Jump to ratings and reviews
Rate this book

Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne

Rate this book
Nie ostygły jeszcze piece niemieckich krematoriów.
Wariat tańczy kalinkę na ludzkiej piramidzie.
Z baraku, w którym gwałcą, bucha żar.
Zbrodnia została zapomniana.

Ta książka nie powinna się ukazać. Nie będzie łatwa i przyjemna. Nie udowadnia, że polskie obozy koncentracyjne nie istniały. Nie zaprzeczy bestialstwu i okrucieństwu polskich strażników. Nie powie, że wraz z „wyzwoleniem” przez Armię Czerwoną czas makabrycznych obozów na ziemiach polskich dobiegł kresu.

Marek Łuszczyna, autor nie stroniący od najtrudniejszych tematów, przedstawia wstrząsający reportaż, w którym odsłania zakazane karty polskiej historii. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej w poniemieckich obozach koncentracyjnych w nieludzkich warunkach pracują i umierają Ślązacy, Niemcy, Żołnierze Wyklęci oraz więźniowie polityczni niewygodni dla nowej władzy.

Ich cierpienie było przemilczane przez lata.

320 pages, Hardcover

First published January 9, 2017

4 people are currently reading
216 people want to read

About the author

Marek Łuszczyna

10 books3 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
45 (34%)
4 stars
57 (43%)
3 stars
21 (16%)
2 stars
5 (3%)
1 star
2 (1%)
Displaying 1 - 17 of 17 reviews
Profile Image for Tymciolina.
242 reviews92 followers
February 6, 2023
Wyzwanie - nie użyj przez całą książkę ani razu sformułowania komunistyczny obóz. Wyzwanie przyjęte.

Temat powojennych obozów 75 lat po wojnie dalej stanowi terra incognita. Mało się o nim mówi, jeszcze mniej pisze. Co prawda za pośrednictwem ostatnich napisów "Pianisty" do zbiorowej świadomości trafił łagrowski los Wilma Hosenfelda. Jednak nie zmienia to faktu, że co do zasady opinia publiczna nie wie nic o tragedii, która miała miejsce po II wojnie światowej, a która była udziałem Niemców i Polaków (Ślązaków, żołnierzy AK oraz Wyklętych). Po przeczytaniu "Małej Zbrodni" dochodzę do wniosku, że Marek Łuszczyna odkrywszy powyżej opisany fakt - braku zagospodarowania w literaturze tematyki powojennych obozów - musiał zdębieć z wrażenia. Taki temat! Takie szanse na nagrodę im. Kapuścińskiego! Jak to określił jeden z recenzentów na Goodreads - taki samograj! Co z tego wyszło? Książka napisana pod tezę - po wojnie istniały polskie obozy koncentracyjne. Koniec kropka.

Jak autor doszedł do tak ciekawych wniosków?

Zacznijmy od tego, co wszyscy wiemy, Polska po wojnie była sobie sama sterem, żaglem i okrętem. Jak to ujął Łuszczyna w wywiadzie, skoro Federacja Rosyjska odpowiada za zbrodnie ZSRR tak Polska ponosi odpowiedzialność za zbrodnie epoki stalinizmu. Niuansik, że Federacja Rosyjska to to samo państwo co ZSRR, a Polska znajdowała się w epoce stalinizmu pod okupacją innego kraju, autorowi umknął. Mieliśmy przecież tylko jednego niemieckiego okupanta, zaś Armia Czerwona z kwiatami na bagnetach wyzwalała nasz ciemnogród. Jak wskazuje jedna z osób będących bohaterem reportażu - czerwonoarmiści byli uprzejmi. Taki dowód anegdotyczny oczywiście doskonale potwierdza tezę autora. Następnie w pełni demokratycznie wybrane zostały władze. I te polskie władze szybko, bo jeszcze przed zakończeniem wojny, tj. 8 maja 1945 r. zaczęły organizować obozy dla elementu niepożądanego. Co prawda jak sam autor zauważa, Stalin podejrzanie często wtrącał się w działanie naszych polskich władz, np zakwestionował karę wiezięnia dla żołnierza AK, domagając się kary śmierci, ale któż Stalinowi zabroni?

