro and Antoni Verdaguer, the script of the Antoni Verdaguer's films La teranyina (1990), based on his novel, and Havanera (1993).
Z wielu (wszystkich dostępnych w Polsce) książek tego autora, ta sytuuje się z tylu peletonu. Przeczytałem ja z przyjemnością bo lubię styl Cabre nawet w słabszym wydaniu. Historia wciąga ale nie ma błysku. Napisałbym więcej ale zwichnąłem obojczyk po kraksie rowerowej i fatalnie mi się pisze jednym palcem 👆🏻
————————-
Po drugim czytaniu: moja opinia się fundamentalnie nie zmieniła. Znów przeczytałem z przyjemnością i znów miałem wrażenie, że niewiele wyniosłem a książka jest tylko wprawką do wielkiego pisarstwa, które nastąpiło w Wyznaję. To oczywiście mądra książka ale poruszana problematyka trąci anachronizmem i oczywistościami. To znaczy: jest mało odkrywcza. Podobno wraz z Głosami Pamano i Jaśnie Panem tworzy trylogię. To od razu biorę się za trzecią cześć.
Agonia dźwięków to najstarsze dzieło autora wydane w Polsce przez Marginesy. W swojej dość wczesnej powieści oprócz wspanialego stylu, którego najwyższą próbą zostałem oczarowany w Wyznaję, Cabré bawi się formą i kompozycją w na tyle brawurowy sposób, że w połączeniu tych trzech elementów z raczej błahej historii stworzył książkę od której trudno się oderwać. Co prawda dawno nie czytałem pozostałych książek Cabrégo, ale mam wrażenie, że jest to jego drugie najlepsze dzieło pod względem dostarczania przyjemności czytelnikowi - w dodatku dużo łatwiejsze niż wcześniej wspomniane opus magnum. Dlatego polecam je każdemu, kto chciałby się zmierzyć z prozą katalońskiego pisarza i nie wie od czego zacząć.
Llegir en Cabré sempre és un moment de plaer i de goig. El llibre ja té uns anyets, però segueix sent un bon llibre. El millor amb en Cabré és no dir-ne res i llegir-lo. Si no ho has fet encara, a què esperes?
Klasztor klauzurowy z surową regułą zakonną to wdzięczny motyw dla zajmującej powieści. Poczułem się wprowadzony w klimat religijnego fundamentalizmu i kolorów katalońskiego krajobrazu, które próbują przebić się w obliczu beznadziejnych losów głównego bohatera. „Agonia dźwięków” pełna jest malowniczych opisów, ale wrażenia estetyczne blokuje uparta asceza i bezwzględne zakazy, które siostry zakonne same sobie narzuciły. Cabré zastosował ciekawą sztuczkę toku narracyjnego. W konsekwencji w jednym momencie jesteśmy nieco usypiani romantycznym pejzażem Katalonii, później skrupulatnie śledzimy kryminalną intrygę, żeby w inni miejscu dać się wciągnąć w wir artystycznych impresji zakonnika J.
Niezła pozycja, jeśli ktoś dopiero rozpoczyna swoją przygodę z Cabré, bo zarysowuje główne przesłania jego pozostałych powieści, oraz tę najważniejszą, że katalońskość to nie tylko tożsamość narodowa, ale również beznadziejna walka z opresjami: kościelnymi, frankistowskimi, kapitalistycznymi.
Akcja powieści rozgrywa się w klasztorze w La Ràpita, gdzie od pokoleń siostry klauzurowe oddają się surowej ascezie i pokucie. Spokojna, zamknięta rzeczywistość zakonu zaczyna się komplikować wraz z przybyciem młodego księdza – miłośnika muzyki i człowieka o otwartym umyśle.
Zderzenie dwóch przeciwstawnych światów – wrażliwego duchownego i surowej, konserwatywnej matki przełożonej – staje się osią całej fabuły.
W Agonii dźwięków Jaume Cabré porusza niezwykle aktualne tematy: fanatyzm religijny, polaryzację światopoglądową, nietolerancję wobec indywidualizmu, a także samotność i duchowe odosobnienie. To bardzo udana próba ukazania walki pomiędzy pragnieniem wolności i otwartości a lękiem przed zmianą – lękiem, który prowadzi do potrzeby kontroli i podporządkowania jednostki w imię wyższych idei, w imię Boga.
