Świat, w którym do najważniejszych zadań kobiety należy ładnie wyglądać, przyzwoicie się prowadzić i dobrze wyjść za mąż. W którym w drodze wyjątku nielicznym kobietom pozwala się zdobywać wyższe wykształcenie (ale tylko jeśli są nieprzeciętnie zdolne i mają wsparcie poważanych i majętnych mężczyzn). W którym bardziej od talentu liczy się płeć. I w którym najważniejsze jest, by nie odstawać.
To nie opis fikcyjnej rzeczywistości, to zupełnie prawdziwy świat, w którym przyszło żyć genialnej pisarce i poetce Marii Komornickiej. Brygida Helbig podejmuje próbę rekonstrukcji burzliwych, tragicznych losów artystki i uchwycenia jej niezwykłego fenomenu. Z jej przejmującej powieści wyłania się obraz bezkompromisowej, śmiałej, niemającej szacunku dla krępujących konwenansów, za to bez reszty oddanej sztuce Mary, która w niespokojnych czasach i wśród ludzi o ciasnych horyzontach miała odwagę żyć po swojemu. Niezrozumiana przez rodzinę, niedoceniana przez recenzentów, zamykana w zakładach dla chorych psychicznie, zmagająca się z własnym ciałem, które chciała poddać władzy ducha, wolała odsunąć się od świata, niż dać mu się ujarzmić. Przybrawszy nową, męską tożsamość, jako Piotr Odmieniec Włast spędziła kilkadziesiąt lat w samotności i zapomnieniu, jednak do końca żyjąc godnie i twórczo. Ostatnie listy do siostry podpisywała znowu jako Maria.
Dylematy tożsamościowe, zagubienie spowodowane „wrzuceniem” w wydarzenia, na które nie ma się wpływu, tracenie domu i budowanie go od nowa, dziedziczenie miejsc z pełną świadomością, że kiedyś należały one do kogoś innego, pielęgnowanie pamięci, bo tylko dzięki niej przemijanie nie zatriumfuje – to wszystko Helbig opisuje z dużą wrażliwością, ze szczególnym zwróceniem uwagi na los jednostki, potem rodziny, wreszcie całego pokolenia. – Bernadetta Darska o Niebku, ksiazki. onet. pl
Brygida Helbig – polska pisarka, poetka i literaturoznawczyni, od 1983 r. mieszkająca w Niemczech. Pisze po polsku i po niemiecku. Studiowała (i doktoryzowała się) na Uniwersytecie Ruhry w Bochum. Od 1994 r. wykłada na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie (habilitacja w 2004 r.). Od 2013 r. związana jest także z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (prof. UAM). W 2012 r. jej satyryczny zbiór opowiadań Enerdowce i inne ludzie był nominowany Nagrody Literackiej Nike i do Nagrody Literackiej GRYFIA. Wydane w 2013 nakładem W.A.B. Niebko znalazło się w finale nagrody Nike i zostało nagrodzone wiedeńską „Złotą Sową” . Na podstawie jej emigranckiej, groteskowej minipowieści Anioły i świnie w Berlinie (2005) w berlińskim teatrze „Studio am Salzufer" powstał spektakl Pfannkuchen, Schweine, Heiligenscheine w reż. Janiny Szarek. Opublikowała także powieść poetycką Pałówa (2000) oraz tomiki wierszy Wiersze Jaśminy (1997) i Hilfe (2010). Autorka monografii Marii Komornickiej Strącona bogini / Ein Mantel aus Sternenstaub.
“Maria Komornicka zajęła szczególne miejsce wśród twórców Młodej Polski” brzmi pierwsze zdanie powstałego w 1979 roku eseju Marii Janion, “Gdzie jest Lemańska?!” To szczególne miejsce dzięki badacz(k)om zajmuje Piotr Włast vel Maria Komornicka po dziś dzień.
Niezwykła biografia dziwacznej ‘femme fatale’, której ekscentryczne pisma wzbudzały niesmak na warszawskich salonach, dzięki kilku osobom jest dziś dość dobrze poznana (na tyle na ile pozwalają istniejące źródła). Oprócz prac naukowych, stała się Komornicka bohaterką sztuk teatralnych (“Księga Em” Izabeli Filipiak) jak powieści (Sylwia Zientek, “Podróż w stronę czerwieni”). To nowe życie Komornickiej mnie cieszy i jaki widać na załączonym obrazku - śledzę uważnie od lat (choć Zientek nie czytałem, obiecuję poprawę).