Idźmy dalej, słowa prof. Witolda Kuleszy, że "obozy stworzyły komunistyczne władze, które nie reprezentowały suwerennego narodu polskiego" to nieistotna kwestia. Obozy są polskie, bo służyli w nich Polacy. Polakami usłane były zwłaszcza kadry, np kierownikiem Wydziału Więzień i Obozów był Ukrainiec Teodor Duda, komendantem w Świetochłowicach-Zgodzie był polski żyd Salomon Morel. Autor nie widzi lub nie chce widzieć, że takich ludzi jak Gomułka, Morel, Duda nie łaczyła narodowość lecz wyznawana ideologia - komunizm. Podążając dalej żelazną logiką autora, tj. obozy są polskie, bo służyli w nich Polacy, można dojść do stanowiska, że obóz Sobibór był ukraiński, gdyż aż 120 strażników było Ukraińcami. Chyba nie, prawda?

Jaki jest efekt pisania pod tezę? Relatywizowanie zbrodni komunistycznych. Autor wielokrotnie posługuje się tym terminem odnośnie Holocaustu i powojennych losów Niemców, nie dostrzegając, że sam nie widzi zbrodniczości innego niż nazizm systemu totalitarnego jakim był komunizm. System, który zabrał życie dziesiątkom milionów ludzi czy to w łagrach, czy to podczas Wielkiego Głodu na Ukrainie, czy też w Katyniu czy wreszcie po wojnie w obozach, został uniewinniony, ktoś inny został skazany. I to jest kontrowersyjne, a nie jak próbuje wykazać autor - fakt istnienia powojennych obozów. Powojenne obozy kontrowersyjne nie są. To kolejna zbrodnia komunizmu, który zbyt wielu osobom kojarzy się z mysiem pysiem Che Guevara.

Odradzam. Ofiary zasługują na lepsze uhonorowanie.

PS. Dla zainteresowanych jak wyglądała bratnia pomoc radziecka, polecam powieść "Nie trzeba głośno mówić" Mackiewicza.
Profile Image for Ta.
395 reviews20 followers
June 20, 2017
Z gatunku: to trzeba przeczytać. Bo pewnie nie mieliście pojęcia, że takie obozy w Polsce istniały i że bezsensowne okrucieństwo było po wojnie czymś powszechnym, tylko w naszym przypadku wynikało nie z obowiązku, ale zemsty i cech psychopatycznych.
Profile Image for Kamil Bryl.
162 reviews19 followers
January 21, 2026
“- Szczerze? Nie ma jak tego dotknąć.
- Więc lepiej nie dotykać, bo śmierdzące gówno mija się z daleka?”

Na szczęście Marek Łuszczyna zasłonił nos i postanowił przyjrzeć się gównu z bliska.

“Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne” to kawał dobrego reportażu łączącego relacje świadków, kwerendę źródeł i gorzki, ironiczny komentarz autora. Książka to doskonały przykład tego jak powinniśmy rozmawiać o historii. Autor nie tylko przybliża czytelnikowi zagadnienie polskich/powojennych/komunistycznych obozów koncentracyjnych, wątek praktycznie niepodejmowany w przestrzeni publicznej. Łuszczyna obnaża również systemową niechęć i nieudolność radzenia sobie w Polsce z trudnymi tematami. W sytuacji w której instytucje mające stać na straży prawdy historycznej rzucają badaczom kłody pod nogi, politycy od lewa do prawa nabierają wody w usta, a na ludzi “dobrej woli” nasyła się służby, napisanie takiego reportażu wymagało nie tylko kunsztu, ale przede wszystkim odwagi. Okładka świetnie oddaje stan dyskusji na ten temat, gdyż jedyny istniejący konsensus to robić wszystko, byle broń Boże nie nazwać rzeczy po imieniu.

Reportaż Marka Łuszczyny to lektura obowiązkowa. Nie, że dla miłośników historii, czy coś. Po prostu.