The novel is set in a convent in La Ràpita, where cloistered nuns have devoted themselves to strict asceticism and penance for generations. The peaceful, enclosed reality of the convent begins to unravel with the arrival of a young priest – a lover of music and a man with an open mind.
The clash between two opposing worlds – the sensitive priest and the strict, conservative mother superior – becomes the central axis of the story.
In The Agony of Sounds, Jaume Cabré tackles highly relevant themes: religious fanaticism, ideological polarization, intolerance toward individuality, as well as loneliness and spiritual isolation. It is a powerful exploration of the struggle between the desire for freedom and openness, and the fear of change – a fear that gives rise to the need to control and subjugate the individual in the name of higher ideals, in the name of God.
—Pare, jo no vull pecar d'orgull —reprenia la conversa—. Però Déu no està del cantó de la tristesa ni de la lletjor; això ho he après durant aquests anys. La música és de Déu. Si no, és que Déu no existeix.
Dłuuuuugo mi zajęła lektura, bo z jakiegoś powodu nie mogłam się do tej książki na porządnie zebrać - a jest ona jedną z tych, które potrzebują naszej uwagi. Gdy jednak już ją poświęcimy, oddaje nam wszystko z nawiązką, bo i Cabre jest po prostu jednym z najlepszych współczesnych pisarzy; najbardziej erudycyjnych, oczytanych, a jednocześnie znakomitych w swoim "fachu". Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że historia "jakiegoś tam mnicha" tak bardzo mnie wciągnie. Wszystkie wątki, nawet te poboczne, są doskonale podane i dopracowane.
Wcześniej czytałam tego autora "Cień eunucha", który dział się mniej więcej współcześnie, w mieście (a więc otoczeniu bardziej nam znajomym). Jednak - wbrew pozorom - to "Agonia dźwięków" chyba jest nieco bardziej "przystępna". Są tutaj różne zabiegi formalne typowe dla Cabrego, ale człowiek nieznający historii Katalonii i w ogóle Hiszpanii nie będzie się raczej czuł tutaj zagubiony (co zdarzało się w wypadku "Cienia eunucha").
Tłumaczenie jest GENIALNE! Pani Anna Sawicka powinna dostać wszystkie możliwe nagrody, ludzie powinni na jej cześć pisać peany, a na koniec Marginesy powinny wydać książkę z jej omówieniem prozy Cabrego. #czytałabym
Ogólnie: dla każdego lubiącego Niewysiloną, Ale Wymagającą Literaturę.
Śledzimy proces bihatera, wiemy ze coś narozrabiał ale nie wiemy jesczze co. Bohater, młody zakonnik kocha muzykę, co nie podoba sie biskupowi ktory obawia sie ze zakocha on muzykę bardziej niz boga wiec za karę wysyła go do najbardziej surowego i ubogiego zakonu kobiecego jako spowiednika, tak zeby nie mial tam dostępu do muzyki.siostry tam zajmują sie ogolnie umartwianie i pokutowaniem. Zakonnik jest nieszczęśliwy, probouje namówić surowe siostry zeby troche złagodziły reguły bo zakonnice sa głodne itp.
Ściągnięte z imienia róży - racjonalny mnich mówiący o przewidzeniach, najstarsza ślepa zakonnica
Mnich wiele razy powtarza ze nie wierzy w szatana. Do zakonu trafiają dwie młode kobiety, czuja sie samotne, zaczynaja odwiedzać sie nocy i spac razem oraz rozmawiać co oczywiscie jest zabronione. Spowiadają sie mu z tego. Mnich zostaje postawiony przed sad ze nie powiedział o tym wszystkim głównej zakonnicy. Oraz ze namawiał siostry do wyjścia z zakonu ze to nie dla nich [Siostry mówią ze czasem gdzies pali sie świece ktorej nikt nie zapałał i ze to na pewno szatan ale on jak zawsze mowi ze nie wierzy w szatana a przewidzenia maja z głodu )ogolnie był zdania ze politowanie i umartwianie wcale nie służy Bogu, Mnich i siostry trafiają do aresztu, na siostry spada wielka kara, jedna z nich umiera, druga wychodzi. W areszcie do mnicha przychodzi diabeł mowi ze da mu wolność za dusze ale mnich mowi ze nie wierzy w niego. Potem mnich ucieka i za brama piekielna - takie miejsce za zakonem - spotyka znowu diabła diabeł pyta czemu mnich głosi herezje mówiąc ze on nie istnieje. Diabeł opowiada ze tedy sobie wyglada czasem na świat, ze w tym zakonie były mnisi kultywujący smierć na olatarzach - faktycznie bylo tam cos zamurowanej pod ołtarzem. Mnich karze odejść szatanowi, trafia do jakiejs wioski potem przed sad, na koniec zapada wyrok ale niew jemy jaki a siostra ta surowa dalej panuje
„”Brat Junoy, utalentowany muzyk, zostaje tam zesłany w charakterze spowiednika. Pozbawiony dostępu do instrumentów franciszkanin dzięki sile wyobraźni nieustannie przenosi się do abstrakcyjnego raju muzyki, oazy swojej samotności. W imię zdrowego rozsądku prowadzi także ambicjonalną wojnę ze zgorzkniałą matką przełożoną, niespełnioną poetką. Brat Junoy jest zdania, że umartwianie się nie przybliża nikogo do Boga, a niedożywienie wywołuje halucynacje.
