Aleksander Błok − romantyk i marzyciel, liryk czystej krwi − zakochał się na śmierć w Rosji. I nie w Rosji dawnej, nie w urojonej − a w takiej właśnie, jaką jest: półdzikiej, rzewnie tęskniącej, pijano-rozśpiewanej, rozpasanej − to znów bijącej się kornie w piersi bohatyrskie i w prochu się tarzającej. Rosja − kraj futurystyczny wszelkich ewentualności − to ma do siebie, że po bliższym poznaniu każe się pokochać.