“Gluza nie ma wątpliwości, że za to, co wydarzyło się po wojnie, winę ponoszą Polacy. I powinniśmy wziąć za to odpowiedzialność historyczną. Cywilizowany kraj nie ma problemów ze swoją przeszłością, potrafi dostrzegać jej ciemne i jasne karty. Jeżeli chcemy przestać budować swoją wizję świata na resentymentach i stworzyć społeczeństwo otwarte, musimy poznać i zaakceptować swoją historię.”
Profile Image for Maciek Białous.
85 reviews26 followers
May 11, 2019
Cztery gwiazdki może trochę na wyrost. Temat świetny, ale Autor - pomimo, że książka nie jest wcale obszerna - co rusz wpada w dygresje i krąży wokół głównej kwestii, tak że ostatecznie kończy się lekturę z wrażeniem niedosytu.
Profile Image for Marzi.
61 reviews19 followers
January 28, 2018
Lektura obowiązkowa. Gdyby nie jedne zajęcia na seminarium o ludobójstwach pewnie do tej pory nie wiedziałabym, że takie obozy istniały - w moim rodzinnym Opolu, ale też w Wadowicach, gdzie byłam razy naście, i w Warszawie. I w przytlaczającej ilości innych miast.
Profile Image for Angelika.
276 reviews6 followers
July 11, 2018
"Człowiek człowiekowi wilkiem" - to powinno wystarczyć.
Czy da się wytłumaczyć bestialstwo nazistów? Pewnie nie. Ale czy da się zrozumieć mściwe, bezduszne i niewyobrażalnie okropne czyny tych, którzy przeżyli? Może kiedyś historia zezwoli na opowiedzenie szerzej i bardziej realistycznie o polskich obozach pracy, gdzie mordowano (po wojnie!) ludzi niemieckiego pochodzenia, bez wyjątku - kobiety, dzieci i starszych również...
Autor mógł pokusić się o kontrowersje, przestawić suche fakty lub epatować konkretnymi zachowaniami kolejnych komendantów, współwięźniów czy nawet zwykłych ludzi na ulicy, ale tego nie robi. Owszem, te kuriozalne postępki są odnotowane, lecz przewijają się tylko jako wtrącenie lub umotywowanie opisu jakiegoś bohatera.
PS Wyklejka z nazwami obozów mówi sama za siebie. Ta ogromna liczba!
Profile Image for Artur Majer.
62 reviews4 followers
January 27, 2020
Banalnie napisać, że to ważny temat. Na pewno otworzył mi oczy, bo to jednak historia, o której nie uczy się w szkołach, o której nie rozmawia się (bez histerii) w mediach, a jeśli nie - jak wiedza o polskich obozach (powojennych, koncentracyjnych, karnych, pracy) ma niby przenikać do świadomości społecznej.
Przede wszystkim jest to jednak bardzo dobrze napisane, z prawdziwą pasją reporterską.
Trochę bodła mnie niemile teza, że reporter jednak wie lepiej... Nie jest to arogancja dziennikarska, lecz jedynie małe niedopatrzenie redaktorskie. Można kontrowersyjne tematy poprowadzić po prostu lepiej. Pod tym względem bezbłędny jest rozdział "Zimno". Najbardziej cierpi na tę niewydolność/ pewność siebie chyba "Szczur".
Profile Image for Kuba Krasny.
151 reviews55 followers
October 19, 2017
Wstrząsająca książka Marka Łuszczyny przedstawia historię nazistowskich obozów koncentracyjnych (i nie tylko), które po zakończeniu drugiej wojny światowej wcale nie zniknęły z map Europy i nie zostały przerobione na muzea. Polskie (?) / komunistyczne (?) / sowieckie (?) obozy (?) pracy (?) zostały opisane z perspektywy osób zarządzających nimi oraz w nich przetrzymywanych. Do tego bezcenne komentarze historyków i archiwistów. Nie ma co ukrywać – że takie miejsca istniały wiemy wszyscy. Czy chcemy pamiętać? Rozliczać? Dociekać? Tu już natrafiamy na schody.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,447 followers
April 1, 2020
Bez owijania w bawełnę - reportaż Marka Łuszczyny, ”Polskie obozy koncentracyjne” to chyba największe moje rozczarowanie w ostatnich miesiącach. Bardzo “hajpowane”, nominowane do nagrody za “reportaż literacki” (podkreślmy - literacki) dzieło to prosta, pozbawiona napięcia i literackości opowieść, w której ważny i ciekawy temat gubi się i zamiast zostawić czytelnika z otwarta gębą, zostawia go zirytowanego powierzchownością i nieudolnościami literackimi, z ktorymi Łuszczyna sobie kompletnie nie poradził.