Po proteście przeciw surowej karze nałożonej na dwie nowicjuszki – z których jedna umiera, druga zaś opuszcza klasztor – popada w ostry konflikt z matką przełożoną, trafia do aresztu i staje przed sądem diecezjalnym oskarżony o herezję, nadużycia i samowolę. Rozpoczyna się proces, podczas którego wszystko zdaje się przemawiać przeciw bratu Junoyowi…””
El primer que haig de dir és que després de llegir "La teranyina", m'esperava una altra cosa: una continuació de la història de la nissaga Rigau. Així, trobar una història sobre el judici a un frare acusat per les monges d'un convent de clausura, de primeres, em va descol·locar força. De fet, l'única connexió amb la novel·la anterior és que una de les monges involucrades en l'afer que mou la trama és l'Adela, la neboda de Julià Rigau, el que permet que els tres membres de la família facin, el que avui en diríem, uns "cameos".
Literàriament, la novel·la està molt ben escrita, Cabré ja és prou madur en el seu escriure i aquí hi presenta gairebé totes les virtuts del seu estil. Malgrat això, no tota la història m'ha interessat prou, i la primera part del llibre se'm va ennuegar una mica, però això no té res a veure en com sinó amb què. Això no obstant, el llibre té un punt d'inflexió claríssim. Entre les parts tercera i quarta, hi ha una secció anomenada "El costum". Es fa dura de llegir, però tan bon punt acaba, el llibre agafa velocitat i fins al final no he pogut parar de llegir. Com és habitual en aquest autor i la seva construcció modular d'un puzle que va endavant i enrere, al principi sempre costa més perquè es van presentant les peces, però quan comencen a encaixar, l'experiència és molt gratificant.
Pel que fa a la trama i, sobretot als personatges, el retrat de les institucions eclesiàstiques i del convent (a través dels extractes del llibre dels costums veiem que és una autèntica secta), és una de les descripcions de maldat ideològica més esfereïdores que he llegit. Principalment, el personatge de l'abadessa és una de les dolentes que més m'han horroritzat. El cas és que, personalment, la maldat ideològica, aquella en la qual la persona fa el mal convençuda del fet que està fent el correcte, és la que em posa de més mal humor (tant a la vida real com a la ficció); i l'abadessa és tan odiosa que no sé que li faria si la tingués al davant. Em fa bullir la sang. Suposo que aquest era l'objectiu de l'autor i, per tant, em trec el barret davant el senyor Cabré.
Akcja powieści rozgrywa się na początku XX wieku gdzieś w zapomnianym przez ludzi i chyba też przez Boga, żeńskim klasztorze klauzurowym, La Rápita. W klasztorze niepodzielną, wręcz fanatyczną władzę sprawuje matka Dorotea, a obowiązujące zasady spisano w tzw. Zwyczajniku. Brzmi intrygująco, ale nie jest to powieść z gatunku "płaszcza i szpady". To powieść o ludzkiej małostkowości, karierowiczostwie i obłudzie. Dbałość o własne interesy, zarozumialstwo, bezwzględność w dążeniu do celu , to cechy sprawujących władzę. Dla mnie to również książka o lęku i zagubieniu, przed którymi ucieczką może być podporządkowanie życia irracjonalnym, wręcz absurdalnym regułom i zasadom religijnym. A gdzie w takim razie dźwięki???? proponuję przeczytać 🙂
És una de les primeres obres d'en Cabré però m'ha agradat tant com alguna de les que ha escrit en la seva maduresa. Hi ha escenes molt bones com la que s'estructura tot el pensament de Fray Junoy, val la pena llegir-lo encara que només sigui per aquest passatge. Molt recomanable.
