Nasi goście mieszkają tu i mają prawo oczekiwać ochrony. Poza Saint Petersburgiem szaleństwo wszelkiego rodzaju plącze się po ulicach, nie możemy temu zapobiec. Ale ja zbudowałam dom dla niewinnych szaleńców i tu wolno im mieszkać w spokoju, dopóki żyję.
Co za piękne lato.
W pierwszej powieści "Słoneczne miasto" towarzyszymy mieszkańcom domu spokojnej starości, położonym na Florydzie.
W drugiej historii "Kamienne pole" udajemy się na wczasy z ojcem-pisarzem i jego dwiema córkami. Nowe zlecenie Jonasza zmusi go do refleksji na temat swojego bycia ojcem.
Ta lektura przyniosła mi spokój, wyciszenie i upał. Tove Jansson w urzekający sposób przedstawiła wyjątkowość etapu starzenia się czy wprost starości: pogodzenie się z tym etapem czy ucieczkę, mierzenie się ze zmianami swojego ciała, czas na decyzje, które tak długo na nas czekały, zmianę mindsetu, stan nieważkości. Może te dwie powieści nie mają zbyt wyraźnie zarysowanej fabuły, ale to nie przeszkadza, tu chodzi o przebywanie z tymi postaciami i własną refleksję. Ktoś w innej recenzji zwrócił uwagę na to, że to tak, jakby osobowości i słowa Muminków i innych bohaterów stworzonych przez Jansson włożyć w staruszków, i może na tym to właśnie polega. To ta szczerość i prostota zauracza. Mnie ogromnie poruszyła.
Wiem, że ostatnie lata moich dziadków wyglądały trochę inaczej, ale przez tę lekturę... w pewien sposób pożegnałam się z nimi, zobaczyłam ich po raz ostatni, lata po ich odejściu.
A tak w ogóle... mamy Pride Month, mówimy o powieści Tove Jansson, myślę, że mogę powiedzieć, że Hannah Higgins i Elizabeth Morris są w sobie zakochane! 🌈
O ile się orientuję, jest jedna rzecz, którą powinniśmy się przejąć: nie można straszyć ludzi, kiedy się umiera, ani obarczać ich wyrzutami sumienia.