Temat polski obozów pracy, które nasi rodacy zakładali na miejscu nazistowskich obozów koncentracyjnych tuż po ich wyzwoleniu, to zdawałoby się samograj. Nic tylko pozbierać dane, poszukać bohaterów, dodać otoczkę historyczną, świadków i jazda z tematem, zwłaszcza że mamy 2018 rok i nic nas już w naszej historii nie dziwi. Łuszczyna jest w tym wszystkim wyjątkowo nieporadny i próbuje prowadzić dwa wątki - współczesny (problemy z dostrzeżeniem obozów przez polityków i badaczy) i historyczny (losy oprawców i więźniów) naprzemiennie. Kończy się to kakofonią, nieumiejętnością stopniowania napięcia i wieloma niejasnościami. Zabrakło zwyczajnie odpowiedzi na pytanie - co autor chce nam powiedzieć? Czy przedstawić oprawców i pokazać, że niektórzy dożyli starości? Czy jednak opowiedzieć historię świadków? O traumie mieszkańców wsi i miasteczek, w których zlokalizowane były obozy, jest tu niewiele i ślizga się Łuszczyna strasznie, jakby bał się pochodzić i rozpytywać. Świadkowie wydarzeń są w tej książce, ale ponownie - zdaje się, że są dla autora mało ciekawi, że jednak najwięcej uwagi poświęca się sprawcom i systemowi politycznemu, który doprowadził do powstania obozów i przez wiele lat tuszował skandale z nimi związane. Przeskakuje Łuszczyna z niemieckiej arystokracji do kopalni, z salonów władzy do biur Ośrodka Karta, nie decydując się na zorientowanie historii wokół czegoś charakterystycznego, specyficznego, ciekawego. Udowadnianie tezy, że Polacy nie znają tej historii nie musi być aż tak rozbudowane, bo to wszyscy wiemy poprzez własną niewiedzę.

Gdyby Łuszczyna zdecydował się na jeden obóz, kilku bohaterów i horyzontalną pracę nad tematem, może w efekcie dostalibyśmy coś porywającego. Choć wątpię, bo od strony literackiej najciekawsze jest rozpoczęcie i zakończenie tej książki, w środku nie odchodzimy daleko od stylistyki artykułu prasowego z dodatku historycznego “Polityki”. To jest dobry pomysł na artykuł, nie na książkę. Jest też autor bardzo niekonsekwentny w wybranej metodzie narracji - chwilami idzie w mikrohistorie, ten styl reportażu, który znamy od Krall, Szejnert, w którym śledzimy bohatera jak w powieści kryminalnej, stosując montaż i zbliżając lub oddalając się od niego; czasem Łuszczyna zapomina o tym i idzie w biografistykę, by przejść do publicystyki.

Marcin Zaremba napisał na okładce “Polskich obozów…”, że w książce “razem z Markiem Łuszczyną słuchamy wstrząsających zeznań ofiar”. Cała reszta już nie wstrząsa, nie porywa, nie ciekawi, w czasach gdy czytamy reportaże, które są śledztwem przykuwającym do fotela, od którego ciężko się oderwać, reportaż Łuszczyny jako coś “literackiego” jest co najmniej przeciętny. Za to ma świetną okładkę (Wojtek Kwiecień-Janikowski, brawo!) i został świetnie wydany (Znak). A, że był w finale Nagrody im. Kapuścińskiego? Ciężko wyrokować, ale myślę, że wyrządzi to tej książce więcej złego, bo nasze oczekiwania się wtedy radykalnie zwiększają, a tu zonk.
Profile Image for Aleksandra Szranko.
864 reviews63 followers
September 7, 2018
Okładka jest (jedną z kilku) okładką roku! Ale przecież nie za okładkę i czysty skład (błędów nie zauważyłam) przyznaję gwiazdki.
Ani nie za temat-petardę. Który okazał się niewypałem. Albo kapiszonem. Nie, nie temat. Styl. Książka. Styl, w jakim książka została napisana. Miało być świetnie (jak w Igłach), a wyszło... nudno. Tym bardziej, że wiem, że autor umie opisać historyczne rzeczy w porywający sposób (vide Igły).
Więc jeśli masz, potencjalny czytelniku, jakiekolwiek pojęcie o tym, że były polskie obozy koncentracyjne (albo inaczej: w dawnych niemieckich obozach koncentracyjnych, zaraz po wojnie, Polacy ze służb bezpieczeństwa przetrzymywali i bestialsko traktowali niemieckich jeńców), to nie czytaj tej książki, bo wiele więcej się z niej nie dowiesz. Strata czasu, moim zdaniem. Niestety.
Profile Image for L.L..
1,048 reviews19 followers
May 10, 2022
Dla mnie było to pierwsze zetknięcie się z tym tematem i wciąż nie przestaje mnie zadziwiać o ilu rzeczach z historii jeszcze nie wiem... Jeśli ktoś również nie słyszał o tym co działo się w poniemieckich obozach koncentracyjnych zaraz po IIWŚ, to zdecydowanie powinien przeczytać.

5-/5
(czytana/słuchana: 27.04-9.05.2022)
Profile Image for Klaudia.
312 reviews26 followers
January 22, 2026
Bardzo ważna książka, poruszająca temat zamiatany pod dywan przez różne instytucje i rządy na przestrzeni lat. Autor wykonał potężny research i nie boi się wytykać hipokryzji.
Displaying 1 - 17 of 17 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.