Miałam wielką ochotę na tego typu lekturę, z klimatem dusznych klasztorów i muzyką w tle. Bardzo dobrze mi się czytało i choć tematyka nie jest zbyt odkrywcza, to na pewno "Agonia dźwięków" zachęciła mnie do sięgnięcia po pozostałe książki Cabre, co i tak od dawna planuję.
Miałam wielką ochotę na książkę w tym klimacie, z dusznym klasztorem i muzyką w tle. I choć tematyka nie jest zbyt odkrywcza, to "Agonia dźwięków" na pewno zachęciła mnie do sięgnięcia po pozostałe książki Cabre, co i tak miałam już od dawna w planach.
3.5 Temat fajny ale zabrakło mi jakiegoś punktu kulminacyjnego który mógłby stanowić równowagę dla czytania 300 stron na temat ubóstwa i umartwiania się. Styl autora jak zwykle bez zarzutu jednak nie zaliczyłabym tej książki do ulubionych.
A pesar que té l'estil tan bo de Cabré, la narració se'm va fer una mica monòtona ja que la temàtica religiosa ocupava tota la novel·la. Té bons fragments per això...
Cabré no defrauda mai, llegir-lo és un plaer. Amb aquesta novel.la ens mostra la falsedat dels estaments superiors de l’esglèsia, que es mou només per interessos, poder, diners i influències; i com, qualsevol radicalisme, en aquest cas d’una monja de clausura, pot portar a conseqüències nefastes.
"Agonia dźwięków" inicjuje zatem tryptyk poświęcony władzy. Druga z tego cyklu" Jaśnie pan" opowiada o świeckim wymiarze sprawiedliwości i pokazuje sylwetki ludzi władzy – od których zależy czyjeś życie lub śmierć; trzecia zaś "Głosy Panamo" dotknie kwestii rządów faszystowskich. Agonia dźwięków porusza natomiast problem despotyzmu, pokazując go na przykładzie ludzi Kościoła. Powieść nie tylko wspaniale otwiera pewną dyskusję toczoną w późniejszych utworach Cabré, dając pole na późniejsze rozwinięcie rozpoczętego wątku, lecz również skłania do refleksji nad prawdziwą postawą religijną służącą dobru drugiego człowieka - mogącego znaleźć szczęście jedynie wraz z poszanowaniem jego prawa do wolności i w zaspokojeniu elementarnych potrzeb. Ponadto zaś przestrzega przed skutkami władzy totalitarnej zdolnej ingerować w każda dziedzinę ludzkiej egzystencji; jak również przed konsekwencjami braku tolerancji i wzajemnego zrozumienia. Autor czerpie z bogatej tradycji literackiej, począwszy od Buhłakowa – i jego rozważań nad kwestią despotyzmu władzy i spersonifikowanego zła - noszącego imię Szatana; skończywszy na wspomnianym na początku recenzji Umberto Eco. Wydawać by się mogło, że nie daje ona nic oryginalnego, lecz powtarza tylko wcześniejsze głosy. Nic bardziej mylnego. Cabré czerpie pełnymi garściami z dorobku swych poprzedników, lecz robi to w sposób całkowicie nowatorski. Buduje własną całkowicie odrębną i inną opowieść, która w agonii muzyki widzi agonię człowieka i idei humanizmu.
Contant una història senzilla composta d'escassos fets, la informació es dosifica mitjançant una narració que s'estructura de forma complexa a través de la perspectiva de diversos dels personatges (uns principals, d'altres secundaris), que van revelant els fets de mica en mica, sempre subordinant-los a la subjectivitat pròpia de cadascun dels personajes, les veus dels quals s'entrellacen de forma majestuosa (com, per exemple, en l'excel·lent narracció del discurs de fra Junoy, on s'amalgamen els seus pensaments i les seves paraules amb la manera en què l'abadessa li ho conta a l'inquisidor, al temps que la perspectiva de la mare Irene descriu la reacció de l'abadessa durant el discurs).