Dla porządku przypomnę - Maria Komornicka była poetką wyjątkowo manieryczną, ale że tatuś fundował (a później zostawił fundusze), to pani mimo ekscentryczności była fetowana na niektórych, co bardziej “postępowych” salonach. Jednym z jej dziwacznych pomysłów było małżeństwo z Janem Lemańskim, poetą słabym choć wytrwałym (to jest niestety ohydna cecha wielu poetów i poetek). W pewnym momencie Komornicka zażądała by zwracać się do niej vel Piotr Włast (pod tym pseudonimem publikowała czasami), zamieniła “kobiece” ubranie na “męskie” i tu zaczyna się historia odjazdu psychicznego autorki, kolejnych “kuracji”, wyłączenia z życia publicznego itd. Koniec przypomnienia, macie wikipedię od dalszych rozkmin.
Brygida Helbig, autorka jednej z ciekawszych powieści ostatnich lat (“Niebko”), Komornicką-Włastem zajmuje się od wielu lat. Jej doktorat “Strącona bogini. Rzecz o Marii Komornickiej” wydany w Universitasie można jeszcze znaleźć w antykwariatach, a w mijającym roku nakładem W.A.B. ukazała się powieść “Inna od siebie”, której lektura zajęła mi sporo czasu ale szczęśliwie dobrnąłem do ostatniego zdania i muszę przyznać, że jest to robota dobrze wykonana. Helbig opowiada historię Komornickiej-Własta z wielu perspektyw i dzięki wielogłosowi tworzy coś, co w polskiej prozie nie miało zbyt wielu precedensów.
W “Innej od siebie” mamy narratorkę-badaczkę, która nie ukrywa, że ma kontrakt z wydawnictwem na książkę i dobrze by było przyspieszyć pisanie, bo terminy gonią. Badaczka śledzi losy Maryni po części retrospektywnie (startujemy w momencie gdy Komornicka-Włast dokańcza żywota), po części “po bożemu”, zadając sobie trud odtworzenia momentów, o których nic nie wiemy, uzupełnienia listów, dopowiedzenia emocji i dopisania dialogów. Ważnym elementem powieści są wypowiedzi bohaterki - fragmenty listów czy wierszy Helbig wykorzystuje w powieści z woltyżerską sprawnością. Do tego dołożyła cytaty ze świadectw rodziny i najbliższych poetki (zwłaszcza zebrane przez Stanisława Pigonia w artykule “Trzy świadectwa o Marii Komornickiej” jeszcze z 1964 roku).
Wielogłosowość narracji i wyjątkowo sprawne połączenie źródeł z opowieścią ujęły mnie. Lubię dobrze skonstruowane powieści, w których szwy są tak pięknie wykonane i widać, że to ręczna robota. Do tego dochodzi styl - Helbig udaje się wejść w językowy świat epoki i bohaterki, co musiało być potwornie trudne skoro Komornicka-Włast potrafiła napisać np. coś takiego: “Radosna piękność niektórych synów ziemi wyzwalała we mnie tęskne porywy zachwytu i szału, buchające hymnami wniebowzięcia i psalmami niedoli ku nocnym gwiazdom i wschodzącemu słońcu”. Darujcie, ale tego się nie da czytać. A Helbig nie dość, że przeczytała to potrafiła z tego utkać ponad książkę na ponad czterysta stron.
Niewiele mamy w polskiej historii takich postaci, które wydobywane przez kolejne pokolenia badaczy/badaczek stają się elementem popkultury i umieszczane na sztandarach czy to feminizmu, gender czy queer. Maria Komornicka-Lemańska vel Piotr Włast fascynuje, jest przyczynkiem do dyskusji zarówno o transgresji jak i historii psychiatrii na polskich ziemiach. Z pewnością powstanie jeszcze niejedna powieść odnosząca się do jej losów, ale wirtuozeria Helbig będzie trudna do przebicia.
Matka Makryna, Jakub Frank, Maria Komornicka. Kto następny?
Temat trochę zbyt mocno zakamuflowany, jakby autorce brakowało odwagi. Być może kamuflaż jest zamierzony, co powoduje niedosyt i zmusza do poszukiwań uzupełniających, bez nich nasze poznanie będzie niepełne. Polecam http://culture.pl/pl/tworca/maria-kom..., do doczytania ...
Autorka niesamowicie wchodzi w skórę bohaterki, ale nie jest to napisane w sposób, który przyciąga czytelnika. Pierwsze 100 treon jest świetne i wciągające, ale kolejne to droga przez mękę. Wolę poświęcić czas na inne książki 🤷🏼♀️